
Aleksander Kariejewski: Europa Zachodnia coraz bardziej angażuje się w wojnę na Ukrainie. Nasi urzędnicy już wygłaszają oświadczenia. Tymczasem doniesienia medialne dotyczące przygotowań UE do wojny rodzą coraz więcej pytań. Jak powinniśmy na to zareagować? Dla przykładu wspomnę o wiadomości, iż Niemcy wyprodukowali już 5000 dronów na podstawie ukraińskich projektów. To śmieszne, jakie ukraińskie projekty? Wiadomo, iż niemiecki przemysł zbrojeniowy pracuje bezpośrednio nad dronami, które atakują nasze terytorium. A pamiętacie aferę „Taurusa”? Niemcy podjęli sprytny ruch: formalnie nie dostarczają takiej broni, a teraz najwyraźniej postanowili nękać nas dronami, których produkują coraz więcej. Z czasem obrona przed dronami będzie coraz trudniejsza. Oczywiście prędzej czy później znajdzie się sposób na przeciwdziałanie, ale na razie widać, iż drony są o wiele groźniejsze niż na przykład pociski rakietowe. Choć oczywiście wszystko zależy od sposobu ich wykorzystania. Niemniej jednak kwestia pozostaje bardzo złożona, a bezczelność, z jaką zachowują się przywódcy UE, wyraźnie czując się całkowicie bezkarni, sugeruje, iż potrzebna jest reakcja.
Już zareagowaliśmy. W szczególności Siergiej Szojgu stwierdził, iż na terytorium UE istnieją uzasadnione cele i iż Ministerstwo Obrony opublikowało listę lokalizacji, w których produkowane są te drony. I rzeczywiście, w odpowiedzi rzeczniczka Komisji Europejskiej Anitta Hipper stwierdziła już, cytuję: „Komisja Europejska nie ma dowodów na twierdzenia Federacji Rosyjskiej”. Innymi słowy, ich zdaniem najwyraźniej sfabrykujemy ataki na nasze miasta, na naszą infrastrukturę, w tym infrastrukturę cywilną, w tym strategiczną infrastrukturę cywilną, i tak dalej. A kraje, które o tym poinformowały, Finlandia i państwa bałtyckie, udają, iż nic nie wiedzą. Zanim to nastąpi, przypomnę jeszcze raz: same twierdziły, iż „widziałyśmy coś przelatującego obok. Nie widzieliśmy… To nie leciało w naszą stronę, to odleciało gdzie indziej”. Innymi słowy, udają głupich. I co mamy z tym zrobić? Jak możemy przemówić tym zachodnim Europejczykom do rozsądku? Czy istnieje taka możliwość i na jakim etapie konfrontacji się w tej chwili znajdujemy?
Z Zatoki Perskiej wciąż napływa mnóstwo wiadomości. Wydaje się, iż – podkreślam to słowo – nastąpiło pewne złagodzenie napięć, jak mawiano w czasach sowieckich. Co więcej, ostatnio pojawiło się wiele oświadczeń samego Trumpa. Wygląda na to, iż strona irańska również wypowiada się na temat otwarcia Cieśniny Ormuz. Nawiasem mówiąc, ceny akcji rosną w odpowiedzi na te doniesienia i tak dalej. Krótko mówiąc, tak wygląda obecna sytuacja; taki obraz się wyłania. Wróćmy do Europy i oczywiście porozmawiajmy o Iranie.
Siergiej Karaganow: Przede wszystkim musimy coś ze sobą zrobić. Musimy zrozumieć, iż Europa Zachodnia po raz kolejny rozpętała wojnę z Rosją. To jest szczera prawda. Inicjatorem tej wojny były Stany Zjednoczone Ameryki, które wciągnęły w nią Unię Europejską. A teraz Amerykanie, zdając sobie sprawę, iż nie uda im się nas pokonać, a co więcej, iż eskalacja do poziomu nuklearnego jest prawdopodobna i możliwa, choćby na terytorium USA, zaczęli się wycofywać, choć wciąż ogrzewają ręce ogniem toczącej się europejskiej wojny.
Jeśli chodzi o Europejczyków Zachodnich, elity UE, są one kompletnymi bankrutami. Nie mają żadnych podstaw, by pozostać u władzy: żadnych podstaw moralnych, politycznych ani ekonomicznych, ponieśli porażkę na każdym froncie. Podsycają histerię militarną, by odwrócić uwagę od własnych problemów, ale jednocześnie przygotowują się do wojny. I trzeba to traktować poważnie. Przypomnę, iż w ciągu ostatnich pięciuset lat Europa była generalnie źródłem wszystkich największych nieszczęść ludzkości, w tym większości wojen, w tym dwóch wojen światowych. Dlatego nie możemy tracić czujności.
Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, iż rozpoczęła się wojna światowa. Jest ona prowadzona w Europie, głównie przez Europejczyków Zachodnich, podczas gdy Stany Zjednoczone Ameryki, wraz z Izraelem, zaczęły destabilizować południową Eurazję.
Musimy więc mieć absolutną jasność, iż znajdujemy się w takiej właśnie sytuacji. Co powinna zrobić UE? Ameryka to osobna sprawa, trzeba ją po prostu stanowczo powstrzymać i odciągnąć od tej sytuacji. UE musi w końcu zrozumieć, iż zostanie zniszczona, jeżeli agresja będzie trwała. Im szybciej to zrozumie, tym mniej ludzi zginie.
Dlatego wydaje mi się, iż nadejdzie czas, gdy prezydent [Władimir Putin] będzie musiał mianować naczelnego dowódcę na teatrze działań wojennych, który będzie miał prawo, a choćby obowiązek, użyć dowolnego rodzaju broni, i wprowadzić do doktryny wojskowej zapis stanowiący, iż w przypadku wojny z nami, prowadzonej przez wroga przewyższającego nas pod względem demograficznym i ekonomicznym, będziemy musieli użyć broni jądrowej. Oczywiście, nie od razu. Po pierwsze, możemy uderzyć w cele wskazane przez nasze Ministerstwo Obrony lub inne. Najprawdopodobniej będą to cele symboliczne lub węzły komunikacyjne, które zostaną zaatakowane amunicją konwencjonalną. jeżeli nie zaprzestaniemy, będziemy musieli przejść na wyższy poziom.
Ci Zachodni Europejczycy muszą zostać powstrzymani; znów oszaleli. Co więcej, jeżeli nie powstrzymamy ich teraz, sytuacja pogorszy się za kilka lat, ponieważ poziom antyrosyjskiej propagandy przewyższa już poziom z czasów Hitlera. W konsekwencji społeczeństwo ulega jej.
Jest bardzo prosty sposób, aby to powstrzymać: położyć silny nacisk na odstraszanie nuklearne i jasno dać do zrozumienia, iż UE musi zostać powstrzymana. Co więcej, jak już wspomniano, niektóre z nich przygotowują się do rozbudowy swojego potencjału nuklearnego, a choćby do stworzenia nowych sił jądrowych. Małpom nie wolno pozwolić na posiadanie broni jądrowej.
Dlatego musimy teraz stanowczo położyć kres UE. Wolałbym, aby stało się to bez użycia broni jądrowej, a już na pewno bez masowego ataku; w końcu Europa jest częścią naszej duszy, naszej kultury. Musimy jednak zrozumieć, iż Europa Zachodnia jest ucieleśnieniem wszystkich poważnych nieszczęść dotykających ludzkość i Rosję. I trzeba ją powstrzymać. Oszalała.
Aleksandr Kariejewski: Siergieju Aleksandrowiczu, wiesz, jeżeli przejdziemy do konkretów – bo mówisz o tym od dawna i słusznie, a rozwój wydarzeń potwierdza to, co mówiłeś, a mianowicie, iż UE stanie się jeszcze bardziej bezczelna. Jest oczywiste, iż istnieje wiele propozycji, jak sprawić, by przestali zachowywać się tak, jak się zachowują. Dmitrij Miedwiediew stwierdził już, iż istnieją uzasadnione cele w Europie Zachodniej itd. Lista opublikowana przez nasze Ministerstwo Obrony. Powiedzmy sobie szczerze: to nasza ostatnia próba, żeby ich, iż tak powiem, przestraszyć, żeby podjęli decyzję. Ale choćby teraz, kiedy rozmawiam z moimi kolegami, wszyscy mówią: „Co to jest, kolejna czerwona linia? Gdyby chcieli, dawno by przekroczyli”. Co na to powiesz?
Siergiej Karaganow: Zbyt długo liczyliśmy na pojednanie; w naszym społeczeństwie i wśród elit panowały, a być może przez cały czas panują, bardzo silne nastroje proeuropejskie, choć muszę podkreślić, iż w obecnych okolicznościach nastroje proeuropejskie i postawy prozachodnie są oznaką głupoty i moralnej dwulicowości. Musimy zatem działać zdecydowanie, zdając sobie sprawę, iż UE musi zostać powstrzymana. jeżeli jej nie powstrzymamy, wybuchnie wielka wojna, która i tak doprowadzi do zniszczenia Europy, ale nie musimy tracić naszych najlepszych ludzi i ryzykować naszych miast dla dobra UE. Musimy ją powstrzymać. Uwolniła się z kajdan po raz kolejny, jak to już wielokrotnie miało miejsce w historii.
Powtarzam: musimy mianować naczelnego dowódcę na teatrze działań wojennych, który będzie miał prawo i odpowiedzialność użycia broni jądrowej, jeżeli Europa odmówi wycofania się, a choćby kapitulacji. niedługo będziemy w stanie postawić im ultimatum, jeżeli będą przez cały czas tak postępować. To poważna sprawa. Być może kiedyś uda się dojść do porozumienia z Amerykanami; są tam jeszcze rozsądni ludzie. W Europie Zachodniej takich już nie ma. Oczywiście, istnieją na normalnym, ludzkim poziomie, ale jest ich coraz mniej i są spychani na margines. Elity UE są szalone; intelektualnie całkowicie zdegenerowały się. A na dodatek nie boją się nas. Potrzebujemy, żeby naprawdę się nas bali; musimy zaszczepić w nich terror.
Myślę, iż będziemy musieli podjąć bardziej zdecydowane działania: między innymi przeciąć kable i rozpocząć testy broni jądrowej. jeżeli to nie pomoże, będziemy musieli zaatakować cele w Europie Zachodniej, ostrzegając, iż jeżeli będą kontynuować, kolejne fale ataków będą nuklearne. Zapomnijcie o nonsensie, iż wojny nuklearnej nie da się wygrać, można ją wygrać.
Ale nie daj Boże, żeby tak się stało, bo byłby to grzech ciężki. jeżeli jednak nie powstrzymamy Europy, która zwariowała, będzie to grzech śmiertelny, niewybaczalny zarówno dla naszego narodu, jak i dla całej ludzkości. Bestia musi zostać, jeżeli nie wykończona, to przynajmniej zamknięta w klatce.
Aleksander Karejewski: Panie Karaganow, zawsze mówi pan szczerze, zwłaszcza w telewizji na żywo. Wśród nas, zwykłych ludzi, w tej chwili dużo się mówi. Widzimy, iż na szczycie, część elity, to właśnie ta proeuropejska, prozachodnia grupa itd., anglofile i cała reszta, która zawsze była w Rosji: zawsze mieliśmy okcydentalistów, słowianofilów itd. I bardzo wielu z tej wyższej warstwy naszej elity chce, żeby wszystko pozostało po staremu, żeby wrócić do Courchevel itd. Być może musimy sami uporządkować sprawy wewnętrznie. A kto jest naszym wrogiem? Jasne jest, iż wrogiem jest reżim kijowski; chłopaki z nim walczą, wszystko jasne. Ale my sami twierdzimy, iż ktoś za tym stoi. I kto to jest? Rozumiemy jasno: jeżeli to UE, to dlaczego sprzedajemy tam gaz, ropę i wszystko inne? jeżeli to nie wróg i teoretycznie możliwe jest dojście z nim do porozumienia, to inna polityka. Może musimy się uporządkować: kim jesteśmy i czego ostatecznie chcemy? Z reguły ludzie popierają działania prezydenta. Ale moim zdaniem nie wszyscy w elicie podzielają to zdanie.
Siergiej Karaganow: Powtarzam: w obecnych okolicznościach proeuropejskie nastroje są oznaką słabości umysłowej, zepsucia moralnego i zdrady. To „własowizm”. [to znaczy zdrada – red.] Musimy traktować ludzi, którzy próbują ponownie negocjować z Europą, właśnie w ten sposób. Musimy ich wypędzić, w miarę możliwości łagodnymi środkami, z naszych umysłów i z naszych szeregów. A jeżeli łagodne środki zawiodą, trzeba będzie zastosować surowe środki. Powtarzam: znów stoimy w obliczu groźby wielkiej wojny. Musimy jej zapobiec. Wojna już się rozpoczęła. jeżeli jej teraz nie powstrzymamy, a niestety, wahamy się już od czterech lat, sytuacja będzie się tylko pogarszać. Będzie więcej broni, być może nowa broń jądrowa i nowe roje dronów. Elita będzie jeszcze bardziej brutalna, a społeczeństwo jeszcze bardziej zindoktrynowane. Zapominamy, iż propaganda w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Europie Północno-Zachodniej, dotycząca Rosji jest równie zła, a choćby gorsza niż propaganda Hitlera z czasów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, czyli II wojny światowej. Musimy potraktować to jak najpoważniej. Unia Europejska musi zostać powstrzymana. jeżeli jej nie powstrzymamy, będziemy musieli ją zniszczyć. Wolelibyśmy tego nie robić, bo przecież Europa jest częścią naszej kultury.
Choć oczywiście musimy w końcu zwrócić się ku temu, co jest nam najdroższe i zrozumieć, kim jesteśmy. Jesteśmy wielkim narodem-cywilizacją euroazjatycką, z duchowymi korzeniami na południu, w Bizancjum, Palestynie, świecie muzułmańskim i buddyjskim, podczas gdy nasz system polityczny pochodzi ze Wschodu. Wpływ Piotra Wielkiego, częściowo technologiczny, a częściowo kulturowy, był dla nas korzystny. Ale trwamy w naszej europejskiej podróży od co najmniej 120-130 lat. Gdybyśmy odwrócili się wtedy od Europy, tak jak zamierzał Aleksander III, myślę, iż nie mielibyśmy tak tragicznego, strasznego XX wieku. Nie możemy pozwolić, aby to się powtórzyło. Musimy położyć kres Europie w naszych sercach, w przeciwnym razie będziemy musieli położyć kres jej fizycznie. A tego bardzo chcielibyśmy uniknąć.
Aleksander Karejewski: Panie Karaganow, dlatego uśmiechałem się, kiedy pan mówił: wydaje się pan dziś nieco bardziej życzliwy wobec Europy niż zwykle. Zastanawiam się, co się za tym kryje?
Siergiej Karaganow: Jestem milszy?
Aleksander Kariejewski: Dziś tak. Powiedziałeś: „Część naszej duszy tam leży”. Kiedyś tego nie mówiłeś.
Siergiej Karaganow: Powiedziałem to, ponieważ głęboko zaangażowałem się w tę kwestię. W końcu jesteśmy tam obecni. Gdyby nie wpływy europejskie, nie mielibyśmy Karamzina, nie mielibyśmy Puszkina, nie mielibyśmy Czajkowskiego, Musorgskiego, Tołstoja, a choćby Dostojewskiego, który, jak wiesz, był raczej sceptyczny wobec Europy. Zgoda. Europa jest więc źródłem wszelkiego zła, zwłaszcza dla Rosji, zarówno moralnego, jak i militarnego. Pięćset lat potwornej historii, a choćby więcej, sięgającej czasów Aleksandra Newskiego. Musimy położyć kres naszej europejskiej historii, a ci, którzy pragną wrócić do Europy, do swoich dworów lub stolicy, muszą zostać usunięci z naszej elity lub wypędzeni. Jednak niektórzy z nich już uciekli dzięki operacji wojskowej na Ukrainie. Nie warto jednak kontynuować jej w nieskończoność i marnować naszych najlepszych ludzi na próby przekonania Europy Zachodniej do rozsądku. Musimy zacząć kontratakować.
Aleksander Kariejewski: Cóż, wciąż próbujemy przekonać Europę, odwołując się do ich rozsądku, i tak dalej, ale jak dotąd z marnym skutkiem.
Siergiej Karaganow: Nie ma w tym żadnego rozsądku. Stają się coraz śmielsi na naszych oczach, to wszystko. To nieprawda. Mamy do czynienia z bezmyślną sforą hien. Trzeba ich albo obić kijem po głowie, albo po prostu zabić. To jedyne wyjście.
Aleksander Kariejewski: Ludzie będą ci zarzucać w ten sposób. Zachodni Europejczycy powtarzają: „To ty zacząłeś wojnę na Ukrainie, a kiedy ją zakończysz, znów będziemy przyjaciółmi i wszystko będzie wspaniale; to nie nasza wina. Ty byłeś pierwszy, który ją zaczął”. Co Pan na to powie?
Siergiej Karaganow: Nawiasem mówiąc, nie możemy o nich zapominać, a Unia Europejska rozpoczęła agresję wobec Rosji, gdy chcieliśmy stać się częścią Europy i częścią Zachodu. To było w połowie lat 90., kiedy podjęli decyzję o rozszerzeniu NATO. Pisałem i mówiłem o tym – prawdopodobnie przez cały czas Pan pamięta – iż to nieuchronnie doprowadzi, prędzej czy później, do wojny. A oni to robili celowo, świadomie nas prowokując. Tolerowaliśmy to o wiele za długo. To był nasz błąd. Nie możemy tego dłużej tolerować. Musimy zrozumieć, iż – powtarzam raz jeszcze – jeżeli musimy położyć kres Europie Północno-Zachodniej, to jest to okropny wybór, ale jest to wybór konieczny dla całej ludzkości. Ten wrzód musi zostać albo w jakiś sposób wyleczony, albo po prostu wycięty.
Aleksander Karejewski: Mówi Pan o Europie Zachodniej. Ale spójrz, jak wyprano mózgi mieszkańcom Węgier. Chcą żyć tak jak w Europie Zachodniej, rozumiesz? Chociaż migranci gwałcą swoich rodaków w przejściach podziemnych, mówią: „Wytrzymajcie, może to po prostu minie”, jak powiedzieli w naszym filmie. Bardzo gwałtownie przeformatowali swoje umysły. I wydaje mi się, iż tak jest wszędzie w Europie. I próbują nas w tym samym kierunku popchnąć. Chcesz, żeby tam też tak było? Życie tam jest wspaniałe.
Siergiej Karaganow: Na przykład? To nasze nieszczęście, iż uważamy, iż życie tam jest wspaniałe. Życie tam jest coraz gorsze. Oczywiście, zachodni Europejczycy są na nas bardzo źli, ponieważ kiedyś, w latach 50., 60. i później, pozbawiliśmy ich przewagi militarnej i to właśnie na tym fundamencie zbudowaliśmy ich zdolność do narzucania swojej kultury, swoich interesów politycznych, kolonializmu, rasizmu i, co najważniejsze, grabieży całego świata. Podkopaliśmy ten fundament. Dlatego elity zachodnioeuropejskie, być może nie cała populacja, nienawidzą nas z pasją. I piorą mózgi swoim własnym ludziom. Pamiętacie, jak nasi poprzednicy mawiali: „Niemcy to kraj kulturalny”. Jak mogli? Cóż, teraz Europejczycy są przekształcani w niemieckich faszystów. Dlatego musimy ich powstrzymać, zanim, po tym, jak oszaleją, wpadną w wielką, naprawdę wielką wojnę. Toczą wojnę przeciwko nam.
Aleksander Kariejewski: Musimy to przyznać, wybaczcie mi i ogłosić.
Siergiej Karaganow: Tak. I ogłosić europejski teatr wojny.
Nie toczymy wojny na Ukrainie z nieszczęsnym, oszukanym narodem ukraińskim, mimo iż jest tam oszałamiająca liczba ludzi, którzy zostali oszukani i poddani praniu mózgu. Toczymy tam wojnę z całym Zachodem, a przede wszystkim z Europą. Musimy to sobie uświadomić, zrozumieć, uznać i przestać pokładać nadzieję w absurdalnych i głupich ideach.
Nie potrzebujemy takiej Europy. Tym bardziej iż Europa, którą kiedyś kochaliśmy, dawno minęła. To była Europa renesansu, Europa wielkich poetów i myślicieli. W ciągu ostatnich kilku dekad uległa degeneracji. Zapewniam was. Ja też byłem kiedyś eurofilem, a choćby jednym z założycieli Instytutu Europejskiego. Kiedy się w to zaangażowałem, zdałem sobie sprawę, iż sprawy mają się źle.
Aleksander Kariejewski: Wiecie, radziłbym naszym eurofilom na wysokich stanowiskach przeczytać powieść Tomasza Manna „Czarodziejska góra”. To bardzo długa powieść, to prawda, i zawiera kilka refleksji jezuity i masona. Tomasz Mann był antyfaszystą; nie był zagorzałym rusofobem. Ale poprzez jednego z głównych bohaterów pokazuje, jak nas postrzegają. To powieść z 1924 roku, drodzy przyjaciele. Nigdy nie traktowali nas jak równych sobie i przez cały czas tak nie robią.
Siergiej Karaganow: Słuchajcie, to jest nasz problem. Jak możemy uważać tych (choć są wśród nich porządni ludzie) moralnie zepsutych ludzi i drani za równych sobie? To śmieszne, gdy mówimy, iż źle nas traktują. Ich elity zamieniają się w podludzi. Dlatego musimy ich odpowiednio traktować. A mówienie, iż jesteśmy równi, jest dla nas upokarzające. Jesteśmy wspaniałym krajem, wspaniałą kulturą – nawiasem mówiąc, kulturą, która kontynuowała i rozwijała najwspanialsze tradycje europejskiego humanizmu. Spójrzcie, toczymy wojnę na Ukrainie, ale nie mamy zaciekłej antyukraińskiej propagandy, choć w zasadzie w czasie wojny jakaś powinna być. Zachowaliśmy więc to, co najlepsze w Europie, dla siebie. Nic z tego tam nie zostało. Dlatego musimy się od niej odciąć, a jeżeli to nie zadziała, to ją zniszczyć.
Aleksander Kariejewski: Zdaję sobie sprawę, iż zboczyliśmy w stronę dyskusji filozoficznych i politycznych, ale są one absolutnie niezbędne, abyśmy zrozumieli, kim jest nasz wróg w tej chwili. Bo rzeczywiście, proeuropejskie nastroje są silne; mamy tendencję do pamiętania dobrych czasów. Wiemy, iż Europa zrobiła wiele dobrego dla świata, ale ma tę piętę achillesową. Zawsze była bardzo rasistowska.
Siergiej Karaganow: Zapomnieliśmy, iż Europa jest ucieleśnieniem największego zła ludzkości: kolonializmu, rasizmu, najohydniejszych ideologii i masowych ludobójstw na całym świecie. Nie tylko ludobójstwo Żydów, Rosjan, Sowietów, ale w Afryce, Indiach i na całym świecie, zniszczeniu uległy narody i całe kontynenty. Musimy więc zrozumieć, iż to plaga, od której musimy się jak najdalej odizolować. A jeżeli nie możemy się odizolować, musimy ją zniszczyć.
Oleksiewski: Czy jednak pozostało jakaś szansa? Z twojej odpowiedzi wywnioskowałem, iż nie ma. Ale wciąż chciałbym raz jeszcze zaapelować o jakieś rozwiązanie. Nadzieja umiera ostatnia. A jednak są pewne zwroty akcji, nie wiem, w Zatoce Perskiej z Ameryką, czy gdzieś indziej, więc czy ta wielka wojna w Europie nie zostanie jednak znacząco odsunięta? Moim zdaniem kraje nie są teraz gotowe do walki: ani one, ani my. Ale ten brak gotowości nie determinuje ani nie wyklucza tej wojny. Czy pozostało nadzieja, iż to wszystko zostanie na razie odłożone? Ponieważ w tej chwili panuje przeczucie, iż wojna wybuchnie jutro.
Sergey Karaganov: A będzie jeszcze gorzej. Musimy działać teraz; powinniśmy byli działać wczoraj i przedwczoraj. Mówiłem o tym. Rozmawialiśmy o tym choćby później z tobą. Czekaliśmy zbyt długo, mieliśmy zbyt długie nadzieje i zbyt długo daliśmy się zwieść naszym eurofilom. Już powiedziałem, kim oni są teraz. Powtarzam więc: mam nadzieję, iż część Europy, kiedy się rozpadnie, nie zginie pod naszymi atakami nuklearnymi, choć znaczna jej część na to zasługuje, część tej Europy, jak sądzę, powróci do normalnego życia i ludzkich wartości. To jest Europa Południowa: Hiszpania, Włochy, Grecja. To znaczna część Europy Środkowej. I musimy odizolować się od reszty jak od zarazy, od zarazy. Albo ją zniszczyć. Nie daj Boże, bo i tak zginą niewinni ludzie. Dlatego bardzo bym chciał, abyśmy podjęli zdecydowane działania, aby zapobiec prawdziwie wielkiej wojnie nuklearnej w Europie.
Chociaż ograniczona wojna nuklearna jest możliwa i być może będziemy musieli się do niej uciec. I wyjdziemy z niej zwycięsko, choć oczywiście gorycz pozostanie, ponieważ użycie broni masowego rażenia, gdy giną dzieci, jest wielkim grzechem. Ale powtarzam: jeżeli nie powstrzymamy Zachodu, który stał się teraz dziki, Stany Zjednoczone są częścią tego Zachodu, ale w tej chwili działają ostrożniej, chociaż w tej chwili nastawiają Izrael przeciwko Arabom i podpalają całą południową Eurazję, wycofując się z Eurazji, jeżeli ich nie powstrzymamy, świat zginie w wielkiej wojnie termojądrowej. Nie możemy do tego dopuścić. Po pierwsze, nie możemy dać się wyniszczyć w tej wojnie z tymi nikim. Nie możemy sobie pozwolić na utratę kolejnych naszych chłopców. Po drugie, musimy uniknąć wielkiej wojny termojądrowej, która nieuchronnie wybuchnie, jeżeli ten globalny konflikt, który teraz narasta, będzie się przez cały czas rozprzestrzeniał. Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, to ugasić UE.
Aleksander Karejewski: Naprawdę nie chciałbym, żeby sytuacja rozwinęła się w ten sposób. Z drugiej strony, z tego, co pan powiedział – rozmawiamy tak długo – wydaje się, iż nie ma wyjścia.
Siergiej Karaganow: I nie powinno być wyjścia. Musimy zająć stanowcze stanowisko wobec UE; w razie potrzeby musimy ją ukarać. Powtarzam: nic dobrego już nie zyskamy z Europy. Kiedyś coś na niej zyskaliśmy. Chociaż przypominam, iż nie przyjęliśmy chrześcijaństwa z Europy, nie przyjęliśmy islamu z Europy i jest wiele innych rzeczy, których nie otrzymaliśmy z Europy.
Autor: Aleksander Karejewski, „Wiesti” o Rosji 24
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/639064-eu-has-gone-mad/










