Nie moje małpy, nie mój cyrk. Tak pomyślałem, kiedy usłyszałem pierwsze doniesienia o wynikach referendum w Krakowie. To było jeszcze wczorajszego wieczora.
Dzisiaj rano, kiedy wysypała się już lawina nazwisk towarzyszy skłonnych podjąć się trudu zarządzania po odwołanym – jak się okazuje – prezydencie, pomyślałem od razu: „Boże, co oni w tym Krakowie zrobili, iż miałbyś dawać władzę komuś z tej menażerii?!”
Nie chciałbym tu kogokolwiek krytykować, nikomu też nie chciałbym robić agitacji czy propagandy, ale czy do zarządzania drugim co do wielkości miastem w Polsce nie są potrzebne jakieś pozytywne umiejętności? Czy wystarczą bylejakość, cwaniactwo, kolesiostwo, partyjne włazidupstwo i dbałość o samopoczucie wodza? A może bardziej odpowiedni na to stanowisko byliby zwykli złodzieje albo frustraci planujący rewolucyjne zmiany według nigdzie nie sprawdzonych rozwiązań?
Tak czy inaczej mam dla Krakusów doskonałą propozycję. Gdzieś tam w waszym mieście kręcił się pan na literę „Z”. Zorro to raczej nie jest (no, nie słyszałem np., żeby ten pan jeździł konno), ale i on ma spore zasługi w okradaniu bogatych i dawaniu biednym. Zabierał przecież państwu, które ma tyle, iż zbankrutować nie może, a rozdawał wiecznie potrzebującym swoim kolesiom. Na dodatek, jego pozycja niesamowicie wzrosła, kiedy udał się pod skrzydła półprzytomnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki (ha, choćby w redakcji „Gazety Trybunalskiej” to zauważyli…). Na dodatek, chłopak byłby doskonałym łącznikiem pomiędzy współczesnym Krakowem, a przedstawicielami starej emigracji.
Czytaj: „Lekarze alarmują, Biały Dom uspokaja. W USA trwa spór o zdrowie Trumpa”.
Żadnym problemem nie powinny być ciążące na panu „Z” zarzuty o malwersacje publicznych środków. Prezydent Polski, którym jest druh Nawrocki z pewnością nie odmówi sugestiom czy też prośbom swojego szefa Jarosława Kaczyńskiego, o całkowite uniewinnienie pana „Z”. Przecież Jarosław Kaczyński do niedawna promował działania także i tego pana na literę „Z”. Po co człowiek ma się tłuc z odczytami na temat zbrodni Tuska gdzieś po garażach i stodołach w Ameryce, niech wraca do Krakowa. Do dzieła, kochane Krakusy!
Oczywiście, porażka krakowskiego prezydenta powinna być też przestrogą i dla naszych lokalnych „władców”. Czy jednak życie we względnych luksusach wynikających min. z ogromu pieniędzy płynących z Unii w ramach Krajowego Planu Odbudowy będzie wystarczającą motywacją do szukania słabości czy niedostatków we własnym działaniu? Wątpię… Tym bardziej, iż do przeanalizowania są błędy, które Miszalski popełnił nie tylko w samej kampanii referendalnej, a to mogłoby rodzić przeróżne skojarzenia i wątpliwości.
Kochani, pamiętajcie jednak, iż do rozliczeń pozostały już niecałe trzy lata. „Aż” i „tylko” trzy lata. Niektórzy odpadną wtedy z gry wskutek podeszłego wieku i nikt za nimi raczej płakać nie będzie. Wariantu „Trump wiecznie żywy” nie bierze się pod uwagę… Czy młodsi zyskają nasze zaufanie w kolejnych wyborach? A może będą liczyć na łut szczęścia i cwaniactwo przy powoływaniu kolejnych koalicji?
→ Tomasz Miller
25.05.2026
• grafika: pixabay.com
• więcej tekstów autora: > tutaj













