- Obrazek policji otwierającej drogę do gabinetów sędziów Trybunału Konstytucyjnego byłby dla pana Kaczyńskiego wyśmienitym prezentem - powiedział w programie "Prezydenci i premierzy" Leszek Miller, odnosząc się do sytuacji wokół wybranego przez Sejm na sędziego TK Macieja Berka. Były szef rządu dodał też, iż lider Prawa i Sprawiedliwości "marzy o czymś takim".
"Kaczyński marzy o czymś takim". Były premier ostrzega Tuska

Jednym z tematów programu "Prezydenci i premierzy" była sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego i Macieja Berka, do niedawna ministra w rządzie Donalda Tuska, który został wybrany 4 września przez Sejm na sędziego TK. W czwartek do Kancelarii Sejmu wpłynęło pismo Kancelarii Prezydenta RP dotyczące "wyjaśnienia okoliczności procedowania formalnie kandydatury" Macieja Berka na sędziego TK.
Szef KPRP Zbigniew Bogucki, informując w środę o piśmie, wskazywał, iż "są gigantyczne wątpliwości co do tego, czy pan minister Berek ma dziesięcioletni staż radcy prawnego". - o ile potwierdziłoby się, iż pan minister Berek nie posiada stażu wymaganego do tego, żeby być sędzią TK, to nie ma możliwości odebrania ślubowania od osoby, która nie spełnia elementarnego, podstawowego, fundamentalnego, wyjściowego warunku - powiedział prezydencki minister.
Miller o sporze wokół TK. "Kaczyński marzy o czymś takim"
Prowadząca Anna Kalczyńska spytała Leszka Millera, czy spodziewa się "wdrażania praworządności siłą".
- Pan premier Tusk ma szalenie trudny wybór. Bo jeżeli wyobraźmy sobie, iż tam by się pojawiła policja, to wprawdzie Tusk odzyska budynek, ale utraci szereg argumentów, które padały przez ostatnie lata - stwierdził były premier.
ZOBACZ: Minister wzywa człowieka prezydenta. "Może wygłaszać do żony"
- o ile Platforma Obywatelska i koalicja demokratyczna mówiła, iż nie wolno instytucji państwa podporządkowywać politycznej większości i to siłą, no to obrazek policji otwierającej drogę do gabinetów sędziów Trybunału Konstytucyjnego byłyby dla pana Kaczyńskiego wyśmienitym prezentem - dodał Miller.
- Myślę, że marzy o czymś takim - podsumował.
Kandydatura Berka wywołała burzę. "Nie zazdroszczę premierowi"
- Nie zazdroszczę tutaj premierowi, bo to są dylematy i trudności ogromne. Jednym słowem - czy bez nadzwyczajnych możliwości, czy bez nadzwyczajnych mechanizmów odblokowanie tego Trybunału Konstytucyjnego i umożliwienie jego normalnej pracy jest możliwe czy niemożliwe. Jak rozumiem, Tusk zbliża się do odpowiedzenia: Ponieważ nie jest możliwe, to zrobimy to tak, jak my uważamy - argumentował Miller.
Berek jest ósmą osobą wybraną przez Sejm obecnej kadencji na sędziego TK. Spośród siedmiu wybranych wcześniej, prezydent Nawrocki nie odebrał ślubowania od czworga. W przypadku tej czwórki, według przedstawicieli KPRP, w Sejmie doszło do błędów. W związku z tym czworo sędziów złożyło podczas uroczystości w Sejmie ślubowanie z formułą, iż robią to "wobec prezydenta". KPRP nie uznaje tego za ślubowanie, prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuścił tych czworga sędziów do orzekania.
ZOBACZ: Kancelaria Sejmu odpowiada Nawrockiemu. "Nie ma oparcia w przepisach"
Czworo wybranych w marcu sędziów TK, od których prezydent nie odebrał osobiście ślubowania, złożyło skargę do ETPCz. Prokuratura Krajowa prowadzi śledztwo w sprawie dotyczącej ułatwienia prezydentowi nieodebrania ślubowania od czworga sędziów TK i niedopuszczenia ich do orzekania w TK.
Gorąco wokół Trybunału Konstytucyjnego. Pawlak krytykuje "przywracanie porządku po łobuzie"
Drugi z gości programu Waldemar Pawlak wskazał na historię kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, który na dobre rozpoczął się w 2015 roku.
- W tamtym przypadku Trybunał Konstytucyjny wyraźnie orzekł, iż dwóch sędziów na zapas było nieprawidłowo wybranych, ale trzech było prawidłowo. Natomiast PiS w tamtym czasie zrobił tak, iż unieważnił w ogóle wybór tych sędziów Trybunału, nie tylko tych nieprawidłowo obsadzonych, ale także tych, którzy byli obsadzeni prawidłowo. Prezydent Duda w nocy przyjął ślubowanie od sędziów-dublerów. Gdyby tych trzech sędziów nie było obsadzonych właśnie w ten sposób, iż to byli dublerzy, to dzisiaj już mielibyśmy przywróconą równowagę - stwierdził Pawlak.
ZOBACZ: "Chocholi taniec". Żurek odpowiada na pismo z Kancelarii Prezydenta
- Nie byłoby takiego sporu i dyskusji, jak należy bronić prawa czy praworządności i czy o ile się spotykamy z łobuzem na ulicy, to musimy cały czas mu ustępować i uciekać. o ile tak by mieli się zachowywać przedstawiciele, którzy mają strzec praworządności, na przykład policjanci, to nie mielibyśmy żadnego porządku w kraju - mówił były lider PSL.
- To jest niewątpliwie trudny dylemat, ale też nie można powiedzieć tak, iż trzeba brać uszy po sobie i jak ktoś był łobuzem, to przywracanie porządku po tym łobuzie musi być w białych rękawiczkach i tak delikatnie, żeby się łobuz nie zdenerwował - podsumował Pawlak.
















