Po powrocie prezydenta Donalda Trumpa do Białego Domu w styczniu 2025 roku rozeszła się wieść, iż wdraża on w życie „Projekt 2025”, prawie 1000-stronicowy raport opublikowany przez The Heritage Foundation, konserwatywny ośrodek analityczny. Co dokładnie zawiera raport „Projekt 2025”? Kim są jego autorzy i jakie ma on znaczenie dla przeciętnych Amerykanów – teraz i w przyszłości – niezależnie od wyznawanych poglądów politycznych? (z mat. Wydawnictwa).
Wydawnictwu Prześwity dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.
Przedmowa
Gdy prezydent Donald Trump zakończył swoją prezydenturę w styczniu 2021 roku, okres jego rządów został prawie powszechnie uznany za porażkę.
Nie spełnił wyznaczonych przez siebie celów: budowy muru na granicy z Meksykiem, ożywienia amerykańskiego przemysłu produkcyjnego i przekształcenia gospodarki. Ponadto chaotycznie i źle zarządzał pandemią wywołaną koronawirusem covid, która zdewastowała kraj. Po wyraźnym przegraniu wyborów w listopadzie 2020 roku, Trump zainicjował liczne pozwy sądowe, podając fałszywe argumenty. W celu podważenia wyniku głosowania sięgnął także po inne metody – kłamał w żywe oczy w celu zachowania władzy. Kulminacją tych działań był pełen przemocy atak na Kapitol 6 stycznia 2021 roku. Mimo iż Trump uniknął postawienia go przez Senat w stan oskarżenia (ang. impeachment), to zarówno wyborcy reprezentujący różne poglądy polityczne, jak i wielu członków Kongresu reprezentujących Partię Republikańską oskarżyło go o wszczęcie rozruchów.
Jednak gdy media ogłaszały polityczny nekrolog Trumpa, w tym samym czasie nieduża grupa byłych pracowników jego administracji zaczęła upowszechniać inny pogląd: Trump nie zawiódł. Trump padł ofiarą sabotażu.
Ludzie ci byli przekonani, iż wybory zostały skradzione, choć żadne dowody nie wspierały tego poglądu; częściowo zgadzając się z tymi, którzy uznali prezydenturę Trumpa za polityczną porażkę, byli przekonani, iż zawiódł go istniejący w USA system władzy. Ich zdaniem dobrze zapowiadająca się administracja i mający wizjonerski program prezydent zostali spętani przez leniwych nominatów, republikańskich sabotażystów wyznających stare dogmaty Partii Republikańskiej oraz zawodowych urzędników.
Zwolennicy tych poglądów twierdzili, iż jedynym sposobem zbudowania chrześcijańskiego i prawicowego narodu, jakiego pragnęli, było zorganizowanie dobrze przygotowanego ataku na istniejące instytucje amerykańskiego rządu.
Kolejny republikański prezydent będzie musiał przemyśleć nie tylko program polityczny i sposób uprawiania polityki, ale także najważniejsze pytania dotyczące działania rządu – w tym, co równie ważne, kto kieruje rządem.
Tygodnik Spraw Obywatelskich
Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Takie podejście do rządzenia nie było zgodne z konserwatywnym poglądem na rząd. Natomiast było w sposób świadomy radykalne, zakorzenione w przekonaniu, iż musi dojść do zmiany porządku konstytucyjnego. Zwolennicy takiego myślenia wierzyli nie tylko w to, iż szansa na zmiany niedługo się pojawi, ale także w to, iż tylko jeden człowiek mógłby ich dokonać i zrobi to: Donald J. Trump.
W trakcie czterech lat prezydentury Joego Bidena ludzie, tacy jak Paul Dans, Russell Vought i Kevin D. Roberts, poświęcili się przygotowaniom drugiej administracji Trumpa, która miała przyćmić dokonania pierwszej. Niektórzy z ich współpracowników byli także zaangażowani w prace sztabu wyborczego na rzecz ponownego wyboru Trumpa, jednak główne wysiłki dotyczyły tego, co ma się zdarzyć po jego wygranej. Pod szyldem istniejącego od 50 lat konserwatywnego ośrodka badawczego (ang. think tank) o nazwie Heritage Foundation przygotowali szczegółowy, czteroczęściowy program polityczny, ogromną bazę z nazwiskami potencjalnych kandydatów do pracy w administracji Trumpa, szkolenia dla początkujących pracowników i plan błyskawicznego przejęcia rządu – już Pierwszego Dnia.
Nadali temu dokumentowi nazwę Projekt 2025. Projekt ten stanowi klucz do zrozumienia drugiej prezydencji Trumpa, a także przyszłości Partii Republikańskiej i amerykańskiej prawicy.
Ronald Wright: Czym jest Ameryka?
Choć nie jest całkowicie zgodny z programem Trumpa, dzięki szczegółowemu przygotowaniu – w odróżnieniu od chaotycznej improwizacji preferowanej przez Trumpa – Projekt 2025 ma szansę na to, aby zdominować działania administracji i stać się intelektualnym planem dla polityki i decyzji politycznych podejmowanych w najbliższych czterech latach i w okresie późniejszym.
Roberts, prezes Heritage, pisze, iż Projekt 2025 ma cztery cele:
„Przywrócić rodzinie znaczenie jako głównego elementu amerykańskiego stylu życia i obrońcy naszych dzieci; zdemontować państwo administracyjne i przywrócić Amerykanom samorządność; zapewnić suwerenność kraju, obronę granic i ochronę przed zagrożeniami globalnymi; [oraz] zapewnić dane nam przez Boga prawa osobiste do życia w wolności – tego, co nasza konstytucja określa jako «błogosławieństwa wolności»”.
To podsumowanie wskazuje na pewne nieszablonowe pomysły, zwłaszcza na wysunięcie na pierwszy plan kwestii rodzinnych i atak na „państwo administracyjne” – to akademickie określenie odnosi się do biurokracji federalnej w jej obecnej postaci. Roberts prześlizguje się jednak po bardziej radykalnych propozycjach.
Projekt 2025 to plan ogromnego rozszerzenia władzy prezydenta.
Autorzy projektu chcą, aby Trump mógł powoływać na stanowiska w strukturze władzy wykonawczej nominatów politycznych; zwalniać pracowników służby cywilnej według uznania; pozbyć się tradycyjnej bezstronności Departamentu Sprawiedliwości; atakować statutowo gwarantowaną niezależność agencji, takich jak Federalna Komisja Łączności; zawładnąć uprawnieniami Kongresu.
Jednym z dogmatów wiary Projektu 2025 jest przekonanie, iż ruch postępowy, w odróżnieniu od prawicy, jest dobrze zorganizowany i zdyscyplinowany. To może być zaskoczeniem dla wszystkich, kto w minionej dekadzie obserwował działania lewicy, niemniej autorzy raportu są śmiertelnie poważni. Postępowcy czasami dyskredytują liderów ruchu konserwatywnego jako cyników, jednak tu mamy do czynienia z argumentami prawdziwych wyznawców.
„Brutalna rzeczywistość w Ameryce jest taka, iż znajdujemy się w końcowej fazie przejęcia całego kraju przez marksistów, a nasi przeciwnicy już dysponują bronią w postaci wymierzonego w nas aparatu państwowego” – twierdzi Vought, prawa ręka Trumpa w sprawach budżetu i jeden z głównych autorów Projektu 2025. „I tak będzie aż do czasu, gdy nie będą już musieli wygrywać wyborów”. Dans, kierujący Projektem 2025 (w pierwszej administracji Trumpa urzędnik średniego szczebla) ostrzegał, iż Amerykanie „żyli w czasach despotycznego panowania Joego Bidena” i znajdowali się „w samym środku rewolucji neomarksistowskiej dokonującej się w Stanach Zjednoczonych, wymagającej obudzenia się i zauważenia, co się dzieje”.
Ten ponury pogląd przypomina napisany pod pseudonimem artykuł The Flight 93 Election, opublikowany w 2016 roku na łamach magazynu „Claremont Review of Books”, który dla radykalnych prawicowych intelektualistów stał się okrzykiem bojowym. (Tytuł nawiązuje do numeru lotu samolotu porwanego przez terrorystów 11 września 2001 roku, którego pasażerowie i załoga poświęcili swoje życie, doprowadzając do jego zderzenia z ziemią z dala od planowanego celu, jakim był budynek Kapitolu). Autor artykułu opisał wybory w 2016 roku, używając apokaliptycznych odniesień, twierdząc, iż dla prawicy, Amerykanów i całego Zachodu nadszedł czas podjęcia radykalnych i wymagających samopoświęcenia działań.
„Wybory w 2016 roku przypominają lot numer 93, dając ci wybór: albo szarża na kabinę pilotów, albo śmierć. Ty – albo lider twojej partii – możesz się dostać do kabiny bez umiejętności sterowania i lądowania samolotem” – ostrzegał esej. „Nie ma gwarancji, iż ci się uda. Jedno jest pewne: jeżeli nie spróbujesz, na pewno umrzesz. Wzmocnijmy tę metaforę: prezydencja Hillary Clinton to rosyjska ruletka z bronią półautomatyczną. W przypadku Trumpa możesz przynajmniej zakręcić bębenkiem rewolweru i zaryzykować”.
Autor, którym okazał się Michael Anton, po zwycięstwie Trumpa został członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Później przyczynił się do powstania Projektu 2025, w którym odnajdujemy jego styl i poglądy.
Głównym wątkiem w raporcie jest stwierdzenie, iż jedynym sposobem na odwrócenie groźnego upolitycznienia władzy wykonawczej jest jej jeszcze większe upolitycznienie
– co przypomina niesmaczny dowcip z czasów wojny wietnamskiej, iż aby uratować wioskę przed przeciwnikiem, trzeba ją zniszczyć. Ten nihilistyczny pogląd zyskał publiczność w postaci rosnącej liczby wyborców, którzy mówią ankieterom, iż ich zdaniem amerykański system jest tak przegniły, iż należy go wypalić do gołej ziemi.
Czy Panama odda Trumpowi Kanał Panamski? Jan Iwanek, Rafał Górski
Jeśli diagnoza Projektu 2025 brzmi dramatycznie, ambicje jego autorów są jeszcze większe. Dans stwierdził: „To będzie przypominać wybór JFK (Johna Fitzgeralda Kennedy’ego) na prezydenta. To jest prawdziwe odrodzenie, iż się tak wyrażę, w rządzeniu”. Vought oświadczył, iż rok 2024 „będzie konkurować z latami 1776 i 1860” pod względem znaczenia dla kraju. Z kolei Roberts w wywiadzie z lipca 2024 roku sformułował ocenę politycznego znaczenia i swoją postawę wobec każdego, kto podejmie próbę stanięcia na drodze tych zmian ostrzej: „Bierzemy udział w drugiej rewolucji amerykańskiej, która będzie bezkrwawa, jeżeli lewica nie postanowi inaczej”.
Ten rodzaj retoryki, jak i nazwa nieco przypominająca bondowski czarny charakter, pomaga zrozumieć, dlaczego Projekt 2025 spotkał się z dużo większym zainteresowaniem, aniżeli podobne wcześniejsze dokumenty przedwyborcze, które Heritage Foundation, stronniczy ośrodek analityczny, opracowuje co cztery lata. Główny dokument, zatytułowany „Mandate for Leadership” (Mandat do sprawowania przywództwa), nie jest łatwy w czytaniu ze względu na suchy, rzeczowy i pełen skrótów i akronimów opis poszczególnych agencji władzy wykonawczej, sąsiadujący z dziwacznymi ideami politycznymi – niekiedy na tej samej stronie. Politycy często oskarżają swoich przeciwników o wymyślanie niegodziwych i niepopularnych propozycji, które ukrywają przed wyborcami. W tym przypadku fundacja Heritage zamieściła swój raport w formie pliku PDF w internecie, tak aby każdy mógł go przeczytać, półtora roku przed wyborami.
Krytycy podnieśli alarm od razu po upublicznieniu dokumentu w 2023 roku, jednak wielu wyborców usłyszało o nim po raz pierwszy latem 2024 roku. Podczas ceremonii BET Awards (Black Entertainment Television), 30 czerwca aktorka Taraji P. Henson zachęcała widzów do zapamiętania nazwy Projekt 2025. „To nie jest gra. Sprawdźcie to” – powiedziała. Wiele osób to zrobiło. Liczba wyszukiwań raportu w sieci gwałtownie wzrosła. Podczas konwencji Partii Demokratycznej w sierpniu mówcy wymachiwali dużym rekwizytem będącym kopią raportu w formie książki, próbując zwrócić uwagę wyborców na Projekt 2025.
Trump był wściekły. „Nie mam nic wspólnego z Projektem 2025” – powiedział w trakcie wrześniowej debaty z Kamalą Harris, która oskarżyła go o zamiar wdrożenia propozycji przedstawionych w raporcie w życie.
„Jest taki raport. Nie czytałem go. Celowo nie chcę go czytać. Nie zamierzam go przeczytać”. (Prawdopodobnie tak właśnie było. Mimo iż Dans miał nadzieję, iż „jedną z par oczu czytających raport będą oczy 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych”, Trump rzadko cokolwiek czyta). Mimo deklaracji, iż nic nie wie o raporcie, nazwał niektóre z zawartych w nim idei „absolutnie niedorzecznymi i beznadziejnymi”, uparcie twierdząc, że: „Nie mam pojęcia, na czyje zlecenie powstał ten dokument”.
Te zaprzeczania były pozbawione sensu.
Choć Projekt 2025 nie był bezpośrednio związany z kampanią wyborczą Trumpa, miał jednak związek z grupą osób tworzących jego bliskie otoczenie.
Trzy czwarte autorów i współpracowników zaangażowanych w przygotowanie raportu pracowało w pierwszej administracji Trumpa. Czterech spośród nich: Vought, Ben Carson, Chris Miller i John Ratcliffe – zajmowało stanowiska rządowe. Wielu innych współpracowników także pracowało dla Trumpa. Jako kandydat na prezydenta Trump mianował Voughta na stanowisko dyrektora ds. polityki w komitecie przygotowującym konwencję wyborczą Partii Republikańskiej. Wiceprezydent J.D. Vance napisał wstęp do książki autorstwa Robertsa, której wydanie zostało opóźnione po krytycznych opiniach o Projekcie 2025.
fot. Wydawnictwo Prześwity












