
Wyjaśniam, na czym polega afera Zondacrypto. To nietypowy przypadek korupcji politycznej, który powinien być legalny, ale nie jest.
Kral tak powiedział politykom PiS i Przemysławowi Wiplerowi: płacę wam, a wy zgłoście korzystne dla mnie poprawki do ustawy. Politycy biorą pieniądze i prezenty, a następnie zgłaszają te poprawki. Żadna nie przechodzi. W rezultacie powstaje szkodliwy gniot legislacyjny. Na szczęście prezydenckie weta zablokowały to rządowe dziadostwo.
Wszystkie te poprawki były całkiem sensowne: korzystne nie tylko dla Zondacrypto, ale dla całej branży kryptowalutowej, a pośrednio także dla Polski — bo ograniczały nadmierną biurokrację, koszty i arbitralność urzędników. Wszyscy na tym korzystają: i uczciwi biznesmeni, i ich klienci, i przeciętny Polak.
Dodatkowo politycy Konfederacja rzeczywiście uważają te poprawki za dobre i byli gotowi poprzeć je również bez pieniędzy, ale jak ktoś daje Wiplerowi za to, co i tak by się zrobiło, to czemu miałby nie wziąć? To cwaniak i weźmie wszystko, co mu się da.
Jednak jeżeli pieniądze i prezenty były zapłatą za działania legislacyjne, przez cały czas jest to korupcja i jest to karane. Można bowiem sprzedać swoją funkcję publiczną również po to, żeby zrobić coś, co się uważa za dobre i obiektywnie jest korzystne dla kraju.
Wipler forsę od Krala wziął, ale nic nie zrobił w ramach prac nad poprawkami, bo wiedział, iż jego koledzy z Konfy i tak zrobią to, co mądre, sensowne, słuszne i dobre dla Polski.
Cała ironia polega na tym, iż łapówki pochodziły akurat od giełdy, która okazała się oszustwem i dziś jest przedmiotem śledztwa dotyczącego ogromnych strat klientów — czego politycy w chwili przyjmowania łapówek nie wiedzieli.
Śledźcie mój profil na X. W kolejnych wpisach pokażę dokładnie, czego chciała Zondacrypto, jakie poprawki zgłaszali politycy PiS i Konfederacji i dlaczego były one korzystne dla wszystkich Polaków, a jedynie niekorzystne dla rządu Tuska.
Grzegorz GPS Świderski
]]>https://X.com/gps65]]>
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>












