Konstytucja, TK, Sądy i Władza
Ponieważasz aktualnie dysponuję odrobiną wolnego czasu, uporczywie dążę do wyjaśnienia nieporozumień pomiędzy nami, w tym, tych politycznych.
Po kolei:
Ponieważ w tym kraju żyją ludzie tacy jak Bąkiewicz, Niesiołowski, Zalewska, Nitras, Wójcik, Sienkiewicz, Braun, Jagielska, Almec, Legion, Rozar, Leo (celowo tak zestawiam, by zwrócić uwagę na antagonizmy), itd. potrzebna jest nam umowa. Oczywiście jest drugie wyjście: możemy wziąć widły i siekiery w pazury i się wyrżnąć. jeżeli o mnie chodzi, to nie mam nic przeciwko, ale rozumiem, iż większość woli przeżyć. Dlatego konieczna jest wspólna umowa. I, taka umowa jest. Nazywa się konstytucją.
Wiadomo, iż każda umowa jest jakimś rodzajem wypracowanego kompromisu między stronami i nie musi się podobać. Dlatego możemy się na nią nie zgodzić, ale wtedy wracamy do punktu wyjścia, czyli siekiery i widły. No, wyobraźcie sobie stan, kiedy brakuje umowy. Wówczas panuje tzw. `prawo pięści` czyli racje ma ten, za kim stoi czysta, brutalna siła. Zatem:
Po pierwsze Konstytucja
Jest zbiorem praw i obowiązków obywatela oraz demokratycznych procedur w państwie. Jestem oficerem rezerwy Wojska Polskiego. W każdej chwili mogę zostać skoszarowany, ale jeśliby nie byłoby tej nadrzędnej umowy, to po kiego grzyba mam bronić chałup i życia Bąkiewiczów, Braunów, Zalewskiej, która mi na chuj narobiła, Kowalskiego, Ociepy, Ozdoby, Tołdiego itd. Absolutnie mi na nich nie zależy. Koło dupy mi latają, a i ja jestem solą w ich oku. Jedyne, co nas łączy to wzajemna awersja, no i ta umowa - KONSTYTUCJA. Gdyby nie ona, to chuj wbijam we wszelkie obowiązki obywatelskie. To jest bardzo proste i każdy, choćby najgłupszy obatel musi się ze mną zgodzić. W demokratycznym państwie prawa wszystko opiera się na umowach. Umowy, albo anarchia. To jest protsze, niż jebanie i każdy musi się z tym zgodzić, ale jeżeli się nie zgadza, to ja, nie mam nic przeciwko anarchii. Ale wówczas, proszę nie wymagać ode mnie niczego, nie pieprzyć o jakichś etykach, moralności czy prawach boskich. Te rzeczy mogą sobie państwo wsadzić w buty i maszerować samotnie przed siebie.
Obowiązujaca konstytucja została wprowadzona i ratyfikowana za rządów socjaldemokratycznych i w związku z tym jest w jakiś sposób nacechowana wartościami socjaldemokratycznymi, co może się nie podobać osobom o mocno konserwatywnych i prawicowych poglądach, ale to jedyna umowa. Innej nie ma. Umowę zasadniczą można zmienić dysponując 307 mandatami w izbie niższej. Nie widzę przeszkód, jeśliby Polki i Polacy dali te 307 mandatów jakiejkolwiek formacji, żeby konstytucję napisać od nowa i zawrzeć nową umowę. To jedyna droga do zmiany konstytucji: wola wyborców. Od czasów ratyfikowania obecnej umowy nie widać takiej woli. Naród nie chce zmian w umowie. Żadnych.
Ja, rozumiem, iż chciałby Kaczyński, Batyr, jakaś kobicina z Pcimia i dziadek z Wąchocka, ale to nie jest naród. Mi też niepodoba się obecna konstytucja, ale ja też nie jestem naród. Godzę się na umowę, na którą zgodziła się demokratyczna większość narodu. I tyle. jeżeli kiedyś pojawi się większość konstytucyjna w parlamencie i zmieni umowę, to ja, też się z tym zgodzę jako obywatel polski. Albo zrzucę obywatelstwo i wyjadę do Izraela. Moja sprawa. To już decyzja wtórna, którą każdy może podjąć, jeżeli nie podoba mu się wspólna umowa.
Niestety, każdy zapis, także konstytucyjny, każde sformułowanie ma do siebie to, iż przy odrobinie złej woli da się go nadinterpretować , czy przeinterpretować na własną modłę, tak, żeby dało się wprowadzić każde, najgłupsze rozwiązania prawne, które służą jedynie celom aktualnej władzy, a w zasadzie ugrupowaniom politycznym, które za tą władzą stoją. Dam brutalny przykład:
Legion postanowił się wylansować i zbudował partię profanów. Jest nas w tym kraju dobre klika milionów, tylko jeszcze nikt nas nie zebrał. Ja, to zrobiłem. Wlazłem do sejmu. Mam ok. 20 % wyborców. Dokoptowalem sobie koalicjantów obiecując im posady w spółkach skarbu państwa, wicepremierów, ministrów, wszystko, co ze chcą. Mi zależy jedynie na profanacji, dlatego oddam wszystko, byle móc profanować. No i mam tę większość. Rządzę. Natychmiast piszę ustawę:
`Jeśli na terenie danej diecezji znajduje się więcej niż 12 kościołów, to zarządzająca nimi diecezja ma obowiązek odstąpienia za stałą i ustawową opłatą nadmiarowej liczby budynków wszelkim podmiotom gospodarczym i osobom prawnym dla prowadzenia w nich działalności innej, niż duszpasterska`
No, wiadomo, chodzi mi o to, żeby w kościołach powstawały domy publiczne i szalety. Dlatego taka podstępna ustawa, a wprowadzona pod przykrywką pluralizmu światopoglądowego o którym mówi konstytucja. Nikt nie musi wiedzieć, iż chodzi o szalety, to wyjdzie wtedy, jak już ustawa zostanie klepnięta. Proszę nie wyć mi tutaj, bo przed czymś takim zabezpiecza społeczeństwo:
Trybunał Konstytucyjny czyli po drugie TK
No wlaśnie, żeby nie dochodziło do takiej sytaucji, iż skoro ktoś zdobył 231 mandatów, to może sobie wprowadzić prawo urządzania domów publicznych w kościołach albo ścigać mnie z urzędu za to, iż przybrałem sobie imię demonów, system posiada zabezpieczenie, które orzeka o zgodności mojej, czy cudzej twórczości prawnej z konstytucją. Tak samo, jak Janko i Hardy oceniają zgodność mojej pisaniny z poprawnością językową. Oczywiście nad Janko i Hardym pozostało triada językowa i słowniki, ale oni właśnie z nich czerpią i lokalnie stoją na straży języka polskiego. Chwała im za to, jakkolwiek to jest dla mnie bolesne!
Niestety, w tej chwili w Polsce nie istnieje Trybunał Konstytucyjny. Umowa jest, ale nie ma kluczowego dla niej bezpiecznika w postaci składu orzekającego o zgodności z nią proponowanych przez kolejne rządy rozwiązań prawnych, mniejszej, niż ona sama, rangi. Ten stan trwa już 12 lat. Dlatego społeczeństwo polskie jest świadkami nieprawopodobnej hucpy, przepychanek i boksowania na szczytach państwa. Ustawę napisać może każdy, no może mi się tak wydaję, bo sam mogę chlasnąć jakąś w poczekalni u dentysty w 10 minut i niech idzie! Żaden problem. Mogę je pisać za darmo dla własnej satysfakcji. Kolega z akademika też pisał, a Wąsik do tej pory się z nim nie rozliczył. Papier wszystko przyjmie, ale prawidłowo skonstruowany TK, wyjebie do kosza w połowie czytania.
I, tak to powinno wyglądać:Pisać każdy może, jeden lepiej, a drugi gorzej, ale nie o to chodzi, z tym musi TK się zgodzić.
W obecnej sytuacji TK jest kluczem do rowiązania wszystkich problemów w państwie. Pytają mnie - na kogo głosować, bo ja tylko pluję na PiS, a nie podaję nic konstruktywnego? Otóż bracia i siostry! Głosujcie w zgodzie ze sobą, a nie ze mną. To jest wasza sprawa i w gruncie rzeczy każdy wybór nie powinien mieć większego znaczenia. Nieważne kto rządzi, bo gówniany rząd można wymieść żelazną miotłą w każdej chwili, ale pod jednym warunkiem:
Musi działać bezpiecznik w postaci TK
Oczywiście można tę kompetencję oddać w ręce innego organu, np. SN, jak w przedwojennych Niemczech. Tam ,też Adolf Hitler rozpoczął swoje rządy od wyłączenia tego bezpiecznika konstytucyjnego i wiadomo jak wyszło. A, teraz wszyscy zapamiętajcie to jedno:
Gdyby Hitler nie wyłączył tego bezpiecznika to chuja by zrobił i całe NSDAP w kilka lat chuj by strzelił. Nie byłoby żadnych ustaw Norymberskich, ani obozów koncentracyjnych, ani sterylizacji pośladu społecznego, ani Fuhrera by nie było, ani Auschwitz, Mengele by do końca życia eksperymenty robił na myszach, a Himmler byłby ogrodnikiem.
Gdyby Kaczyński nie wyłączył Trybunału Konstytucyjnego, to PiS by się pomiotał, powydzierał, poskakał i zniknął po dwóch latach na śmietniku historii. A, przez te dwa lata byłby kabaret na szczytach władzy lepszy od Monthy Pytona. Imposybilizm Totalny. Tak nazywałaby się epoka rządów PiSu, gdyby Kaczyński nie zdemontował TK. Zakwasów w przeponie bym się nie pozbył przez 2 lata. Tak szacuję, iż tyle mniej więcej by porządzili.
PiS zniszczył na dziesięciolecia najważniejszy bezpiecznik w państwie i dopóki nie zostanie przywrócony to będzie wisiała siekiera w powietrzu, bo my w żadnej mierze nie jesteśmy jak wcześniej napisałem prześmiewczo `braćmi i siostrami`. Jesteśmy śmiertelnie skłóconymi obywatelami w Polsce, a wyłączną tego przyczyną jest zniszczenie TK przez żoliborski antałek nikczemności i pomyj.
Żadna ustawa, żaden przepis skonstruowany przez tzw. prawicę by nie przeszedł przez trybunał, bo oni choćby nie potrafią napisać czegokolwiek, co by było zgodne z obowiązującą konstytucją. Do liberałów i grzeszników się zwracają, żeby im ustawy pisać, a potem się nie rozliczają. Całkiem jak kurwy z korporacji. Udają, iż nie było sprawy, a wartość intelektualna, to żadna wartość.
Gówno mnie to obchodzi, iż ta konstytucja im nie przystaje, bo jest lewicowa. Niech namówią 15 mln obywateli, żeby na nich zagłosowali i wtedy se napiszą własną umowę, a ja się wówczas ustosunkuję: zgadzając się z nią lub wypierdalając z tego kraju forever.
I jeszcze się nazwali Prawo i Sprawiedliwość. Plują w twarz ludzkiej inteligencji, logice i wiedzy, a bydło każe mi klaskać. Ludzie, kurwa, zmiłujta się na sobą, bo ja się nad wami litować nie będę.
Po trzecie wymiar sprawiedliwości
Tak, jak Temida jest ślepa, tak jej przedstawiciel winien mieć klapki na oczach i widzieć jedynie strony i dowody w sprawie. Nic więcej. Oczywiście sędzia ma prawo do własnego światopoglądu, a także do pomyłek. Dlatego wymiar sprawiedliwości jest wielostopniowy i istnieją instancje odwoławcze, jak sądy okręgowe, czy apelacyjne. Na pierwszy rzut oka, nie widać tutaj zagrożeń, ale ten pętak, który w tej chwili ukrywa się w USA powymieniał wykwalifikowanych i bezstronnych sędziów na miernoty z dyscyplinarkami w aktach, które w normalnych warunkach nie miałaby szans na awanse w strukturach z powodu notorycznie popełnianych błędów w orzecznictwie. No, jeżeli sędzia się pomyli, albo napisze uzasadnienie do wyroku na tzw. kolanie, a instancja odwoławcza uchyli zasądzony wyrok, to wędruje do jego akt obniżając ocenę pracy. Taki sędzia pozostaje na marginesie wymiaru sprawiedliwości lub jest z niego rugowany. W normalnych warunkach najczęściej aplikuje na stanowisko prokuratora i rzeźbi w gównie w imieniu państwa. Ale w warunkach ziobrowych taka miernota awansuje i staje się dłużnikiem umocowanego politycznie ministra sprawiedliwości.
Aktualnie w wymiarze sprawiedliwości jest pełno takich ziobrowych sędziów wyciągniętych z czarnej dupy i awansowanych na ważne stanowiska. Nazywani są śpiochami, ponieważ miarkują robotę i oczekują na powrót PiS, który przywróci ich do życia. Koniunkturaliści pełną mordą. W prokuraturze jest znacznie gorzej, ale chuj z nimi! Prokuratorzy nie ferują wyroków, co najwyżej mogą uprzykrzyć życie. Ale sędzia kalosz... Pies jebał wszystkich śpiochów w togach!
W tym fragmencie o wymiarze zawiera się takze odpowiedź na brak rozliczeń poprzedniej wladzy, na ten cały tuskowy imposybilizm. Bodnarowcy nie byli banderowcami, a drwal Żurek nie jest Dzierżyńskim. Może Giertych by to potrafił, ale czy demokratę Tuska stać na Giertycha?
Po czwarte władza W demokratycznym państwie, władza nie pełni funkcji nakazowo-rozdzielczej, a jedynie administracyjną. Władza pilnuje i rozlicza z powierzonych zadań aparat urzędniczy w kraju. Jednocześnie jej zaplecze parlamentarne przygotowuje i przegłosuwuje rozwiązania systemowe dla wdrażania obietnic przedkładanych w kampanii wyborczej. Następnie przegłosowane rozwiązania prawne trafiają do izby wyższej i na biurko prezydenta, który może je wetować, podpisać lub skierować do rozpatrzenia przez TK. I tutaj koło się zamyka.
Władza jest od ciepłej wody w kranie, od pomocy ofiarom katastrof naturalnych i nienaturalnych, od tłumaczenia się na konferencjach prasowych i prowadzenia polityki zagranicznej. Cała reszta ma działać jak w zegarku, bo system nie powstał wczoraj.Oczywiście nie działa jak trzeba, bo za antałkiem z Żoliborza przyszli takie pętaki jak Ziobro, Błaszczak, Duda, Kamiński, Wąsik i reszta spóldzielni Poślad Polityczny, i wszystko rozpieprzyli.No, jest syf. Malaria i bezhołowie. Bajzel, jaki się nie śnił założycielom III RP i wszystko wisi na włosku, albo na Tusku - jeżeli ktoś przyjmuje moją argumentację. Jest dramat, ale się toczy. jeżeli Polki i Polacy chcą zakopać topory wojenne to trzeba wrócić do podstaw.Trzeba zbudować na nowo Trybunał Konstytucyjny. Tylko to może nas ze sobą pogodzić.













