Rzecznik praw ucznia. Nie wszyscy nauczyciele są przeciwni jego powołaniu

instytutsprawobywatelskich.pl 1 час назад

Rzecznicy praw ucznia, według nowo proponowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej ustawy, mieliby działać na kilku poziomach – szkolnym, gminnym, powiatowym, wojewódzkim i krajowym. Pierwsze trzy instancje byłyby opcjonalne, w razie chęci ze strony szkoły, gminy czy powiatu.

Szkolny rzecznik byłby bezpośrednim kontaktem dla uczniów zmagających się z łamaniem ich praw.

Jak podaje strona Legalis: „Jego zadaniem byłoby monitorowanie przestrzegania praw w konkretnej szkole lub placówce, upowszechnianie wiedzy o prawach i obowiązkach uczniowskich, wspieranie członków społeczności szkolnej oraz przyjmowanie skarg dotyczących naruszeń praw ucznia”. Nad nimi działaliby rzecznicy wojewódzcy, koordynujący i nadzorujący sprawy na terenie województwa. Najwyższą instancją byłby krajowy rzecznik praw ucznia.

Skąd wziął się pomysł powołania rzecznika praw ucznia?

8 kwietnia 2026 roku Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia. Postanowienia tego dokumentu były następujące: „Przenieść katalogi praw oraz obowiązków ucznia na poziom ustawowy”. Dlaczego to takie ważne?

W tym momencie dokumenty uściślające prawa i obowiązki ucznia (takie jak statuty szkół) są rozproszone i niejednolite, a nierzadko kontrowersyjne. Na stronie organizacji Stowarzyszenie Umarłych Statutów czytamy o takich zapisach w statutach jak: zakaz przynoszenia kart do gry do szkoły, „zakaz afiszowania się uczuciami i swoją seksualnością” (cokolwiek to znaczy), czy też przyznawanie ujemnych punktów z zachowania za niekorzystanie z biblioteki szkolnej.

Tygodnik Spraw Obywatelskich

Od 2020 roku odkrywamy niewygodne prawdy i nagłaśniamy historie, które mają moc zmieniać Polskę.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Ustawa regulowałaby też sytuację uczniów pełnoletnich, którzy powinni mieć możliwość samodzielnego decydowania o sobie. Często są jednak traktowani jak osoby całkowicie zależne od opiekunów prawnych, zwłaszcza w kwestii usprawiedliwiania nieobecności i kontroli dostępu do ocen.

Zanim wniesiono projekt ustawy, przeprowadzono konsultacje społeczne wśród uczniów i nauczycieli dzięki Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej. Znaczna większość ankietowanych, i to w obu grupach, opowiadała się za tym pomysłem lub nie miała zdania.

Wydawałoby się, iż ustawa ma przed sobą łatwą drogę, biorąc pod uwagę widoczne w ankiecie poparcie społeczne i pozytywny odzew w Radzie Ministrów, a potem w Sejmie, który uchwalił ustawę z 29 maja 2026 (z pewnymi kompromisowymi zmianami, np. zmieniając obowiązek powołania rzecznika szkolnego na opcję fakultatywną).

Potem jednak pojawiły się schody w postaci weta prezydenta z 2 lipca – tym razem już bez żadnych konsultacji i dialogu z jakąkolwiek organizacją uczniowską, taką jak Kogutorium [stowarzyszenie zajmujące się obroną praw uczniów i studentów – przyp. red.] czy Polska Rada Organizacji Młodzieżowych. To pokazuje, jak traktowani są uczniowie i jak często mówi się o nich bez nich. Karol Nawrocki dał głos paranoi panującej w niektórych środowiskach nauczycielskich, nazywając rzeczników praw ucznia: „szkolną prokuraturą od tropienia anonimowych donosów” i blokując projekt ustawy.

Co na to zainteresowani?

Projekt ustawy okazał się niezwykle kontrowersyjny. W internecie pojawiają się niezliczone artykuły o mylnych tytułach, które jednak zawierają trochę prawdy: „Oświata przeciw ustawie o prawach ucznia. ZNP, dyrektorzy i Solidarność chcą weta prezydenta”, „Nauczyciele się sprzeciwiają, ale MEN ma swoje plany” czy „Nauczyciele nie chcą Rzecznika Praw Uczniowskich”. Skąd bierze się taki opór wśród kadry pedagogicznej?

Uczuciem, które przebrzmiewa najbardziej w wypowiedziach przeciwnych wprowadzeniu rzeczników praw ucznia w szkołach, jest strach.

„Zamiast wspólnoty wychowawczej opartej na relacji, odpowiedzialności i współpracy, [ustawa] kreuje model szkoły oparty na procedurach, skargach, odwołaniach i permanentnym, paraliżującym działania sporze formalnym. Zmienia przestrzeń życia szkoły w królestwo roszczeń i oskarżeń” – podaje Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty. Trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

Czy taki odzew jest uzasadniony?

Po pierwsze, i może nie najważniejsze, szkoła to nie tylko wspólnota wychowawcza, ale też (i to przede wszystkim) edukacyjna. Po drugie, słownictwo użyte przez przedstawicieli stowarzyszenia pokazuje ogrom podejrzliwości wobec uczniów oraz ich przedstawicieli. Mówi się o: „skargach”, „roszczeniach” i „oskarżeniach” i ten złowieszczy ton jest bardzo powszechny wśród przeciwników ustawy.

Niektórzy nauczyciele, myśląc o rzecznikach praw ucznia, wyobrażają sobie nadmierny poziom nadzoru i kontroli oraz falę fałszywych oskarżeń.

Może bierze się to z osobistych doświadczeń, a może po prostu jest to objaw nastawienia „my kontra oni”, które, niestety, jest dość powszechne wśród kadry pedagogicznej. Trzeba jednak zaznaczyć, iż nie istnieją statystyki, które pokazałyby, czy fałszywe oskarżenia nauczycieli są częste i stanowią faktyczny problem, czy są jedynie rozbuchaną straszną historyjką.

Zdrowo rozumowo oraz anegdotycznie mogę tylko powiedzieć (jako ktoś, kto był uczennicą i jest nauczycielką), iż jeżeli traktuje się uczniów uczciwie, z reguły nie będą uprzykrzać nikomu życia. Jestem też bardzo podejrzliwa wobec każdego, kto czuje się zagrożony przez próby ułatwienia zgłaszania nękania i niesłusznego traktowania.

Przypomnijmy, uczniowie to w większości dzieci. Ponadto, w relacji nauczyciel-uczeń, to ten pierwszy znajduje się w pozycji władzy. jeżeli ktoś żyje w lęku przed dziećmi, nad którymi ma przewagę wieku, doświadczenia, autorytetu (jeśli sobie na taki zapracował) i wpływów w szkole, to mam wrażenie, iż cierpi na nieuzasadniony strach albo nie potrafi zapracować na poważanie ze strony uczniów, albo wie, iż może zostać oskarżony o ich złe traktowanie, bo faktycznie się go dopuszcza.

Poza strachem przed możliwą krzywdą ze strony podopiecznych widać też obawy o utratę władzy i osłabienie pozycji nauczyciela w szkole. Przykładowo, strona Portal Samorządowy mówi o „dyktacie uczniów”. W oczach niektórych dorosłych każdy przejaw decyzyjności i samostanowienia młodzieży będzie atakiem na autorytet, co sugeruje mi, iż niektórzy nie umieją wypracować u uczniów autorytetu swoimi zasługami, umiejętnościami, wiedzą czy charakterem (a to konieczne, jeżeli chcą pracować jako nauczyciele) i czują się w związku z tym niepewni w relacji z uczniami.

Opór przed samodecydowaniem uczniów pokazują też słowa Ordo Juris: „To spowoduje, iż szkoły będą mieć ograniczone możliwości ustalania podstawowych zasad, dotyczących na przykład stroju ucznia. Na poziom ustawy ma być wpisane prawo ucznia do kształtowania własnego wyglądu, czyli na przykład do przychodzenia do szkoły w kolorowych włosach, z kolczykami w różnych częściach twarzy czy z tatuażami. Ma to dotyczyć zarówno szkół publicznych, jak i prywatnych – w tym szkół katolickich”.

Nie daj Boże, żeby uczeń (który może być pełnoletnią osobą) mógł decydować o swoim wyglądzie w sposób, który nikomu nie szkodzi (i to także w szkołach katolickich). Jak podsumowało swoją analizę prawną tego zjawiska Stowarzyszenie Umarłych Statutów w raporcie z 2023 [organizacja pozarządowa działająca na rzecz praw ucznia i praworządności w szkołach – przyp. red.]: „W demokratycznym państwie prawnym nie jest do zaakceptowania sytuacja, w której statut szkoły zabrania uczniom farbowania włosów, noszenia kolczyków czy makijażu”.

Kolejnym przejawem bardzo niepokojącego myślenia o uczniach są wątpliwości co do treści ustawy, poruszone przez Głos Nauczycielski: „Zwracano uwagę na dominację praw nad obowiązkami oraz na dość skromny zakres ewentualnych kar”. Trudno rozumieć to nastawienie inaczej niż dziwną chęć karania i represji. To aż zaskakujące, iż ktokolwiek odważył się powiedzieć te słowa na głos. Odwołanie się do praw ucznia właśnie przez takie autorytarne środowiska jest praktycznie niemożliwe, jeżeli w rozmowie „prawa dominują nad obowiązkami” albo po prostu nie wspomni się jednocześnie o obowiązkach. To właśnie z tego powodu proponowana ustawa nosi dziwaczny tytuł „Ustawa o prawach i obowiązkach ucznia”.

Jak zauważył w swoim filmiku Krzysztof Maj, wykładowca AGH w Krakowie oraz youtuber: „Nie mamy Helsińskiej Fundacji Praw i Obowiązków Człowieka. Wątpię też, by w czasach rewolucji komunistycznej robotnicy wchodzili na barykady i mówili «Chcemy być rzecznikami obowiązków pracowników»”. Każdy rozumie, iż pracownicy mają swoje obowiązki i po prostu w takim momencie nie skupiamy się na tym. Przecież nie od tego jest osoba rzecznika. Dla odmiany, w kontekście uczniów często zabija się dialog odwracając w ten sposób uwagę od ich praw.

Bez rad szkolnych nie ma szkół publicznych Bogusław Śliwerski

Inną taktyką mącenia w dyskursie jest okrzyk bojowy: „A rzecznik praw nauczyciela?”. Po pierwsze, pracownik podlegający pod kartę nauczyciela jest objęty podczas pracy taką samą ochroną jak funkcjonariusz państwowy (i to, chociaż nie zabiło powszechnej paranoi przed byciem atakowanym lub oskarżanym przez uczniów, powinno dawać jakieś poczucie bezpieczeństwa). Przypomnijmy też, iż nauczyciel znajduje się w pozycji przewagi i jest wyżej w szkolnej hierarchii niż uczeń. Po drugie, przykładowo, czy jakikolwiek pracodawca, słysząc o związkach zawodowych czy o Państwowej Inspekcji Pracy, oburzałby się na brak podobnego organu chroniącego interesy i prawa pracodawcy? Pewnie są tacy, ale trzeba przyznać – brzmią niedorzecznie.

W natłoku wypowiedzi, które po prostu obnażają wrogie i niezdrowe podejście do uczniów, znajdują się jednak wartościowe uwagi. Przykładowo, faktycznym problemem może być brak finansowania rzeczników praw ucznia na poziomie szkolnym, gminnym i powiatowym.

Takie stanowisko w oczywisty sposób wiązałoby się z dodatkowymi obowiązkami dla pracowników oświaty, za co należałoby zagwarantować prawnie dodatek do pensji – tak, jak finansowani byliby rzecznicy wojewódzcy oraz rzecznik krajowy. Ministerstwo Edukacji Narodowej w odpowiedzi na krytykę takiego rozwiązania odpowiedziało: „Ryzyko, iż część dotychczasowych opiekunów samorządu uczniowskiego nie będzie chciała dalej pełnić tej funkcji w obliczu zwiększenia wymiaru zadań bez obligatoryjnego i gwarantowanego wynagrodzenia z tego tytułu jest niewielkie i nie powoduje zasadniczych zagrożeń dla wdrażania projektu ustawy w szkołach i placówkach oświatowych”. Wydaje się jednak, iż projektodawcy źle ocenili nastroje w środowisku nauczycielskim – ZNP na Facebooku podaje wprost: „Problem w tym, iż za nowe obowiązki nie przewidziano żadnych pieniędzy”.

Inną zrozumiałą reakcją jest wątpliwość, czy rzecznicy praw ucznia byliby faktycznie potrzebni.

Urszula Woźniak, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, powiedziała: „Zawsze uważaliśmy, iż instytucja rzecznika jest zbędna, od tego są inne instytucje: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Obywatelskich”. To prawda, istnieją już osoby, których zadaniem jest ochrona praw ucznia. Pytanie tylko, czy obecny aparat prawny jest wystarczający, biorąc pod uwagę liczne przypadki łamania praw ucznia, często bez żadnych konsekwencji dla łamiących. Krzysztof Maj, po przytoczeniu raportu Stowarzyszenia Umarłych Statutów z 2023 roku na temat naruszeń praw uczniów, skomentował: „Jeżeli państwo prawa nie działa, to trudno się dziwić, iż różne organizacje uczniowskie zaczęły się zrzeszać i działać na rzecz walki z taką patologią”.

A badanie pokazuje, iż państwo prawa nie działa. Możemy czytać w raporcie, że: „W szkołach częste jest naruszanie prawa uczniów do maksymalnej liczby sprawdzianów w tygodniu”, „39% badanych odpowiedziało, iż spotkało się z [karaniem uczniów pozastatutowymi karami]” czy „Statutowe regulacje dotyczące zasad nieklasyfikowania są sprzeczne z prawem w trzech przypadkach na cztery”. W aż 48% przypadków szkoła reguluje wygląd uczniów. I to nie tylko statuty są tu winowajcami, w raporcie widzimy, jak dużo za uszami mają także nauczyciele. Ponad ⅓ badanych spotkała się z wyśmiewaniem ze strony nauczyciela, 28% deklarowało przypadki niewłaściwego zwracania się do uczniów, prawie 43% ankietowanych czuło się ignorowanych, a prawie 65% uczniów nie zgadza się ze stwierdzeniem, iż „Liczba zadań domowych i sprawdzianów pozwala na wygospodarowanie przez uczniów czasu w wypoczynek”. I nic nie jest z tym robione. Nie dlatego, iż tych przypadków się nie zgłasza. W raporcie o działalności Rzecznika Praw Dziecka możemy przeczytać, że: „W latach 2020–2023 roczny wpływ korespondencji od obywateli i instytucji do Rzecznika utrzymywał się na stałym poziomie ok. 40 tys. W 2020 r. było to 38 458, w 2021 r. – 40 674, w 2022 r. – 38 471, a w 2023 r. – 42 429”. I mówimy tutaj o tylko jednym z organów działającym na rzecz uczniów. Może więc sieć rzeczników praw ucznia okazałaby się przydatna.

Pełnomocnik MEN ds. praw i obowiązków uczniów. Co dalej?

Odpowiedzią Ministerstwa Edukacji Narodowej na weto prezydenta było wznowienie wysiłków, ale ze zmianą podejścia.

Ministra Barbara Nowacka zapowiedziała z odrobiną złośliwości: „Nie będę kolejnej ustawy składać, bo widać, iż tam nikt u pana prezydenta nie czyta, nie rozumie, więc przygotujemy to w taki sposób, żeby to było skuteczne i żeby rzecznicy realnie funkcjonowali”. Plan miał wejść w życie do początku nowego roku szkolnego.

Niezależnie od planów, może tym razem uda się wprowadzić w życie ten pomysł, za którym opowiada się tyle organizacji uczniowskich, i który faktycznie działałby nie przeciwko nauczycielom, ale dla uczniów (i tak, to się wzajemnie nie wyklucza). A przecież w edukacji to o uczniów właśnie chodzi.

Ostatecznie, 1 października 2026 roku został powołany Pełnomocnik MEN ds. praw i obowiązków uczniów, który ma działać jako swoisty „zamiennik” rzecznika praw uczniów.

Stanowisko to objął Mikołaj Wolanin, doktorant prawa UW. „Kiedy zaczynałam moją pracę w MEN obiecaliśmy, iż powstanie rzecznik praw uczniowskich. Została przygotowana ustawa, z przyczyn kompletnie niezrozumiałych zawetowana przez prezydenta. Co jednak nie zwalnia nas z odpowiedzialności dotrzymania swoich zobowiązań wobec uczniów i całego środowiska edukacyjnego” – mówiła ministra Barbara Nowacka. Taki rozwój sprawy daje nadzieję na faktyczny dialog z uczniami i poprawę ich sytuacji.

Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!

Dołącz do nas!
Читать всю статью