
Przyjęta owacyjnie przez Młodych Postępowców Tuska (MPT) zapowiedź namiestnika na Polskę, iż zlikwiduje zerowy PIT do wieku 26 lat, być może zaszokowała wszystkich młodych ludzi w Polsce. Przecież „to co dane nie będzie odebrane” – zapewniał oszust w trakcie kampanii wyborczej.
A jednak owacje MPT są całkiem zrozumiałe, gdyż na Campusie Polska zebrali się wszyscy przyszli doktorzy Kacprzyki, wszystkie Nowaki i Karpińskie, wszystkie Jasie Kapele i twórcy techno na balkonie – przyszli właściciele jachtów i klubów swingersów, beneficjenci powodzi oraz KPO i der SAFE – słowem wszystkie nietykalne członki Koalicji Obywatelskiej dla których zerowy PIT to kropelka w morzu rządowych dotacji.
Namiestnik na Polskę (oby żył dla nich wiecznie!) jest bowiem jedynym gwarantem (bo nie ma lepszego!), iż Koalicja Obywatelska będzie rosła w siłę, a jej członkom będzie się żyć dostatniej – choćby gdy Polska bankrutuje…
Jest jednak pewien szkopuł, o którym wspomniał na campusie niemiecki namiestnik. To Trybunał Konstytucyjny, do którego nie udało się wprowadzić „naszych sędziów” – jak zaznaczył ten, który za sprawą swojej czarodziejskiej różdżki ulokował dyletantkę Izę na fotelu ministry Zdrowia, Szczęścia i Wszelkiej Pomyślności i takich cepów jak Motyka. Jednak niemiecki namiestnik ma plan na Trybunał! Plan opanowania Trybunału Konstytucyjnego opiera się na blizkriegu przy opanowaniu TVP oraz Prokuratury przez juntę 13 grudnia – tj. przy użyciu prokuratura Żurka i bojówek Bobasa. Ale to nie cały plan, gdyż próba opanowania TK przez prokuratora Andrzeja Piasecznego wraz z policjantami, którzy wkroczyli 13 lipca br. do Trybunału Konstytucyjnego na wniosek osób wybranych przez Sejm do TK, ale nie zaprzysiężonych przez Prezydenta – zakończyła się fiaskiem…
Niemiecki namiestnik ma bowiem w zanadrzu „Cudowną Broń”, czyli Wunderwaffe – zaś w ostateczności zagłodzenie Trybunału Konstytucyjnego. Bitwa o Trybunał odbędzie się przy zastosowaniu zmodyfikowanego Berka, którego namiestnik wyznaczył na sędziego w Trybunale Konstytucyjnym. Bo przecież Berek „to jest jeden z najlepszych praktyków prawa, człowiek, który odpowiadał za legislację, wybitna postać” – usłyszeliśmy z paszczy wiernego konia Cincinnatusa junty 13 grudnia…
Ten Berek, to jednak nie ten sam Berek, którego znaliśmy jako kandydata do Sejmu z Warszawy z wysuniętego ramienia Platformy Obywatelskiej, ani też członek Rady Ministrów w rządzie junty 13 grudnia! To całkiem zmodernizowany Berek: to już nie „prawa ręka” Tuska i co najważniejsze – odważny niczym sam Tygrys! Namiestnik na Polskę zapewnił bowiem Młodych Postępowców, iż Berek nie ma nic wspólnego z polityką partyjną i nie należał do żadnej formacji: - Możecie mi wierzyć albo nie. Znaczy w końcu i tak już za to dostałem po głowie wystarczająco dużo. Nie mam powodu niczego zmyślać. On nie ma nic wspólnego z polityką - mówił.
Namiestnik na Polskę, który w życiu niczego nie zmyślił argumentował, iż Berek jako nieliczny zawsze potrafił mu się sprzeciwić i stanowczo odrzucać niemożliwe do zrealizowania projekty, dlatego - jak mówił - ma do niego takie zaufanie. Zapewnił Młodych Postępowców, iż kandydat do TK wprost blokował niekonstytucyjne pomysły, mówiąc, iż "z nim takie numery nie przejdą".
Jednak przeszedł numer z wejściem Berka w towarzystwie prokuratora oraz bojówek Bobasa do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż sam Berek zgodził się być Wunderwaffe Tuska w Bitwie o Trybunał. Jak bowiem wyznał niemiecki namiestnik - Berek zwrócił się do niego, mówiąc, iż trzeba "zrobić wszystko, żeby uzdrowić tę sytuację na tyle, na ile to jest możliwe w aktualnych warunkach politycznych".
Tak więc to sam Berek zgodził się być wunderwaffe Tuska w siłowym przejęciu Trybunału Konstytucyjnego. Berek – podobnie jak Gorgoniowa – pozbył się więc swojej inteligencji, jako tępe narzędzie niemieckiego namiestnika. Nad szczegółami wejścia Berka do Trybunału i Bitwy o Trybunał pracuje już prokurator Żurek, który chwali się, iż ma w głowie kilka scenariuszy odzyskania Trybunału "dla obywateli" - nie wykluczając wejścia siłowego.
Oczywiście, te gangsterskie metody – zastosowane już przez namiestnika na Polskę przy „odzyskaniu dla obywateli” TVP i Prokuratury Krajowej "mogą nie być estetyczne" i "kontrowersyjne" – podkreślił namiestnik na Polskę, który "nie ma zamiaru w tej sprawie kapitulować"…













