I znowu poniedziałek
Kto by się spodziewał
Wkroczył nagle
niczym okupant
I zagnał do roboty
Czasy wolności i spokoju minęły
Nawet nikt nie szuka już winnych
Tej podłej zdrady
Kto otworzył bramy miasta
I wpuścił poniedziałek
Słyszałem na mieście
Nadchodzi zmiana
I jutro będzie jakiś wtorek
Zawsze to lepiej
Choć próżno liczyć poprawy
W tym cierpieniu
Rodzą się grzeszne myśli
Szukanie drogi ratunku
Ratunku za wszelką cenę
A może L4









