W niedzielę, 12 kwietnia, Węgrzy wybierają nowy parlament. Od tygodni wszystkie sondaże wskazują, iż opozycyjna TISZA wyprzedza rządzącą partię Fidesz premiera Viktora Orbána. Niemniej jednak nie jest jasne, czy i na ile zmiana polityki w Budapeszcie po 16-letnich rządach Orbána jest w ogóle możliwa.
Z dystansem do sondaży
Obowiązujące w tej chwili prawo wyborcze faworyzuje obszary na Węgrzech, w których Fidesz jest szczególnie silna. Dzięki kilku reformom prawa wyborczego partia ta zadbała o to, aby wiejskie okręgi wyborcze miały większe znaczenie niż miejskie, w których Orbán cieszy się znacznie mniejszą sympatią.
– Rząd zoptymalizował okręgi wyborcze na swoją korzyść – powiedział Kai-Olaf Lang z Fundacji Nauka i Polityka (SWP) w rozmowie z dziennikiem "Handelsblatt". Wielkość okręgów wyborczych waha się od 56 tys. uprawnionych do głosowania w wiejskim okręgu Tolna do 83 tys. w jednym z okręgów budapeszteńskich. W ostatniej reformie wyborczej z 2024 roku dwa mandaty bezpośrednie z Budapesztu zostały przeniesione na obszary wiejskie. Sondaże, w których TISZA prowadzi w skali kraju, mogą być zatem mylące.
Prawo wyborcze na korzyść Fideszu
Zgodnie z oceną Daniela Hegedüsa z Instytutu Polityki Europejskiej (IEP), TISZA potrzebuje w skali kraju przynajmniej pięciu do siedmiu punktów procentowych przewagi, aby uzyskać większość parlamentarną.
Ponadto Fidesz wprowadził system łączący głosy na kandydatów bezpośrednich i na listy partyjne, który do tej pory działał na jej korzyść jako największej partii w kraju. 106 z 199 miejsc w parlamencie przyznawanych jest kandydatom bezpośrednim. W przypadku wygrania mandatu bezpośredniego różnica głosów do drugiego miejsca jest dodawana jako bonus do krajowej listy partyjnej.
Z tej zasady dotychczas zawsze korzystała rządząca partia Fidesz, która w wyborach w 2014 roku zdobyła w ten sposób sześć miejsc, a w 2018 i 2022 roku po pięć miejsc dodatkowo. jeżeli jednak TISZA zdobędzie większość okręgów, tym razem również skorzysta z tej zasady.
Specjalne zasady dla Węgrów za granicą
Zauważalne jest, iż dla Węgrów za granicą obowiązują różne zasady: węgierskie mniejszości w krajach sąsiednich mogą głosować korespondencyjnie. Tylko w Rumunii zarejestrowanych jest 300 tys. Węgrów. Wiele z nich nigdy nie mieszkało na Węgrzech i w obliczu nacjonalistycznej retoryki Orbána raczej wspiera Fidesz.
Natomiast Węgrzy pracujący w Niemczech (ponad 200 tys.) lub innych krajach Europy Zachodniej, którym przypisuje się przeważnie krytyczną postawę wobec Orbána, nie mogą głosować korespondencyjnie. Muszą oddać swoje głosy w konsulatach, ambasadzie lub podczas wizyty na Węgrzech, co utrudnia udział w wyborach.
Niepewne większości po wyborach
Utworzenie rządu będzie w dużej mierze zależało od tego, czy skrajnie prawicowa partia Mi Hazank nie przekroczy progu pięciu procent, który obowiązuje także na Węgrzech. Tylko trzy partie mają w ogóle szansę na wejście do parlamentu.
W parlamencie z trzema partiami może zatem dojść do koalicji Fidesz z Mi Hazank lub do mniejszościowego rządu kierowanego przez Fidesz, choćby jeżeli TISZA będzie najsilniejszą partią. Prezydent Tamás Sulyok, bliski Fidesz, mógłby w takim przypadku powierzyć Orbánowi ponowne utworzenie rządu.
Co będzie, jeżeli Orbán przegra?
W węgierskiej opozycji, a także w UE panuje obawa, iż Orbán, krytykowany za swój autorytarny styl rządzenia, może nie zaakceptować niekorzystnego dla swojej partii wyniku wyborów. Obserwatorzy ostrzegają, iż mógłby ogłosić stan wyjątkowy, powołując się na rzekome ingerencje z zagranicy lub na rzekomo trudną sytuację wewnętrzną. To mogłoby wywołać poważny konflikt z UE.
Ponadto istnieją obawy, iż Orbán zaskarży wynik wyborów, jeżeli będzie dla niego niekorzystny, zwłaszcza iż po 16 latach jako premier i w wyniku kontrowersyjnych reform sądowniczych ma duży wpływ na sądy.
Ten scenariusz tylko z pozoru wydaje się absurdalny. Orbán ma bowiem wsparcie ze strony Rosji oraz prezydenta USA Donalda Trumpa, który również nie będzie chciał zaakceptować wyborczych porażek. Poza tym Orbán i jego poplecznicy kontrolują znaczną część węgierskich mediów, a jego amerykański zwolennik Elon Musk jest właścicielem patformy społecznościowej X.
Polska jako ostrzeżenie
Nawet jeżeli dojdzie do rządu kierowanego przez szefa TISZY, Pétera Magyara, nie jest jasne, czy będzie on w stanie wiele zmienić.
Jako przykład odstraszający podaje się Polskę: tam konserwatywna partia PiS została wprawdzie odwołana w 2023 roku, ale proeuropejski rząd premiera Donalda Tuska ma problemy z wprowadzaniem zmian w prawie, ponieważ prezydent Karol Nawrocki, wspierany przez PiS, stawia opór.
Reformy, które ciężko odwrócić
Na Węgrzech Orbán wprowadził daleko idące zmiany prawne dzięki większości trzech czwartych głosów w parlamencie. Problem polega na tym, iż wiele ustaw nie może być już zmienianych prostą większością głosów.
Dotyczy to na przykład prawa wyborczego, regulacji dotyczących obywatelstwa, a także kluczowych aspektów systemu emerytalnego i legislacji podatkowej, jak również wyboru prezydenta. Magyar mógłby wprowadzić głębokie reformy tylko wówczas, jeżeli TISZA zdobyłaby w niedzielę własną większość dwóch trzecich.










