6 lutego prokuratura wydała list gończy za Zbigniewem Ziobrą. Jak pisaliśmy w naTemat, tym samym polityk jest oficjalnie poszukiwany. Były minister sprawiedliwości i były prokurator generalny ma trafić do aresztu na trzy miesiące. Ale jeżeli kiedyś do niego trafi, to i tak ma mieć specjalne warunki (z zapewnieniem leczenia). w tej chwili jednak Ziobro przebywa w Budapeszcie, bo Węgry przyznały mu azyl polityczny.
Spięcie u Rymanowskiego. Arłukowicz wypalił o Ziobrze i się zaczęło
I to właśnie ten temat wywołał ostrą wymianę zdań w "Śniadaniu Rymanowskiego" na antenie Polsatu.
– Ziobro okazał się największym tchórzem w polskiej polityce. Wielki szeryf i kowboj chodził, opowiadał po Sejmie, jaki jest odważny wtedy, jak miał całą zgraję tych prawicowych, pseudoprawicowych popleczników, tych chłopaków pisowskich za sobą. Ale jak się już okazało, iż trzeba teraz stanąć przed prokuratorem i sędzią, opowiedzieć o milionach Mateckiego, to już odwagi zabrakło – mówił Bartosz Arłukowicz, który oprócz politycznej ścieżki kariery spełnia się jako lekarz.
Zwrócił się też z pytaniem do obecnych w studiu Marcina Przydacza i Radosława Fogla: – W kwietniu są wybory, Orban może przegrać. Gdzie wy się bidaki pochowacie? Wszyscy do Rosji pouciekacie, czy do Łukaszenki? Tam się będziecie czuli dobrze. To jest dla was dobry klimat. Putin i Łukaszenka.
– Chłopaku, ty się martw o siebie – ripostował go Fogiel. – Mówimy o człowieku (Zbigniewie Ziobrze – przyp. red.), co do którego wszyscy wiemy, iż jest chory, ma raka i leczy się naprawdę ciężko. I człowiek naprzeciwko mnie siedzący, który mieni się być lekarzem (Arłukowicz – przyp. red.), mówi, iż "se powsadzał rurki do nosa" – oburzył się Przydacz.
Prezydencki minister zaczął choćby ostrzegać ludzi przed Arłukowiczem. I na koniec stwierdził, iż "poziom jego mendowatości jest absolutnie wychodzący poza wszelkie granice". Ludzi w komentarzach jednak podzieliły wypowiedzi wszystkich panów. Jedni przyklaskiwali Arłukowiczowi, a inni stawali w obronie Ziobry i popierali Przydacza.

