
1o października 2026 w poznańskim Pałacu Działyńskich odbył się koncert Konrada Biniendy dedykowany pamięci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Marii Kaczyńskiej. Koncert był prezentowany w ramach VI Kongresu Światowego Stowarzyszenia „Republika Polonia” pod patronatem Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego, a jednym z organizatorów wydarzenia był Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
W Polsce pianista Konrad Binienda będzie zawsze „synem Biniendy” – człowieka, który obalił wyniki sowieckiego „śledztwa” w sprawie katastrofy smoleńskiej. Nawiasem mówiąc prof. Wiesław Binienda jest członkiem poznańskiego AKO. Ale na świecie pianista, którego recital mieliśmy okazję wysłuchać, ma własne nazwisko, bo to znakomity i wszechstronny muzyk mający wielki dorobek artystyczny. Występował jako solista z wieloma renomowanymi orkiestrami (m.in. The Royal Philharmonic Orchestra of London, The Cleveland Orchestra), grał w „nobilitującej” artystów, Carnegie Hall w Nowym Yorku, nagrywał płyty.
Nagrody na konkursach muzycznych to w tej chwili standard wielu koncertujących pianistów, ale nie każdy może wykazać się uzyskanym w prestiżowym Instytucie Muzycznym w Cleveland stopniem doktora sztuk muzycznych (DMA). I z pewnością nie każdy jest w stanie dyrygować orkiestrą, zinstrumentować, dokonać transkrypcji, czy skomponować kwintet fortepianowy.
Binienda jest interesującym kompozytorem - jego Mazurek Fantasy utrzymany w konwencji chopinowskiej, bez silenia się na „nowoczesność” i rozszerzone harmonie, jest po prostu bardzo ładny i spełnia podstawowe kryterium udanej kompozycji – chciało by się usłyszeć go raz jeszcze.
Artysta rozpoczął program od scherza cis-moll Fr. Chopina, którego efektowne oktawy części skrajnych często prowokują artystów chcących wykazać swoje możliwości do grania w zawrotnych tempach. Ponieważ są w stanie grać naprawdę szybko, cierpi na tym narracja, a piękne przebiegi harmoniczne nie mają szans wybrzmieć. Binienda nie epatował tempami i dzięki temu chorał w środkowej części utworu mógł zabrzmieć monumentalnie i dostojnie.
W programie artysty dominowały utwory z późnego okresu twórczości Fr. Chopina – pięknie zagrane mazurki op. 56 i na zakończenie pomnikowy Polonez -fantazja op. 61. Słuchając tych utworów często nachodzi refleksja jakie jeszcze wspaniałe utwory mogły powstać i jaka byłaby ewolucja stylu kompozytora, gdyby żył jeszcze 10 lat dłużej?
W pięknej sali Pałacu Działyńskich stoi koncertowy fortepian Steinway udostępniony przez Filharmonię Poznańską. Nadaje to rangę pomieszczeniu, ale taki instrument nie pasuje do niedużej historycznej sali – jest po prostu za głośny. W swoich recenzjach muzycznych Bernard Shaw podobne fortepiany nazwał ryczącymi żelaznymi potworami.
Ewolucja fortepianu postępowała równolegle z karierą, czy wręcz kultem Ignacego Padarewskiego, który podróżował po Stanach prywatnym pociągiem wożąc 3 takie „monstra” długości 2,5 metra i posiadające żeliwną ramę wytrzymującą 6 ton naciągu strun. Umożliwiały one głośną grę w wielkich halach, gdzie można było sprzedać bilety dla tłumu słuchaczy.
Taki instrument w Pałacu Działyńskich, nieco już wyeksploatowany, hałaśliwy i nieinspirujący, stanowi wyzwanie dla pianistów – solistów. Najlepiej brzmiałby przy zamkniętej klapie, co jest nieakceptowalne ze względów wizualnych.
Obecnie pianiści chińscy wyznaczyli standardy i przyzwyczaili nas do gry sterylnej i nieskazitelnej, czasem robiącej wrażenie, iż gra cyborg czy sawant. Binienda jest człowiekiem z krwi i kości i zdarzały mu się drobne niedoskonałości typu muśnięcia sąsiedniego klawisza, czy niedogranie jakiejś nutki, ale nie wpływało to na ogólne wrażenie, gdyż istotą wykonawstwa jest forma komunikacji między ludźmi – przekaz od grającego do słuchacza. Owacje na stojąco i bis na zakończenie koncertu świadczyły, iż ta komunikacja odniosła sukces, a kontakt artysty ze słuchaczami był dobry.
Niedawno w Poznaniu mieliśmy okazję posłuchać innych znakomitych polsko- amerykańskich pianistów – braci Dominika i Kaspra Yoder. Możemy mieć tylko satysfakcję, iż artyści tej rangi co Konrad Binienda i bracia Yoder są ambasadorami polskości w Stanach Zjednoczonych.








