Europoseł PiS Dominik Tarczyński poinformował, iż odmówiono mu zgody na wjazd do Wielkiej Brytanii. Polityk zapowiedział również, iż skieruje pozew do sądu w tej sprawie przeciwko brytyjskiemu premierowi.
Wielka Brytania nie wpuściła europosła PiS. Zapowiedział pozew

"Tak wygląda komunizm w XXI wieku. Właśnie odmówiono mi wjazdu do Wielkiej Brytanii" - poinformował we wtorek Dominik Tarczyński w mediach społecznościowych.
Problemy europosła PiS. Odmówiono mu zgody na wjazd
Europoseł PiS wyjaśnił, iż chciał wjechać na Wyspy aby wygłosić przemówienie "na największym patriotycznym wydarzeniu w Europie". Chodzi o organizowany przez środowiska prawicowe sobotni marsz "Unite the Kingdom", który ma być protestem przeciwko masowej migracji.
Tarczyński do wpisu dołączył zdjęcie wiadomości, w której poinformowano go o anulowaniu elektronicznego zezwolenia na podróż (ETA), umożliwiającego wjazd do Wielkiej Brytanii.
ZOBACZ: Trump pochwalił polityka PiS-u. "Uczcie się od Polski"
Jest tam również podana przyczyna takiej, a nie innej decyzji. "Twoja obecność w Wielkiej Brytanii nie jest uznawana za sprzyjającą dobru publicznemu" - czytamy w uzasadnieniu. Jak dodano, polityk "nie może odwołać się od tej decyzji".
W związku z całą sytuacją polityk zapowiedział, iż pozwie do sądu premiera Wielkiej Brytanii. "(Keir - red.) Starmer zostanie przeze mnie pozwany. Nie rząd, nie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, ale Starmer osobiście. Jak przegrasz kolejne wybory, komunisto, spotkamy się w sądzie!" - napisał w serwisie X.
This is what communism looks like in the 21st century. I have just been denied entry to the UK in order to speak at the largest patriotic event in Europe.
— Dominik Tarczyński MEP (@D_Tarczynski) May 12, 2026
Starmer will be sued by me. Not the government, not the Home Office but Starmer personally. Once you lose the next election,… pic.twitter.com/foAcqWOA0D
Sławomir Mentzen zatrzymany na lotnisku w Londynie
Podobne, choć dużo mniejsze, problemy z wjazdem do Wielkiej Brytanii miał ostatnio również inny polski polityk. Mowa o Sławomirze Mentzenie, który poinformował, iż został zatrzymany na lotnisku w Londynie.
Według lidera Konfederacji decyzja służb wynikała z obawy Brytyjczyków przed tym, iż polski polityk wykorzysta wizytę do wystąpień politycznych.
"Zostałem dziś zatrzymany na ponad trzy godziny na lotnisku w Londynie, ponieważ Brytyjczycy bali się, iż będę przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które choćby się nie wybierałem" - przekazał Sławomir Mentzen we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
ZOBACZ: Sławomir Mentzen zatrzymany na lotnisku w Londynie. Jest reakcja polskich władz
"To upadające państwo nie ma problemu z tym, iż jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, iż mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć" - przekazał poseł.
Z opisu sytuacji przedstawionego przez Sławomira Mentzena wynika, iż został on zatrzymany w związku z "oznaczeniem" go przez nieznaną mu organizację. Według posła Konfederacji na jej wniosek został on umieszczony na liście osób, które mogą nie być mile widziane w Wielkiej Brytanii.
"Wielka Brytania jest państwem totalitarnym. Prawdopodobnie, gdybym miał w planach jakieś publiczne spotkanie, nie wpuściliby mnie. Ktoś uznał, iż prewencyjnie należy odmówić mi wjazdu do kraju, bo możliwe, iż powiem coś, czego nie powinno się tu mówić" - przekazał Sławomir Mentzen.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni












