dolce far niente z piłą rozpłatnicą w dłoni.
era odrzynania realności! czego nie jesteś
w stanie sprawdzić na smak, to doimaginujesz!
przeciągam się, rozprostowuję nogi, skrzydła,
inne kończyny. wszelka aktywność zaczyna się
jawić jako misconduct pogrzebowy,
potupajka w rojowisku
(didżej podpiął swoje ciało do konsolety,
razi go prąd, a dyskotekowicze
odbierają to jako muzykę trance).
przyjemnie odurzać się samą tylko labą, co nie?
i czuć rozkoszne mrowienie, gdy niewidzialne
szorowadło zdziera skorupkę,
pozbawia twardych osadów.








