Romanowski z listem żelaznym. Sąd zgodził się na jego powrót. Prokuratura odpowiada zażaleniem

supertydzien.pl 2 часы назад
Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. To oznacza, iż były wiceminister sprawiedliwości może wrócić do Polski i odpowiadać z wolnej stopy. Pod warunkiem, iż będzie stawiał się na każde wezwanie sądu i prokuratury. Sąd zakazał mu także opuszczania kraju. Decyzja nie jest prawomocna. Prokuratura już zapowiedziała, iż ją zaskarży. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek stwierdził, iż prokuratura złoży zażalenie i zakwestionował podstawy wydania listu.Sąd uchylił areszt, ale dopiero po uprawomocnieniu decyzjiWarszawski sąd jednocześnie uchylił wobec Romanowskiego tymczasowe aresztowanie. To postanowienie zacznie jednak obowiązywać dopiero wtedy, gdy decyzja o liście żelaznym stanie się prawomocna. Do tego czasu sytuacja prawna polityka się nie zmienia. Obrońca Romanowskiego mec. Bartosz Lewandowski przekonuje, iż jego klient chce przyjechać do Polski i stawić się przed prokuratorem. Według niego wydanie listu żelaznego leży w interesie wymiaru sprawiedliwości, bo umożliwi przesłuchanie podejrzanego i dalsze prowadzenie postępowania. Były wiceminister – przypomnijmy – jest podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nieprawidłowości przy konkursach na dotacje. Wcześniej wydano za nim list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania. Romanowski nie został prawomocnie skazany.Dlaczego sąd się zgodził?Sąd uznał, iż lepszym rozwiązaniem będzie stworzenie warunków do powrotu Romanowskiego i wyjaśnienia sprawy niż dalsze opieranie się na metodach, które dotąd nie doprowadziły do jego zatrzymania. Tak uzasadniła decyzję sędzia Anna Ptaszek, rzeczniczka warszawskiego Sądu Okręgowego ds. karnych. List żelazny oznacza jednak konkretne obowiązki. Romanowski musi stawiać się na wezwania organów, nie może bez zgody sądu opuszczać kraju i nie może utrudniać postępowania. jeżeli złamie te warunki, ochrona wynikająca z listu może przestać działać. Prokuratura była przeciwProkuratura od początku sprzeciwiała się wydaniu listu. Śledczy podnosili m.in. wątpliwości dotyczące faktycznego miejsca pobytu Romanowskiego i oceniali, iż jego dotychczasowa postawa nie daje wystarczającej gwarancji, iż będzie respektował warunki listu żelaznego. Kierujący śledztwem w sprawie Funduszu Sprawiedliwości prok. Piotr Woźniak, uzasadniając złożenie zażalenia na tę decyzję, wskazał również przepis Kodeksu postępowania karnego, który wskazuje, iż „mamy tutaj do czynienia ze sprzeciwem prokuratora wiążącym sąd”. Chodzi o – jak wyjaśnia RMF24 – art. 281 par. 2 Kpk, zgodnie z którym „w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu”.W odpowiedzi sędzia Anna Ptaszek wyjaśniła, że: „zastosowanie przepisu, który uzależnia wydanie listu żelaznego od stanowiska prokuratora, jest sprzeczne z konstytucją, ze wszystkimi przepisami prawa międzynarodowego”. Podkreśliła, iż z uwagi na zasadę równowagi stron postępowania przepis ten „nie wiąże sądu”, który ma obiektywnie i bezstronnie rozstrzygnąć sprawę.Adwokat Giertych: listu żelaznego nie ma w KonstytucjiTo uzasadnienie skomentował w swoim wpisie na X adwokat Roman Giertych. Jak czytamy, „orzeczenie w sprawie Romanowskiego jest delikatnie mówiąc niezbyt mądre, bo zachęca wszystkich podejrzanych do natychmiastowej ucieczki do Naddniestrza i wysyłania wniosków o list żelazny (...)”. I dodał: „(…) orzekanie przez sąd o niekonstytucyjności przepisów wprowadzonych przez Ziobrę i Romanowskiego o konieczności uzyskania zgody prokuratury na list żelazny jest o tyle słabe, iż przecież listu żelaznego nie ma w Konstytucji, więc jak orzec na jej podstawie zasady jego wydawania? Osobiście uważam, iż (…) orzeczenie (…) pewnie upadnie z hukiem w Sądzie Apelacyjnym”.
Читать всю статью