Śmieszne jest to, iż Braun jest teraz wrogiem wszystkich, a jednocześnie przyjacielem wszystkich. Nasz niezwyciężony władca grzmi, iż Braun sprzymierzy się z PiSem, zaś głaskacze Fiony będący "za, ale nie tak radykalnie" ostrzą pazurami tezę, iż Braun dołączy do koalicji.
Pewnie mnie państwo za to zdyskredytują, ale na moje oko to wygląda jak dwóch klaunów prześcigających się na sztuczki.
Teraz każdy nienawidzi Brauna jak tego demona antysemityzmu, a gdy przyjdą wybory, to wy głupole będziecie musieli się z nim układać, bo ani PiS, ani Platforma nie ma na tyle, by rządzić samodzielnie.
Nawet dwulicowy Piwosz tonie, bo aż trudno go brać na poważnie. Do wyborów raczej dojdą trzy grupy: PiS, PO, i Braun. Piwosz jeżeli czegoś nie zrobi, to skończy losem Tygrysława.
Odnośnie jeszcze tego wzajemnego oskarżania się o probraunowskość, to sami ludzie Brauna są zdania, iż PiS i PO sprzymierzą się ze sobą nawzajem.
A jakie jest moje zdanie?
Na moje oko to wszystkie trzy scenariusze wydają się mało prawdopodobne, i ostatecznie time will tell, co się stanie.










