Mundial w Ameryce zostanie zapamiętany jako klęska sportu i faktyczny koniec piłki nożnej. Po ostatnim wydarzeniu z udziałem Donalda Trumpa i karłów moralnych z FIFA rozgrywki nie mają już większego sensu, a regulamin i przepisy to tylko zbiór pustych zapisów dla naiwnych.
Dlaczego tak się dzieje? Jeden z trzech gospodarzy mundialu, czyli USA, korzysta z nadzwyczajnych przywilejów, niespotykanych do tej pory w sporcie. Podczas meczu z Bośnią i Hercegowiną czołowy snajper reprezentacji USA Folarin Balogun sfaulował zawodnika i otrzymał od sędziego czerwoną kartkę. Oznacza to, iż w kolejnym meczu z Belgią nie może wziąć udziału. Nie ma możliwości zmiany decyzji sędziego, a przepisy precyzują to bardzo wyraźnie.
Za ten wredny faul Florian Balogun dostał czerwoną kartkę.
FIFA właśnie cofnęła automatyczne zawieszenie kary, co oznacza, iż będzie mógł zagrać w kolejnym meczu.
Trump oficjalnie podziękował @FIFAcom.
Brud w sporcie, brud w polityce.
Dzisiejszy świat. pic.twitter.com/vzYCU1uwcs
Bez Baloguna szanse Amerykanów na zwycięstwo z Belgią bardzo zmalały. Do akcji wkroczył więc Donald Trump, który swoim zwyczajem (takie ma hobby) zagroził, iż zbombarduje siedzibę FIFA w Zurychu, jeżeli decyzja o czerwonej kartce nie zostanie cofnięta. Istniała także groźba, iż szef FIFA Gianni Infantino (sobowtór Stanisława Tyma, który w filmie „Miś” odtwarzał rolę kierownika klubu sportowego Tęcza) zostanie deportowany z USA jako nielegalny emigrant i facet pracujący na lewo.
Podjęto więc decyzję o cofnięciu decyzji sędziego i „zawieszeniu” kary dla Baloguna. Tym samym od dziś decyzje wszystkich sędziów piłkarskich świata nie są ostateczne i wzorem słynnej marszałek Witek można zrobić „reasumpcję głosowania, bo przegramy”.
LOL!!! “Nah bro I have the Trump card, I win.”
Trump card always wins! pic.twitter.com/gGTlmDm0wH
Cofnięcie czerwonej kartki skomentował sam Trump, który wpisem na X z euforią potwierdził, iż naprawiono tym samym rażącą „niesprawiedliwość”. Emerytowany hotelarz miliarder, który pewnie choćby nie oglądał meczu, bo przecież interesuje się tylko golfem, zmienia decyzję sędziego, bo korzysta z prawa siły i faktu, iż szmaciarze z FIFA to przekupni do bólu kombinatorzy.
Trump on Balogun: "I saw the play, and I'm a person that loves sports … that wasn't a foul. That wasn't even an infraction … this referee, who is a little bit suspect if you check his past. He made a call that nobody could believe … he's our best player, or one of our best… pic.twitter.com/YfIqb1JA4u
— Aaron Rupar (@atrupar) July 6, 2026Jaką mamy gwarancję, iż kolejne telefony z Białego Domu nie zaczną zmieniać wyników bramkowych i innych decyzji sędziów? Sami sędziowie zostali decyzją FIFA potraktowani jak nieistotne barany, które są tylko od wykonywania poleceń polityków.
Trump wins again!
Gold card > Red card pic.twitter.com/GY0KGBysJY
Istnieje też obawa, iż ten zwyczaj wydzwaniania po meczach i domagania się zmian decyzji gwałtownie się rozprzestrzeni także w innych krajach, szczególnie tych, które padają plackiem przed Ameryką.
Kto wie, być może Karol Nawrocki, nasz lokalny naśladowca Trumpa, zacznie wydzwaniać do PZPN po każdym meczu Lechii Gdańsk i domagać się zmiany decyzji sędziego czy wyników bramkowych?
Po co więc sport i mecze? Niech Trump od razu przez telefon ustali z tym Szwajcarem, kto ma wygrać mundial i po krzyku.
Krzysztof Skiba









