Donald Tusk zdecydował się na niezwykle szczery i alarmujący ton w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Financial Times". W dobie dzisiejszej sytuacji geopolitycznej na świecie pytania o lojalność sojuszników i logistyczną sprawność NATO stały się tematem numer jeden na arenie międzynarodowej. Odpowiedź administracji Donalda Trumpa sugeruje jednak, iż USA nie zamierzają bezwarunkowo gwarantować bezpieczeństwa tym, których nazywają "tak zwanymi sojusznikami".
Donald Tusk o zagrożeniu ze strony Rosji
W opublikowanym w piątek wywiadzie dla "Financial Times" szef polskiego rządu analizował obecną sytuację geopolityczną. Premier wprost zapytał o fundamenty istnienia Paktu Północnoatlantyckiego w obliczu potencjalnej agresji ze strony Rosji. Zdaniem Tuska czas na dyplomatyczne uprzejmości już się skończył, a Europa musi wiedzieć, na czym tak naprawdę stoi.
"Dla całej wschodniej flanki, moich sąsiadów… pytanie brzmi, czy NATO wciąż jest organizacją gotową, politycznie, a także logistycznie, do reakcji, na przykład przeciwko Rosji, jeżeli ta spróbowałaby zaatakować" – zastanawiał się Tusk na łamach dziennika.
Co najbardziej uderzające, polski premier podkreślił, iż nie mówimy o odległej przyszłości, ale o scenariuszach, które mogą zrealizować się lada moment. – To jest naprawdę bardzo poważne. Mówię o perspektywie krótkoterminowej, raczej miesięcy niż lat – wskazał Tusk, zaznaczając, iż dla Polski najważniejsze jest, aby wszyscy członkowie Sojuszu traktowali swoje zobowiązania z taką samą powagą jak Warszawa.
Jako uzupełnienie dla NATO, Tusk zaproponował wzmocnienie unijnej klauzuli wzajemnej obrony, zawartej w art. 42 ust. 7 Traktatu o UE, co sugeruje, iż Europa musi zacząć budować własne, niezależne zdolności obronne.
Biały Dom odpowiada: USA nie dadzą się "wykorzystywać"
Jest już reakcja zza oceanu. Stanowisko Waszyngtonu, przekazane przez Annę Kelly – specjalną asystentkę prezydenta USA i pierwszą zastępczynię rzecznika prasowego Białego Domu – jest dość, jak to można określić, chłodne. Kelly w oświadczeniu dla Wirtualnej Polski podkreśliła tradycyjne już rozczarowanie prezydenta Donalda Trumpa postawą państw europejskich.
"Prezydent Trump wyraźnie zakomunikował swoje rozczarowanie postawą NATO i innych sojuszników. Stany Zjednoczone utrzymują w Europie tysiące żołnierzy, a mimo to prośby o wykorzystanie baz wojskowych w celu obrony interesów USA spotykały się z odmową" – przekazała Kelly.
Waszyngton sugeruje, iż pomoc militarna dla Europy jest ściśle powiązana z tym, jak Europa traktuje interesy Stanów Zjednoczonych w innych zapalnych punktach świata. "Prezydent skutecznie odbudował pozycję Ameryki na arenie międzynarodowej i wzmocnił relacje zagraniczne, ale jednocześnie nigdy nie pozwoli, by Stany Zjednoczone były traktowane niesprawiedliwie i wykorzystywane przez tak zwanych 'sojuszników'" – dodała Kelly.
Użycie sformułowania "tak zwani sojusznicy" jest dyplomatycznym policzkiem, który pokazuje, jak głęboki jest rów pomiędzy Unią Europejską a obecną administracją w Waszyngtonie.







