Po ponad dwóch tygodniach gwałtownych protestów w Iranie polska dyplomacja postanowiła wyraźnie zaznaczyć swoje stanowisko. Do siedziby Ministerstwa Spraw Zagranicznych został wezwany ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce, Eisa Kameli. Warszawa nie zamierza przechodzić obojętnie wobec narastającej przemocy wobec demonstrantów.
Według komunikatu MSZ spotkanie odbyło się w czwartek 15 stycznia. Polscy dyplomaci przedstawili ambasadorowi oficjalną notę, w której wyrazili głębokie zaniepokojenie sposobem, w jaki władze w Teheranie reagują na uliczne wystąpienia. Szczególnie alarmujące są dla Warszawy doniesienia o rosnącej liczbie zabitych i zatrzymanych.
Dyplomatyczne "wezwanie na dywanik"
Wezwanie ambasadora to jedno z najostrzejszych narzędzi w repertuarze dyplomatycznym. W tym przypadku Polska wykorzystała je po to, by podkreślić, iż brutalne tłumienie protestów uderza w podstawowe wartości, których sama broniła jeszcze kilkadziesiąt lat temu w czasach PRL.
Resort przypomniał, iż z polskiej perspektywy użycie siły wobec pokojowych demonstracji, ograniczanie wolności słowa czy prawa do zrzeszania się jest nie do pogodzenia z zasadami, na których powinno opierać się współczesne państwo. Jak podkreślono, doświadczenia z okresu walki o własną demokrację sprawiają, iż Polska jest szczególnie wyczulona na sytuacje, w których władze odpowiadają przemocą na obywatelskie protesty.
Historyczne więzi i apel o dialog
W komunikacie skierowanym do irańskiego przedstawiciela MSZ odwołało się także do długoletnich relacji łączących oba kraje. Polacy i Irańczycy mają za sobą epizody współpracy i pomocy w trudnych momentach, co sprawia, iż dzisiejsza krytyka wybrzmiewa na tle partnerskich, a nie wrogich relacji.
Polska strona zaznaczyła, iż właśnie z szacunku do tej historii apeluje do władz Iranu o powstrzymanie sił porządkowych od dalszego użycia przemocy oraz o podjęcie rozmów z protestującymi. Warszawa podkreśla, iż jedynie dialog i polityczne rozwiązania mogą trwale wyciszyć napięcia, a krwawe pacyfikowanie protestów prowadzi jedynie do pogłębiania kryzysu.
Polska dyplomacja chce międzynarodowej reakcji
Polska, podkreślając znaczenie wolności obywatelskich, staje w jednym szeregu z państwami domagającymi się powstrzymania represji i rzetelnego wyjaśnienia przypadków użycia broni wobec demonstrantów. Choć MSZ nie informuje o kolejnych krokach, można spodziewać się, iż Warszawa będzie śledzić rozwój sytuacji w Iranie i podnosić ten temat na forach międzynarodowych. Dla polskiej dyplomacji jest to okazja, by przypomnieć, iż prawa człowieka pozostają jednym z najważniejszych punktów odniesienia w jej polityce zagranicznej.
Przypomnijmy, iż kilka dni temu polskie MSZ wydało oficjalny komunikat, w którym zaleca obywatelom opuszczenie terytorium Iranu. Podobny ruch wykonały USA, które jednocześnie przyznają, iż na stole leżą "bardzo mocne opcje". Sytuacja w Iranie jest w tej chwili bardzo napięta.










