Ukraina nie werbuje cudzoziemców dlatego, iż jest to egzotyczny dodatek do wojny. Werbuje ich dlatego, iż po czterech latach pełnoskalowego konfliktu zaczyna brakować ludzi gotowych wejść do piechoty, szturmów, okopów i rotacji frontowych. Oficjalny nabór zagranicznych ochotników miesza się z coraz bardziej rynkową logiką płacy za ryzyko. W tle jest dużo poważniejszy problem: korupcja komisji poborowych i lekarskich, nierówność mobilizacji, brutalizacja działań TCK, zmęczenie społeczne, brak jasnej demobilizacji oraz rosnąca liczba Ukraińców, którzy w prywatnej kalkulacji wybierają unikanie wojny zamiast śmierci na froncie. Pierwsza część analizy Adama Jawora.