~~
W pewnym barze po obiedzie,
gdy kończyłem piwa flaszkę
facet drze się - stary zgredzie!!!
- chciałeś zarwać moją Grażkę!!!.
Skąd ja - biedny - miałem wiedzieć
że ta - imieniem Grażyna
miała męża. Teraz w biedzie
z takim typkiem mi poczynać ..
Była u mnie parę razy;
no, nie powiem - fajna laska.
Lecz po prawdzie - bez urazy
sama chciała - żadna łaska ..
Więc ja w słowa te mu gadam:
dobra facet - dawaj grabę.
Muszę przyznać, iż to prawda
bo masz bardzo fajną babę ..
Cóż więc z tego - próbowałem
lecz nie wyszło - jej przyczyna.
Zapytała - z takim wałem
gdy mam męża jak malina?..
Facet spojrzał na mnie milej;
jakby speszył się nieznacznie
- weź i tu mi piwa nalej,
bo sądziłem nieopatrznie ..
Wypiliśmy więc co nieco
pod rozmowę o tej Grażce.
Bo chciał dalej się wywiedzieć
czy ukrywam coś w swej masce ..
Lecz nic z tego - ona anioł
wobec ciebie - sama cnota.
Lecz zapoznaj mnie z tą panią;
twoją Grażką - rzekłem mu tak ..
Poszliśmy do jego chaty;
ja po drodze kupił flaszkę.
Staliśmy się jak dwa braty.
On już usnął - a ja Grażkę ...
Co tu dalej opowiadać;
on wyjeżdża często w trasę.
Jest szoferem - żona rada
bo zarabia niezłą kasę ..
I tak toczy się niezmiennie
życie w trójkącie człowieczym.
Ona u mnie w noce, we dnie
przesiaduje?... nie zaprzeczę ..
Często jednak w łoże woła
by pofikać nóżętami.
Ja bez wiagry nie podołam
takiej młodej - no, czasami ...
~~














