USA, CHINY a kwestia rosyjska – geopolityka po epoce samotnego hegemona

wiernipolsce1.wordpress.com 1 час назад

Przez ponad trzy dekady geopolityka opierała się na milczącym założeniu, iż Stany Zjednoczone pozostają jedynym centrum organizującym światowy ład…

_____________________

tekst za: https://neon24.net/3gnvpklq,usa-chiny-a-kwestia-rosyjska-geopolityka-po-epoce-samotnego-hegemona

autor: Zbigniew Jacniacki

______________________

W okresie kilku dni świat był świadkiem dwóch głęboko, moim zdaniem, powiązanych spotkań na szczycie: najpierw Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem, a dzisiaj Władimira Putina z chińskim przywódcą. Dla części obserwatorów były to jedynie dwa kolejne epizody dyplomatyczne. W rzeczywistości stanowią one wyraźny sygnał fundamentalnej transformacji globalnego porządku.

Przez ponad trzy dekady geopolityka opierała się na milczącym założeniu, iż Stany Zjednoczone pozostają jedynym centrum organizującym światowy ład, a inne mocarstwa działają w ramach wyznaczonych przez amerykańską hegemonię.

Dziś coraz wyraźniej widać, iż ten model odchodzi do historii.

Nie jest to upadek Stanów Zjednoczonych, ale przejście od świata jednobiegunowego do wielobiegunowego systemu, w którym wielkie centra cywilizacyjne negocjują nowe reguły współistnienia.

W tym kontekście szczególnie wymowna była reakcja części indyjskich komentatorów na spotkanie Putin–Xi. Jeden z nich zauważył z goryczą, iż Indie przez trzydzieści lat konsekwentnie wspierały Rosję jako strategiczną przeciwwagę dla Chin, podczas gdy dziś Moskwa i Pekin formalizują coraz głębsze partnerstwo. „Autonomia strategiczna – napisał – brzmi pięknie w deklaracjach, ale staje się niezwykle skomplikowana, gdy twój główny dostawca broni, ropy i technologii jądrowych otwarcie zbliża się do twojego największego rywala.”

Ten komentarz doskonale ilustruje pułapkę państw średnich w epoce wielkiej reorganizacji. Przez lata wiele z nich budowało swoją pozycję na zręcznym balansowaniu między mocarstwami. Problem pojawia się wówczas, gdy same mocarstwa zmieniają swoje wzajemne relacje szybciej, niż lokalne elity są w stanie dostosować własne strategie.

Indie stanowią tu przypadek modelowy. Z jednej strony pozostają naturalnym rywalem Chin i obawiają się ich ekspansji w Azji. Z drugiej – przez dekady konstruowały swój potencjał obronny i energetyczny w oparciu o rosyjskie dostawy. o ile Rosja będzie coraz mocniej kotwiczyć się w chińskim systemie, indyjska doktryna „autonomii strategicznej” może okazać się znacznie trudniejsza do utrzymania.

A problem Indii jest zarazem problemem całego świata. Kończy się era prostych, binarnych podziałów. Jeszcze niedawno Zachód próbował traktować Rosję i Chiny jako dwa oddzielne wyzwania, które można rozgrywać osobno. Tymczasem presja Zachodu paradoksalnie wzmacnia ich wzajemne zrozumienie i długoterminową koordynację.

Dlatego spotkania Trump–Xi i Putin–Xi należy analizować nie oddzielnie, ale jako elementy tej samej transformacji. Oba wydarzenia różnią się jednak charakterem. Spotkanie amerykańsko-chińskie miało wymiar spektaklu – Trump bowiem działa w logice mediów, emocji i wielkiego teatru historii. Każde jego pojawienie się automatycznie staje się globalnym wydarzeniem, transmitowanym jako potencjalny „zwrotny moment epoki”. Trump–Xi uruchomił potężny ładunek symboliczny: hegemon spotyka się z państwem-aspirantem do roli następcy, Ameryka negocjuje z własnym cywilizacyjnym rywalem, Zachód przygląda się własnej przemianie. To idealny materiał dla współczesnej machiny medialnej.

Natomiast spotkanie Putin–Xi ma mniejszy potencjał widowiskowy, ale znacznie większy ciężar strukturalny. Relacja Moskwa–Pekin rozwija się w sposób technokratyczny i głęboko pragmatyczny – w dziedzinie energii, infrastruktury, rozliczeń walutowych, Arktyki, logistyki, technologii, koordynacji wojskowej i strategicznego pozycjonowania wobec Zachodu. Można zatem powiedzieć, że: Trump–Xi to teatr globalnej świadomości, Putin–Xi to cicha, ale konsekwentna przebudowa fundamentów systemu.

Trump wydaje się stopniowo akceptować rzeczywistość wielobiegunowości. Pekin zaś buduje nowy model świata nie przez ideologiczną krucjatę, ale poprzez cierpliwą sieć zależności gospodarczych, technologicznych i infrastrukturalnych. Rosja pełni w tym układzie rolę nieocenionego zaplecza: surowcowego, militarnego i geopolitycznego. Chiny zyskują głębię strategiczną i zasoby, Moskwa – partnera zdolnego równoważyć presję kolektywnego Zachodu.

Nie jest to oczywiście harmonia bez skaz. Historia uczy, iż kooperacja wielkich mocarstw trwa tak długo, jak długo zbieżne są ich interesy. Jednak sama zdolność Moskwy i Pekinu do wieloletniej, systematycznej koordynacji już zmienia globalną równowagę.

Najistotniejsze jest jednak coś głębszego. Współczesna geopolityka coraz mniej przypomina klasyczne wojny imperialne XIX wieku. Kluczem staje się nie tyle podbój terytoriów, ile umiejętność organizowania globalnych przepływów: energii, technologii, kapitału, danych, infrastruktury i – co najważniejsze – zbiorowej świadomości. W tym sensie spotkania na szczycie w Pekinie nie są jedynie negocjacjami politycznymi. Są próbą ułożenia nowej, spójnej opowieści o świecie po epoce samotnego hegemona.

Dla państw średnich – od Indii przez Turcję po Polskę – oznacza to jednocześnie większe ryzyko i szersze pole manewru. Świat wielobiegunowy jest mniej przewidywalny, ale daje więcej przestrzeni dla inteligentnej, elastycznej polityki. Warunek pozostaje jeden: trzeba rozumieć, iż dzisiejsza geopolityka nie jest już moralitetem „dobra ze złem” ani prostym starciem imperiów. Coraz bardziej przypomina złożony proces reorganizacji całego globalnego systemu cywilizacyjnego. A takie procesy historyczne nigdy nie mieszczą się w nagłówkach gazet – realizowane są latami i zwykle są znacznie głębsze, niż się początkowo wydaje.

Zbigniew Jacniacki

https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-deklaracja-putina-i-xi-ujrzala-swiatlo-dzienne-wspolnie-uder,nId,23480624

Читать всю статью