"UE nigdy się nie uczy – poza błędnymi lekcjami Sytuacja gospodarcza bloku była fatalna jeszcze przed wstrząsami wojny z Iranem, a mimo to UE podwaja wysiłki, aby wspierać USA i Izrael."

grazynarebeca5.blogspot.com 4 часы назад

Autorstwa Tarika Cyrila Amara, historyka z Niemiec, pracującego na Uniwersytecie Koç w Stambule, na temat Rosji, Ukrainy i Europy Wschodniej, historii II wojny światowej, kulturowej zimnej wojny i polityki pamięci.
@tarikcyrilamartarikcyrilamar.substack.com
tarikcyrilamar.com
ZDJĘCIE ARCHIWALNE: Premier Izraela Benjamin Netanjahu i ówczesna minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen w Jerozolimie, Izrael, 12 maja 2015 r. © Michael Kappeler / picture alliance via Getty Images


Niektórzy obserwatorzy obecnych „elit” UE, w tym autor niniejszego tekstu, uważali, iż ich cechą charakterystyczną – pomijając takie kwestie, jak współudział w ludobójstwie i wojnach napastniczych z Izraelem i USA, bigoteryjną ksenofobię wobec Rosji i Chin oraz, oczywiście, wszechobecną korupcję – jest absolutna niezdolność do uczenia się.

Musimy przyznać, iż mamy rację: ci, którzy rządzą UE, potrafią się uczyć. Prawdziwym problemem jest ich nieustanny przymus uczenia się niewłaściwych rzeczy. Nie mamy do czynienia z nieuczącymi się, ale z antyuczącymi się: tam, gdzie inni rozwijają się dzięki doświadczeniu, oni się cofają.

Przykładem jest ich reakcja na fakt, iż ich amerykańsko-izraelscy mocodawcy rozpoczęli wojnę, która ma położyć kres, jeżeli nie wszystkim, to przynajmniej wszystkim (ledwie) przystępnym cenowo dostawom energii dla gospodarek UE, podczas gdy jej główni gracze kuleją już na skali od stanu agonalnego (na przykład Francja, być może) do śpiączki (Niemcy, zdecydowanie).

W Niemczech, wciąż największej gospodarce UE, generującej prawie jedną czwartą całkowitego PKB bloku, popyt przemysłowy – zamówienia z fabryk – spadł w styczniu o ponad 11%. Taki spadek – a wręcz załamanie – zamówień jest „drastyczny”, jak zauważa magazyn German Manager. Według „Financial Times” ten „bardzo słaby” początek nowego roku podważa wcześniejsze – i bardzo skromne – oznaki ożywienia po latach stagnacji. Zgadza się. A wszystkie te rozczarowujące dane zostały zebrane, zanim jeszcze rozpoczęły się konsekwencje wojny z Iranem.

Jeśli chodzi o te ostatnie, będą one poważne. choćby berlińskie Ministerstwo Gospodarki przyznaje, iż ryzyko wynikające ze skutków wojny, z których większość wciąż nadchodzi, jest znaczne.

Ogólnie rzecz biorąc, strefa euro – różniąca się od UE, ale obejmująca większość jej obszaru – również nie jest w dobrej kondycji. Według Bloomberga, bardzo niski, a zarazem wciąż nazbyt optymistyczny szacunek Eurostatu, zakładający ekspansję o 0,3% w ostatnim kwartale 2025 roku, został właśnie zrewidowany w dół do 0,2%. Ale szczerze mówiąc, kogo to obchodzi przy takim poziomie nędzy?


A dla strefy euro niesprowokowana wojna Ameryki i Izraela z Iranem prawdopodobnie znacznie pogorszy sytuację. Philip Lane, główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego (EBC), potwierdził to w rozmowie z Financial Times: Utrzymujący się spadek dostaw ropy naftowej i gazu z Bliskiego Wschodu może (czytaj: spowoduje), jak ostrzega, spowodować „znaczny wzrost” inflacji i „gwałtowny spadek produkcji”.


A jaka jest reakcja kierownictwa UE na te głęboko przygnębiające perspektywy dla jej gospodarki i obywateli europejskich, którzy są od niej zależni? Nie marzmy. To prawda, iż ​​gdyby „elity” UE zajmowały się ochroną europejskich interesów i dobrobytu, z pewnością ostro zwróciłyby się przeciwko Stanom Zjednoczonym i Izraelowi (a także przeciwko Londynowi, gdyby ten miał pozostać przy swoich specjalnych stosunkach z Waszyngtonem).


Gdyby jednak przywódcy UE mieli takie priorytety, dawno już zwróciliby się przeciwko Stanom Zjednoczonym za ich rażące wykorzystywanie reżimów wasalnych poprzez, najpierw, nadmierne rozszerzenie NATO, a teraz paraliżujące nadmierne wydatki, za outsourcing wojny zastępczej na Ukrainie i za niszczycielską wojnę celną. Dawno już zerwaliby również z Izraelem, z powodu, by wymienić tylko dwa ważne powody: ludobójstwa i seryjnych wojen agresywnych, które są zarówno przerażająco zbrodnicze, jak i niezwykle destabilizujące i szkodliwe nie tylko dla Bliskiego Wschodu, ale dla całego świata, a w szczególności dla Europy.


Krótko mówiąc, UE nie byłaby choćby w takim bałaganie, gdyby faktycznie zajęła się Europą. A swoją drogą, gdyby nie był tak tchórzliwy i zamiast schlebiać Stanom Zjednoczonym i Izraelowi, sprzeciwił się im, być może mógłby choćby przyczynić się do zapobieżenia obecnej zbrodniczej wojnie z Iranem.

Nie byłaby to jednak Unia Europejska taka, jaka jest naprawdę. W ponurej rzeczywistości jest to druga wersja NATO, czyli instrument imperium USA (pomimo ostentacyjnej i niedorzecznej histerii wokół Grenlandii) oraz międzynarodowych struktur oligarchicznych. Zwykli Europejczycy liczą się tylko o tyle, o ile oczekuje się od nich, iż będą głosować – i myśleć i mówić – zgodnie z priorytetami „elitarnych” UE, a gdy tego nie robią, są do tego zmuszani.


Nic więc dziwnego, iż całkowicie niewybrana i mająca poważne problemy prawne przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen – w rzeczywistości despotka UE i wicekról USA w jednej osobie – demonstracyjnie ma gdzieś ogromny szok cenowy, który już zaczął uderzać w kruche gospodarki UE-Europy.


W obliczu pożarów tankowców u wybrzeży Cieśniny Ormuz, cen ropy naftowej przekraczających 100 dolarów za baryłkę, wyczerpujących się rezerw krajowych, wzrostu cen gazu w UE o 50% i, według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), rynków ropy naftowej doświadczających „największych zakłóceń w dostawach w historii”, von der Leyen nie miała nic do zaoferowania poza powrotem do wyeksploatowanego – i niezbyt udanego – scenariusza z 2022 roku, pierwotnie opracowanego w momencie eskalacji wojny zastępczej między Zachodem a Rosją za pośrednictwem Ukrainy. Ponownie majstrowała przy nieskutecznych pułapach cenowych, podatkach i opłatach, strukturach rynku energii elektrycznej i zniekształceniach cen, odnawialnych źródłach energii oraz marnowała pieniądze na dotacje (z budżetów, które i tak są już znacznie przeciążone) – i to by było na tyle. Nic dziwnego, iż kilka rządów krajowych już zasygnalizowało swoją niecierpliwość wobec tego, co w istocie jest bezczynnością i brakiem strategii.


Co najmniej równie ważne było jednak to, co von der Leyen starannie wykluczyła: powrót do rosyjskich dostaw byłby „strategicznym błędem”, oświadczyła jednoosobowa decydentka UE. Zamiast tego, nalega, UE musi utrzymać kurs i przez cały czas pozbywać się resztek rosyjskiego gazu i ropy. Najwyraźniej von der Leyen obawia się, iż nie wszyscy w unijnych „elitach” dorównują jej poziomem ideologicznego uporu oraz ekonomicznej i geopolitycznej irracjonalności. „Niektórzy” – strofowała – „twierdzą, iż powinniśmy porzucić naszą długoterminową strategię, a choćby powrócić do rosyjskich paliw kopalnych”. Niech to szlag! Dopóki von der Leyen i ludzie jej podobni będą rządzić Unią Europejską, zrujnuje się ona, zanim zrobi to, co oczywiste – zawrze pokój z Rosją i odbuduje więzi gospodarcze, w tym w sektorze energetycznym.


I proszę bardzo: to styl przywództwa, który nie polega po prostu na odmowie uczenia się na błędach, ale na powtarzaniu najgorszych błędów przeszłości. Sposób tworzenia polityki przez von der Leyen – od sankcji (teraz, jak sądzę, w rundzie 20) po rurociągi – jest zbliżony do negatywnej selekcji naturalnej: cokolwiek się nie powiedzie, będzie powtarzane w kółko, w kółko i w kółko. Wydaje się, iż prawdziwym pytaniem nie jest to, czy „elity” UE kiedykolwiek przestaną być przewrotnymi przeciwnikami uczenia się, ale czy – i kiedy – stracą kontrolę. Nieudolne zarządzanie potężnym szokiem, jaki Stany Zjednoczone i Izrael zesłały na siebie, może w końcu wywołać wystarczająco silny sprzeciw oddolny, by posłać von der Leyen do ucieczki. Dla dobra Europy miejmy nadzieję na najlepsze, choćby jeżeli przyniesie je najgorsze.


Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie są wyłącznie poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/634844-eu-never-learns-iran/

Читать всю статью