Będę zwracał się do prokuratora generalnego, ze względu na znaczenie społeczne tej sprawy, żeby nadzorował to i żeby możliwie gwałtownie ta sprawa znalazła swoje wyjaśnienie. Nieważne jest dla mnie, dla kogo będzie ono przykre - mówił w piątek premier Donald Tusk, odnosząc się do afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Szef rządu zapewnił, iż nie zostanie ona "zamieciona pod dywan".
Afera w Szpitalu Południowym. Premier: Zwrócę się do prokuratora generalnego

Podczas piątkowej konferencji prasowej w Brukseli Donald Tusk został poproszony o komentarz ws. niedawnej afery z udziałem polityków Koalicji Obywatelskiej w Szpitalu Południowym w Warszawie. Premier powiedział, iż służby zajmują się już wyjaśnianiem tej sprawy, a osoby zaangażowane w proceder leczenia polityków KO i członków ich rodzin poza kolejką poniosą konsekwencje.
- Będę zwracał się do prokuratora generalnego, ze względu na znaczenie społeczne tej sprawy, żeby nadzorował to i żeby możliwie gwałtownie ta sprawa znalazła swoje wyjaśnienie. Nieważne jest dla mnie, dla kogo będzie ono przykre - mówił Tusk. Jak dodał, "ta sprawa musi być wyjaśniona do samego końca".
ZOBACZ: Trzaskowski wiedział o lekarzu-radnym? "Codziennie dostaję setki wiadomości"
Afera w Szpitalu Południowym. Premier: sprawa musi być wyjaśniona
Premier oświadczył, iż nie będzie rozstrzygał o tym, kto konkretnie zawinił, jeżeli chodzi o sytuację w warszawskim szpitalu. Przypomniał jednak, iż wyrzucony z szeregów Koalicji Obywatelskiej 29-letni lekarz Dawid Kacprzyk, który kontrolował realizację badań i zabiegów bez kolejki, poniósł już konsekwencje swoich działań.
- Mamy do czynienia nie tylko z aferą tego młodego lekarza. Jak wiecie, tutaj konsekwencje były dla niego przykre i bardzo szybkie, zanim dojdzie do konsekwencji o charakterze prawnym - powiedział Tusk. Lekarz, który pełnił funkcję radnego Warszawy, zrzekł się mandatu i zwrócił szpitalowi część pieniędzy. W ubiegłym roku miał zarobić łącznie 1,6 mln zł.
ZOBACZ: Dawid Kacprzyk zwolniony ze Szpitala Południowego. Wydano oświadczenie
Premier zaznaczył, iż w warszawskim Szpitalu Południowym zlecono już kontrolę Najwyższej Izby Kontroli oraz audyt prowadzony przez urząd miasta. - Nie ma żadnego ryzyka, iż ta sprawa będzie gdzieś zamieciona pod dywan - zapewnił.
- Niezależnie od tego, kogo to ma kosztować, sprawa musi być wyjaśniona do samego końca - podsumował premier.
Jak informował w czwartek szef resortu sprawiedliwości Waldemar Żurek, postępowanie toczące się w sprawie Szpitala Południowego "będzie na pewno pod jego nadzorem". Ze względu na znaczenie społeczne sprawy, "nie może być tutaj żadnych nacisków politycznych".
Szybka kolejka w szpitalu dla polityków KO. Media: prezydent Warszawy był powiadomiony
Portal Zero.pl ujawnił w środę kulisy przyjmowania na SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie polityków Koalicji Obywatelskiej i ich bliskich poza kolejką. Działacze partyjni mieli mieć wykonywane badania niemal bezpośrednio po dokonaniu rejestracji, kierowano ich również do specjalnie wydzielonego komfortowego pokoju.
Specjalną kolejkę miał koordynować 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji Dawid Kacprzyk, były radny Koalicji Obywatelskiej. Szpital rozwiązał z nim umowę po wyjściu na jaw nielegalnego procederu.
ZOBACZ: "Nigdy nie byłam w tym szpitalu". Posłanka KO zarzuca PiS kłamstwo
Według najnowszych doniesień portalu Zero.pl, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski miał być powiadomiony o całej sytuacji przez byłego ordynatora placówki już w lipcu 2025 roku.
"Codziennie dostaję setki wiadomości. Z przeróżnych źródeł. Nie z każdą wiadomością jestem w stanie się zapoznać. A prywatna wiadomość nie jest kanałem zgłaszania nieprawidłowości w miejskiej instytucji" - komentował Trzaskowski.














