Ukraińska klinika organizuje w Warszawie „targi surogacji”

pro-life.pl 3 дни назад

Warszawa ma stać się miejscem promocji komercyjnego macierzyństwa zastępczego. Ukraińska firma BioTexCom zapowiada na 12–13 września 2026 r. konferencję, podczas której będzie oferować pakiety surogacji wyceniane choćby na ponad 64 tysiące euro. W Polsce proceder ten jest uznawany za handel ludźmi. Sprawa trafiła już do prokuratury.

Poseł PiS Michał Wójcik skierował zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wskazuje na art. 211a Kodeksu karnego. Przepis, który sam przygotował lata temu, a który dzięki Zbigniewowi Ziobrze i Prawu i Sprawiedliwości wszedł do polskiego prawa.

„Dziecko nie jest towarem. Nie można go wyceniać, zamawiać ani traktować jako elementu komercyjnej transakcji! Oczekuję natychmiastowych działań Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Okręgowej w Warszawie” – napisał poseł na platformie X.

Cennik ludzkiego życia i „pakiety” z aborcją

Na stronie BioTexCom dostępny jest publiczny cennik programów macierzyństwa zastępczego. Najdroższe oferty przekraczają 64 900 euro. Formularz rejestracyjny na warszawskie wydarzenie wprost pyta uczestników, czy interesuje ich surogacja z własnymi komórkami jajowymi, czy z komórkami dawczyni.

Firma nie ukrywa też innego aspektu swojej oferty: jeżeli dziecko z surogacji okaże się chore, klinika deklaruje pomoc w jego zabiciu w łonie matki. To otwarte łączenie handlu dziećmi z aborcją eugeniczną.

To nie jest „leczenie niepłodności”

Pod hasłami o „spełnianiu marzeń” i „leczeniu niepłodności” kryje się system, w którym dziecko staje się przedmiotem umowy, a kobieta wykonawczynią kontraktu. Macierzyństwo zostaje rozbite na komórkę jajową, ciążę, poród i przekazanie noworodka za pieniądze.

Dziecko jest darem Boga, a nie produktem ludzkiego projektu. Ciało kobiety nie jest do wynajęcia. Pragnienie posiadania potomstwa, choć często bolesne, nie daje prawa do kupowania procesu, w którym inna kobieta ma urodzić dziecko przeznaczone od początku do oddania.

Surogacja szczególnie mocno wykorzystuje nierówność ekonomiczną. Kobiety decydujące się na noszenie cudzego dziecka często działają pod presją biedy, braku stabilności czy konsekwencji wojny. Przemysł nazywa to „wolnym wyborem”. Sumienie powinno pytać jednak: jaki to wybór, gdy jedna strona płaci dziesiątki tysięcy euro, a druga oddaje własne ciało?

Historia Wei i logika „produktu wadliwego”

Szczególnie wstrząsająca jest historia chłopca o imieniu Wei. Urodził się w 2021 roku w ramach programu surogacyjnego ukraińskiej kliniki BioTexCom. Dziecko miało ciężkie uszkodzenie mózgu. Gdy tylko okazało się, iż noworodek jest niepełnosprawny, rodzice docelowi, którzy zamówili i opłacili całą procedurę po prostu zniknęli. Matka, która go urodziła, również go nie przyjęła. Chłopiec trafił do państwowej placówki opiekuńczej.

Ta historia nie jest wyjątkiem. Media wielokrotnie opisywały noworodki z programów surogacyjnych czekające w hotelach, pokojach opieki, a choćby w piwnicach i schronach, gdy „zamawiający” rezygnowali. Mechanizm jest zawsze ten sam: dopóki dziecko spełnia oczekiwania, jest „spełnieniem marzeń”. Gdy pojawia się choroba, niepełnosprawność albo jakakolwiek „wada”, staje się problemem, którego nikt nie chce.

To właśnie odsłania najgłębszą prawdę o komercyjnej surogacji. Dziecko przestaje być osobą obdarzoną nienaruszalną godnością. Staje się produktem. A produkt, który nie spełnia standardów jakości, można odrzucić, porzucić albo jak otwarcie proponuje sama klinika, zabić jeszcze w łonie matki. Logika rynku jest tu bezwzględna: jest zamówienie, jest cena, jest oczekiwany rezultat. Gdy rezultat nie odpowiada umowie, klient znika, a „towar” zostaje na czyimś sumieniu albo w państwowym domu dziecka.

Wartość każdego dziecka nie zależy od tego, czy jest „zdrowe”, „ładne” czy „zgodne z zamówieniem”. Godność człowieka nie jest warunkowa. Nie wolno jej mierzyć ani pieniędzmi, ani genami, ani stopniem sprawności.

To nie jest postęp medycyny. To regres moralny, w którym silniejszy i bogatszy decyduje o losie słabszego. I właśnie dlatego taki przemysł nie może być promowany na polskiej ziemi.

Polskie prawo jest jasne

W Polsce matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. To nie tylko norma prawna, ale elementarna prawda o człowieku. Żadna zagraniczna umowa, żaden formularz ani cennik nie powinny tej prawdy wymazywać.

Dlatego potrzebne są zdecydowane działania: zakaz reklamy komercyjnej surogacji, zakaz pośrednictwa oraz jasne przepisy karne wobec tych, którzy organizują, promują lub ułatwiają traktowanie dziecka jako towaru. Organy ścigania powinny dokładnie zbadać, czy planowane wydarzenie w Warszawie nie służy obchodzeniu polskiego porządku prawnego.

Dziecko ma prawo do matki i ojca. Ma prawo do świata, w którym jego godność nie zależy od cennika. Tego prawa nie wolno sprzedać ani za 64 tysiące euro, ani za żadną inną cenę.

jb

Читать всю статью