- Pamięć o wojnie nie może służyć do karmienia nienawiści - mówił Włodzimierz Czarzasty w Wieluniu podczas obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Marszałek Sejmu odniósł się także do tych, którzy są przeciwni wspieraniu Ukrainy w walce z Rosją. - Historia ich osądzi - dodał. Z kolei ambasador Niemiec zadeklarował, iż ofiary bombardowania Wielunia zostaną upamiętnione w Berlinie.
Czarzasty wskazał na przeciwników wspierania Ukrainy. "Historia ich oceni"

Poranne uroczystości upamiętniające wydarzenia sprzed 87 lat rozpoczęły się we wtorek przed 4:40, o której to godzinie 1 września 1939 roku nastąpił atak niemieckich samolotów bombowych na wieluński szpital Wszystkich Świętych. W nalocie zginęły 32 osoby - pacjenci i personel placówki.
ZOBACZ: Nawrocki zwraca się do Tuska i kanclerza Niemiec. "To nie jest realny sojusz i realna przyjaźń"
Polegli w nalocie mieszkańcy Wielunia uważani są za pierwsze ofiary II wojny światowej. Ich pamięć uczciło 12 uderzeń dzwonu "Pamięć i Przestroga". Symbolizowały one 1200 mieszkańców miasta, którzy ponieśli śmierć pierwszego dnia wojny. - Wojna zabiera człowiekowi bezpieczną przyszłość. Pamięć o wojnie nie może służyć do karmienia nienawiści - powiedział marszałek Sejmu.
Czarzasty o przeciwnikach wspierania Ukrainy. "Historia ich oceni"
Jak nadmienił Włodzimierz Czarzasty, wspomniana pamięć "ma służyć temu, żeby nigdy więcej nie pomylić agresora z ofiarą, siły z prawem, populizmu z prawdą". Zwrócił uwagę, iż dziś Polska i Niemcy są sojusznikami, a Niemcy są największym partnerem handlowym Polski. - Ale nie znaczy to, iż 1939 rok został zapomniany - zaznaczył.
Marszałek podkreślił, iż prawda historyczna nikogo nie obraża i jest fundamentem. W jego ocenie Europa jest dziś silna dlatego, iż potrafi łączyć różne narody bez odbierania im ich tożsamości, a także ponieważ dotrzymuje obietnicy pokoju.
- Państwa należące do tej wspólnoty nie prowadzą wojen, nikt nie napadł Zjednoczonej Europy, żadnej jej części. Wiemy to tym bardziej, iż patrzymy na Wschód, na walczącą Ukrainę. W 1939 roku Polska pozostała praktycznie sama. Są dziś tacy, którzy podpowiadają: "Zostawmy samą Ukrainę, wykorzystajmy jej trudną sytuację, by coś wymusić". Historia ich oceni - stwierdził Czarzasty.
Zapewnił przy tym, iż nasz kraj jest po adekwatnej stronie: dobra i ofiar. - Nie zejdziemy z tej drogi, bo wierzymy, iż jest adekwatna - zadeklarował Czarzasty, dodając, iż lekcją, którą należy zabrać z Wielunia, jest pamiętać bez nienawiści, przebaczać bez zapominania, rozwiązywać spory bez rezygnacji z prawdy, budować siłę bez pogardy dla słabszych.
Ambasador Niemiec: Musimy dopilnować, by zbrodnie się nie powtórzyły
Obecny na uroczystościach ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger przyznał, iż tragedia Wielunia była pierwszą zbrodnią wojenną popełnioną przez niemieckie wojsko podczas II wojny światowej. Zaznaczył, iż uroczystość upamiętniająca ofiary przekazuje światu przesłanie pokoju, pojednania i szacunku dla ludzkiego życia.
- Jednak ważne jest, by zachować żywą pamięć, aby ofiary, ich krewni, przyjaciele i rodziny nie zostali zapomniani. Naszym obowiązkiem jest dopilnować, by zbrodnie takie jak podczas II wojny światowej nigdy nie mogły się powtórzyć – powiedział.
ZOBACZ: "Ta jesień, ta zima, mogą być kluczowe". Donald Tusk ostrzega na Westerplatte
Dyplomata zadeklarował, iż polskie ofiary II wojny światowej zostaną upamiętnione w Berlinie. Zapewnił, iż pamięć o Wieluniu będzie miała tam stałe miejsce. - Niemcy uznają swoją historyczną odpowiedzialność i poczuwają się do zachowania pamięci o zbrodniach popełnionych przez Niemców, bez żadnego "ale" – zapewnił Berger.
Z kolei burmistrz Wielunia Paweł Okrasa przekonywał, iż miasto nigdy nie spierało się z Westerplatte o pierwszeństwo rozpoczęcia II wojny światowej. - Od lat głosimy, iż historia ataku na Wieluń i na Westerplatte wzajemnie się uzupełniają, pokazując prawdziwe, pełne oblicze II wojny światowej. Z jednej strony jest to tragedia ludności cywilnej, której symbolem jest Wieluń, a z drugiej – bohaterstwo i heroizm polskiego żołnierza, którego ilustracją jest obrona Westerplatte.
1 września 1939 roku Niemcy zbombardowali Wieluń. Nie było tam wojska
W porannych uroczystościach uczestniczyli m.in. ostatni żyjący naoczni świadkowie bombardowania Wielunia, weterani, kombatanci, parlamentarzyści, władze województwa łódzkiego oraz powiatu wieluńskiego, przedstawiciele instytucji państwowych, duchowni oraz mieszkańcy miasta.
W hołdzie ofiarom ataku odczytany został Apel Pamięci, po którym oddano salwę honorową. Delegacje złożyły kwiaty przed pomnikami w miejscach pamięci. Przed wojną Wieluń liczył około 16 tysięcy mieszkańców i był oddalony od granicy niemieckiej o 21 kilometrów.
1 września 1939 roku niemieckie samoloty zrzuciły na miasto 380 bomb o łącznej wadze 46 ton. Niszczycielskie naloty falowe trwały do godzin południowych. Szacunki badaczy mówią o co najmniej kilkuset zabitych. Setki osób zostały rannych. Zniszczeniu uległa większa część zabudowy centrum Wielunia.
Nie stacjonowały tam oddziały wojskowe, nie było umocnień militarnych ani obrony przeciwlotniczej. Nie występował zatem żaden powód do brutalnego ataku. Zdaniem historyków miasto zbombardowano, by zastraszyć ludność cywilną, a także wywołać masową panikę. U podstaw inwazji leżała koncepcja niemieckiej wojny błyskawicznej - blitzkriegu, polegająca na działaniu szybkim i bezlitosnym.












