"CZAS PRZESTAĆ "WSPIERAĆ NASZE WOJSKA" [za nielegalne i nieprowokowane wojny agresyjne]"

grazynarebeca5.blogspot.com 8 часы назад

By Joachim Hagopian

Inną świetną stroną alternatywnych wiadomości, dla której kiedyś pisałem, jest lewrockwell.com. Od grudnia 2015 roku ukazał się artykuł zatytułowany "Czas przestać wspierać nasze wojska". Każdego Dnia Pamięci i Dnia Weterana w Ameryce często słyszymy wyrażenie "wspieraj nasze wojska" jako standardowy, oklepany protokół. To niemal obowiązkowe, by mówić i robić, oddawać pozorny hołd brutalnej krwawej ofierze milionów amerykańskich żołnierzy utraconych w ostatnim ćwierćtysiącleciu wojen w USA, w tym, co ostatnio stało się mniej znaczącym narodowym rytuałem – udaniem, iż Ameryka wciąż jest ziemią wolności i demokratycznym latarnią światła i wolności dla reszty świata. Wyraźnie nie jest. Zamiast tego Ameryka, wraz z Izraelem, jest najbardziej pogardzanym narodem i pariasem na ziemi.

Dorastając jako patriotyczny syn 20-letniego okrętu podwodnego US Navy, który dzielnie walczył w obronie naszego dumnego kraju podczas II wojny światowej i wojny koreańskiej, Dzień Pamięci zawsze był świętem, które oznaczało znacznie więcej niż kolejny dzień wolny od szkoły czy pracy w trzydniowy weekend. Odwaga mojego ojca, zdobywając Srebrną Gwiazdę na Pacyfiku podczas dwóch wojen z USA, zainspirowała mnie, by pójść w jego ślady wojskowe, więc w lipcu 1969 roku sumiennie wyruszyłem do West Point podczas ostatnich czterech lat wojny w Wietnamie, pierwszej bolesnej wojny w historii USA, uznanej za pierwszą upokarzającą porażkę wojenną naszego kraju, ale z kolejnymi w przyszłości. Wojna w Wietnamie boleśnie podzieliła nasz kraj jak żadna inna jako pierwsza w Ameryce prawdziwa porażka na wyniszczenie, podczas której długotrwała okupacja wojsk amerykańskich i zmiana reżimu odcisnęły krwawe piętno (ponad 58 000 amerykańskich ofiar wobec ponad 3 milionów ofiar w Azji Południowo-Wschodniej). Niestety, kolejne z tych samych fatalnych, kosztownych błędów w ocenie sytuacji pojawiły się później w tym stuleciu, gdy wojny Projektu Wielkiego Izraela toczyły się w Afganistanie, Iraku, a w tej chwili najwyraźniej z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami w Iranie.

Już od czasów moich własnych wojskowych wyrażenie "wspieraj nasze wojska" zaczęło mnie dręczyć, widząc, jak skruszenie wykorzystywano do prania mózgu kolejnemu młodemu pokoleniu, które miało być na całe życie skazane na kolejne ofiary ludzkie, by zginąć na kolejnym obcym polu bitwy w kolejnej bezsensownie niemoralnej wojnie Projektu Wielkiego Izraela. Do tego stopnia, iż do 2015 roku, wciąż ugrzęzli w kolejnym fałszywym kłamstwie budującym demokrację, miało to stać się najdłużej trwającą wojną w historii USA w Afganistanie (2001-2021). W 2015 roku poczułem się zobowiązany, pośród tego niekończącego się gorzkiego posmaku popiołów Imperium Zniszczenia neoimperialnego podboju, by zakwestionować mantrę, która służyła zarówno jako cmentarz dla umierającego Imperium USA, które przeżyło swoją dawną wielkość, jak i dosłownie cmentarzyska dla zbyt wielu Amerykanów w mundurach. I tak, w tym Dniu Pamięci 2026, gdy amerykańskie rodziny i przyjaciele spotykają się na corocznych spotkaniach barbecue, pomyślałem, iż to dobry moment, by "powtórzyć" moją ostrą demaskację sprzed 11 lat:

Czas przestać "wspierać nasze oddziały"

Dzięki 115-letniej tradycji corocznego klasyka futbolu amerykańskiego Army-Navy w sobotę, tak zwana "gra Ameryki" i "rywalizacja na wieki" znów są już tutaj. Ta okazja nigdy nie przestaje oddawać czci hołdu tak zwanym "kremowym z nich" elitarnym akademiom wojskowym Ameryki, a zawsze od prezydenta do celebrytów – Amerykanie oddają hołd naszym siłom zbrojnym. W tym czasie słyszymy znane patriotyczne motto "wspieraj nasze wojska", powtarzane bezmyślnie. Dlatego wydaje się teraz adekwatne, by spojrzeć na to chłodno, i ponownie przeanalizować, co tak naprawdę znaczy "wspierać nasze wojska".

Jako absolwent West Point i krytyk Imperium Amerykańskiego, dla mnie przekonanie "wspieraj nasze wojska" dawno przestało być popularne w propagandzie. Imperium USA zbyt długo używa tego skruszonego wyrażenia do prania mózgów Amerykanów i usprawiedliwiania swoich wojen i przemocy. Pojawiła się podczas długotrwałych strat wojennych w Iraku i Afganistanie w ostatniej dekadzie. Nigdy nie było o tym słyszane podczas wojny w Wietnamie, gdy nasi weterani bojowi wracali do domu czując się pokonani i cierpiąc na nieleczone objawy PTSD, wykluczeni przez naród, który gorzko się od nich odwrócił, zwłaszcza przez ich własną grupę rówieśników. Przenieśmy się do czterech dekad i trzech porażek wojennych, a nasz rząd wciąż wysyła Amerykanów do walki i śmierci w Afganistanie (obecnie 9800) i Iraku (3500, kolejne 100 w drodze), a teraz także w Syrii (50 właśnie zaproponowanych, a kolejne w drodze, podczas gdy bliźniacy Bobbsey, zagorzczeni Bobbsey, domagają się 20 000 dodatkowych żołnierzy w Syrii). Ale podczas wojen tego wieku ciągle słyszymy Amerykanów z czerwonymi, białymi i niebieskimi flagami, którzy namawiają nas, byśmy "wspierali nasze wojska".

Na dłuższą metę, wspieranie naszych wojsk sprawiło, iż Stany Zjednoczone stały się najbardziej wojowniczym i agresywnym krajem na ziemi, bez wyjątku. Wchodząc w 2016 rok, nasz ultrabrutalny kraj będzie zabijał innych ludzi gdzieś na tej planecie przez 223 z ostatnich 240 lat [aktualizacja 233 z 250 lat], odkąd istnieją Stany Zjednoczone. To 93% czasu, gdy jako naród przekształcony w Imperium niszczymy ludzkie życie. To z pewnością nie jest powód do dumy. A jednak to "nasze wojska" były sprawcami morderstwa. Żadna współczująca, racjonalna osoba nie byłaby w stanie ślepo i posłusznie poparć tak bezwzględnego lekceważenia i pogardy dla życia bliźniego.

Kolejnym faktem, z którego Amerykanie nie mogą być dumni, jest fakt, iż najbardziej walczący naród na świecie od czasów II wojny światowej zamordował choćby 30 milionów ludzi na całym świecie, z czego szacuje się, iż 90% z nich to cywile. Po zainicjowaniu 201 z łącznych 240 konfliktów zbrojnych od końca II wojny światowej do 2001 roku, wynika z tego, iż w tym czasie Imperium Chaosu i Zniszczenia USA zamordowało 27 milionów niewinnych ludzi, których życie zostało tragicznie przerwane nie z ich winy, po prostu za życie w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, należących do niewłaściwej narodowości celowanej przez pełną dominację Ameryki i globalna hegemonia supermocarstw. A to było przed wojnami w Afganistanie i Iraku.

A co trzeba zrobić, by zostać celem jako zagraniczny wróg USA? Każdy kraj, którego przywódcy decydują się wspierać dobrobyt, niezależność i jakość życia swoich obywateli ponad faszystowskimi transnarodowymi interesami korporacyjnymi Imperium USA, jest atakowany ekonomicznie poprzez sankcje i embarga, politycznie poprzez propagandowe kłamstwa i groźby, lub militarnie, choć nienaturalne katastrofy/wojny pogodowe, okupowane inwazje obejmujące długotrwały krwawy konflikt lub akty terroryzmu, zamachy stanu i zabójstwa. Wystarczy zapytać Kubę, Wenezuelę, Haiti, Panamę, Iran, Syrię, Irak, Libię, Pakistan, Jemen, Somalię, Sudan, Kongo Koreę Północną, Donbas, Palestynę czy Rosję, by wymienić więcej niż tuzin.

Ludzie na całym świecie byli ofiarami przez ponad sto lat świadomego gwałcenia i grabieży ich ziem przez Imperium Amerykańskiego w imię skradzionych zasobów naturalnych i nieludzkiej pracy przymusowej, a to właśnie te narody marionetkowie dobrowolnie ulegli i ulegli żądaniom i naciskom USA. W rzeczywistości, zgodnie z tradycją Imperium Brytyjskiego, cała krajowa i zagraniczna historia Ameryki Północnej składała się z ludobójczego zabijania, zniewolania, kradzieży i podporządkowywania innych ras o ciemniejszej skórze do śmierci i podporządkowania się. W tym kontekście z szerszej perspektywy "wspieranie naszych żołnierzy" to tak naprawdę wspieranie masowych mordów na całym świecie. Mając na uwadze tę trzeźwą, ponurą rzeczywistość, nadszedł czas, by Amerykanie przestali z tym jingoistycznym "rah-rah", które tylko dolewa obelgi do rany reszcie ofiar świata.

W 2008 roku USA wydawały więcej pieniędzy co 5 sekund na prowadzenie niemoralnej, bezprawnej wojny w Iraku niż przeciętny pracujący Amerykanin zarabiał przez cały rok. 80% amerykańskich podatków jest przeznaczonych na finansowanie rocznego budżetu Pentagonu, aby prowadzić wojnę na całym świecie. Gdy tego rodzaju inwestycje wojenne, które przywłaszczają ciężko zarobione podatki obywateli USA, stawiają tak nierówny priorytet ponad dobro własnych obywateli, po ponad dekadzie wyczerpywania nadmiernie rozciągniętej armii zmuszonej do prowadzenia trzech, czterech, a choćby pięciu kolejnych tur bojowych na dwóch równoczesnych frontach, to również przeciąża i zdziesiątkowanie amerykańskiej klasy średniej. I teraz, po raz pierwszy od prawie pół wieku, amerykańska klasa średnia nie stanowi już większości w Stanach Zjednoczonych. Duża część z nich zginęła, gdy zanurzyła się w rosnącej niższej klasie biednych, biednych Amerykanów, ledwo wiążących koniec z końcem.

Ale biorąc pod uwagę koszty wojny dla państw ofiar, gdzie od 2003 roku USA zabiły ponad milion ludzi tylko w Iraku, ta liczba opublikowana z badania na początku tego roku jest niewątpliwie konserwatywnym szacunkiem. Badanie stwierdza, iż w Iraku, Afganistanie i Pakistanie w wojnach amerykańskich zginęło choćby do dwóch milionów ludzi. Te kolosalne zbrodnie przeciwko ludzkości uznają wspieranie rządu federalnego USA oraz jego wojsk za moralną zbrodnię. Całkowite i bezlitosne zniszczenie przez Amerykę drugiego i trzeciego co do wielkości światowego producenta ropy w Iraku i Libii, zamienianie ich w państwa upadłe, ponieważ ich dawni sojusznicy USA odsunęli się od amerykańskiego petrodolara, jest nie do przyjęcia, a jednak to tragiczny skutek ślepego wspierania naszych żołnierzy. Bardziej niż jakikolwiek inny kraj, USA dziś są odpowiedzialne za to, iż ISIS mogło zarabiać miliardy na kradzieży ropy z Iraku i Syrii, finansując największą grupę terrorystyczną na świecie. A amerykańscy partnerzy w przestępczości, Turcja i Izrael, są dwoma największymi nabywcami ropy terrorystycznej. W praktyce wspieranie naszych żołnierzy oznacza także wspieranie zarówno zbrodni przeciwko ludzkości, jak i terroryzmu na całym świecie.

Wspieranie naszych żołnierzy przyczyniło się do tego, iż świat stał się dziś znacznie bardziej uzbrojony i niebezpieczny niż kiedykolwiek wcześniej w naszej udokumentowanej historii ludzkości. Nasz kraj jest również odpowiedzialny za przewodzenie największemu wyścigowi zbrojeń w historii, gdzie nie tylko Imperium USA wydaje miliardy na broń masowego rażenia, ale z powodu agresji Imperium zmusiło Rosję i Chiny do odpowiedzi, znacząco zwiększając wydatki wojskowe. Dwanaście lat temu budżet obronny USA niemal dorównywał reszcie świata razem wziętemu. Jednak podczas dwóch przedłużających się wojen USA w tym stuleciu oraz mniejszych tajnych na całym świecie, wydatki wojskowe USA wzrosły do 682 miliardów dolarów w 2012 roku z 417,4 miliarda w 2003 roku [w tym roku budżet Pentagonu ponad dwukrotnie wzrósł do ponad 1,5 biliona]. Wykładniczy wzrost amerykańskiej agresji również wywarł presję na jednostronnie ogłoszonych wrogów USA, Rosję i Chiny, by znacząco zwiększyły wydatki na wojsko. USA zmniejszyły się z prawie połowy (46%) światowych sił zbrojnych w 2003 roku do zaledwie 35% w 2014 roku z powodu gwałtownego zwiększenia budżetów wojskowych przez Rosję i Chiny. W rzeczywistości, idąc za przykładem Ameryki, zarówno światowa coroczna sprzedaż broni, jak i budżety wojskowe gwałtownie wzrosły w dziesiątkach krajów, które zdają się szykować do "wielkiego przełamania". Nic dziwnego, iż USA z 31% są także największym handlarzem bronią na świecie, a Rosja z 27%, a Chiny stanowiły 5% w latach 2010-2014, co stanowiło 16% wzrost w porównaniu do sprzedaży broni w latach 2005-2009.

Wydarzenia i rozwój wydarzeń w ostatnich tygodniach zaostrziły napięcia i konfrontacje między USA, Rosją a Chinami. Wspierając członka NATO Turcji, która lekkomyślnie zestrzeliła rosyjski bombowiec odrzutowy, co skutkowało zestrzeleniem rosyjskiego śmigłowca ratunkowego również w zeszłym miesiącu, a także prawdopodobna bomba ISIS zestrzeliła rosyjski samolot, zabijając wszystkich 224 osoby na pokładzie półtora miesiąca temu, amerykański niszczyciel marynarki wojennej znalazł się w zasięgu dwunastu mil morskich zabudowanych wysp na Morzu Południowochińskim, Stany Zjednoczone i Zachód zdają się prowokować Putina i Wschód do III wojny światowej. A gdy mocarstwa nuklearne stają bezpośrednimi do walki w Syrii, na Ukrainie i w Azji, samozniszczenie ludzkości staje się bardzo realnym i poważnym ryzykiem, kulminującym po ćwierćwieczu, gdy Imperium USA działało wojowniczo jako jedyny globalny supermocarstwo i "globalna wioska" tyran.

Spośród prawie 200 państw żaden inny kraj na świecie nie ma więcej niż kilka baz wojskowych poza swoim własnym krajem, poza Stanami Zjednoczonymi. W przeciwieństwie do reszty świata, USA wysyłają 1,5 miliona okupantów wojskowych na czynną służbę do ponad tysiąca instalacji wojskowych na każdym kontynencie na całym świecie. Zaledwie w tym tygodniu Pentagon ogłosił światową rozbudowę baz wojskowych, nie podając jednak całkowitej liczby pod pretekstem tajemnicy. Afryka Zachodnia, Afryka Wschodnia i Afganistan są przeznaczone na bazy w pełnej skali. Tymczasem amerykańskie siły specjalne, które działają potajemnie i często nocą wykonują partyzanckie, szybkie operacje uderzeniowe, aktywnie popełniają akty terroru w ponad 135 krajach na całym świecie, czyli około 75% wszystkich państw świata.

Przyjrzyjmy się, jak nasz rząd federalny wspiera naszych żołnierzy. Po wysłaniu ponad 6800 amerykańskich żołnierzy (wraz z 7000 cywilnych kontraktorów) na wczesne groby, walcząc w dwóch najdłużej trwających wojnach w historii Ameryki, pozostawiając milion rannych składających wnioski od zagrażających życiu obrażeń fizycznych po emocjonalnie paraliżujące traumy i blizny związane z PTSD, federalni zdradzili naszych patriotów służących krajowi, zdradziecko atakując wszystkich powracających weteranów bojowych jako największe zagrożenie dla wroga na amerykańskiej ziemi. Rzeczywiście, weterani, posiadacze broni i dysydenci są uważani za większe zagrożenie niż choćby terrorystyczny potwór stworzony przez federalnych ISIS, ponieważ polityka otwartych granic Obamy ułatwia łatwy dostęp do zakładania komórek terrorystycznych w Ameryce.

Weterani szukający pomocy są zwykle zasypani śmiertelną trucizną Wielkiej Farmacji, gwałtownie się uzależniając i jeszcze bardziej niestabilnie. Wielu bezradnie czeka i umiera na listach usług medycznych, które często nie przychodzą wystarczająco szybko. Ujawnienie czterdziestu weteranów, którzy zmarli oczekując na usługi, na niewidzialnych listach w szpitalu VA w Phoenix wywołało w zeszłym roku poważny skandal. Przez kilka kolejnych lat średnio dwudziestu dwóch weteranów codziennie popełniało samobójstwo w Stanach Zjednoczonych. Przeciążona Administracja Weteranów została skrajnie nieprzygotowana, by odpowiednio poradzić sobie z ogromem problemu, gdy tak wielu poważnie uszkodzonych byłych żołnierzy pilnie potrzebuje długoterminowej pomocy i opieki. Jedno z badań przewiduje, iż choćby do pół miliona weteranów trafi do spraw karnych w systemie sądowym.

Prawie połowa (44%) milionerów Kongresu i tak niewielu (19%) służyło w tej chwili w mundurze, wojownicy z Waszyngtonu są nieustannie gotowi wysyłać młodych mężczyzn i kobiety z niższych klas amerykańskich na niebezpieczeństwo, walcząc w brudnych, tajnych wojnach Obamy w wielu strefach walk na całym świecie, o których opinia publiczna choćby nie słyszy. A jednak prawie żadnego z ich własnych synów czy córek nie walczy w odległej wojnie. Sposób, w jaki nasz własny rząd wykorzystywał, nadużywał i nie wspierał naszych żołnierzy, jest podły.

A potem znaczny odsetek tych Amerykanów, którzy tak głośno twierdzą, iż "wspierają naszych żołnierzy", zbyt często jest nieszczery. Często hipokrytci powtarzają te same banalne frazesy rok po roku ze swojego świata z wieży z kości słoniowej, udawanej, żyjąc tak daleko i zniechęcono do rzeczywistych warunków wojennych, a choćby znając kogokolwiek w mundurze wojskowym. Nigdy nie pojmując tragicznego szaleństwa ani krwawych konsekwencji, które wojny USA niszczą miliony na całym świecie, trwale uszkadzając wszystkich zaangażowanych, Amerykanie, którzy nie mają pojęcia, będą beztrosko mówić: "Tak wiele zawdzięczamy naszym żołnierzom, którzy walczą, by nas chronić i wolnych." Na jakiej bańce, planecie lub stuleciu żyją?

Od czasu wewnętrznego zamachu stanu z 11 września, obywatele USA stali się także morderczą wojną neokonserwatystów przeciwko ofiarom terroryzmu, terroryzowanymi przez własny międzynarodowy rząd przestępczy i zmilitaryzowane państwo policyjne, które skutecznie odebrało im wolność i wolności obywatelskie, podczas gdy winni przez cały czas łamią przysięgę na przestrzeganie i ochronę zarówno Konstytucji, jak i narodu amerykańskiego. A jednak zbyt wielu zmanipulowanych, ogłupionych i nieświadomych w Ameryce zdaje się tego nie rozumieć. Może dlatego, iż są bombardowani 24/7 przez kłamstwa i dezinformację głównego nurtu, które nigdy nie ujawniają brzydoty wojny taką, jaka jest naprawdę. Rządząca elita kontroluje wszystkie aspekty mediów masowych, stosując powszechną cenzurę filmów, telewizji i gier wideo, gdzie przemoc i wojna są jedynie gloryfikowane. Wojsko, CIA i FBI kontrolują każdy aspekt tego, co dziś wychodzi z Hollywood.

Jednak ponad cztery dekady armii ochotniczej składającej się z mniej niż pół procenta całkowitej populacji USA znacząco przyczynia się do pogłębiania się rozbieżności między 99+% ludności cywilnej a mniej niż 1% Amerykanów w mundurach. Okrucieństwa i okrucieństwa, które imperialistyczne Imperium wyrządziła przez maszynę zabijania krajom Trzeciego Świata oddalonym o pół świata, mogą równie dobrze być miliardami mil stąd, na innej planecie lub galaktyce. Z oczu, z umysłu odchodzi wielu cywilów w odizolowanej, tunelowej rzeczywistości.

Osoby w tej chwili w mundurach muszą pamiętać, iż mają przysięgły obowiązek chronić Amerykę przed wrogami krajowymi i zagranicznymi. Jako obywatele, którzy nie żyją już w demokratycznej republice, ale w totalitarnym państwie policyjnym, muszą uznać, iż ich rząd federalny ma diaboliczny plan zniewalania i eliminacji innych Amerykanów. Zamiast penalizować sprzeciw, prawdziwym wrogiem wewnętrznym stał się rząd federalny i wszyscy Amerykanie muszą zaakceptować tę tragiczną sytuację. Dlatego zarówno ci już w mundurze, jak i gotowi zapisać się i pozwolić sobie stać najnowszym mięsem armatnim swojego gangu przestępczego w wojnach elit, muszą stanąć i być uznani za patriotów lojalnych wobec swojego kraju i współobywateli, zamiast ślepo posłuszeństwa wobec swoich psychopatycznych panów. Nie wolno już wspierać wojsk, gdy są one błędnie skierowane do zdrady własnych obywateli. Personel wojskowy musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i postępować zgodnie z Konstytucją i człowieczeństwem.

Rok 2015 był burzliwym, gdy globalistyczny terroryzm rozprzestrzenił się na wszystkie zakątki świata, siejąc śmierć, wojnę i zniszczenie w swoim następstwie. Tymczasem, czując, jak jego siła gospodarcza słabnie w obliczu rosnącej potęgi wschodnich rywali – Chin i Rosji, rząd Stanów Zjednoczonych już przyznał się do przegranej wojny o utrzymanie dolara amerykańskiego jako światowej waluty rezerwowej. Syndykat przestępczy DC wie, iż jego dni u władzy są policzone. Ponieważ psychopaci rządzący planetą nie chcą zrezygnować ze swojej bezwzględnej władzy absolutnej kontroli, zdają sobie sprawę, iż wykorzystanie swojego marionetkowego prezydenta Mandżurii i jego przeciążonego Imperium USA do lekkomyślnego wykonywania ich brudnych planetarnych poleceń, by skutecznie zniszczyć najpotężniejszy naród świata, prowadząc Imperium do gwałtownego upadku w drodze do jednego rządu światowego, można osiągnąć tylko poprzez wybuch III wojny światowej przeciwko mocarstwom Wschodu właśnie wtedy, gdy ich globalna gospodarka globalna, oparta na Ponzi'ego domku z kart i zadłużeniu zawala się w siebie. Tak więc tak późno w końcowej fazie elity władzy, gdy wciąż słyszymy "wspieraj wojska", w rzeczywistości czas walczyć o życie, wspierając ludzkość w walce o przetrwanie i ostateczne zwycięstwo dobra nad złem.

Joachim Hagopian to absolwent West Point, były oficer armii i autor książki "Don't Let the Bastards Getcha Down", ujawniającej wadliwy system dowodzenia wojskowego USA oparty na wspinaniu się po drabinie starszeństwa, nieuchronnie eliminując najlepszych i najzdolniejszych, pozostawiając przeciętnych i zwolenników porządku na szczycie jako polityków-biurokratów generałów wyznaczonych do przegrania każdej nowoczesnej wojny z USA przez elitę zamysłową. Po służbie wojskowej Joachim uzyskał tytuł magistra psychologii klinicznej i przez ponad ćwierć wieku pracował jako licencjonowany terapeuta w dziedzinie zdrowia psychicznego z młodzieżą i młodzieżą doświadczającą przemocy. W Los Angeles znalazł się w walce z największymi powiatowymi ośrodkami ochrony dzieci w kraju w ramach całkowicie zepsutego i skorumpowanego systemu opieki nad dziećmi w Ameryce.
Doświadczenie zarówno w wojsku, jak i w systemie opieki nad dziećmi dobrze przygotowało go jako badacza i niezależnego dziennikarza, ujawniając zło wielkiej farmacji oraz to, jak kontrolowany przez Rockefellera system medyczny i psychiatryczny wyrządza więcej szkody niż pożytku, przykładem jest pandemia i genobójstwo związane z zabójstwem. Jako niezależny dziennikarz od dekady, Joachim napisał setki artykułów dla wielu serwisów informacyjnych, w tym w tej chwili thegovernmentrag.com, stateofthenation.info, jameshfetzer.org, theinteldrop.org
oraz
Global Research, lewrockwell.com. Jako autor pięciotomowej serii zatytułowanej Pedophilia & Empire: Satan, Sodomy & the Deep State, książki i rozdziały Joachima są bestsellerami Amazona w kategoriach praw dzieci i praw człowieka. Jego seria podręczników A-Z w pełni dokumentuje i ujawnia globalną plagę pedofilii i pozostaje dostępna bezpłatnie pod pedoempire.org/contents/. Joachim prowadzi cotygodniową audycję radiową Revolution w piątki "Cabal Empire Exposed" (ID: revradio, hasło: rocks!), a dodatkowo regularnie prowadzi analityk geopolityczny w dwóch cotygodniowych podcastach z Jamesem Fetzerem.

____
https://thegovernmentrag.com/articles/its-time-to-stop-supporting-our-troops-revisited/



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo: https://stateofthenation.info/?
Читать всю статью