Jak wspominaliśmy w naTemat.pl, niedawno na biurko marszałka Sejmu trafił amerykański wniosek dotyczący poparcia starań Donalda Trumpa o Pokojową Nagrodę Nobla. Po kilku dniach namysłu Włodzimierz Czarzasty zorganizował konferencję prasową, na której poinformował, iż prośbę Waszyngtonu rozpatrzył negatywnie.
– Wzmacniać trzeba Unię Europejską, NATO, ONZ, WHO i siebie. W tym tkwi nasze bezpieczeństwo. Prezydent Trump destabilizuje sytuację w tych organizacjach, reprezentując politykę siły i przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną. To łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego. Polityka ceł, inna interpretacja historii np. dotycząca udziału polskich żołnierzy na misjach, instrumentalne traktowanie innych terytoriów, jak w przypadku Grenlandii – uzasadniała druga osoba w państwie.
– To wszystko powoduje, iż nie poprę wniosku o Nobla dla prezydenta Trumpa, bo na niego nie zasługuje – oświadczył Czarzasty.
Na polityczną zemstę nie trzeba było długo czekać. W czwartek 5 lutego ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose ogłosił, iż amerykańska dyplomacja zrywa wszelkie kontakty z urzędującym marszałkiem Sejmu. Dodał on, iż "oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa", które rzekomo kierował Czarzasty "stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem".
Po czym wybuchła międzynarodowa pyskówka na różnych szczeblach. Ambasadorowi gwałtownie odpowiedział sam Donald Tusk, stając po stronie swojego lewicowego koalicjanta. Tom Rose zaś w "dyskusji" z szeregowymi internautami sugerował, iż teraz Amerykanie mogą wycofać z Polski swoje wojska.
Republikanin o akcji Rose'a z Czarzastym. "Czas na nowego ambasadora"
W USA tego typu dyplomacji nie wytrzymali nie tylko pozostający dziś w opozycji Demokraci, ale choćby przedstawiciele Partii Republikańskiej, z której wywodzi się Donald Trump. Pochodzący z Nebraski kongresmen Tom Bacon w swoim komentarzu napisał krótko: "Czas na nowego ambasadora".
I co ważne, słowa te nie padły ze strony typowego polityka, który w poniedziałek był ekspertem od rolnictwa, wczoraj udzielał się na temat położnictwa, aby nagle zająć się komentowaniem geopolityki. Don Bacon to emerytowany generał brygady US Air Force z gigantycznym doświadczeniem.
W siłach powietrznych przesłużył on 29 lat. U szczytu swej kariery wojskowej Bacon dowodził skrzydłami w strategicznej dla całego NATO bazie lotniczej Ramstein w Niemczech. Z tego względu świetnie zna on realia europejskiej, a także polskiej polityki, z uważnego śledzenia której jest znany.











