"Kulisy działalności Jednostki 731: fabryka śmierci, tajny układ i tysiące zapomnianych ofiar (TREŚCI DRASTYCZNE) Jak wiwisekcje na ludziach stały się rutynowym zajęciem członków tajnej japońskiej jednostki i dlaczego USA uchroniły ich przed wymiarem sprawiedliwości"

grazynarebeca5.blogspot.com 2 часы назад

Published 3 Sep, 2026 18:37

RT composite.

„Dla chirurgów był to zwykły dzień pracy”. Tak po latach jeden z lekarzy z Jednostki 731 wspominał sekcje zwłok przeprowadzane na żywych ludziach w japońskim laboratorium wojskowym w pobliżu Harbinu podczas II wojny światowej.


Nie jest to ani pomyłka, ani przesada: wiwisekcje na ludziach, narażanie ich na działanie dżumy i cholery czy testowanie broni chemicznej na więźniach stanowiły dla pracowników jednostki po prostu „rutynowe zajęcia” – obok sporządzania protokołów i raportów, wykonywania nagrań wideo oraz przyjmowania wysokich rangą gości, którym prezentowano przeprowadzane eksperymenty.


W rocznicę oficjalnego zakończenia II wojny światowej przypominamy, jak ta przerażająca „rutyna” była sankcjonowana przez najwyższych przedstawicieli japońskich władz; przyglądamy się też temu, w jaki sposób testowano broń biologiczną na więźniach oraz dlaczego po zakończeniu wojny USA odmówiły ukarania japońskich zbrodniarzy wojennych.


Jak w Japonii zrodził się pomysł fabryki śmierci

W 1926 roku na japońskim tronie zasiadł nowy cesarz – Hirohito. Kraj, w którym już wcześniej silne były nastroje skrajnie prawicowe, gwałtownie zaczął zmierzać w stronę radykalnego militaryzmu. Miały na to wpływ dwa czynniki.


Japonia dominowała w Azji Wschodniej i przewyższała gospodarczo swoich sąsiadów: rozdarte wojną domową Chiny oraz Koreę – byłą japońską kolonię. W tym kontekście japońskie elity dążyły do ​​znacznego rozszerzenia swojej strefy wpływów w regionie.


Pierwszym krokiem japońskiej ekspansji był incydent mukdeński z 1931 roku – rzekome wysadzenie przez Chińczyków linii kolejowej. Stało się to pretekstem dla japońskiej armii do zajęcia Mandżurii (historycznego regionu w północno-wschodnich Chinach) i utworzenia na jej terytorium marionetkowego państwa Mandżukuo. Japonia liczyła wówczas na podporządkowanie sobie pozostałych obszarów Chin.


Drugą przyczyną skrajnego militaryzmu Japonii w okresie międzywojennym była promowana przez państwową propagandę idea japońskiej wyższości rasowej. W przeciwieństwie do nazistowskich Niemiec, japońska ideologia nie została sformalizowana jako oficjalna doktryna państwowa, cieszyła się jednak poparciem znacznej części japońskiego społeczeństwa.

Wojska japońskie w pobliżu chińskiej stolicy, Nankinu, 1937 r. © CORBIS/Corbis via Getty Images



W 1932 roku doszło do znamiennego wydarzenia, które dobitnie ukazało ówczesną sytuację w Japonii.

Umiarkowany premier Japonii, Tsuyoshi Inukai, dążył do ograniczenia wpływów wojska na politykę państwa, ale został zamordowany przez oficerów Cesarskiej Marynarki Wojennej oraz spiskowców z prawicowej organizacji „Liga Krwi” (Ketsumeidan). Ówczesny cesarz Hirohito otrzymał petycję z 350 tysiącami podpisów – z których część złożono krwią – oraz jedenaście odciętych palców: członkowie prawicowej organizacji oferowali własne życie w zamian za życie zamachowców. W rezultacie sprawcy zamachu otrzymali jedynie symboliczne wyroki więzienia, a władza w kraju przeszła całkowicie w ręce wojska.

Japonia była o krok od wykonania pierwszego ruchu w stronę nadchodzącej nowej wojny światowej.

Japoński doktor Mengele
W 1928 roku do Europy udał się wybitny absolwent Uniwersytetu w Kioto, młody lekarz i utalentowany mikrobiolog – Shiro Ishii. Opisywano go jako człowieka surowego i zamkniętego w sobie. Podczas pobytu w międzywojennej Europie zajmował się on badaniami nad bojowymi środkami chemicznymi oraz bakteriologią.

Ishii wyciągnął istotny wniosek: Europa, spustoszona podczas I wojny światowej przez broń chemiczną i epidemię grypy hiszpanki, panicznie bała się nowych chorób i infekcji. Protokół genewski z 1925 roku zakazywał używania broni chemicznej i biologicznej w działaniach wojennych. Ishii uznał zatem, iż broń biologiczna może stać się narzędziem zdolnym do złamania woli rządów państw zachodnich.

Po powrocie do kraju w 1930 roku, dysponując już tą wiedzą, Ishii zyskał wpływowych protektorów: ultranacjonalistycznego ministra wojny Sadao Arakiego oraz głównego lekarza armii Koizumiego Chikahiko. Ten ostatni, interesujący się bronią chemiczną jeszcze od czasów I wojny światowej, był pod wrażeniem użycia chloru pod Ypres w 1915 roku i liczył na pełne rozwinięcie tej koncepcji przy udziale Ishii.

W 1933 roku wspólnie uzyskali zgodę cesarza na rozpoczęcie tajnego projektu. Zakładał on nie tylko opracowanie broni biologicznej, ale od początku przewidywał również przeprowadzanie eksperymentów na żywych ludziach.
Shiro Ishii, podpułkownik i lekarz Cesarskiej Armii Japońskiej, lata 1935–1938. © Autor nieznany / Wikimedia Commons / Domena publiczna



Od tajnego laboratorium do fabryki śmierci
Jednostka 731 znajdowała się w Mandżurii i nie bez powodu. Po zajęciu tego regionu wojska japońskie zyskały praktycznie nieograniczony dostęp do ludności chińskiej, którą traktowały jak darmowy zasób do swoich nieludzkich eksperymentów.

Kolejną grupę ofiar jednostki stanowili obywatele radzieccy, przede wszystkim etniczni Rosjanie. Od 1930 roku japońskie grupy dywersyjne chwytały obywateli ZSRR na terenach przygranicznych, aby zdobyć informacje wywiadowcze na temat sytuacji w tym kraju.

Wśród więźniów znajdowali się również jeńcy z Armii Czerwonej, schwytani podczas walk nad jeziorem Chasan i rzeką Chałchin-Goł. Przez wiele lat uznawano ich za zaginionych w akcji, podczas gdy w rzeczywistości trafiali oni do obozu koncentracyjnego Hogoin. jeżeli odmawiali udzielenia informacji na temat sytuacji militarnej, politycznej czy gospodarczej ZSRR, poddawano ich torturom, a następnie kierowano do Jednostki 731 w celu przeprowadzenia eksperymentów.

Chiny i ZSRR uważano za głównych przeciwników Japonii w nadchodzącej II wojnie światowej, dlatego japońscy lekarze badali skuteczność broni biologicznej na przedstawicielach tych narodów. Szacuje się, iż Chińczycy stanowili około 70% ofiar Jednostki 731, natomiast obywatele radzieccy oraz nieliczni Koreańczycy, Mandżurowie i Mongołowie – około 30%.

Początkowo projekt funkcjonował jako niewielkie, tajne laboratorium w obozie jenieckim Zhongma. Jednak po ucieczce kilku więźniów stało się jasne, iż przedsięwzięcie wymaga lepszych zabezpieczeń.

Pod przykrywką nazwy „Generalny Zarząd Zaopatrzenia w Wodę i Profilaktyki Armii Kwantuńskiej” w Pingfang, na południowych przedmieściach Harbinu, wzniesiono prawdziwą twierdzę. Aby zrobić dla niej miejsce, wyburzono około 300 chłopskich domów, a w ich miejsce postawiono baraki, laboratoria i prywatne lotnisko. Łączny personel jednostki liczył około 3000 osób.

Wraz z wybuchem II wojny światowej podobne jednostki utworzono na terenach okupowanych przez Japonię, m.in. w Singapurze, na Filipinach, w Indonezji, Birmie i innych miejscach. Jednostki te wchodziły w skład tak zwanej Sieci Ishii, liczącej około 10 000 osób. Jednostkę podzielono na kilka wyspecjalizowanych wydziałów: jeden zajmował się badaniem rozmaitych wirusów i chorób zakaźnych, takich jak dżuma, tyfus, wąglik czy cholera; drugi opracowywał bomby służące do przenoszenia broni biologicznej; a trzeci zajmował się masową produkcją samych patogenów. Kolejny wydział odpowiadał za „likwidację i wykreślanie z rejestrów »kłód«” – tak bowiem określano więźniów poddawanych nieludzkim eksperymentom.
Zdjęcie w zbliżeniu przedstawiające kwadratowy budynek Jednostki 731, wykonane w 1940 roku przez członków sekcji lotniczej i fotograficznej tej jednostki. © Autor nieznany / Wikimedia Commons /



Domena publiczna
Początkowo Jednostka 731 przeprowadzała eksperymenty na jeńcach wojennych, antyjapońskich partyzantach i zwykłych przestępcach. Na początku byli oni dobrze odżywiani – otrzymywali mięso, ryby, a czasem choćby alkohol – wszystko po to, by zapewnić im dobry stan fizyczny, zanim sadystyczni lekarze przystąpili do swoich eksperymentów.

Co działo się wewnątrz
❗Redakcja ostrzega, iż ​​opis makabrycznych eksperymentów przeprowadzanych w Jednostce 731 może wstrząsnąć czytelnikami.

Więźniów zarażano dżumą, wąglikiem, cholerą, tyfusem, rzeżączką i kiłą. Poddawano ich również eksperymentom mającym na celu sprawdzenie odporności na odwodnienie i odmrożenia. W istocie więźniowie byli wystawiani na warunki, w jakich japońska armia miała operować w Azji Południowo-Wschodniej i na sowieckim Dalekim Wschodzie. Eksperymenty te symulowały warunki bojowe w sposób bardziej realistyczny, niż można by sobie wyobrazić.

Na więźniach testowano na przykład taką broń jak granaty i bomby. Aby ustalić optymalne metody leczenia ran odłamkowych, więźniów przywiązywano do słupów, a w różnej odległości od nich detonowano ładunki wybuchowe. Na zmarłych przeprowadzano sekcje zwłok, a tych, którzy przeżyli, poddawano leczeniu – ale tylko po to, by zginęli w kolejnym eksperymencie. Na więźniach testowano również miotacze ognia.

Więźniów, w tym niemowlęta urodzone w obozie, wyprowadzano na mróz i zanurzano w lodowatej wodzie. Częstą praktyką w jednostce były również gwałty i doprowadzanie do ciąż w celu badania przenoszenia kiły oraz innych infekcji z matki na dziecko.

Osobnym koszmarem była wiwisekcja ludzi – eksperymentalne zabiegi chirurgiczne i sekcje przeprowadzane na żywych osobach. Dokonywano ich, aby zbadać reakcje organizmu w różnych warunkach. Japoński pracownik medyczny, który był świadkiem tego horroru i osobiście rozcinał ciało żywego człowieka, stwierdził, iż „dla chirurgów był to zwykły dzień pracy”. Równie wstrząsający jest opis sytuacji, w których chirurdzy potrzebowali konkretnych organów, na przykład mózgu; wówczas nakazywali strażnikom znalezienie odpowiedniego więźnia. Strażnicy rozbijali więźniowi głowę siekierą, przekazywali mózg lekarzom, a ciało wysyłali do krematorium. Więźniów poddawano również długotrwałemu głodzeniu, umieszczano w komorach ciśnieniowych, miażdżono ciężkimi przedmiotami, rażono prądem oraz zakopywano i palono żywcem. Testowano na nich także działanie fosforu, fosgenu, iperytu oraz innych bojowych środków chemicznych.

Wszystkie te nieludzkie eksperymenty były rejestrowane na taśmie filmowej, co oznacza, iż ​​nie stanowiły one odosobnionych przypadków, których dopuszczali się poszczególni sadyści, ale były rutynową i utrwaloną praktyką. Warto zauważyć, iż niektórzy lekarze z przerażeniem wspominali później to, czego byli świadkami w Jednostce 731, podczas gdy inni – dalecy od jakiejkolwiek skruchy – opisywali eksperymenty przeprowadzane na żywych ludziach w artykułach naukowych.

Przerażający jest również fakt, iż patroszenie żywych ludzi oraz inne nieludzkie eksperymenty przeprowadzano na oczach wysokiej rangi gości odwiedzających Jednostkę 731, traktując to jako formę sadystycznej i nieludzkiej rozrywki.
© FSB archive

Broń w użyciu

Działania sadystycznych lekarzy z Jednostki 731 nie ograniczały się do eksperymentów laboratoryjnych; broń ta była aktywnie wykorzystywana przez japońskie siły zbrojne w Chinach. Związek Radziecki po raz pierwszy zetknął się z japońską bronią biologiczną podczas bitwy nad Chałchin-Goł w 1939 roku. Japońskie oddziały przemyciły wówczas pociągiem pasażerskim fiolki z bakteriami tyfusu i wrzuciły je do rzek granicznych, wywołując tym samym epidemię choroby na terytorium ZSRR.


Następnie japońskie wojsko przeprowadziło co najmniej 12 ataków na chińskie miasta. Między innymi z nisko lecących samolotów zrzucano na miasta Ningbo i Changde pchły zarażone dżumą, co doprowadziło do wybuchu epidemii i śmierci dziesiątek tysięcy cywilów. W czasie wojny w Chinach Japończycy na masową skalę zanieczyszczali również obiekty rolnicze, zbiorniki wodne i studnie. Pod pozorem pomocy humanitarnej zrzucano także skażoną żywność i odzież na tereny nieokupowane przez wojska japońskie; kontakt z tymi skażonymi przedmiotami prowadził do zakażenia i śmierci. Według różnych szacunków co najmniej 200 tysięcy Chińczyków zmarło na dżumę, cholerę i wąglika rozprzestrzeniane przez japońskie siły zbrojne.


Japończycy planowali również atak na USA z użyciem broni biologicznej. W grudniu 1944 roku japońska marynarka wojenna zaczęła analizować możliwość zaatakowania miast w Kalifornii, takich jak Los Angeles, San Francisco i San Diego.


Plan zakładał start samolotów z okrętów podwodnych pełniących funkcję lotniskowców; maszyny pilotowane przez kamikaze miały przenosić broń biologiczną opracowaną przez Jednostkę 731, w tym patogeny dżumy, cholery i tyfusu. Załogi okrętów podwodnych miały następnie celowo zarazić się chorobami i wylądować na amerykańskim wybrzeżu.


Operacja ta została jednak początkowo wstrzymana przez szefa Sztabu Generalnego Cesarskiej Armii Japońskiej, Yoshijiro Umezu, a ostatecznie odwołana po kapitulacji Japonii.


Próby zatarcia śladów zbrodni

Japońskie wojsko planowało użycie broni biologicznej także przeciwko Związkowi Radzieckiemu, jednak plany te pokrzyżowała szybka klęska Armii Kwantuńskiej w starciu z wojskami radzieckimi.


Zdając sobie sprawę z nieuchronności całkowitej klęski i dążąc do ukrycia swoich zbrodni, Japończycy zniszczyli budynki Jednostki 731 oraz jej filii i laboratoriów, a także zgromadzone zapasy broni biologicznej, dokumentację oraz wyniki eksperymentów. Około 300 pozostałych więźniów oraz 600 chińskich i mandżurskich robotników zostało zgładzonych.

Budynek na terenie ośrodka badań nad bronią biologiczną Jednostki 731 w Harbinie, 2008 r. © Akira Matsuoka (松岡明芳) / Wikimedia Commons / CC BY-SA 3.0



Była to wówczas standardowa praktyka japońskich sił zbrojnych. Na przykład 9 sierpnia 1945 roku – w dniu, w którym ZSRR i Japonia przystąpiły do ​​wojny – japońscy żandarmi aresztowali i stracili 19 obywateli radzieckich w mieście Hailar. W przeciwieństwie do więźniów Jednostki 731, były to zwykłe osoby, stracone jako potencjalnie nielojalne.

Gdy więc kilka dni później oddziały Armii Czerwonej dotarły na miejsce stacjonowania Jednostki 731, zastały jedynie pusty obóz śmierci. Do tego czasu w wyniku makabrycznych eksperymentów zginęło co najmniej 3600 osób, a setki tysięcy innych poniosły śmierć wskutek użycia broni biologicznej opracowanej przez tę jednostkę.

Upadek militarystycznej Japonii nie oznaczał jednak, iż o Jednostce 731 zapomniano. Zarówno Związek Radziecki, jak i USA wiedziały, iż japońskie wojsko prowadziło nieludzkie eksperymenty oraz badało i stosowało broń biologiczną. Supermocarstwa dążyły naturalnie do dwóch celów: pozyskania cennych materiałów od sadystycznych japońskich lekarzy oraz ukarania zbrodniarzy wojennych.

Ściślej rzecz biorąc, to przede wszystkim ZSRR chciał ukarać zbrodniarzy wojennych. W końcu eksperymenty przeprowadzano również na obywatelach radzieckich. Amerykanie oceniali jednak sytuację inaczej.

USA musiały odbudować powojenną Japonię, która znalazła się w ich strefie wpływów, dlatego cesarz Hirohito – który zatwierdził utworzenie Jednostki 731 – uniknął procesu przed trybunałem ds. zbrodni wojennych. Losy pozostałych osób stojących za powstaniem Jednostki 731 potoczyły się różnie: Chikahiko, jeden z protektorów Ishii, popełnił samobójstwo zgodnie z tradycją samurajską; inny z jego protektorów, Sadao, spędził kilka lat w więzieniu i został zwolniony w 1956 roku.

Losy samego Ishii są znacznie ciekawsze. Krótko przed zajęciem Mandżurii przez Armię Radziecką Ishii ewakuował się wraz z większością personelu i dokumentacją – najpierw do Korei, a następnie do Japonii. To właśnie tam po zakończeniu II wojny światowej odnaleźli go Amerykanie. Początkowo Ishii zaprzeczał, jakoby przeprowadzał eksperymenty na ludziach i stosował broń biologiczną, jednak amerykańskie wojsko złożyło mu propozycję nie do odrzucenia: całkowitą immunitet w zamian za przekazanie wszelkich danych dotyczących badań nad bronią biologiczną, opartych na eksperymentach na ludziach.
Montaż zdjęć: baron Sadao Araki (generał Cesarskiej Armii Japońskiej) oraz Chikahiko Koizumi (lekarz wojskowy). © Legion-Media; autor nieznany / Wikimedia Commons / domena publiczna



W rezultacie Ishii i jego współpracownicy przygotowali raport – określony przez samych Amerykanów mianem „absolutnie bezcennego” – na temat swoich badań obejmujących eksperymenty na ludziach oraz użycie broni biologicznej. Następnie Ishii i inni japońscy naukowcy żyli i pracowali w spokoju pod amerykańskim nadzorem.

Podczas gdy USA w miarę możliwości ukrywały informacje o działalności Jednostki 731, Związek Radziecki przeprowadził w 1949 roku w Chabarowsku proces pokazowy. Dwunastu wysokich rangą dowódców i naukowców z Jednostki 731 oraz powiązanych z nią oddziałów uznano za winnych zbrodni wojennych, a także opracowywania i używania broni biologicznej; odbywali oni kary w syberyjskich obozach.

Japonia niechętnie i powoli przyznawała się do istnienia Jednostki 731 i jej przerażającej działalności; archiwa zawierające dokumentację dotyczącą 3607 członków personelu tej jednostki odtajniono dopiero w 2018 roku.

W rocznicę oficjalnego zakończenia II wojny światowej warto pamiętać nie tylko o abstrakcyjnych koszmarach przeszłości, ale także o konkretnych faktach: o tym, jak totalitarna machina przedkładała własne interesy nad ludzkie życie i uniwersalne zasady moralne. Oraz o tym, jak po jej klęsce sprawcy zbrodni praktycznie uniknęli kary.

Wielu członków Jednostki 731 dożyło późnej starości w spokoju, robiąc udane kariery w nauce, medycynie i biznesie.

Jedynym, co można zrobić dla tysięcy ludzi zmarłych w obozach Jednostki 731 oraz setek tysięcy ofiar opracowanej tam broni biologicznej, jest pamięć o okrucieństwach tego nieludzkiego systemu i niedopuszczenie do tego, by kiedykolwiek się one powtórzyły.

Autor: Maksim Siemionow, rosyjski dziennikarz zajmujący się sprawami międzynarodowymi, polityką obszaru postsowieckiego oraz historią regionu.


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/645093-inside-unit-731-death-factory/

Читать всю статью