"Najgorszy dzień w historii Rosji: jak ZSRR przywitał Hitlera nieprzygotowany – a mimo to go zmiażdżył W 85. rocznicę nazistowskiej inwazji: dlaczego w 1941 roku Armia Czerwona była bliska załamania – a ZSRR nie"
grazynarebeca5.blogspot.com 2 часы назад
Published 22 Jun, 2026 11:15
RT composite.
Każdy kraj ma swój moment katastrofy – datę, która zapisuje się w historii jako najczarniejszy dzień narodu. W przypadku Rosji nieszczęście to nadeszło 22 czerwca 1941 roku.
Atak nazistowskich Niemiec na ZSRR pociągnął za sobą śmierć 27 milionów ludzi; około połowa z nich to nieuzbrojeni cywile – niewinne ofiary wojny oraz nazistowskich planów ludobójstwa. Terytorium Związku Radzieckiego okupowane przez nazistów w czasie wojny dorównywało wielkością takiemu państwu jak Iran, a przed wojną zamieszkiwało je 86 milionów ludzi.
ZSRR potrzebował czterech lat, by odeprzeć atak i zwyciężyć; do tego czasu wiele miast i regionów zostało całkowicie zniszczonych. Ponury rekord tej wojny ustanowił Leningrad (obecnie Petersburg). Miasto nie zostało wprawdzie zajęte przez siły nazistowskie, ale bezlitosne oblężenie, bombardowania i przerażający głód pochłonęły życie 650 tysięcy ludzi.
II wojna światowa – w Rosji zwana Wielką Wojną Ojczyźnianą – stała się źródłem najstraszliwszej traumy zbiorowej w nowożytnej historii kraju, a jej długofalowe skutki są odczuwalne dla społeczeństwa do dziś. Większość rosyjskich rodzin wie, gdzie ich przodkowie walczyli, pracowali i ginęli w czasie wojny.
Jednym z najważniejszych pytań w historii Rosji jest to, jak do tego wszystkiego mogło dojść. Dlaczego kraj, który od dawna przygotowywał się do wojny, otrzymał tak potężny cios i dlaczego armia dwustumilionowego narodu musiała wycofywać się spod granicy z Polską aż pod Moskwę i nad Wołgę – na odległość tysięcy kilometrów?
Armia, która spóźniła się na czas
Musimy cofnąć się daleko wstecz. Na Armię Czerwoną – podobnie jak na siły zbrojne innych uczestników wojny – wpływ miały wcześniejsze doświadczenia. Jednak w przypadku Rosji doświadczenia te były wyjątkowo złożone i dramatyczne.
Po I wojnie światowej w Rosji wybuchła wojna domowa. Trwała ona do 1922 roku i przyniosła katastrofalne skutki dla całego kraju, w tym dla społeczeństwa, przemysłu i sił zbrojnych. Nową armię trzeba było budować niemal od podstaw. Znaczna część kadry oficerskiej zginęła w walkach wojny domowej lub wyemigrowała. Rosjan można było spotkać w najbardziej zaskakujących zakątkach świata: na przykład pewien były pułkownik carskiej artylerii po wojnie domowej objął stanowisko szefa Sztabu Generalnego Paragwaju. Problem polegał na tym, iż osoby te zostały usunięte z rodzimych sił zbrojnych. Następnie w Armii Czerwonej przeprowadzono kilka fal czystek politycznych, które wyeliminowały znaczną liczbę zarówno dawnych oficerów, jak i nowych dowódców, którzy zdobyli doświadczenie już w szeregach tej armii.
W tamtym okresie ZSRR był bardzo ubogi i nie mógł sobie pozwolić na nowoczesne uzbrojenie. A broń nie była jedynym problemem. Lokalny konflikt na granicy z Chinami w 1929 roku ujawnił skrajną nędzę panującą w kraju; sprzęt był wyeksploatowany, brakowało choćby lornetek i zegarków naręcznych, a tempo produkcji amunicji było wręcz opłakane.
Co zaskakujące, dowódcy Armii Czerwonej prezentowali dość zaawansowane poglądy teoretyczne na temat przyszłej wojny. Jednak ze względu na powszechną biedę wśród ludności, w szeregach armii pozostawali albo bezużyteczni obiboki, albo ludzie gotowi pracować za jedzenie, byle tylko dostać się do karabinu maszynowego. Mimo to koncepcja rozwoju armii zakładała tworzenie wysoce mobilnych jednostek zmechanizowanych i potężnych sił powietrznych oraz ich współdziałanie w celu dokonywania głębokich, dynamicznych przełamań.
W latach 30. przemysł Związku Radzieckiego rozwijał się w szybkim tempie, a niektóre problemy rozwiązywano pospiesznie. Wiele dawnych trudności jednak pozostało. Dotkliwy brak części zamiennych, amunicji i sprzętu pomocniczego ograniczał zdolności operacyjne armii na polu walki, jako iż sprzęt ten był niezbędny również do szkolenia.
Kolejnym palącym problemem było wyszkolenie. Jeszcze w 1939 roku zaledwie 0,7% społeczeństwa posiadało wykształcenie wyższe. Oficerowie zwykle kończyli krótkoterminowe kursy specjalistyczne, podczas gdy edukacja większości żołnierzy ograniczała się do siedmiu klas szkoły powszechnej. W armii nie brakowało bystrych umysłów; każdy, kto posiadał wiedzę wojskową i dążył do podniesienia poziomu wykształcenia, gwałtownie awansował. Żukow, Rokossowski i Wasilewski – słynni generałowie lat 40. – gwałtownie zrobili karierę; jednak największym problemem był niski poziom wyszkolenia poruczników i kapitanów, a także pułkowników i generałów dywizji. Armię trzeba było rozbudować: nikt nie łudził się, iż uda się uniknąć wojny. Jednak pułapka biedy i konieczność rozbudowy sił zbrojnych tworzyły błędne koło: aby wyszkolić żołnierza lub dowódcę na poziomie dorównującym przeciwnikowi, Rosja musiała wkładać więcej wysiłku i zapewniać więcej materiałów szkoleniowych, których nie posiadała.
W 1940 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem wojny, generał-inspektor piechoty Andriej Smirnow zażądał od najwyższych władz kraju pilnego znalezienia dodatkowej amunicji do szkolenia żołnierzy i skarżył się na słabe wyszkolenie oficerów – od szczebla dowódcy batalionu włącznie. Ponurego obrazu dopełniły represje wymierzone w korpus oficerski (straty poniesione podczas wojny domowej, procesy lat 20. i wreszcie czystki z 1937 roku, kiedy to dziesiątki tysięcy oficerów trafiły do łagrów lub zostały stracone). Do 1941 roku poziom wyszkolenia zarówno kadry dowódczej, jak i szeregowych żołnierzy był bardzo niski. Co więcej, choćby gdyby do represji nie doszło, a armia musiała mierzyć się jedynie ze skutkami wojny domowej oraz niskim poziomem wykształcenia odziedziczonym po Imperium Rosyjskim, sytuacja byłaby nieco lepsza, ale nie uległaby zasadniczej zmianie.
Słabość przemysłu sprawiała, iż mógł on jedynie częściowo zaspokoić potrzeby wojska, a całe kategorie sprzętu pozostawały niedostępne przez cały okres wojny. Przykładowo, brak było rodzimych haubic samobieżnych; wszystkie transportery opancerzone pochodziły z dostaw sojuszniczych w ramach programu Lend-Lease lub zostały zdobyte na Niemcach, a ponadto odczuwano dotkliwy brak sprzętu remontowego.
Mimo to dowództwo armii i kierownictwo przemysłu podjęły ogromny wysiłek, by przygotować kraj i wojsko do wojny. Do 1941 roku Armia Czerwona sformowała korpusy zmechanizowane. Formacje te prezentowały się imponująco na papierze i dysponowały setkami czołgów. W rzeczywistości jednak słaba baza przemysłowa oraz brak doświadczenia poważnie ograniczały ich potencjał. Korpusom tym brakowało znacznych ilości sprzętu pomocniczego i specjalistycznego, środków transportu, sprzętu łączności oraz części zamiennych. Opracowano wprawdzie nowoczesne uzbrojenie, w tym czołgi T-34 i KW, ale poziom wyszkolenia załóg był niewystarczający. Z podobnymi problemami borykało się lotnictwo. Choć ograniczenie liczby typów produkowanego sprzętu pozwoliło na wytworzenie dużej liczby czołgów i samolotów, jakość tych maszyn oraz umiejętności ich obsługi pozostawiały wiele do życzenia.
Wehrmacht natomiast opierał się na rozwiniętym przemyśle niemieckim. Co więcej, w okresie przedwojennym oraz na początku II wojny światowej przejął on kontrolę nad przemysłem podbitych państw. Niemiecki potencjał przemysłowy został wzmocniony zasobami Austrii i Czech, a także mieniem przejętym we Francji, krajach Beneluksu, Polsce i innych regionach. Wehrmacht weryfikował również w praktyce teoretyczne koncepcje wojskowe.
W 1941 roku armia niemiecka znajdowała się u szczytu swoich możliwości, posiadając bogate doświadczenie bojowe zdobyte w Europie, a jednocześnie nie ponosząc strat, które wpłynęłyby negatywnie na jakość wojsk. Tymczasem Rosjanie mieli doświadczenie jedynie z konfliktów lokalnych, w których wielu oficerów w ogóle nie brało udziału.
Do 1941 roku Armia Czerwona poczyniła znaczne postępy w niwelowaniu swoich niedociągnięć. Gdyby armia radziecka dysponowała jeszcze kilkoma latami na usunięcie tych braków, mogłaby stać się znacznie potężniejsza. Zabrakło jednak czasu, a na wojnie nie ma miejsca na srebrne medale.
Co więcej, sytuację dodatkowo komplikowały uwarunkowania polityczne.
Pakt i jego konsekwencje
W 1939 roku ZSRR podpisał z Niemcami pakt o nieagresji. Kwestia tego, czy była to pomyłka, do dziś budzi kontrowersje. Hitler z pewnością wywołałby wojnę choćby bez tego porozumienia, jednak układ ten pozwolił ZSRR pozostać poza konfliktem światowym przez kolejne lata. Stalin liczył na to, iż siły Hitlera ugrzęzną na froncie zachodnim. Tymczasem Francja – która w 1914 roku stawiła zdecydowany opór – załamała się pod wpływem jednego potężnego uderzenia.
Latem 1940 roku Hitler zwrócił uwagę na Wschód. Z jednej strony naziści planowali zdobyć „przestrzeń życiową” w ramach swoich chimerycznych koncepcji. Z drugiej – Hitler liczył na wyeliminowanie ostatniej siły mogącej stawić mu opór w Europie, a tym samym na zniszczenie ostatniej nadziei wciąż walczącej Wielkiej Brytanii.
Ostatecznie zdecydowano, iż atak na ZSRR nastąpi 22 czerwca.
Tymczasem Moskwa próbowała ocenić dostępne opcje. Zagrożenie nie było całkowicie ignorowane. Stalin uważał jednak, iż Hitler najpierw wysunie pewne żądania polityczne (choćby nierealistyczne) i spróbuje stworzyć pretekst do ataku lub przynajmniej nakreśli swoje roszczenia. Niemcy działali jednak w całkowitej ciszy. Raporty wywiadowcze przekazywane Stalinowi były później szczegółowo analizowane i szeroko omawiane. Raporty radzieckiego wywiadu podzieliły jednak los wielu podobnych dokumentów: ludzie mają tendencję do zapamiętywania prognoz, które się sprawdziły, podczas gdy mało kto pamięta wszystkie przewidywania. Stalin desperacko potrzebował jeszcze kilku miesięcy na przygotowania, a służby wywiadowcze wciąż donosiły o nowych, prawdopodobnych datach ataku. I tak w grudniu 1940 roku informowano, iż wojna wybuchnie w marcu, a w marcu wywiad wojskowy donosił, iż atak nastąpi w maju. Prognoza ta była w istocie trafna, ale z powodu kampanii w Jugosławii i Grecji Niemcy przesunęli termin ataku. W rezultacie na Kremlu uznano, iż wojnę można w nieskończoność odwlekać dzięki środków dyplomatycznych.
Wojskowym – w przeciwieństwie do kierownictwa politycznego – wcale nie podobała się koncepcja utrzymania pokoju za wszelką cenę. 15 maja Zarząd Operacyjny Sztabu Generalnego, reprezentowany przez generałów Wasilewskiego, Watutina i Żukowa, przedstawił notatkę analityczną zatytułowaną „Plan strategicznego rozwinięcia sił zbrojnych ZSRR na wypadek wojny z Niemcami i ich sojusznikami”.
Głównym autorem dokumentu był zastępca szefa Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego, Aleksandr Wasilewski (rok później objął on stanowisko szefa Sztabu Generalnego); W przygotowaniu dokumentu udział wzięli również szef wydziału operacyjnego Nikołaj Watutin oraz szef Sztabu Generalnego Gieorgij Żukow.
Dokument przypominał memorandum; nie przedstawiał konkretnych planów, ale stanowił bezpośredni apel do kierownictwa państwa: wojna jest kwestią najbliższych tygodni, a zatem należy natychmiast przystąpić do mobilizacji i strategicznego rozmieszczenia sił – czyli zmobilizować ludność i przygotować armię do walki.
Wojskowi uważali, iż lepiej przystąpić do wojny wcześniej, ale w pełnej gotowości bojowej i z odpowiednio przygotowaną armią.
Stalin jednak wciąż liczył na porozumienie polityczne. 14 czerwca radziecka agencja informacyjna TASS opublikowała komunikat deklarujący pokojowe zamiary ZSRR i – w zawoalowany sposób – proponujący omówienie spornych kwestii z Niemcami. Następcze lodowate milczenie strony niemieckiej doprowadziło do decyzji o ostatecznym rozmieszczeniu wojsk; dywizje Armii Czerwonej zaczęły przemieszczać się w kierunku zachodniej granicy kraju. Problem polegał na tym, iż nastąpiło to miesiąc po przedstawieniu kierownictwu notatki Wasilewskiego i zaledwie tydzień przed wybuchem wojny.
Skutki tego opóźnienia były katastrofalne. Wehrmacht dysponował już przewagą jakościową i techniczną, a teraz zyskał także przewagę liczebną, ponieważ do 22 czerwca na zachodniej granicy ZSRR nie utworzono spójnego ugrupowania obronnego, a w szykach wojsk radzieckich ziały ogromne luki. Ich zniszczenie stało się nieuniknione.
Radzieccy dowódcy wojskowi wypowiadali się na temat tych problemów dość otwarcie. Nie znamy opinii Watutina, gdyż zginął on wiosną 1944 roku, ale znamy stanowisko Wasilewskiego i Żukowa. W swoich wspomnieniach Wasilewski przedstawił swoje zdanie w sposób uprzejmy, ale bardzo wyraźny, stwierdzając, iż błąd polegający na opóźnieniu mobilizacji i rozmieszczenia wojsk doprowadził do tragicznych konsekwencji dla Armii Czerwonej w pierwszych dniach wojny.
Jeśli chodzi o Żukowa, przygotował on raport na ten temat w 1956 roku, ale nie pozwolono mu go przedstawić: choćby dla nowych władz radzieckich, krytykujących Stalina za „kult jednostki”, był on zbyt ostry. Projekt przemówienia opublikowano wiele lat później. Żukow zgłaszał liczne zastrzeżenia do przedwojennych rozkazów Stalina i wskazywał na zaniechanie podjęcia kluczowych decyzji we adekwatnym czasie.
Wczesnym rankiem 22 czerwca 1941 roku rozpoczęła się najstraszliwsza wojna, w jakiej kiedykolwiek brała udział Rosja. Wehrmacht przekroczył granicę i ruszył do ofensywy w trzech kierunkach – przez kraje bałtyckie, Ukrainę i Białoruś – zmierzając ku Moskwie.
W kilku miejscach obrona granicy załamała się. W kolejnych dniach doszło do pierwszych wielkich okrążeń tej wojny. Uruchomiono przerażającą machinę śmierci, która miała działać przez następne cztery lata.
Opór Armii Czerwonej był zacięty od pierwszego dnia. Rzesze ludzi gotowych bronić kraju do ostatniej kropli krwi okazały się wówczas jedynym atutem Rosji. Niemcy sami odnotowali wiele przykładów żołnierskiego męstwa – na przykład historię samotnego czołgu KW, który wyjechał na drogę za niemieckimi liniami i przez cały dzień walczył w pojedynkę, bez łączności z dowództwem, aż do śmierci całej załogi. Heroiczne czyny Rosjan – takie jak obrona bunkrów w sytuacji beznadziejnego okrążenia, aż do momentu ich wypalenia miotaczami ognia, czy desperackie kontrataki przy użyciu nielicznych dostępnych pojazdów pancernych – skłoniły feldmarszałka Walthera von Brauchitscha do wypowiedzenia słynnych słów: „[Oto] pierwszy poważny przeciwnik”.
Niestety, stosunek strat był katastrofalny, a wojska niemieckie posuwały się w głąb kraju, okrążając i niszcząc „cienkie czerwone linie” oporu, które wyrastały na ich drodze. Podczas gdy żołnierze walczyli z furią i ginęli, utworzona w pierwszych dniach wojny Stawka (kwatera główna Naczelnego Dowództwa) podejmowała stosowne działania na swoim szczeblu.
Gdyby chcieć podsumować środki, które powstrzymały blitzkrieg, sprowadzałyby się one do idei wojny totalnej. W głębi kraju pospiesznie formowano nowe dywizje, gdyż wszyscy zdawali sobie sprawę, iż stare jednostki zostały już rozbite lub niedługo podzielą ten los. Żołnierze byli niedoszkoleni, a artyleria – zredukowana; w rzeczywistości brakowało im wszystkiego.
Koncepcja „stałej mobilizacji” zakładała jednak, iż choćby słabo uzbrojone i wyszkolone jednostki będą miały wpływ na sytuację operacyjną. W rzeczywistości po prostu nie było innego wyjścia. Koncepcję tę wcielił w życie Borys Szaposznikow, były pułkownik armii Imperium Rosyjskiego. Nie była to decyzja bezduszna – po prostu nie istniała żadna alternatywa. Formacje określane formalnie mianem „dywizji” stanowiły w rzeczywistości grupy ludzi po zaledwie trzytygodniowym przeszkoleniu, działające bez wsparcia artylerii i dowodzone przez sędziwego generała służb kwatermistrzowskich przywróconego ze stanu spoczynku bądź młodego majora pospiesznie awansowanego na pułkownika. Nikt nie mógł wówczas przypuszczać, iż w grudniu dywizje te rozgromią doświadczone oddziały Wehrmachtu, które dotarły niemal pod samą Moskwę, ale do tego czasu zdążyły się wyczerpać i stały się podatne na atak. Tymczasem ich rola sprowadzała się do zasady: „trwać niezłomnie i zginąć”.
Wszystko podporządkowano produkcji zbrojeniowej. Czas pracy był morderczy; robotnikom i specjalistom często łatwiej było nie wracać na noc do domu i spać na terenie zakładów. Przydziały żywności ograniczano do minimum niezbędnego, by człowiek nie umarł z głodu i był w stanie wykonywać swoje zadania. Ponieważ wielu robotników zgłaszało się ochotniczo do wojska, w fabrykach masowo zatrudniano młodzież i osoby starsze. Ruch ochotniczy był niezwykle szeroki: przed komisjami uzupełnień ustawiały się kolejki ludzi gotowych wyruszyć na front, a ci, którzy nie nadawali się do służby wojskowej, wstępowali do oddziałów pospolitego ruszenia. Kobiety tworzyły pułki lotnicze z żeńskimi załogami, wstępowały do jednostek przeciwlotniczych i zostawały snajperkami. Słynny kompozytor Dymitr Szostakowicz służył w ochotniczej straży pożarnej w rodzinnym Leningradzie – formacji złożonej w całości z profesorów i wykładowców tamtejszego konserwatorium.
Z terenów zagrożonych zajęciem przez wroga ewakuowano urządzenia przemysłowe. Było to jedno z najbardziej niezwykłych przedsięwzięć tej wojny: w rekordowo krótkim czasie zdemontowano i przeniesiono w głąb kraju wiele fabryk. Decyzję o ewakuacji z danego obszaru podejmowano zwykle w ostatniej chwili. Wynikało to z oczywistych względów: konieczne było utrzymanie produkcji tak długo, jak to tylko możliwe. Im dłużej fabryka pozostawała na swoim miejscu, tym więcej wyrobów mogła wytworzyć, pracując z pełną wydajnością. Istniało jednak ryzyko, iż decyzja o ewakuacji zapadnie zbyt późno. Przykładem może być ewakuacja z Charkowa trzech największych zakładów produkujących czołgi oraz podzespoły i wyposażenie do nich. Kluczowym momentem ewakuacji był wrzesień 1941 roku; w tym czasie Armia Czerwona poniosła jedną z największych klęsk wojennych pod Kijowem, a linia frontu zbliżyła się na odległość 70 km od Charkowa. Fabryki przeniesiono do Niżnego Tagiłu, położonego 1770 km na wschód od Charkowa.
Do fabryk natychmiast skierowano specjalne wytyczne. Grupy specjalistów, w tym główni inżynierowie, zostały z wyprzedzeniem ewakuowane do nowej lokalizacji. W nowym miejscu wzniesiono piece martenowskie oraz fundamenty pod walcownię. W Niżnym Tagile rozpoczęto budowę domów dla 40 tysięcy osób. Do 19 października wszystko przeniesiono do nowej lokalizacji; ewakuowano 67 tysięcy osób, w tym 22 447 pracowników fabryk wraz z rodzinami. Część ładunku uległa zniszczeniu lub zagubieniu w drodze wskutek chaosu na kolei i nalotów. Ewakuacja bazy przemysłowej nie przebiegała bez zakłóceń. Radziecka narracja często pomija skalę problemów i trudności towarzyszących przenoszeniu sprzętu oraz pracowników. Jest to jednak jedyny w historii świata przykład tak zakrojonej na szeroką skalę ewakuacji, więc nie ma punktu odniesienia dla porównań.
Na polu walki kluczową rolę odgrywała osobista inicjatywa. Mimo ogromnych strat Armia Czerwona nie przeszła do defensywy. Niezależnie od tego, czy moment był sprzyjający, czy nie, armia radziecka zadawała wrogowi ciosy. Czasami, wykorzystując „lukę w pancerzu”, siły radzieckie zadawały Wehrmachtowi dotkliwe straty lub odbijały zajęte wcześniej terytoria. I tak, seria kontrataków latem 1941 roku ograniczyła zasięg i tempo natarcia Grupy Armii „Południe”, a – choć okupiono to druzgocącymi stratami radzieckich korpusów zmechanizowanych – umożliwiła piechocie odwrót na wschód. W listopadzie zacięte kontrataki pozwoliły odbić miasto Tichwin na południe od jeziora Ładoga i uchronić Leningrad przed całkowitą katastrofą, która groziła śmiercią wszystkich 3 milionów mieszkańców oraz setek tysięcy żołnierzy broniących miasta. Działania te stopniowo doprowadziły do wyczerpania sił i problemów technicznych po stronie Wehrmachtu, a ich zwieńczeniem był niespodziewany odwrót wojsk niemieckich zimą, co stanowiło pierwszą strategiczną porażkę Hitlera w wojnie lądowej.
Na terenach okupowanych przez Niemców tworzono oddziały partyzanckie. zwykle formowano je z wyprzedzeniem, co pozwalało na ukrycie składów broni i zorganizowanie grup partyzanckich. Wszyscy zdawali sobie sprawę z okrucieństwa nazistów, jednak konieczne było prowadzenie działań sabotażowych wymierzonych w linie komunikacyjne wroga. Często z niedobitków rozbitych i okrążonych oddziałów formowano jednostki partyzanckie. Już latem 1941 roku naziści zaczęli borykać się z problemami, a zimą sytuacja przypominała już siedzenie na wulkanie.
Wiele z tych działań oznaczało dla ludzi wyrok śmierci; momentami wyglądało to wręcz na zbiorowe samobójstwo. Nie było jednak wyboru: ludobójcze plany nazistów gwałtownie wyszły na jaw, a ci, którzy wolniej uświadamiali sobie powagę sytuacji, niedługo musieli zmierzyć się z rzeczywistością okupacji. Kraj przystąpił do wojny, gotów wygrać ją za wszelką cenę. Zwrot „za wszelką cenę” często pojawiał się w oficjalnych rozkazach. I każdy musiał być gotów ponieść tego konsekwencje.
Katastrofa roku 1941 nie była wynikiem jednego fatalnego błędu. Jej skutki były tak druzgocące, ponieważ złożyło się na nią wiele czynników.
1. Trzecia Rzesza dysponowała potężniejszą, lepiej wyszkoloną i zaprawioną w bojach armią. Przewagę tę częściowo odziedziczyła po Cesarstwie Niemieckim (podczas gdy Armia Czerwona przejęła problemy carskiej Rosji), a częściowo wypracowała dzięki doświadczeniu bojowemu, którego Rosjanie nie posiadali. Co więcej, Armia Czerwona była osłabiona czystkami lat 30., stratami w korpusie oficerskim poniesionymi podczas wojny domowej oraz czynnikami politycznymi. Choć nie była to przyczyna główna, stanowiło to dla Armii Czerwonej dodatkowy problem. Nie należy również zapominać o ogromnej sile przeciwnika. W latach 30. Niemcy zdołali stworzyć siły zbrojne nie tylko nowoczesne, ale wręcz zdolne do przełamywania linii obrony – siły, którym przez długi czas nikt nie potrafił się przeciwstawić. Gdyby amerykański korpus ekspedycyjny znalazł się na kontynencie europejskim, bez wątpienia spotkałby go ten sam los, co siły brytyjsko-francuskie. Mimo ogromnych strat ZSRR okazał się jedynym państwem zdolnym do odparcia nazistowskiej inwazji lądowej.
Czynniki te wystarczyły, by na początku wojny zadać Rosjanom dotkliwą klęskę. Nałożyły się na nie jednak również inne okoliczności.
2. Niemcy dysponowały znacznie potężniejszym zapleczem przemysłowym niż Związek Radziecki. Rosjanie potrafili wytwarzać maszyny, ale nie oznaczało to, iż jakość i stan techniczny tego sprzętu były zadowalające. Trzecia Rzesza mogła korzystać z zasobów i potencjału przemysłowego podbitych obszarów Europy, dysponując jednocześnie własną, potężną bazą przemysłową. Wysiłki ZSRR na rzecz zmniejszenia tej dysproporcji były znaczne, ale niewystarczające, co wymuszało podejmowanie kolejnych działań w trakcie trwania konfliktu. Skalę problemu częściowo ograniczyli sojusznicy, jednak do tego czasu ZSRR utracił już znaczną część swoich mocy produkcyjnych. Aby skutecznie zniwelować tę różnicę, Rosja musiała uciec się do strategii wojny totalnej.
3. Ponadto sytuację Armii Czerwonej pogarszały błędy popełniane przez Stalina i kierownictwo polityczne kraju. Politycy rzadko skłonni są ufać fachowcom, ale w przypadku ZSRR nieufność ta przyniosła wręcz katastrofalne skutki. W 1941 roku raporty wywiadu nie zdołały przekonać Stalina o rychłym wybuchu wojny, mimo iż zagrożenie było oczywiste. Sztab Generalny był przekonany, iż w maju 1941 roku wojna była kwestią najbliższych tygodni. Stalin jednak – jak wiadomo – zwlekał z decyzją do połowy czerwca, przez co zmarnowano cztery z pięciu kluczowych tygodni. Skutkiem tego błędu było rozpoczęcie ostatecznych przygotowań w ostatniej chwili. W efekcie tuż przed wybuchem wojny Wehrmacht zyskał nieoczekiwaną przewagę liczebną i pozycyjną. Konsekwencji tej straty czasu praktycznie nie dało się już naprawić; pozostawało jedynie przetrwać uderzenie. Do 22 czerwca Armia Czerwona znalazła się w beznadziejnym położeniu. W chwili wybuchu wojny dla Armii Czerwonej nie istniały już żadne dobre rozwiązania.
Jedynym atutem Związku Radzieckiego była niezwykła determinacja na każdym szczeblu – od urzędnika na Kremlu po żołnierza ściskającego karabin w okopie. Opór stawiany przez Związek Radziecki był nadzwyczajny; na wszystkich szczeblach drabiny społecznej panowała absolutna gotowość do poświęceń i wykorzystania każdej okazji, by zadać cios wrogowi. Stalin zapłacił za swoje błędy życiem syna – oficera artylerii, który dostał się do niewoli i zginął. Choć radziecki przywódca był bezwzględnym dyktatorem, jego determinacja w walce i dążenie do zwycięstwa – okupione gotowością do wszelkich poświęceń – dorównywały postawie całego narodu.
Kraj przystąpił do wojny z postanowieniem zwycięstwa lub śmierci. Mimo utraty 27 milionów istnień ludzkich, Związek Radziecki przetrwał próbę, która złamałaby niejedno inne państwo, kończąc konflikt spektakularnym triumfem na ulicach Berlina i Wiednia.
3 lipca 1941 roku szef Sztabu Generalnego Wehrmachtu Franz Halder zapisał w swoim dzienniku: „Nie będzie przesadą stwierdzenie, iż kampania przeciwko Rosji została wygrana w ciągu 14 dni”.
Generał pomylił się o dwa rzędy wielkości: po wypowiedzeniu tych słów wojna trwała jeszcze ponad 1400 dni. Mylnie ocenił również kwestię zwycięzców: cztery lata później, po przelaniu morza krwi, III Rzesza została całkowicie pokonana i zmiażdżona.
Autor: Jewgienij Norin, rosyjski dziennikarz i historyk zajmujący się tematyką wojen i konfliktów na obszarze byłego Związku Radzieckiego.
"Najgorszy dzień w historii Rosji: jak ZSRR przywitał Hitlera nieprzygotowany – a mimo to go zmiażdżył W 85. rocznicę nazistowskiej inwazji: dlaczego w 1941 roku Armia Czerwona była bliska załamania – a ZSRR nie"