Sześć lat temu Polska wyszła na ulice. Teraz Sejm odwraca skutki wyroku Trybunału Konstytucyjnego

supertydzien.pl 6 часы назад
217 do 213. Zaledwie cztery głosy przewagi wystarczyły, żeby Sejm uchwalił przepisy częściowo dekryminalizujące aborcję i pomoc przy jej przeprowadzeniu. Chwilę później większość była już znacznie wyraźniejsza: 233 posłów poparło ustawę przywracającą możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu, 203 było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.Na ulice wyszły tysiące ludziTo jedno z najważniejszych głosowań dotyczących prawa aborcyjnego od lat. Ma też wyjątkowo symboliczną datę. Niemal dokładnie sześć lat temu Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej wydał orzeczenie, po którym Polska znalazła się w centrum gigantycznej awantury politycznej, a na ulice wyszły tysiące ludzi.Teraz Sejm próbuje odwrócić jeden z najważniejszych skutków tamtej decyzji.Za pomoc przy aborcji bez więzieniaPierwsza z uchwalonych ustaw zmienia Kodeks karny. Zakłada m.in. uchylenie przepisów przewidujących karę do trzech lat więzienia za przerwanie ciąży za zgodą kobiety z naruszeniem ustawy oraz za udzielanie jej pomocy w takim przerwaniu ciąży lub nakłanianie do niego.Zmiany dotyczą również personelu medycznego. Lekarz, pielęgniarka lub położna nie popełnią przestępstwa, o ile przerwanie ciąży jest następstwem procedury medycznej koniecznej dla ochrony zdrowia lub życia kobiety albo gdy badania wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.Głosowanie pokazało jednak, jak głęboki podział w tej sprawie przez cały czas przebiega przez Sejm. Ustawa przeszła wynikiem 217 do 213. Przeciw głosowali m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia.Ciężka wada płodu znów ma być przesłankąDruga ustawa może mieć jeszcze większe znaczenie. Przywraca możliwość legalnego przerwania ciąży, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.To właśnie ta przesłanka została wyrzucona z polskiego prawa w następstwie jednego z najbardziej kontrowersyjnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego ostatnich lat.Wyrok, po którym wybuchła PolskaCofnijmy się do 22 października 2020 roku. Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej uznał wówczas za niezgodny z konstytucją przepis pozwalający na przerwanie ciąży w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Wyrok zapadł w pełnym składzie TK, a zdania odrębne zgłosili Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski.Orzeczenie wywołało potężną falę protestów. Na ulice Warszawy i wielu innych polskich miast wyszli przeciwnicy zaostrzenia prawa. Czerwona błyskawica stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tamtego okresu.Polityczna awantura była tym większa, iż wszystko działo się jesienią 2020 roku, w samym środku pandemii COVID-19. Demonstracje, blokady ulic, protesty przed kościołami i siedzibami instytucji państwowych trwały tygodniami.Sam wyrok z 22 października nie zaczął jednak obowiązywać od razu. Został opublikowany w Dzienniku Ustaw dopiero 27 stycznia 2021 roku. Dopiero wtedy jego skutki weszły do obowiązującego porządku prawnego.Od tego momentu aborcja z powodu ciężkich i nieodwracalnych wad płodu przestała być legalną przesłanką do przerwania ciąży.Sejm wraca do prawa sprzed wyrokuSześć lat później wahadło wychyla się w drugą stronę. Przyjęta właśnie ustawa ma wprost odwrócić skutki orzeczenia z 2020 roku i przywrócić możliwość przerwania ciąży z powodu ciężkiej wady płodu. Za ustawą zagłosowało 233 posłów, przeciw 203, jedna osoba wstrzymała się od głosu.Nowe przepisy nakładają też konkretne obowiązki na szpitale mające umowę z NFZ. Placówka ma przeprowadzić zabieg w ciągu 72 godzin od wyrażenia zgody przez kobietę. W razie odmowy powinna przekazać ją pacjentce na piśmie wraz z uzasadnieniem.Nie oznacza to jednak, iż od dziś zmieniło się prawo.Obie ustawy dopiero opuszczą teraz Sejm i trafią do Senatu. Dopiero później znajdą się na biurku prezydenta.Na końcu tej drogi stoi Karol NawrockiI właśnie tutaj może pojawić się największa przeszkoda dla zwolenników zmian.Prezydent Karol Nawrocki sygnalizował wcześniej, iż sprzeciwia się liberalizacji przepisów aborcyjnych. Reuters ocenia więc, iż uchwalone przez Sejm rozwiązania mogą ostatecznie spotkać się z prezydenckim wetem.Jeżeli tak się stanie, polityczny spór rozpocznie się adekwatnie od początku.Na razie obowiązują dotychczasowe przepisy. Przerwanie ciąży jest legalne, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety oraz gdy powstała w wyniku czynu zabronionego. Przesłanka dotycząca ciężkiej wady płodu przez cały czas nie obowiązuje.Sześć lat później aborcja znów wyprowadzi ludzi na uliceHistoria zatacza przy tym wyjątkowo ciasne koło. Sejm przyjął obie ustawy 20 października. 22 października przypada dokładnie szósta rocznica wyroku TK, który wywołał wielką falę protestów.I na ten dzień zapowiedziano kolejne demonstracje. Tym razem pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję”. Organizacje kobiece podkreślają bowiem, iż przyjęte przez Sejm ustawy nie realizują ich podstawowego postulatu – legalnej aborcji na żądanie do 12 tygodnia ciąży. Taki projekt przez cały czas znajduje się w pracach parlamentarnych.Sześć lat temu wyrok TK Przyłębskiej sprawił, iż ludzi wyszli na ulice przeciwko zaostrzeniu prawa. Dziś Sejm próbuje odwrócić jego skutki, ale sporu to nie kończy.Teraz ciężar decyzji przesuwa się z parlamentu w stronę Pałacu Prezydenckiego. I to tam może rozegrać się kolejna odsłona jednej z najbardziej zapalnych politycznie spraw ostatnich lat.
Читать всю статью