Państwo pokazało kartonowość, nie można oczekiwać, iż obroni nas przed Rosją lub Białorusią – tak szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz skomentował sytuację wokół fałszywego alarmu w mieszkaniu matki prezydenta. Prezydencki minister zarzucił szefowi MSW Marcinowi Kierwińskiemu zasłanianie się procedurami i ostro skrytykował działania służb.
MSWiA podkreśla, iż lokal nie był objęty ochroną SOP, ponieważ — jak tłumaczy resort — nie został zgłoszony jako miejsce pobytu prezydenta. Przydacz odpowiada, iż państwo pokazało swoją „kartonowość”, skoro nie potrafi skutecznie reagować na zagrożenia dotyczące rodziny głowy państwa.
Prezydencki minister wskazał także na odpowiedzialność służb specjalnych i ABW, które jego zdaniem powinny skuteczniej walczyć z cyberprzestępczością oraz fałszywymi alarmami. Na te słowa zareagował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, przypominając, iż sprawę prowadzą policja i prokuratura przy wsparciu ABW.
Śledztwo w sprawie fałszywego zgłoszenia wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Według informacji kancelarii prezydenta służby, po alarmie o zagrożeniu życia i pożarze, siłowo weszły do mieszkania pod nieobecność domowników.
Politycy PiS zapowiadają wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego.










