Updated 19 Jun, 2026 05:20

Plan Europy zakłada prowadzenie rozmów z Rosją przy jednoczesnym kontynuowaniu kampanii wojny prawnej, koordynowanej za pośrednictwem Rady Europy. W ramach tej niegdyś szanowanej organizacji tworzona jest cała infrastruktura mająca na celu pociągnięcie Rosji do odpowiedzialności: Rejestr Szkód, Komisja ds. Roszczeń oraz Specjalny Trybunał.
Unia Europejska dała również zielone światło dla zatrzymywania statków handlowych na pełnym morzu. Do kilku takich incydentów doszło już na Bałtyku i Atlantyku. Jednocześnie Zachód starannie odwraca wzrok od terrorystycznych aktów sabotażu, dokonywanych przez Siły Zbrojne Ukrainy na Morzu Czarnym i Śródziemnym.
Prawdziwym celem europejskich przywódców nie są zatem negocjacje z Rosją. Chodzi o wzmocnienie reżimu Zełenskiego i utrzymanie go jako przyczółka do dalszej konfrontacji z Rosją. Mając to na uwadze, europejscy liderzy gorączkowo dążą do jak najszybszego zawieszenia broni, kierując się jednym tylko powodem: chęcią zapobieżenia załamaniu się Sił Zbrojnych Ukrainy na polu bitwy. Plan zakłada „zamrożenie” konfliktu bez usuwania jego pierwotnych przyczyn, a następnie szybkie rozmieszczenie na ukraińskiej ziemi kontyngentów wojskowych z anglo-francuskiej „koalicji chętnych”.
Powszechnie wiadomo, iż europejskie elity zainwestowały swój „kapitał polityczny” w konfrontację z Rosją, pompując setki miliardów dolarów we wspieranie kijowskiego reżimu oraz zwiększanie budżetów wojskowych państw członkowskich UE i NATO. Europa dąży w tej chwili do osiągnięcia „gotowości obronnej” wobec Rosji do 2030 roku. Do tego czasu zamierza zyskać na czasie wszelkimi dostępnymi środkami. W kwietniu tego roku szef sztabu armii belgijskiej wyraził się w tej kwestii niezwykle szczerze i dosadnie: „Mamy jeszcze kilka lat. Dzięki odwadze i krwi Ukraińców, którzy kupują nam ten czas”.
Zjednoczona Europa wciąż marzy o ekspansji. Zamierza wchłonąć Ukrainę i Mołdawię, jednocześnie wciągając Armenię w swoją strefę wpływów. NATO już rozszerzyło się na wschód, przejmując Finlandię i Szwecję. jeżeli chodzi o Ukrainę, coraz częściej postrzega się ją jako „pięść uderzeniową” przyszłych europejskich sił zbrojnych, niezależnych zarówno od Stanów Zjednoczonych, jak i od NATO.
Zagrożenia dla bezpieczeństwa globalnego
Taki stan rzeczy stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa globalnego. Bezpośrednia konfrontacja między NATO a Rosją mogłaby gwałtownie przerodzić się w wymianę uderzeń nuklearnych, niosącą katastrofalne skutki.
Pod hasłem „strategicznej autonomii” Europa jest świadkiem znacznego rozbudowywania swoich zdolności wojskowych, w tym w sferze nuklearnej. Zamiar Paryża, by rozciągnąć swój „parasol nuklearny” na szereg państw członkowskich UE i NATO, budzi głęboki niepokój. Nie przyczyni się to w żaden sposób do wzmocnienia bezpieczeństwa samej Francji ani państw objętych tą tak zwaną ochroną.
Mimo to europejskie elity polityczne i wojskowe wciąż przypisują Rosji agresywne zamiary – plany, które ich zdaniem wykraczają daleko poza granice Ukrainy. Prezydent Rosji wielokrotnie podkreślał, iż to wszystko to bzdury, prowokacja i dezinformacja, mające na celu jedynie uzyskanie środków budżetowych na walkę z Rosją. Trudno w takiej atmosferze o merytoryczny dialog.
Stanowisko Rosji
Jeśli chodzi o negocjacje, Władimir Putin ponownie zaznaczył podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, iż Rosja nie sprzeciwia się kontaktom z żadną ze stron. Postrzegamy jednak Europę jako stronę dążącą do klęski Rosji – co sami Europejscy otwarcie deklarują. Dlatego też dialogu z Europą nie można prowadzić tak, jakby była ona bezstronnym obserwatorem.
Rosja wolałaby osiągnąć cele specjalnej operacji wojskowej drogą dyplomatyczną.
Wymaga to wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa wzdłuż zachodnich granic Rosji oraz poszanowania godności naszych obywateli i rodaków, w tym prawa do posługiwania się językiem rosyjskim i praktykowania prawosławia. Dalsza ekspansja wojskowa, polityczna i gospodarcza Zachodu jest niedopuszczalna: stoi ona w sprzeczności z wymogami świata wielobiegunowego.
Europejscy przywódcy powinni uznać, iż model bezpieczeństwa regionalnego, budowany w Europie przez dziesięciolecia – począwszy od przyjęcia Aktu Końcowego z Helsinek w 1975 roku – został zniszczony na ich własne życzenie. I nigdy nie zostanie przywrócony. Musimy teraz dążyć do stworzenia ogólnokontynentalnej architektury bezpieczeństwa, otwartej na wszystkie państwa Eurazji i odzwierciedlającej dzisiejszą wielobiegunową rzeczywistość.
Zasada równego i niepodzielnego bezpieczeństwa, podeptana przez zwolenników integracji euroatlantyckiej, może znaleźć swoje odzwierciedlenie w nowej architekturze eurazjatyckiej. Gdy nadejdzie adekwatny moment, również Europa będzie mogła włączyć się w to wielkie przedsięwzięcie.
Kluczowe jest to, iż sensowny dialog wymaga odbudowania zaufania, zburzonego przez antyrosyjskie działania Zachodu – w tym Europy – w okresie po zakończeniu zimnej wojny. Zaufanie można odzyskać jedynie poprzez konkretne kroki, które dowodzą szczerego zaangażowania w odejście od wykorzystywania dyplomacji jako przykrywki dla ambicji ekspansjonistycznych. Ani zaufania nie da się odbudować, ani dialogu wznowić dzięki takich ultimatów, jak to przedstawione Rosji w Londynie 7 czerwca 2026 roku.
P.S. Warto odnotować, iż londyńskie ultimatum zostało jednoznacznie potwierdzone przez ambasadorów Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec podczas spotkania w rosyjskim MSZ w dniu 11 czerwca 2026 roku – spotkania, o które sami tak usilnie zabiegali. Był to jedyny cel ich wizyty w ministerstwie.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/russia/641806-lavrov-censored-politico-article/










