...Że w Sejmie zasiadają ci, których wybrano –
o tym w kraju wiadomo. Nie wszyscy na miano
przedstawiciela – posła jednak zasługują.
Niby wybrańcy, ale tak się zachowują,
że „im durniej, tym lepiej”. Jeszcze się tym chlubią.
Widocznie „brak Wersalu” ich wyborcy lubią,
gdyż taplanie się w błocie, zwierzęce okrzyki,
to dla nich chleb powszedni. ale jednak rubryki
stenotypistów w Sejmie pierwszy raz w historii
zapisały szczekanie. Nie znali z teorii
pisania skrótowego „jak mowę zapisać,
kiedy zamiast języka dziś szczekanie słychać”.
Urzędnicy po latach głupstw w Sejmie słuchanych
poradzili z zapisem. Nazwisko też znamy
pisłanki Chorosińskiej, co „za psa się dała” –
gdy wicepremier mówił, to ona szczekała
(tylko pejoratywne miano „samica psa”
powstrzymuje dosłowność; w piśmie eufemizm ma).
I, najgorsze – uważa (po fakcie pytana),
że jej szczekanie w Sejmie to dobra zabawa.














