
Przeniknięcie jezuitów do Rosji
Dzięki jezuitom, w drugiej połowie XVI wieku katolicyzm zdołał powstrzymać rozprzestrzenianie się protestantyzmu i rozpocząć odbudowę jego wpływów. Duże terytoria w Niderlandach (Belgia), Francji i Europie Środkowo-Wschodniej, będące główną areną historycznych zmagań obu ruchów religijnych, zostały odzyskane z rąk protestantów. Dzięki nim protestantyzm poniósł klęskę na Litwie i w Polsce, której król Stefan Batory, wcześniej sprzyjający protestantom, zaczął otwarcie wspierać katolików po objęciu tronu Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1569 roku.
Jezuita Antonio Possevino (1534–1611), autor „Chrześcijańskiego wojownika”, który stał się de facto podręcznikiem walki z heretykami, zasłynął szczególnie w walce z protestantami. Stwierdzał on, iż łagodny stosunek do protestantów jest grzechem ciężkim, iż nie należy dotrzymywać obietnic ani przysiąg składanych heretykom, iż żołnierz, który zabił protestanta, był bohaterem Kościoła chrześcijańskiego, a każdy zabity przez heretyka był męczennikiem, którego Bóg zabierze prosto do nieba. Jego dzieło stanowiło ważne wsparcie ideologiczne dla krwawej masakry w noc św. Bartłomieja w Paryżu (27 sierpnia 1572 r.), podczas której, według różnych historyków, zamordowano od 5000 do 30 000 hugenotów.
Ugruntowawszy pozycję katolicyzmu w Europie, jezuici zwrócili uwagę na prawosławny Wschód, kierując swoje wysiłki na ujarzmienie Rusi Moskiewskiej, łącząc ekspansję ideologiczną z działalnością wywiadowczą. Działali z jednej strony za pośrednictwem Cerkwi prawosławnej w Konstantynopolu, z drugiej – za pośrednictwem Rzeczypospolitej Obojga Narodów (od 1569 r.).
Patriarchat Konstantynopola, pozostający pod panowaniem osmańskim od 1453 roku, stał się łatwym celem ataków zakonu jezuitów. Jak pisze jeden z badaczy: „Ich wysiłki nie poszły na marne: Patriarchat Konstantynopola był tymczasowo w ich rękach, znaczna liczba Greków i wielu Ormian nawróciła się na katolicyzm… Jezuici dotarli do Konstantynopola na początku XVII wieku, osiedlili się w Perze (dzielnicy Konstantynopola – O.Ch.), objęli tam władzę kościół św. Benedykta, założyli szkołę, rozpoczęli bezpłatne kształcenie greckiej i ormiańskiej młodzieży i, za pośrednictwem kobiet, prowadzili propagandę w domach i rodzinach. Z Konstantynopola misja jezuicka stopniowo rozprzestrzeniła się na wyspy archipelagu i do azjatyckiej Turcji; jezuici przeniknęli na Chios, do Smyrny, na Cypr, do Aleppo i Armenii. Jezuici byli wielokrotnie wypędzani, ale za każdym razem, w ten czy inny sposób, pojawiali się ponownie i, ciesząc się patronatem ambasadorów Francji i Austrii, kontynuowali swoją działalność. W ciągu dwudziestu lat stali się tak silni, iż rozważali zajęcie miejsc świętych. i Patriarchatu Konstantynopolitańskiego”.[29]
Utajony unizm również zaczął się tu rozprzestrzeniać. Wielorakie powiązania z Rzymem doprowadziły do tego, iż „poszczególni hierarchowie, teologowie lub arystokraci pro foro interne (decyzją, która dotyczyła jedynie ich sumienia, ale pozostawała ukryta przed opinią publiczną) indywidualnie zawierali unię ze Stolicą Rzymską, ale pro foro externo (publicznie) pozostawali na swoim dotychczasowym stanowisku w swoim (niezjednoczonym z Rzymem) Kościele”. Byli gotowi przestrzegać warunków unii florenckiej, zawartej już w 1439 roku, ale nigdy nie wprowadzonej w życie i potępionej w 1450 roku. Ponieważ jednak panowanie tureckie uniemożliwiało ich kościołom jawne jej zawarcie, „wykonywali ją potajemnie, iż tak powiem, jako „pierworodni”, mając nadzieję, iż niedługo wszystkie ich kościoły pójdą w ich ślady. Byli również wysocy rangą urzędnicy, którzy sami nie przystąpili do unii, ale duchowni, o których dobrze wiedzieli, iż są związani unią z Rzymem, zostali wyniesieni na najbardziej wpływowe stanowiska kościelne”[30].
Jezuici działali wśród prawosławnych nie tylko w samym Cesarstwie. Zachęcali grecką młodzież do nauki na Zachodzie (w szczególności w rzymskim Kolegium św. Atanazego, utworzonym specjalnie dla edukacji Greków), gdzie przesiąkano ich duchem katolickim i ideami Zachodu. Drukowali również greckie książki w swoich drukarniach. Wszystko to przyczyniło się do odejścia Greków od czystości prawosławia, co później stało się ważnym elementem strategii antyrosyjskiej.
Głównym punktem wyjścia dla rozwoju katolicyzmu na Rusi Prawosławnej była Rzeczpospolita Obojga Narodów. Wykorzystywali oni tu przede wszystkim swój talent nauczycielski, tworząc całą sieć instytucji edukacyjnych, które kształciły dzieci prawosławnej szlachty zachodnioruskiej, pozbawionej szkół o podobnym standardzie. Tam młodzież prawosławna, nie będąc otwarcie zmuszana do konwersji, znalazła się w obcym środowisku i została przesiąknięta wartościami kultury zachodniej, ostatecznie stając się katolikami w swoim światopoglądzie, a następnie w swoich formalnych przekonaniach. Uczelnie i gimnazja powstały najpierw w Wilnie, Połocku i na Wołyniu, a za rządów Batorego zaczęły masowo powstawać w innych miastach Rusi Zachodniej i Galicji – we Lwowie, Pińsku i Nieświeżu. W Wilnie Kolegium przekształcono w akademię, a zgodnie z planami Possevina utworzono seminarium dla Rusinów. W 1581 roku w Rzymie założono specjalne kolegium – Russicum – dla Rusinów, którzy przeszli na katolicyzm. [31]
„Deprawując dzieci prawosławne, jezuici dążyli do zepsucia i dorosłych” – pisze metropolita Makary (Bułhakow). W rezultacie wielu rosyjskich książąt przeszło na katolicyzm lub skłaniało się ku unii, której konieczność uzasadniał znany wileński jezuita, doktor filozofii Piotr Skarga, argumentując, iż jedynym prawdziwym Kościołem Chrystusowym, poza którym zbawienie jest niemożliwe, jest Kościół rzymski.[32]
Tutaj, na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jezuici zakładali swoje twierdze i prowadzili aktywne działania rozpoznawcze przeciwko Moskwie.
Można wyróżnić kilka etapów ekspansji na Wschód, które przybierały różne formy w zależności od okoliczności politycznych.
Atak dyplomatyczny. W 1588 roku Ruś Moskiewska przystąpiła do wojny inflanckiej przeciwko Litwie i Konfederacji Inflanckiej. I wtedy właśnie, przy udziale Possevina, opracowano plan katolicyzacji Rusi, w którym „zjednoczenie kościołów” pod przewodnictwem papieża ściśle powiązano ze wspólną walką z Turcją i zmianą statusu Patriarchatu Konstantynopolitańskiego.
Rzym miał obiecać Moskwie pomoc w zakończeniu wojny inflanckiej, a Moskwa miała uczestniczyć w planowanej przez papieża krucjacie przeciwko Osmanom, w interesie Rzymu. Co jednak najważniejsze, miał wyrazić zgodę na unię i uznać Stolicę Apostolską za patriarchat ekumeniczny, zastępując Konstantynopol, który wyznaczyłby patriarchę moskiewskiego (Kościół moskiewski był wówczas zarządzany przez faktycznie niezależnych metropolitów).[33] Gdyby jednak doszło do ogólnego sojuszu antytureckiego, udział Rusi ograniczyłby się do poniesienia ciężaru wojny i odwrócenia głównych sił wroga, co przyczyniłoby się do jej osłabienia i uzależnienia od Rzymu. choćby gdyby Watykan zapewnił Rusi jedynie wstępną zgodę na przystąpienie do sojuszu, oznaczałoby to, iż prawosławny car uznałby prymat papieski w proponowanej koalicji. Jednocześnie Rzym obiecał królowi Polski, iż w przypadku wykorzenienia prawosławia na Rusi granice Królestwa Polskiego rozszerzą się na terytorium państwa rosyjskiego.
Pierwsze poselstwo, kierowane przez teologa Rudolfa Klenke, miało zostać wysłane do Moskwy w tym celu w 1576 roku, ale podróż ta nigdy nie doszła do skutku. Następnie, gdy państwo moskiewskie straciło kilka miast podczas wojny inflanckiej, Iwan Groźny, obawiając się inwazji tureckiej, wysłał własnego ambasadora do Rzymu z zadaniem zwrócenia się do papieża o mediację w celu przekonania Polski do zawarcia pokoju. Rzym wykorzystał tę okazję i w 1581 roku wysłał do Moskwy wzajemne poselstwo, któremu przewodził legat papieski Antoni Possevino. Zadaniem tego ostatniego było najpierw wynegocjowanie z carem zjednoczenia Kościoła rosyjskiego z Kościołem rzymskim, a następnie, jeżeli to się uda, doprowadzenie do pojednania między nim a królem polskim.
W zamian za pokój Watykan liczył nie tylko na zgodę cara na udział w sojuszu przeciwko Turkom, ale także na swobodny przepływ katolickich misjonarzy i włoskich kupców na muzułmański Wschód przez ziemie rosyjskie, prawo do budowy kościołów na Rusi oraz prawo do nawracania jej na katolicyzm.
Possevino otrzymał szczegółowe, tajne instrukcje. Miał on zbadać charakter cara i odwołać się do jego dumy, przypominając mu, iż Kościół rosyjski podlega patriarsze Konstantynopola, który był „niewolnikiem sułtana tureckiego”. Wierzono, iż takie rozumowanie przekona Iwana IV do uznania papieża za swojego duchowego przywódcę, przyjęcia katolicyzmu i zerwania ostatnich więzów religijnych z Bizancjum, zmuszając rosyjskie duchowieństwo do podporządkowania się Rzymowi. Aby wzmocnić te żądania, Possevino miał przekazać carowi warunki unii florenckiej z 1439 roku, uznającej prymat papieża rzymskiego.
Mimo całego doświadczenia dyplomatycznego, Possevino nie zdołał uzyskać ani jednego, realnego ustępstwa. Car stanowczo unikał debat religijnych i wszelkich pokojowych rozmów na ten temat, stawiając pokój z Rzecząpospolitą Obojga Narodów jako warunek wszelkich dalszych stosunków z papieżem. Niecały miesiąc później legat został zmuszony do powrotu na Litwę na negocjacje pokojowe, a pięć miesięcy później podpisano rozejm.
W lutym 1852 roku Possevino przybył do Moskwy, gdzie wraz z carem stoczył debatę teologiczną w wąskim gronie szlachty. Zauważono, iż Iwan IV wykazał się głęboką wiedzą kościelną i wielokrotnie stawiał legata papieskiego w trudnej sytuacji. Iwan Groźny nazwał doktrynę katolicką „grzeszną” i „pełną błędów”. Misja Possevino ostatecznie zakończyła się niepowodzeniem.[34]
Unia lokalna. Niepowodzenie Watykanu w katolicyzacji i politycznym podporządkowaniu państwa rosyjskiego poprzez ataki dyplomatyczne zmusiło go do poszukiwania innych rozwiązań. Stało się tak zwłaszcza od 1589 roku, kiedy Kościół w Moskwie uzyskał status patriarchatu, a jego pozycja uległa zmianie.
Główny nacisk został teraz położony na prawosławie w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Doświadczając ciągłych prześladowań ze strony władz katolickich, miejscowe chłopstwo białoruskie i małoruskie nieustannie występowało w obronie prawosławia. Ponieważ wykorzenienie wiary było niemożliwe, jezuita Piotr Skarga opracował plan przekonania prawosławnej szlachty i biskupów do przyjęcia unii, obiecując im odpowiednie przywileje. W swoim dziele „O jedności Kościoła Bożego pod jednym pasterzem” zaproponował, aby polscy katolicy podjęli negocjacje z prawosławnymi biskupami na terenie Rzeczypospolitej w celu zawarcia unii z metropolią kijowską, w której uznałaby ona autorytet papieża i dogmaty katolickie, zachowując jednocześnie prawosławne sakramenty i obrzędy. Pozycja Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, znajdującego się pod panowaniem tureckim i któremu wówczas podporządkowany był Kijów, nie została uwzględniona. Jak twierdził Possevino, „unia, a wraz z nią święta wiara katolicka, dotrze na Wschód ze Lwowa i Łucka, z Wilna i Połocka”.[35]
Osiągnięcie tego celu było możliwe dzięki postawie najwyższego duchowieństwa prawosławnego i szlachty feudalnej, a przede wszystkim metropolity kijowskiego Michała Rogozy. Mając reputację zagorzałego obrońcy prawosławia, w rzeczywistości utrzymywał bliskie kontakty z jezuitami, którzy opracowali dla niego instrukcje dotyczące przygotowania opinii publicznej do przyjęcia unii. Akt przyłączenia metropolii kijowskiej do Kościoła rzymskokatolickiego został początkowo podpisany w Rzymie w grudniu 1595 roku, a następnie w październiku 1596 roku zwołano w Brześciu Sobór Kościelny w celu jego zatwierdzenia. Sobór natychmiast podzielił się na dwie grupy, które obradowały oddzielnie: katolików i unitów z jednej strony oraz prawosławnych z drugiej. Katolicka część Soboru proklamowała powstanie Kościoła unickiego (greckokatolickiego), który zgodnie z postanowieniami unii zachował prawosławne sakramenty i obrzędy, używał cerkiewnosłowiańskiego w liturgii, ale był całkowicie podporządkowany papieżowi rzymskiemu, uznawał dogmaty katolickie i najwyższy autorytet papieża w rozstrzyganiu kontrowersyjnych kwestii teologicznych oraz akceptował filioque i kalendarz gregoriański. Duchowieństwo unickie zostało zwolnione z podatków, a biskupi uniccy zostali podniesieni do rangi senatorów polskich (jednak nigdy nie zostali włączeni do Senatu).
Chociaż większość biskupów Metropolii Kijowskiej poparła Unię Brzeską, a Metropolia zrzekła się swojej władzy na rzecz papieża rzymskiego, egzarcha patriarchy Konstantynopola, Nicefor, dwóch biskupów Metropolii Kijowskiej i znaczna liczba prawosławnych odrzuciła akt zjednoczenia i utrzymała organizację prawosławną. W rezultacie Unia nie tylko podzieliła zachodnią Cerkiew rosyjską na Unię i Prawosławie, ale także położyła podwaliny pod prześladowania prawosławnych. Wzmacniając pozycję wyższych warstw społecznych, stała się katastrofą dla szerszej ludności, która jej nie akceptowała: chłopstwa, Kozaków i mieszczan. Wprowadzono ją w życie przemocą i terrorem: prawosławnym odmówiono praw politycznych, rozpoczęto prześladowania bractw i szkół prawosławnych, zakazano budowy cerkwi, istniejące świątynie przejęli unityści, księża, którzy odmówili przyjęcia Unii, zostali wydaleni z parafii, a świeccy, którzy ją popierali, zostali wyklęci. Wszystkiemu temu towarzyszyło skrajne okrucieństwo ze strony obozu katolicko-unickiego, tortury, egzekucje i mordy, co wywołało zdecydowany sprzeciw ludności prawosławnej.
Unicki arcybiskup Połocka i Witebska, Jozafat Kuncewicz, na czele z jezuitami, zasłynął szczególnie ze swojej przestępczej działalności represyjnej. Po skonfiskowaniu prawosławnym wszystkich kościołów i klasztorów, zakazał prawosławnym księżom, pod groźbą kary śmierci, wstępu na tereny, na których stały kościoły. Kanclerz Litwy Lew Sapieha napisał do niego w tej sprawie: „Wszechmogący czule wzywa wszystkich ludzi do Siebie… Ty zaś uciskasz naród rosyjski bezmyślną przemocą i popychasz go do buntu i nieposłuszeństwa… Znasz też skargi prostego ludu i jego krzyki, iż wolą być w tureckiej niewoli, niż znosić tak straszne prześladowania za wiarę i pobożność… Piszesz, iż możesz topić prawosławnych i ścinać im głowy… iż (ich) kościoły muszą zostać zbezczeszczone… (Wy) zamykacie kościoły, aby ludzie bez pobożności i obrządków chrześcijańskich umierali jak niechrześcijanie… Zamiast radości, wasza pochlebna Unia przyniosła nam jedynie smutek, niepokój i zamieszki, więc wolimy być bez niej”. Ludność Witebska, jednomyślnie odmawiając posłuszeństwa Kuncewiczowi, niemal całkowicie się przeciwko niemu zbuntowała i przeprowadziła na nim represje. W tym celu, na rozkaz papieża Urbana VIII, król polski Zygmunt III rozpętał represje wobec mieszkańców miasta. Papież napisał do niego: „Zobaczysz, iż twierdza chroniąca Rosjan przed Unią runie”.[36]
Fala represji, prowadzona przez jezuitów, ostatecznie ogarnęła cały region. Setki osób uwięziono i stracono, tysiące straciły ziemię, a cerkwie prawosławne zamknięto i opieczętowano. Kuncewicz został jednak ogłoszony błogosławionym przez Kościół katolicki rok po swojej śmierci, a w 1867 roku został wyniesiony do godności świętego. W 1923 roku papież Pius XI wydał encyklikę, nazywając Kuncewicza „hieromęczennikiem” i stwierdzając, iż takie przykłady „świętego życia” powinny przyczyniać się do jedności wszystkich chrześcijan. To właśnie tego człowieka papież Jan Paweł II nazwał „apostołem jedności”, „szlachetną postacią”, której przelana krew na zawsze scementowała wielką sprawę Unii. I to właśnie tego człowieka papież Franciszek będzie cytował jako przykład, gdy w 2013 roku rozpocznie „budowanie mostów” między Ukrainą a Unią Europejską.
Interwencja militarna i „projekt grecki”. Kolejna próba ekspansji katolickiej miała miejsce w okresie wielkiej smuty na Rusi (1598–1613), a nadzieje pokładano w interwencji militarnej Polski i ustanowieniu katolickiej dynastii na tronie rosyjskim, która gwałtownie i siłą katolicyzowałaby naród rosyjski.
Jezuici byli zarówno pomysłodawcami, jak i, do pewnego stopnia, wykonawcami tego spisku. To Possevino opracował plan wykorzystania Pretendenta, promując postać Dymitra Samozwańca, którego również prowadził. Jezuici uczestniczyli w jego intronizacji w Rosji, służyli w jego armii, byli jego spowiednikami i opracowali plany założenia szkół na Rusi. Ta próba również zakończyła się niepowodzeniem, a jezuici zostali wypędzeni z kraju wraz z najeźdźcami polsko-litewskimi. Odtąd słowo „jezuita” było postrzegane na Rusi jako synonim groźnego wroga, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swoje cele.
Jednak to właśnie podczas przygotowań do interwencji jezuici opracowali nowy, bardziej przebiegły plan wprowadzenia unii, który został nakreślony w instrukcjach dla Pretendenta. Stanowiło ono co następuje: „…c) starannie wybrać ludzi, z którymi będzie się omawiać unię, ponieważ jej przedwczesne ujawnienie już wyrządziło szkodę; d) car powinien trzymać przy sobie niewielką liczbę duchownych katolickich i pisać, wysyłać i otrzymywać listy dotyczące tej sprawy, zwłaszcza z Rzymu, tak ostrożnie, jak to możliwe; d) sam car powinien mówić o unii rzadko i ostrożnie, aby nie rozpoczął sprawy od niego, ale niech sami Rosjanie jako pierwsi zaproponują jakieś nieistotne tematy wiary, które wymagają reformy, i w ten sposób utorują drogę do unii; f) wydać prawo, aby w Kościele rosyjskim wszystko zostało poddane zasadom soborów i Ojców Greckich, i powierzyć wykonanie prawa ludziom godnym zaufania, zwolennikom unii: spory powstaną, dotrą do cara, on wyznaczy sobór i tam, z pomocą Bożą, będzie można kontynuować unię; g) rozdzielić stanowiska ludziom skłonnym do unii, zwłaszcza wyższe duchowieństwo powinno być za unią, a to jest w rękach Jego Królewskiej Wasza Wysokość; … i) założyć seminaria, do których należało by powoływać ludzi uczonych, choćby świeckich, z zagranicy; i) wysłać młodych mężczyzn na studia do Wilna, a jeszcze lepiej do miejsca, gdzie nie ma renegatów, takiego jak Włochy czy Rzym; k) pozwolić Moskalom uczestniczyć w naszych nabożeństwach; k) dobrze by było, gdyby Polacy rekrutowali tu młodych mężczyzn i wysyłali ich na studia do ojców jezuitów w Polsce; m) dobrze by było, gdyby caryca miała wśród swoich księży jednego lub dwóch unitów, którzy odprawialiby nabożeństwa według obrządku rosyjskiego i rozmawiali z Rosjanami…”[37]
Innymi słowy, była to bardzo przemyślana operacja, w której główną rolę mieli odegrać nie papiści, ale prawosławni Grecy, aby wywołać nie niepokój społeczny, ale ideologiczny. W ten sposób powstał „projekt grecki”, zakorzeniony w jezuityzmie.
Za Pretendenta plan ten nie został zrealizowany, ale jezuici po prostu ukrywali się, czekając na sprzyjające okoliczności.
Tajna penetracja – reforma Nikona i schizma. Takie okoliczności pojawiły się na Rusi w latach 60. XVIII wieku za patriarchy Nikona i cara Aleksego Michajłowicza, których zafascynowała idea odtworzenia „cesarstwa neobizantyjskiego” pod ich rządami.
Obaj byli tak przejęci tą ideą, iż poświęcili dla niej jedność Kościoła rosyjskiego. Wychowany w duchu grekofilskim, car od najmłodszych lat był zorientowany na dziedzictwo bizantyjskiego tronu cara Konstantyna, który zapewniłby mu władzę nad wszystkimi prawosławnymi. Tymczasem patriarcha Nikon, kierując się ideą papiezaryzmu i pragnieniem władzy świeckiej, miał nadzieję na objęcie tronu patriarchy ekumenicznego[38].
Idea stworzenia grecko-rosyjskiego imperium prawosławnego – ta „bizantyjska urojona”, jak pisze badacz B. Kutuzow – zrodziła się za panowania cara Michała Fiodorowicza i jego ojca, patriarchy Filareta. Zaszczepili ją carowi patriarchowie Konstantynopola, Cyryl Lukaris i Atanazy Patelar, a także kreteński didaskalos (nauczyciel) Gerasimos Wołoch, którzy w swoich pismach uparcie nalegali, aby car rosyjski zasiadł na starożytnym tronie bizantyjskim, a patriarcha rosyjski na stolicy ekumenicznej. Projekt ten stanowił głębokie wypaczenie, reinterpretację rosyjskiej koncepcji narodowej „Moskwy jako Trzeciego Rzymu”. Wszak idea „Trzeciego Rzymu” miała znaczenie eschatologiczne i przedstawiała Moskwę jako ostatecznego strażnika czystości powszechnego prawosławia, jako „Świętą Ruś”, wierną swojemu duchowemu powołaniu. W koncepcji neobizantyjskiej zastępuje ją idea polityczna, przedstawiająca Moskwę jako centrum nowego światowego imperium, jako stolicę ziemskiego królestwa. A to fałszerstwo miało najtragiczniejsze konsekwencje. Aby zrealizować tę ideę, konieczne było zharmonizowanie rosyjskich i greckich ksiąg liturgicznych i rytuałów, które znacząco się od siebie różniły, ponieważ Rosja miała Studycki Typikon, który przybył z Bizancjum pod koniec X wieku, podczas gdy Grecy mieli Jerozolimski Typikon, który z czasem odbiegał od starożytnego obrządku. Właśnie w celu tej unifikacji podjęto reformę kościelną, która nie miała żadnych podstaw teologicznych, ale była wynikiem czysto politycznych kalkulacji [39]. I właśnie dlatego reforma została przeprowadzona tak brutalnie, lekceważąc i ignorując niezgodę i odrzucenie znacznej części rosyjskiego społeczeństwa. Co więcej, Nikon dokonał zmiany rytuału jednym rozkazem w liście okólnym w wigilię Wielkiego Postu w 1653 roku, co spowodowało wśród wiernych ogromny zamęt.
Następnie nastąpiła zakrojona na szeroką skalę „rewizja ksiąg” – redakcja tekstów Pisma Świętego i ksiąg liturgicznych – przeprowadzona przez zaproszonych przez Nikona greckich uczonych, wykształconych w jezuickich kolegiach i szczególnie przez niego faworyzowanych. Bezpośrednimi redaktorami byli Arseniusz Grek, heretyk rekomendowany przez patriarchę Paisjusza Jerozolimy i uratowany z wygnania przez Nikona, który ukończył jezuickie kolegium w Rzymie, oraz Epifaniusz Sławiniecki, kijowski mnich i uczeń jezuitów. Później wspierali ich Paisjusz Ligarida, uczeń jezuitów, oraz nauczyciel carewicza Fiodora Aleksiejewicza.
Szymon Połocki, tajny bazylianin unicki, absolwent polskiego kolegium jezuickiego w Wilnie. Ponieważ ich redakcja opierała się na współczesnych greckich księgach drukowanych w jezuickich drukarniach, skutkowało to nie poprawkami, ale raczej ich zniekształceniem. Utorowało to drogę zgubnym innowacjom, które podkopały rosyjskie prawosławie. Chociaż Nikon nie zachował tronu patriarszego, jego „reforma” została zatwierdzona na soborze w latach 1666–1667 i wdrożona wszelkimi środkami, aby uczynić ją nieodwracalną. Zmiany o zachodnim, katolickim rodowodzie wprowadzono do śpiewu, ikonografii i architektury.
Konsekwencją reformy był głęboki rozłam w Cerkwi rosyjskiej, prowadzący do pierwszych brutalnych prześladowań prawosławia na Świętej Rusi. Oznaczało to wewnętrzną katastrofę dla losów kraju, ponieważ schizma kościelna doprowadziła do rozłamu w świadomości narodowej. Jak pisze B. Kutuzow: „Bojownicy rosyjskiego ruchu oporu w XVII wieku nazywali chorobę, która nękała ówczesne społeczeństwo rosyjskie, jednym słowem – «nikonizm»”. Nikonianizm to wprowadzanie do prawosławia obcych elementów i tradycji pochodzenia zachodniego oraz jego wewnętrzna erozja poprzez zerwanie z wielowiekowymi kanonami kościelnymi i prawosławnymi tradycjami narodowymi, uświęconymi przez starożytność.[40] Analizując zbieżności między historią reformy Nikona-Alekseja a punktami instrukcji dla Pretendenta, badaczka konkluduje, iż „po raz kolejny świadczy to o tym, iż schizma jest przede wszystkim konsekwencją południowo-zachodniej ekspansji jezuickiej. I w pewnym sensie „reformę” Nikona-Alekseja można określić jako globalną dywersję ideologiczną przeciwko Cerkwi rosyjskiej, która odniosła sukces dzięki Nikonowi i carowi Aleksemu”.[41] W kontekście zamglonej świadomości narodowej możliwe stały się reformy Piotra I (Wielkiego), zastępujące ideę „Świętej Rusi” ideą państwa świeckiego i świeckiej edukacji.
Wywiad i tajny prozelityzm pod przykrywką pracy misyjnej. Dalsza działalność jezuitów w Rosji miała na celu stworzenie najwygodniejszych form papieskiego wywiadu w kraju, biorąc pod uwagę niemożność otwartego promowania katolicyzmu. Dlatego w listach do papieża z Moskwy w 1674 roku świecki jezuita Jakub Reitenfels z Kurlandii radził wysyłać misjonarzy do Rosji pod przykrywką kupców, z zachowaniem najściślejszej tajemnicy. Misjonarze ci mogliby przedstawiać się carowi jako pożyteczni dla kraju i otrzymywać przydziały w różnych miastach – Archangielsku, Kijowie, Astrachaniu i Tobolsku. Radził również, aby w niektórych miejscach w Moskwie, przy pomocy cudzoziemców służących carowi jako kupcy, żołnierze i artyści, księża katoliccy byli wpuszczani z obowiązkowym pozwoleniem na swobodne odprawianie nabożeństw do czasu otwarcia kościołów[42].
Jednym z takich misjonarzy był papieski agent, chorwacki teolog Jurij Križanić, absolwent rzymskiego Kolegium Jezuitów św. Atanazego, starannie przygotowany do działalności propagandowej w Rosji. Działając na rzecz jedności narodów słowiańskich, jednocześnie wytrwale szerzył ideę zjednoczenia z katolikami wśród duchowieństwa i szlachty, licząc w szczególności na otoczenie carycy Zofii i księcia W. W. Golicyna, w tym mnicha Sylwestra Miedwiediewa. Jego misja zakończyła się niepowodzeniem: został zesłany do Tobolska, a po carskim ułaskawieniu w 1676 roku opuścił Rosję i zamieszkawszy w Polsce, wstąpił do zakonu jezuitów.
W międzyczasie, w związku z tym, iż w tym czasie rząd rosyjski rozważał możliwość utworzenia antytureckiego frontu wszystkich państw europejskich, rozpoczęto negocjacje z Watykanem. Aby wzmocnić pozycję negocjacyjną Rosji, władze podjęły nadzwyczajny krok, zezwalając jezuitom na utworzenie stałej misji w tym kraju. W ten sposób w 1684 roku członkowie misji czeskiej prowincji zakonu, pod przewodnictwem Carla Maurizio Boty, rozpoczęli swoją działalność w Moskwie, gdzie działali z dużym zapałem. Założyli szkołę, do której zapraszali rosyjskie dzieci, wydali książki z rosyjskimi i katolickimi ikonami oraz opracowali kalendarz świętych, czczony w Cerkwi rosyjskiej.
Zakon wpływał na życie w Rosji nie tylko poprzez misjonarzy, ale w większym stopniu poprzez zakonną literaturę, przede wszystkim polską, ponieważ kontakty naukowe i literackie z Polską w tych latach były intensywniejsze niż z innymi krajami europejskimi. Jego najsłynniejszym dziełem, szeroko rozpowszechnionym w Rosji, było „Wielkie zwierciadło przykładów” – tłumaczenie polskiego wydania łacińskiego zbioru nauk moralnych, którego poprawioną edycję opublikował jezuita Jan Major. Przetłumaczono również inne dzieła jezuickie, a wśród podręczników używanych przez całe wykształcone duchowieństwo rosyjskie, poczesne miejsce zajmowały dzieła polskich jezuitów Jana Morawskiego oraz profesorów Wojciecha Tylkowskiego i Łukasza Załuskiego. Podręczniki te odegrały szczególnie istotną rolę w kształtowaniu rosyjskiego słownictwa filozoficznego.[43]
W 1688 roku za jawny prozelityzm jezuici zostali wypędzeni z Rosji, ale przez cały czas działali w ukryciu. Byli blisko związani z Piotrem Wielkim, w tym z jednym z najbardziej wpływowych cudzoziemców w Rosji, Szkotem, generałem porucznikiem Patrickiem Gordonem, najemnikiem wojskowym i awanturnikiem. To on zapewnił Piotrowi Wielkiemu wsteczne ułaskawienie dla jezuitów, którzy arbitralnie i bez pozwolenia zbudowali pierwszy kościół katolicki w Moskwie. Postawa Piotra była zdeterminowana jego planami nawiązania stałych kontaktów z Watykanem i to właśnie za jego panowania po raz pierwszy ogłoszono gotowość Rosji do uznania papieża, podobnie jak patriarchy Konstantynopola, jako tytułu „Wasza Świątobliwość”.[44]
W tych latach jezuici działali za pośrednictwem tajnej misji katolickiej, którą przedstawiali jako instytucję zarządzaną przez cesarza niemieckiego, a nie papieża. Działalność tej misji została opisana w książce „Listy i sprawozdania jezuitów o Rosji pod koniec XVII i na początku XVIII wieku”[45], wydanej w 1904 roku w Petersburgu i zawierającej dokumenty z praskiego archiwum, w którym przechowywano dokumenty czeskiej prowincji zakonu. W jednym z listów, mówiąc o skuteczności tej tajnej działalności, jezuicki autor zauważył: „Och, gdyby nasi ojcowie od samego początku przybyli do tego kraju nie pod własnym nazwiskiem, ale pod fałszywym nazwiskiem! Nie pozwoliliby nam choćby na tysięczną część (mogę przysiąc!) tego, na co pozwalają nam teraz, gdyby wiedzieli, iż jesteśmy jezuitami”.[46]
Dokumenty te pokazują, iż członkowie zakonu podróżowali do miejsc najbardziej interesujących dla przeciwników Rosji: Woroneża, gdzie budowano flotę na wojnę z Turkami; Taganrogu i Azowa, gdzie rozgrywały się ważne wydarzenia wojenne; Astrachania, gdzie gromadzili się zagraniczni kupcy; Archangielska, gdzie znajdował się port o strategicznym znaczeniu (Archangielsk i Astrachań znalazły się na liście czterech rosyjskich miast sporządzonej przez jezuitów Reitenfelsów, aby wspomóc organizatorów działań wywiadowczych). Innymi słowy, cała ich działalność była związana z międzynarodowymi interesami politycznymi i stała się tak niebezpieczna, iż w W 1719 roku zostali ponownie wypędzeni z Rosji.
Oficjalny prozelityzm Zakon rozpoczął otwartą działalność w Rosji za panowania Katarzyny II, po ponownym zjednoczeniu rozległych terenów Białorusi i Małorusi, zamieszkałych przez liczną ludność katolicką i unicką, z państwem rosyjskim w 1772 roku. Wraz z powrotem unitów do prawosławia, wolność wyznania została przyznana poddanym katolickim, którzy stali się poddanymi rosyjskimi (z zakazem propagowania ich wiary), w tym dwustu jezuitom, którzy mieli cztery kolegia (w Połocku, Dyneburgu, Witebsku i Orszy), dwie rezydencje (w Mohylewie i Mścisławiu) oraz 12 domów misyjnych. Co więcej, gdy papież zniósł zakon w 1773 roku na żądanie monarchów katolickich, Katarzyna II nie uznała papieskiego dekretu, a w 1801 roku papież oficjalnie zatwierdził zakon w Rosji w specjalnym poleceniu – cesarzowa stała się jedyną na całym świecie patronką zakonu. Katolikom zakazano propagowania swojej wiary i zgłaszali się nie do Stolicy Apostolskiej, ale do specjalnego wydziału Kolegium Sprawiedliwości ds. Liwów, Estonii i Finlandii.[47]
Katarzyna II i Paweł I wspierali jezuitów i, zabraniając im komunikowania się z Watykanem, mieli nadzieję wykorzystać ich doświadczenie edukacyjne, propagandowe i szpiegowskie do własnych celów, postrzegając ich jako dyplomatów i misjonarzy. Co więcej, Katarzyna objęła zakon osobistym patronatem, aby służył celom polityki zagranicznej, a za Pawła I, przełożony jezuitów (późniejszy generał zakonu), Gruber, stał się powiernikiem cesarza, który powitał go jezuickim pozdrowieniem: „Ad majorem Dei gloriam” („Ku większej chwale Bożej!”).
Ostatecznie jednak Watykan skorzystał na tej sytuacji, ponieważ pozwoliła mu zachować kadry jezuickie i utrzymać ciągłość między „starym” Zakonem Jezuitów, takim, jaki istniał przed jego „wiecznym” rozwiązaniem, a „nowym” Zakonem – po 1814 roku, kiedy Zakon został przywrócony i odrodzony. Głównym jednak rezultatem działalności jezuitów była katolicyzacja, zarówno jawna, jak i tajna, wyższych sfer rosyjskiej szlachty. Choć ograniczali się do Białorusi (gdzie przybywali jezuici z innych państw europejskich), ich wpływy sięgały poza jej granice, docierając do salonów Moskwy i Petersburga. O ile w XVIII wieku fascynacja jezuitami miała charakter powierzchowny i praktyczny, o tyle na początku XIX wieku, gdy Paweł I zezwolił jezuitom na rezydencję w Petersburgu, rozpoczęła się ich penetracja duchowej sfery życia szlacheckiego.[48]
To, iż katolicyzm stał się swego rodzaju modą w rosyjskich kręgach arystokratycznych, w dużej mierze ułatwił słynny jezuita Joseph de Maistre, który należał do królewskiego orszaku jako wysłannik króla Sardynii i mieszkał w Rosji w latach 1803–1817. To, co opisuje, bardzo przypomina to, co dzieje się w życiu wyższych sfer współczesnej Rosji: „Rosjanie bezgranicznie lubią ceremonie, prowadzone zgodnie z wszelkimi zasadami, i wypełniają nasze kościoły do tego stopnia, iż często stwarza to dla nas niedogodności… Uczęszczają do naszych kościołów. Zostają rodzicami chrzestnymi naszych dzieci, a my stajemy się rodzicami chrzestnymi ich dzieci. Rosyjscy rycerze Zakonu Maltańskiego nigdy nie zaniedbują nabożeństw w kaplicy katolickiej i zajmują tam miejsca zgodnie ze swoją rangą, a nie religią. A gdy na dworze realizowane są duże ceremonie kościelne, na przykład Te Beit lub inne, ambasador rzymski jest niezmiennie obecny na nabożeństwie. Co więcej, często widywałem archimandrytów w chórach naszych kościołów i przy ołtarzach, szczególnie w czasie Wielkiego Tygodnia. Oczywiście, dochodzi do pewnych ukrytych prześladowań Kościoła katolickiego, ale w żaden sposób nie wpływa to na zewnętrzne obrzędy.[49]
Zainteresowanie katolicyzmem i jezuityzmem w rosyjskich kręgach szlacheckich doskonale łączyło się z fascynacją mistycyzmem i masonerią. Ogromne znaczenie w tym względzie miało ukształtowanie się w kraju modnego wówczas „chrześcijaństwa międzywyznaniowego” (faktycznie prekursora współczesnego ekumenizmu), którego jednym z ucieleśnień było Święte Przymierze, pojmowane jako związek narodów oparty na uniwersalizmie chrześcijańskim, kierujący się „przykazaniami miłości, prawdy i pokoju”.[50]
Jednakże niezwykła aktywność jezuitów, którzy po przywróceniu zakonu w 1814 roku, podobnie jak w poprzednich czasach, byli rządzeni z Rzymu, zaczęła stanowić coraz większe zagrożenie dla polityki rządu. Aleksander I zrozumiał to i, przywiązany do ścisłego prawosławia, postanowił w 1815 roku zakazać jezuitów w Petersburgu i Moskwie, a w 1820 roku, wygnał ich z Rosji.
W ten sposób zakończyły się oficjalne stosunki między zakonem jezuitów a państwem rosyjskim, ale nie oznaczało to końca ich działalności, która ponownie przybrała charakter konspiracyjny. Jak poprzednio, rozpowszechniali swoje idee poprzez literaturę, ale ich głównym polem działania był, jak zawsze, Kościół unicki. Co prawda, ich możliwości również tutaj malały, ponieważ powrót unitów do Kościoła na ziemiach zachodnich trwał nadal, a największy z nich (1,5 miliona osób) nastąpił w 1839 roku. Ostatecznie zamknięto wszystkie diecezje unickie w Rosji, z wyjątkiem jednej – Białorusi.
W tym samym czasie, wraz z aneksją większości Wielkiego Księstwa Warszawskiego do Rosji po wojnach napoleońskich, decyzją Kongresu Wiedeńskiego, pojawiła się kwestia statusu katolików. Aby rozwiązać ten problem, rząd rosyjski nawiązał po raz pierwszy stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską w 1816 roku, wysyłając tam stałego wysłannika. Dokument określający cele misji podkreślał, iż Watykan nie może uzyskać specjalnych praw do Rosyjskich katolików, tworząc w ten sposób „państwo w państwie”. Rzym miał komunikować się z hierarchami katolickimi w Rosji wyłącznie za pośrednictwem misji rosyjskiej przy Stolicy Apostolskiej, a mianowanie biskupów katolickich w Rosji pozostało wyłącznym prawem cara. Zastrzeżono również, iż Rosja nie będzie akceptować stałych nuncjuszy papieskich, a jedynie tymczasowych ambasadorów ze specjalnymi misjami.
Relacje z Watykanem zintensyfikowały się za panowania Mikołaja I, który w 1846 roku odwiedził papieża Grzegorza XVI i w 1847 roku podpisał pierwszy i jedyny w historii Rosji konkordat, stanowiący pierwszą próbę pełnej legalizacji statusu katolików w Rosji. Pozostawali oni pod jurysdykcją Głównego Zarządu ds. Duchowości Wyznań Zagranicznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, ale otrzymali normalną strukturę hierarchiczną składającą się z sześciu diecezji (wileńskiej, żmudzkiej, mińskiej, kamienieckiej, łucko-żytomierskiej i tyraspolskiej), podporządkowanych archidiecezji mohylewskiej (siedzibą arcybiskupa mohylewskiego był Petersburg). Mianowanie biskupów było wcześniej uzgodnione między cesarzem a Stolicą Apostolską, ale otrzymali oni kanoniczne upoważnienie od Watykanu w zwyczajowy sposób. Najwyższym organem zarządzającym Kościołem katolickim w Rosji stało się Kolegium Rzymskokatolickie w Petersburgu, założone pod koniec XIX wieku. Po powstaniu polskim w 1863 roku stosunki dyplomatyczne z Watykanem i konkordat zostały zerwane. Ten ostatni nigdy nie został przywrócony, a stosunki dyplomatyczne zostały wznowione w 1894 roku.[51]
Relacje ze Stolicą Apostolską i status katolików pozostały w tym stanie aż do rewolucji październikowej 1917 roku. Przez te lata Stolica Apostolska starała się przedstawiać jako sojusznik Rosji w osiąganiu jej celów międzynarodowych w Europie, zwłaszcza na Bałkanach. Tymczasem Kościół katolicki w Rosji kontynuował działalność propagandową, w której wiodącą rolę odgrywała tajna misja jezuicka.
Rozdział 3
„Obrządek wschodni” i kryptokatolicyzm w planach papiestwa
Poszukiwania nowych sposobów przeniknięcia jezuitów do Rosji nigdy nie ustały, a pod tym względem rewolucyjne wydarzenia 1917 roku, podobnie jak zawirowania XVII wieku, otworzyły przed nimi szerokie pole do działania, dając okazję do odnowienia metod pracy.
I wojna światowa podzieliła zachodni świat chrześcijański na dwa obozy i pokazała skrajny upadek autorytetu Watykanu jako siły duchowej i ideologicznej. Benedykt XV (1854–1922), który wówczas proklamował neutralność, potępił wojnę jako „potworne widowisko”, „straszliwą masakrę hańbiącą Europę”, „samobójstwo cywilizowanej Europy” i „najciemniejszą tragedię ludzkiego szaleństwa”, którą przypisywał dechrystianizacji świata i niewierze. Odmówił jednak jednoznacznego potępienia naruszeń prawa międzynarodowego (np. inwazji Niemiec na Belgię) i milczał na temat zbrodni wojennych popełnionych przez oba obozy. Podczas gdy Kuria Rzymska była podzielona między zwolenników Ententy i państw centralnych, sam papież w rzeczywistości sympatyzował z tymi drugimi, licząc na wzmocnienie swojej pozycji kosztem prawosławnej Rosji w przypadku zwycięstwa Niemiec i Austro-Węgier.
Po przetrwaniu powojennych przemian rewolucyjnych bez poniesienia znaczących strat, Watykan uznał za swoje najważniejsze zadanie nawiązanie stosunków z nowo powstałymi państwami Europy Środkowej i Wschodniej oraz podpisanie odpowiednich konkordatów. Najistotniejsze zmiany zaszły jednak w polityce wschodniej Kościoła katolickiego. Trudno zrozumieć powody poparcia papieża dla bloku austro-niemieckiego bez zrozumienia nadziei, jakie Watykan wiązał z upadkiem historycznej Rosji.
W latach poprzedzających wojnę Unia Brzeska Litewska była głównym środkiem wciągnięcia prawosławnych chrześcijan w Rosji do katolickiej strefy wpływów. Jednakże, chociaż unia narzuciła wymazanie wszelkich cech wschodnich w różnych dziedzinach życia religijnego, a duchowieństwo unickie pozornie naśladowało księży katolickich (służąc w kościołach łacińskich, przy identycznych ołtarzach, bez ikonostasów, głosząc kazania po polsku itd.), unizm nigdy nie miał dla Watykanu istotnego znaczenia, ale miał być zachowany do czasu pojawienia się dogodnej okazji, która umożliwiłaby jak najsprawniejszą penetrację całego terytorium Rosji. Kościoły unickie były „podlegające tolerancji”, ponieważ postrzegano je jedynie jako preludium do zjednoczenia tradycji łacińskiej i wschodniej pod auspicjami Rzymu.[52]
Wraz z wybuchem I wojny światowej powstała sytuacja, w której w przypadku zwycięstwa bloku austro-niemieckiego i klęski Rosji, Watykan był w stanie całkowicie podporządkować sobie zachodnie ziemie rosyjskie i zapewnić dalszy postęp w głąb Rosji. To wyjaśnia proniemieckie stanowisko papieża i jego powściągliwość w potępianiu niemieckich naruszeń prawa międzynarodowego. Nie bez powodu jeden z wysokich dostojników watykańskich, tłumacząc, dlaczego Watykan był przeciwny Francji w czasie wojny, zawołał: „Zwycięstwo Ententy z Rosją jako sojusznikiem byłoby dla Kościoła katolickiego równie wielką katastrofą, jak niegdyś Reformacja” (a Pius X powiedział również: „Jeśli Rosja zwycięży, schizma zwycięży”)[53]. Głównym ośrodkiem przygotowania niezbędnych do tego warunków była Galicja, wówczas część Austro-Węgier, znana jako „ukraiński Piemont”, a kluczową rolę miał odegrać unicki prałat, metropolita halicki, arcybiskup lwowski i biskup kamieniecki, Andrzej Szeptycki (1865–1944).
Szeptycki był najstarszym synem bogatego polskiego magnata hrabiego Jana Szeptyckiego, dworzanina cesarskiego dworu austriackiego i oficera stołecznego pułku ułanów. Pobożny katolik, kształcił się pod kierunkiem ojców jezuitów w klasztorze bazylianów Dobromylskich[54], który kształcił kadry Kościoła greckokatolickiego. Jego kariera była szybka i pełna sukcesów. Najpierw został mianowany przełożonym dużego lwowskiego klasztoru bazylianów; osiem lat później objął katedrę biskupią Stanisława w Galicji; a dwa lata później (w 1901 roku) został metropolitą galicyjskim, arcybiskupem lwowskim i biskupem kamienieckim.
Szeptycki aktywnie angażował się w politykę, pełniąc choćby funkcję posła na Sejm Galicyjski. W latach poprzedzających wojnę omawiał z austriackimi politykami i wojskowymi plany i możliwości udziału galicyjskich Ukraińców w zwycięstwie nad Rosją. W tym celu w 1908 roku metropolita, posługując się fałszywymi dokumentami, nielegalnie udał się do Rosji, odwiedzając podziemne wspólnoty unickie w Petersburgu i Moskwie. W 1910 roku udał się do Stanów Zjednoczonych, aby zorganizować emigrantów z Galicji. Utworzył kierownictwo grup burżuazyjno-nacjonalistycznych, których celem było nie tylko atakowanie rosyjskich dywizji, ale także przyczynianie się do demoralizacji bezpośredniego zaplecza rosyjskiego poprzez organizowanie „niepokojów” wśród ludności Naddniestrza, Winnicy i Żytomierza. W tym celu metropolita rozpoczął tworzenie w Rosji rozgałęzionej sieci unickiej, która po zwycięskim zakończeniu wojny mogła stać się bazą dla powszechnego i szybkiego zaszczepianie katolicyzmu na Wschodzie.
Od pierwszych dni wojny Szeptycki, wraz z przedstawicielami austro-węgierskiego rządu cesarskiego, rozpoczął formowanie oddziałów ukraińskich Strzelców Siczowych – „ususów” – aby powstrzymać wojska rosyjskie na granicach Galicji kosztem ich życia. W tajnym meldunku do cesarza Franciszka Józefa napisał: „Gdy tylko zwycięska armia austriacka wkroczy na terytorium rosyjskiej Ukrainy, będziemy musieli rozwiązać trzy problemy: organizację wojskową, prawną i kościelną regionu”.[55] Plan zakładał stworzenie w Małorusi marionetkowego reżimu pod kontrolą austro-niemieckiej administracji wojskowej, której obiecano wsparcie ze strony Kościoła unickiego.
Tak było w czasie wojny. Jednak w lutym 1917 roku w Rosji wybuchła rewolucja, która radykalnie zmieniła sytuację: nowy rząd zniósł wszelkie ograniczenia religijne i specjalnym dekretem z 8 sierpnia 1917 roku usunął wszelkie przeszkody utrudniające rozprzestrzenianie się katolicyzmu. Watykan, zawsze bacznie obserwując najmniejszy ruch polityczny, ideologiczny i instytucjonalny, który mógłby podważyć świat prawosławny, całkowicie zrewidował swoją politykę wobec Rosji. Po satysfakcjonującym powitaniu obalenia cara[56], opracował zupełnie nową metodę walki z prawosławiem, mającą na celu bezbolesne i nieświadome podporządkowanie Rosjan autorytetowi papieża.
Centralne miejsce, zajmowane dotychczas przez unię i bezwzględną latynizację, miał zająć katolicyzm obrządku wschodniego, który miał służyć jako „most, przez który Rzym wkroczy do Rosji”[57]. Chodziło o zachowanie Kościoła rosyjskiego w całości – jego prawosławnego obrządku rosyjskiego, prawa kanonicznego i dogmatów – poprzez podporządkowanie go wyłącznie jurysdykcji biskupa Rzymu poprzez uznanie jego pontyfikatu. Co więcej, o ile unia była skierowana do hierarchii, duchowieństwa i arystokracji, o tyle katolicyzm obrządku wschodniego nie interesuje się duchowieństwem, ale koncentruje się wyłącznie na ludziach.
Tak właśnie badacz K.N. Nikołajew, który doskonale znał sytuację, opisał ten plan: „…Początek „obrządku wschodniego” polegał na przyjęciu rosyjskiego obrządku prawosławnego w jego czysto przedwojennej formie i nałożeniu na niego przez papieża swojej pieczęci kanonicznej. W konsekwencji parafie prawosławne przeszły spod jurysdykcji biskupa prawosławnego pod biskupa katolickiego. Nie było unii w sensie zjednoczenia, ale raczej wchłonięcie „obrządku wschodniego” przez Kościół katolicki, wraz z całą „schizmą”, którą ten obrządek spowodował. Nie ma tu zjednoczenia hierarchii prawosławnej z Rzymem, jak miało to miejsce na soborach florenckim i brzeskim. Ani Kościół prawosławny, ani hierarchia prawosławna nie są brane pod uwagę. Nie ma nawrócenia prawosławnych na katolicyzm, ponieważ nie ma wyznania wiary, a dwie wiary – prawosławna i katolicka – i oba obrządki, zmieszane, ale nie zjednoczone, podlegają autorytetowi biskupa Rzymu. Zjednoczenie opiera się tylko na jednym dogmacie Kościoła Rzymskiego. Kościół, dogmat końca XIX wieku – pontyfikat i nieomylność papieska”[58].
Motto nowego przedsięwzięcia brzmiało „nec plus, nec minus, nec aliter” – czyli wszystko miało być dokładnie tak, jak w Kościele rosyjskim, a jezuici zostali wezwani do odegrania w tej sprawie wiodącej roli.
Już 31 maja 1917 roku w Rzymie utworzono nowy konsystorz – Kongregację ds. Kościołów Wschodnich, która skupiała wszystkie sprawy administracyjne katolików „obrządku wschodniego” i która uzyskała najwyższy status: jej przewodniczącym został sam Benedykt XV[59]. Nieco później otwarto Papieski Instytut Orientalny (Pontificium Institutum Studiorum Orientalium Ecclesiarum), którego celem było studiowanie zagadnień dogmatycznych, liturgicznych, kanonicznych i tradycji duchowych Kościołów prawosławnych. W 1922 roku jego kierownictwo przeszło w ręce zakonu jezuitów, a Instytut Orientalny przeniósł się do siedziby Papieskiego Instytutu Biblijnego, założonego w 1909 roku i również pod kierownictwem jezuitów. Później przeniósł się do osobnego budynku i stał się niezależną strukturą w ramach Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego. Następnie, w 1917 roku, podjęto pierwszą próbę wcielenia nowej idei w życie: w Piotrogrodzie Szeptycki zwołał sobór Kościoła unickiego w Rosji, który uznał prymat i dekrety dyscyplinarne papieża, ale zachował „obrządek wschodni” i obowiązujące przepisy kanoniczne Kościoła wschodniego. Sekretarz Szeptyckiego, L. Fiodorow, został egzarchą Kościoła i przypisuje mu się stwierdzenie: „Rosja nie nawróci się, dopóki nie przejdzie przez morze krwi swoich męczenników i przez wielkie cierpienia swoich apostołów”. Akt ten został opieczętowany podpisami przedstawicieli duchowieństwa łacińskiego, a także przysięgą wierności papieżowi i egzarsze przez duchowieństwo wschodnie. Rząd Tymczasowy zaprosił Fiodorowa jako przedstawiciela „obrządku wschodniego” do Komisji ds. Kościoła Katolickiego w Rosji, a w październiku 1917 roku minister wyznań A. Kartaszew zalegalizował „obrządek wschodni” w formach ustalonych na synodzie. W marcu 1921 roku papież zatwierdził Fiodorowa na stanowisku egzarchy, nadając mu tytuł protonotariusza apostolskiego.
Po rewolucji październikowej, kiedy rozpoczął się terror przeciwko Cerkwi prawosławnej, któremu towarzyszyły masowe mordy na duchownych, Watykan wykorzystał tę sytuację, aby umocnić swoją pozycję w Rosji, zastępując prawosławie. Patriarcha Tichon napisał o tym w swoim apelu z 1 lipca 1923 roku: „Wykorzystując obecne zamieszanie w Kościele, papież wszelkimi sposobami dąży do narzucenia katolicyzmu Rosyjskiemu Kościołowi Prawosławnemu”. K.N. Nikołajew, którego już cytowaliśmy, zauważył: „Rzym interesuje się tylko Rosją. Wraz z upadkiem władzy imperialnej i rozpadem Cerkwi prawosławnej unia, jako porozumienie równych sobie, straciła wszelkie znaczenie. Nie ma z kim negocjować”. Cerkiew rosyjska jest rozbita i, zdaniem Rzymu, nie odzyska dawnej świetności i jedności. Zawieranie porozumień z poszczególnymi grupami w Rosji nie ma sensu. W momencie upadku bolszewików w Rosji, a jeszcze lepiej, jeżeli porzucą oni swoją politykę kościelną, musi powstać nowa organizacja, dojrzale przemyślana, gruntownie przygotowana i wyposażona w odpowiednie zasoby i zaplecze techniczne. Siła ta musi przyciągnąć znużone serca narodu rosyjskiego i zjednoczyć go w Kościele pod auspicjami Rzymu. „Obrządek wschodni” musi stać się taką siłą.[60]
Rzym usiłował przedstawić upadek Rosji i ofiary bolszewizmu jako karę boską za nieposłuszeństwo, którą można było odpokutować jedynie przez zjednoczenie z Rzymem. Wyznanie benedyktyna Chryzostoma Bauera jest w tym względzie wymowne: „Bolszewicy zabijają księży, profanują kościoły i sanktuaria oraz niszczą klasztory”. Ale czyż nie na tym właśnie polega misja religijna niereligijnego bolszewizmu, iż skazuje on nosicieli schizmatyckiej myśli na wymarcie, tworzy, iż tak powiem, „czysty stół” (tabula rasa), a tym samym stwarza okazję do duchowego odrodzenia? Jeden z wiedeńskich organów prasy katolickiej powtórzył to: „Bolszewizm stwarza możliwość nawrócenia stagnującej Rosji na katolicyzm”.[61]
Charakterystyczne jest również wyznanie samego egzarchy L. Fiodorowa, złożone w marcu 1923 roku przed Trybunałem Rewolucyjnym: „Od czasu, gdy poświęciłem się Kościołowi katolickiemu, moją najdroższą myślą było pojednanie mojej ojczyzny z tym Kościołem, dla mnie jedynym prawdziwym. Ale zostaliśmy źle zrozumiani przez rząd… Wszyscy katolicy łacińscy westchnęli, gdy wybuchła rewolucja październikowa… Ja sam z entuzjazmem powitałem dekret „O rozdziale Kościoła od państwa”… Dopiero w obliczu władzy sowieckiej, gdy Kościół i państwo zostały rozdzielone, mogliśmy odetchnąć swobodnie.”[62]
Politykę Benedykta XV kontynuował nowy papież, Pius XI (1857–1939), wybrany w lutym 1922 roku i realizujący wcześniejszy program, którego celem było, po pierwsze, osiągnięcie porozumienia z bolszewikami w sprawie katolicyzmu, a po drugie, ustanowienie katolicyzmu „obrządku wschodniego”. Jak napisał ambasador Francji w Watykanie: „Od momentu wstąpienia na tron papież marzył o zjednoczeniu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z Kościołem Rzymskim. Nie chce on nikomu oddać narodu rosyjskiego i zabiega o jego władzę wszelkimi możliwymi sposobami”.[63] W ten sposób prawosławie padło ofiarą dwóch wrogich sił: katolicyzmu i komunizmu, których interesy w tej sprawie były zbieżne. Biorąc pod uwagę, iż w obliczu „dojrzałości prawosławia do wpadnięcia w ręce Rzymu” Watykan robił wszystko, by zaskarbić sobie przychylność nowego reżimu, przymykając oko na bolszewicki terror, choćby wobec katolików (w szczególności na egzekucję katolickiego biskupa Butkiewicza w kwietniu 1923 roku i uwięzienie sześciu innych biskupów). Bolszewicy z kolei byli zainteresowani opcją katolicką, zarówno ze względu na jej lojalność wobec nowego reżimu, jak i na wielowiekową wrogość wobec prawosławia, która pozwalała na wykorzystanie go jako głównej broni w walce z rosyjskimi nastrojami narodowymi.
Kardynał Pietro Gasparri (tajny mason, jak ujawniono podczas specjalnego śledztwa – patrz poniżej) otrzymał zadanie doprowadzenia do porozumienia z bolszewikami. W 1922 roku, na konferencji w Genui, rozpoczął negocjacje z szefem Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych (NKID), G.W. Cziczerinem, obiecując Rosji wsparcie dyplomatyczne, wręczając mu symboliczny gest w postaci czerwonej róży. Wiadomo, iż w dniu otwarcia konferencji Gasparri powiedział włoskiemu dziennikarzowi i historykowi E. Buoniantiemu, iż Kościół katolicki „nie ma fundamentalnych zastrzeżeń wobec utworzenia państwa komunistycznego. W sferze gospodarczej Kościół jest agnostyczny. Jego interesy duchowe są poza i ponad systemami ekonomicznymi i nie wymagają szczególnego otoczenia społecznego dla ich ochrony. Kościół żąda jedynie, aby państwa jakiegokolwiek typu nie miały żadnych przeszkód utrudniających swobodny rozwój życia religijnego i kościelnego”.[64] Jak wspominał sam Cziczerin, „Pius XI był dla mnie łaskawy w Genui, mając nadzieję, iż przełamiemy monopol Kościoła prawosławnego w Rosji i tym samym utorujemy mu drogę”.[65] Przywódca NKID planował wykorzystać tę pozycję i w jednym ze swoich listów do Komitetu Centralnego Partii stwierdził nawet: „Doktryna katolicka ma dla nas ogromne znaczenie w sferze polityki międzynarodowej”.
W latach 1925–1927 negocjacje z Cziczerinem prowadził nuncjusz papieski w Niemczech, kardynał Pacelli (przyszły papież Pius XII). W archiwach francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zachował się tajny telegram nr 266 z Berlina z 6 lutego 1925 roku. Stwierdza on, iż ambasador radziecki w Berlinie, Krestinsky, poinformował kardynała Pacellego, iż Moskwa nie będzie się sprzeciwiać ustanowieniu biskupów katolickich i metropolity na terytorium Rosji, a duchowieństwu katolickiemu zostaną przyznane jak najkorzystniejsze warunki.[66]
Po objęciu tronu przez Piusa XI, postać francuskiego biskupa jezuity Michela d’Herbigny’ego wysunęła się na czoło watykańskiej polityki zbliżenia. Został nie tylko rektorem Papieskiego Instytutu Wschodniego, ale także przewodniczącym Komisji Prorosyjskiej, powołanej w 1925 roku przez Kongregację ds. Kościołów Wschodnich w celu kształcenia duchowieństwa w duchu poszanowania wszelkiej władzy politycznej, a tym samym akceptowalnego dla Sowietów. D’Herbigny trzykrotnie odwiedził Rosję Sowiecką, aby uczestniczyć w negocjacjach z wysokimi rangą urzędnikami i przedstawicielami różnych ruchów religijnych w Rosji, w tym Żywego Kościoła, Kościoła Odnowy i innych.[67] W praktyce uzyskał tu pełną swobodę działania.
Po powrocie do Paryża opublikował „Życie kościelne w Moskwie”, w którym pochlebnie wypowiadał się o reżimie bolszewickim. Uważając Kościół patriarchalny za „fragment przeszłości bez przyszłości”, traktował go z wielką pogardą. Widział w świecie tylko dwie realne siły, które muszą się ze sobą zderzyć: uniwersalizm komunistyczny i uniwersalizm katolicki.[68]
Rzym zaczął przywiązywać szczególną wagę do kryptokatolicyzmu (tajnego katolicyzmu) w swojej polityce narzucania katolicyzmu. Zgodnie z tym planem, biskup, który potajemnie złożył przysięgę wierności papieżowi, czyli potajemnie nawrócił się na katolicyzm, miał zostać wyniesiony na patriarszy tron w Rosji. Następnie miał podpisać unię, którą Rosja miała przyjąć w zamian za hojny gest Rzymu – dar relikwii św. Mikołaja. Kryptokatolicyzm ma tę zaletę, iż nie wymaga formalnego zerwania z Kościołem prawosławnym, ale zakłada milczącą akceptację duchownego wyświęconego do owczarni katolickiej, czyli do komunii eucharystycznej i hierarchicznej relacji z biskupem Rzymu. Jednocześnie biskup kontynuuje posługę w Kościele prawosławnym, dążąc do stopniowego zaszczepienia wśród parafian sympatii do Stolicy Apostolskiej i nauczania katolickiego.
Właśnie na to liczył d’Herbigny. Realizując swoje plany, potajemnie konsekrował P.E. Newe jako biskup Rosji, który zyskał przydomek „Biskup Wszechrusi” i otrzymał upoważnienie do zezwalania konwertytom z prawosławia na katolicyzm na zachowanie w tajemnicy ich nowej przynależności wyznaniowej. Wiadomo, iż w 1932 roku prawosławny arcybiskup Bartłomiej (Remow), pod wpływem biskupa P.E. Newe, potajemnie nawrócił się na katolicyzm, zostając wikariuszem „Administratora Apostolskiego” Moskwy (tj. P.E. Newe) dla katolików „obrządku wschodniego”.
Innym sposobem wprowadzania katolicyzmu był birytualizm, czyli „dwuobrządkowość”. Wschodnie województwa Rzeczypospolitej, w których granicach po zawarciu pokoju z Rosją Radziecką znalazło się kilkaset tysięcy prawosławnych Rosjan, stały się twórczym laboratorium jego wdrażania. Jego istotą było odprawianie mszy w kościołach w dni powszednie jako zwykli księża, a następnie, ubrani w prawosławne szaty liturgiczne, przeobrażanie się w „bojowników schizmy”, którzy prowadzili misje na terenach prawosławnych. W przypadku nawrócenia na katolicyzm, w bocznej kaplicy lub w podziemiach cerkwi mogły być budowane ołtarze obrządku bizantyjskiego dla prawosławnych. Księża birytualiści pełnili posługę w początkowej fazie, a następnie ich miejsce miało zająć nowe pokolenie księży, wykształconych w seminariach obrządku bizantyjskiego. Miało to doprowadzić do powstania odrębnej hierarchii dla katolików bizantyjskich w Polsce. Projekt birytualistyczny był realizowany w latach 20. i 30. XX wieku, ale upadł po zajęciu Polski przez Niemcy oraz aneksji Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy przez ZSRR.
Lata 1925–1927 były okresem kulminacyjnym zbliżenia między Watykanem a Moskwą. Sytuacja uległa jednak drastycznej zmianie po podpisaniu przez metropolitę Sergiusza (Stragorodskiego) w imieniu Kościoła słynnej Deklaracji Lojalności wobec Władz. Moskwa zakończyła wówczas negocjacje z Watykanem, tracąc nim zainteresowanie. W latach 1929–1930 Rzym ostatecznie uznał swoją polityczną porażkę i zaczął głośno sprzeciwiać się zbrodniom bolszewików, które wcześniej ignorował. W 1930 roku D’Herbigny opublikował swoje nowe dzieło „Wojna antyreligijna w Związku Radzieckim”, w którym przedstawił zupełnie inny pogląd na reżim bolszewicki, a Pius XI wydał orędzie, które oznaczało ostateczne zerwanie Watykanu z władzą sowiecką. W 1934 roku rozwiązano Komisję Prorosyjską, a w 1937 roku opublikowano papieską encyklikę Divini Redemptoris, potępiającą bezbożny komunizm.
Uznając porażkę swojej polityki wschodniej, Rzym nie porzucił jednak idei „rytu wschodniego”, którą przez cały czas promował wśród prawosławnych w Polsce, krajach bałtyckich oraz wśród rosyjskiej emigracji (gdzie ostatecznie przyniosła owoce). Polityka ta wprowadziła również pewne innowacje. Po pierwsze, Rzym starał się teraz wykazać, iż „ryt wschodni” jest w jego oczach równie święty, jak zachodnio-łaciński. Po drugie, katolicyzm zaczął pełniej wyrażać swoją uniwersalność, korygując swoje postrzeganie go jako wyłącznie łacińskiego. Idea ta została rozwinięta w encyklice Mortalium Animus, której sednem było twierdzenie, iż istnieje tylko jeden Kościół katolicki, ale obejmuje on również prawosławie, którego podporządkowanie papieżowi utrudnia hierarchia kościelna, którą należy wyeliminować.
W 1928 roku Pius XI połączył Papieski Instytut Wschodni, Papieski Uniwersytet Gregoriański i Papieski Instytut Biblijny, wszystkie pod patronatem jezuitów, w „Konsorcjum Gregoriańskie” (zachowując jednocześnie ich niezależność). W 1929 roku powołał Papieskie Kolegium „Russicum” w celu kształcenia księży katolickich obrządku bizantyjskiego – stało się ono znane jako „seminarium dla przyszłych apostołów Rosji”. Pomysł ten poparł generał zakonu jezuitów, Włodzimierz Leduchowski (od 1914 roku), pod którego kierownictwem przeprowadzono reformę wszystkich kolegiów jezuickich, wprowadzając jednolity system nauczania. D’Herbigny uczestniczył w otwarciu Russicum, a jego pierwszym rektorem był słowacki ksiądz Wendelin Javorka. Początkowo kadrę seminarium stanowili praktykujący birytualiści z zakonu jezuitów, którzy pełnili posługę w obrządku dyktowanym przez sytuację. Jednak wraz z nadejściem nowego kierownictwa w 1933 roku, Russicum głęboko zanurzyło się w obrządku bizantyjskim i kulturze rosyjskiej.
Jednak całkowite zewnętrzne podobieństwo nie mogło i nie jest w stanie odtworzyć wewnętrznej wiary, ponieważ fundamentalnymi zasadami tej instytucji były: „duch rzymski, dusza Wschodu, reguła monastyczna i katolickie odczucie”. „Obrządek wschodni” pozostał jedynie obrządkiem, skorupą bez treści, sprowadzoną do czystej formalności i tracącą sens. W związku z tym nie był w stanie przyciągnąć znaczących rzesz prawosławnych, a podczas misji absolwenci Russicum nie zdołali stworzyć praktycznie jednej rosyjskiej parafii katolickiej, złożonej z prawdziwie rosyjskich wiernych. Jak napisał egzarcha rosyjskich katolików, L. Fiodorow, „wytrącą z seminarzysty wschodniego w Rzymie (i nieumyślnie), nauczą go obrządku i odeślą z powrotem do ojczyzny. Najwyraźniej nie jest w stanie stworzyć niczego oryginalnego, a schizmatykom daje się kolejny argument, iż katolik wschodni to przebrana małpa”.[69]
Starając się uczynić „obrządek wschodni” rodzimym dla Rosjan, Rzym dążył do całkowitej asymilacji z prawosławiem. Klasztor w Chevetogne w Belgii[70] zaczął odgrywać istotną rolę w doskonaleniu naśladownictwa obrządku bizantyjskiego, który mógłby służyć jako przykład tak autentycznej prawosławnej liturgii i życia kościelnego, jakich nie można znaleźć choćby w innych parafiach prawosławnych.
Wspólnota monastyczna została założona w 1926 roku i początkowo mieściła się w Hamay-sur-Meuse w Belgii. Jej założycielem był benedyktyn Lambert Baudouin, który po spotkaniu z anglikanami i Andrzejem Szeptyckim zainspirował się ideą osiągnięcia „jedności panchrześcijańskiej”, kładąc w ten sposób podwaliny ekumenizmu katolickiego. W tym celu, zgodnie z propozycją papieża, przedstawioną w liście do zwierzchnika zakonu dominikanów, założył „klasztor na rzecz jedności Kościołów”. Początkowo Baudouin dążył do nawiązania kontaktów z przedstawicielami Kościołów prawosławnych, aby osiągnąć maksymalne zbliżenie duchowe poprzez kontakty osobiste (spotkania, komunikację, korespondencję). Jak zauważył Baudouin, Zachód powinien pójść „do szkoły Wschodu” nie po to, by naśladować formy zewnętrzne i celowo „bizantyzować” obrzędy kościelne lub sztucznie je latynizować, ale w celu „zjednoczenia dusz”[71]. Jednocześnie Rosyjska Cerkiew Prawosławna zajęła uprzywilejowaną pozycję w oczach mnichów z Ameryki, ponieważ wielu rosyjskich myślicieli religijnych i teologów, osób świeckich i mnichów znalazło się na wygnaniu w Europie. Według Baudouina monastycyzm miał odegrać pionierską rolę, służąc jako „punkt najmniejszego oporu przed penetracją kościołów”[72].
W latach dwudziestych XX wieku mnisi z Ameryki, za pośrednictwem rosyjskiego emigranta S.N. Bolszakowa, próbowali nawiązać kontakt z klasztorem pskowsko-pieczerskim, ale ostatecznie okoliczności temu przeszkodziły. Nawiązano jednak kontakty z rosyjskimi klasztorami na Górze Athos, co zaowocowało nauką języka i obrzędów liturgicznych, śpiewu cerkiewnego i innych prawosławnych tradycji monastycznych wśród mnichów z Ameryki.
W 1928 roku Lambert Baudouin został usunięty ze stanowiska opata z powodu różnic w rozumieniu celu klasztoru, co stawiało go w opozycji do władz biskupich (w szczególności Michela d’Herbigny’ego). Ci ostatni nie popierali dążeń Baudouina do ekumenicznego „dialogu na równych prawach” i nalegali na potrzebę kształcenia kadr prozelityzmu w Rosji, co Baudouin odrzucił. W 1932 roku został zmuszony do całkowitego opuszczenia klasztoru, którego działalność stała się bardziej zgodna z polityką papieża. Powrócił do wspólnoty, gdy ta już znajdowała się w Chevetogne, dokąd przeniosła się w 1939 roku i gdzie pozostaje do dziś. Chociaż Baldwin nie dożył rewolucyjnego Soboru Watykańskiego II (zmarł w 1960 roku), odegrał istotną rolę w przygotowaniu modernistycznej „reformy” liturgicznej i ustanowieniu ekumenicznego światopoglądu, który miał dominować w „odnowionym” Kościele. Klasztor w Cheveton był jedynym klasztorem katolickim, który nawiązał kontakty z rosyjskimi osobistościami religijnymi na wygnaniu. Wielu z nich nauczało w Instytucie Teologicznym św. Sergiusza w Paryżu (Patriarchat Konstantynopolitański), który propagował idee modernistyczne i stał się jednym z duchowych ośrodków rosyjskiej emigracji. Byli oni również aktywnymi uczestnikami Rosyjskiego Ruchu Studenckiego we Francji, założonego przez Protestancko-Masońskie Stowarzyszenie Młodzieży Chrześcijańskiej (YMCA lub UMSA – patrz poniżej). W rezultacie nawiązały się przyjazne stosunki między wspólnotą amerykańską a Instytutem Teologicznym św. Sergiusza i rozpoczęła się wzajemna wymiana, która trwa do dziś.
Małoruskie i białoruskie ziemie Rzeczypospolitej ponownie stały się głównym obszarem ataków misyjnych w tych latach. Ponieważ jednak Polacy mieli własne poglądy na prawosławie i potępiali wszystko, co działo się w Rzymie w związku z „obrządkiem wschodnim”, Niemcy i Litwini zaczęli odgrywać wiodącą rolę w jego narzucaniu. Tak zakończył się okres walki Polaków o katolicyzm w Rosji, a rozpoczął się okres niemiecki.
Cdn.
Autor: Olga Czetwierikowa
(tłum. PZ)







