Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa chce, aby producenci samochodów odgrywali większą rolę w produkcji broni, podaje „Wall Street Journal”, powołując się na źródła w tej sprawie.
Według gazety „New York”, wysoko postawieni urzędnicy ds. obronności przeprowadzili rozmowy na temat produkcji broni i innych dóbr wojskowych z czołowymi dyrektorami kilku firm, w tym Mary Barra (64), przewodniczącą General Motors (GM), i Jimem Farleyem (63), dyrektorem generalnym Forda. W rozmowach podobno uczestniczyli również producent turbin GE Aerospace oraz producent pojazdów i maszyn Oshkosh.

Na drodze do zostania dostawcą sprzętu obronnego? Prezydent USA Donald Trump rozmawia z prezesem wykonawczym Forda, Billem Fordem (po lewej) i dyrektorem generalnym Jimem Farleyem w fabryce w Michigan.
Rozmowy miały charakter wstępny, ale były stosunkowo obszerne, jak informuje „WSJ”, cytując dobrze poinformowane źródła. Koncentrowały się one między innymi na tym, jak firmy mogłyby pomóc w produkcji komponentów lub części do różnych systemów uzbrojenia – w tym poprzez wykorzystanie zaawansowanych technik produkcyjnych, takich jak druk 3D.
Urzędnicy Ministerstwa Obrony zwrócili się również do kadry kierowniczej firm przemysłowych z prośbą o wskazanie wszelkich przeszkód utrudniających im pozyskiwanie kontraktów obronnych – takich jak potencjalne przeszkody w procesie przetargowym. Jak informuje Financial Times, nic jeszcze nie zostało podpisane.
Wojny na Ukrainie i w Iranie wyczerpują amerykańskie zapasy broni
Według „Wall Street Journal” , Pentagon, pod przewodnictwem Sekretarza Obrony Petera Hegsetha (45), jest zaniepokojony „bezpieczeństwem narodowym”, ponieważ wojny na Ukrainie i w Iranie wyczerpują zapasy broni. W związku z tym wzywa firmy do przejścia w „tryb wojenny” i wsparcia rządu w rozbudowie produkcji broni. Pentagon złożył niedawno wniosek o budżet w wysokości 1,5 biliona dolarów. Wniosek ten zakłada ogromne inwestycje w produkcję amunicji i dronów.
GM jest już aktywny w sektorze obronnym i współpracuje z armią USA przy projektach obejmujących autonomiczne pojazdy do transportu rannych. Firma jest również zaangażowana w projekt NASA dotyczący nowego łazika księżycowego w ramach programu Artemis, którego technologie, według Financial Times, są również interesujące dla zastosowań wojskowych. Jednak te obszary działalności stanowią w tej chwili jedynie niewielką część całkowitych przychodów. Firma podkreśliła w rozmowie z Financial Times: „Od ponad 100 lat GM wspiera bezpieczeństwo Ameryki i tych, którzy chronią nasz kraj”. To zaangażowanie będzie kontynuowane, ale firma odmówiła komentarza w sprawie spekulacji. Ford z kolei nie jest w tej chwili aktywny w sektorze obronnym.
Produkcja wojskowa w USA jest w tej chwili w dużej mierze zdominowana przez kilku dużych wykonawców. Chociaż wiele firm spoza tradycyjnego przemysłu obronnego również ma kontrakty z Pentagonem, są one zwykle dość niewielkie i często obejmują jedynie specjalistyczne badania lub pojedyncze produkty.
Przekształcenie przemysłu w produkcję wojskową nie jest niczym nowym w USA. Podczas II wojny światowej producenci samochodów w Detroit wstrzymali produkcję samochodów i zamiast tego zajęli się produkcją bombowców, silników lotniczych i ciężarówek – w ramach tzw. „Arsenału Demokracji” w USA.
Administracja Trumpa przekonała również amerykańskich producentów samochodów do podjęcia podobnych działań. Na początku pandemii GM i Ford nawiązały współpracę z firmami z branży technologii medycznej i wspólnie wyprodukowały dziesiątki tysięcy respiratorów.













