Największe kłamstwo tej wojny. Pałasiński punktuje cynizm Trumpa, ale i błędy Zachodu

natemat.pl 2 часы назад
Dwutygodniowe zawieszenie broni między Iranem, USA i Izraelem miało uspokoić świat. W komentarzu Jacka Pałasińskiego w ramach "Allegro ma non troppo" wybrzmiewa jednak coś znacznie mocniejszego. Rozejm nie zamyka tej wojny, tylko przykrywa jej koszty, chaos i polityczny cynizm Donalda Trumpa. Największym przegranym jest prawda o tym, co naprawdę wydarzyło się w regionie.


Rozejm tylko na papierze. W praktyce, jak pokazuje Jacek Pałasiński w "Allegro ma non troppo", Bliski Wschód przez cały czas stoi na krawędzi, a świat z ulgą chwyta się każdej narracji, która pozwala ogłosić koniec kryzysu. Tyle iż ten kryzys wcale się nie skończył.



Donald Trump politycznie tej wojny nie przegrał, ale też jej nie wygrał. Ogłoszenie zawieszenia broni pozwala mu sprzedać opinii publicznej obraz skutecznego przywódcy, który powstrzymał apokalipsę. I właśnie to – bardziej niż realna stabilizacja – może okazać się jego największym sukcesem.

Pałasiński trafnie punktuje zachodni odruch ulgi. Gdy tylko milką bomby, przestaje się liczyć ofiary, zniszczoną infrastrukturę, rannych żołnierzy, rozbite państwa i rachunek, który dopiero nadejdzie. Liczy się jedno: iż tankowce znów mają popłynąć, a ceny ropy nie wymkną się spod kontroli.

Prawdziwą bronią Iranu nie były rakiety


Wojna niespodziewanie pokazała, iż najważniejszym narzędziem Iranu nie jest ani program rakietowy, ani program nuklearny, ale zdolność do zamknięcia Cieśniny Ormuz.

To gwałtownie wywarło presję na USA i ich sojuszników. W próbie zapobieżenia Iranowi w opracowaniu broni masowego rażenia, Stany Zjednoczone przekazały mu inną – kontrolę nad światowym handlem energią.


W komentarzu szczególnie wybrzmiewa wątek Cieśniny Ormuz. To właśnie tam widać, iż rozejm nie oznacza normalności. Formalnie szlak miał zostać otwarty, ale realnie ruch pozostał sparaliżowany, a nad handlem zawisła groźba siłowej kontroli i politycznego szantażu.

Pałasiński pokazuje rzecz fundamentalną: największą siłą Iranu nie okazał się ani program nuklearny, ani rakietowy, ale zdolność do zduszenia światowej gospodarki jednym gardłem transportowym. To dlatego świat tak nerwowo reagował na każdy komunikat z Ormuzu.

Irańczycy zostali sami


Najbardziej przejmujące są fragmenty o nastrojach w samym Iranie. Po ustaniu bombardowań nie pojawiła się ulga, ale strach, iż gdy ucichną bomby, odezwą się "reżimowe karabiny". To jedno z najmocniejszych zdań całego komentarza.

Pałasiński pokazuje dramat ludzi, którzy liczyli na osłabienie reżimu, a dziś obawiają się, iż zostali zdradzeni. Świat zabierze Iranowi problem atomowy, ale zostawi Irańczyków z aparatem przemocy silniejszym niż wcześniej.

Drugim mocnym akcentem są kulisy rozejmu. Nie ONZ, nie Europa, nie wielkie hasła o pokoju, ale twardy interes. Pakistan jako pośrednik, Chiny jako cichy architekt nacisku, własne szlaki handlowe i własne rachunki strategiczne. Pokój nie rodzi się tu z etyki, tylko z kalkulacji.

I może właśnie dlatego komentarz Jacka Pałasińskiego zostaje w głowie. Bo nie opowiada bajki o triumfie dyplomacji. Opowiada o świecie, w którym rozejm jest często tylko przerwą między kolejnymi odsłonami tego samego chaosu.

Warto obejrzeć cały komentarz, a jest on dostępny na naszym kanale YouTube naTemat.

Читать всю статью