
Wiem, wiem. Nihil novi sub Sole Peruviae. Życiowa afera czy jak kto woli opis niebezpiecznych związków Pewnego Włodzimierza. Bo to chop na którym PO- legać można.
Właśnie owo opisane przez Dziennikarzy Śledczych" tijecz'ijenije żizni " jest typowe. Dla bardzo wielu wyższych poputczikov ułybajusz'czijoj vłas'ti. ( Chyba z tłumaczeniem nie mamy problemu- uznaj jazyk vraga. )
I ów opis jakoś tak zbiegł się, przypadkowo? Z Finałem Pewnej( Znów ta Pewność. )Orkiestry. Dętej. Teraz dzięki różnym dotacjom ze źródeł bliskim wspomnianej vłas'ti.
Nie wiem jak u was ale w Miastowsi coś licho było ostatnio z wykorzystywaniem dzieciaków.
Co do zbiorników na Dar Ser... nie, dla Czerwonego Serca przy marketowych kasach?
Ktoś tam zajrzał, co zobaczył?
Ważne, rekord coroczny, obowiązkowo padł.
Teraz czas na jazgot w sprawie Świętego Włodzimierza.
Mleko rozlane, tajemnice kałolicyjne na wierzchu.
Co robić, co robić?
Na razie taktyka ucieczki, uniku. może jakie L- 4 z powodu depresji. Bo taka nagonka.
Ale jakoś wydaje mi się iż wszyscy Wierni Ideałom rzucą się do dzikiej obrony.
Jest święty Juras, jest, krytykować nielzija.
Da jest i Svijatyj Vładimir, tuoże nijelzija!
I tu pora na moje kalectwo.
Wyobrazek.
Kilka ogromnych KO- lejek ustawionych do sporej budki.
Każda z nich z unoszącym się napisem- skrótem nazw Partajów sprzymierzonych.
a nad budką wielki napis: Czapki z Avrory.
Oraz dobiegający z niej krzyk: spokojnie! Dla wszystkich wystarczy!
Ilustracja, cerkiew Świętego Włodzimierza w Moskwie.
Soboru się tam nie doczekał.
Ale może choć filia przy Placu Łubiańskim?




