Propaństwowi / branimir

publixo.com 2 часы назад

PROPAŃSTWOWCY
( Czytałem ten tekst Rozara o nieodległych w czasie marszach 11 listopada i pomyślałem, iż zamiast brnąć w komentarze i komentarze do komentarzy, lepiej napisać swój tekst na ten temat.)
Wokół marszu 11 listopada tworzonych jest wiele toksycznych mitów. I one płyną w świat. Kolega mieszkający od lat w Walii, któregoś razu powiedział coś o marszu 70 tysięcy polskich faszystów – tak to sprzedano za granicą. Co za bzdura! Tak, oni tam są, ale nie tylko oni, nie głównie oni.
Kiedy pobieżnie ocenia się jakąś wyrazistą grupę społeczną, to zawsze przed oczy pchają się przede wszystkim ci najbardziej wyraziści. Kiedy myślisz o księżach to na myśl przychodzą ci wystający ponad, kojarzący się źle. Księża? Pazerne chamy albo pedofile – takie jest pierwsze skojarzenie. Są tacy, ale to tylko – mimo wyrazistości – mniejszość wśród nich. Dzięki wyrazistości to ich głównie widać. Widać takich jak Bergholio czy Wojtyła, a taki Sedlak umyka naszym spojrzeniom. Eufemistycznie rzecz ujmując nie jestem pozytywnie nastawiony do kościoła, ale kłamstwem byłoby powiedzenie, iż jego funkcjonariusze to gnoje. Tak, tacy się trafiają. Ale tylko tak – tacy się trafiają.
Kiedy patrzy się na marsze 11 listopada, to widzi się tych faszystowskich świrów, którzy też tam idą. Tak, tacy się trafiają, ale to nie z nich składa się ten tłum. Ich pokazują liberalne media, bo doskonale nadają się do zbrzydzenia wizerunku tej imprezy. A te tysiące zwykłych rodzin z dziećmi machające biało czerwonymi chorągiewkami? Są mało medialne, zbyt zwyczajne, by je pokazywać. Kilkuset świrów spośród kilkudziesięciotysięcznego tłumu się wyróżnia i daje oglądalność. Prostackie uzasadnienie tezy o faszyzacji… I kiedy policja urządzała prowokacje, to nie przeciw nim, ale przeciw tym wszystkim zwykłym uczestnikom marszu. Tym, którzy szli, by uczcić odrodzenie państwa polskiego. Tym tysiącom propaństwowo manifestującym uczestnikom. To było chore, za nasze, za podatki, takie świństwo.
Nigdy nie szedłem w takim marszu i choćby o tym nie myślałem. Ale wiem, iż ci, którzy tam szli to, w większości, chcący uczcić rocznicę odrodzenia Polski. Owszem, byli tacy, którzy chcieli, by Polska była katolicka, biała i by nie było tu takich jak ja. Ale większość wyrażała w ten sposób euforia z tego, iż Polska jest. I iż my Polacy nie jesteśmy wszyscy tacy sami – bo to nudne – ale różnimy się między sobą, bo konfrontowanie różnic ubogaca i jest twórcze.
Fakt, iż tacy a nie inni ludzie organizują te marsze – i to jest lekko smutne. Pamiętacie protesty przeciw ACTA? Wtedy w tłum próbowali mieszać się politycy, opozycyjnego wówczas PiS, a tłum ich wypychał. Won. Zadziałał system odpornościowy. W czasie marszy 11 listopada niestety ten system odpornościowy nie zadziałał. (Ten system odpornościowy nie zadziałał też w czasie demonstracji Strajku Kobiet – pani Lempart wyemigrowała z Polski, którą teraz rządzą jej koledzy z demonstracji. Chciałoby się powiedzieć: ha ha, ale tu może to być tylko nerwowy chichot, a nie śmiech.)
Ideą marszu 11 listopada jest wyrażenie euforii z tego, iż Polska jest. To propaństwowa jest impreza. choćby jeżeli kilkuset uczestników opatrznie to widzi. Wstydliwe jest to, iż liberalni kandydaci na prezydenta tego państwa nie uczestniczą w tym evencie. Nie cieszy ich istnienie tego państwa? Oddają walkowerem to pole. Nie ma tam pana Trzaskowskiego? Może tak lubi pana Bąkiewicza, iż nie chce mu przeszkadzać? choćby jeżeli twierdzi coś innego…
Nie jestem katolikiem. Mówię po polsku i zajebisty jest język. I kocham ten kraj, mimo, iż to państwo jest wrogo ustosunkowane do swoich mieszkańców. o ile ktoś idzie w marszu 11 listopada to podnoszę kciuk w górę. Ja tam nie pójdę, ale gremialne oczernianie tych, którzy to robią jest jakimś grubym … nieporozumieniem.
Читать всю статью