
Nawet Domański - minister upadku finansów państwa nie pomógł spadochroniarce Piątkowskiej w uniknięciu klęski junty 13 grudnia w Krakowie. Domański, specjalnie zrzucony na Kraków i wyposażony w plik ulotek, przypominających bilety Narodowego Banku Polskiego – nie zdołał kupić ani jednego głosu dla Piątkowskiej! Każdy choćby Krakowiak już zdołał się przekonać, iż wszystkie głosy oddane na juntę Tuska są bez pokrycia i w dodatku na kredyt, które spłacać będą nasze dzieci i wnuki.
A Kraków miał być dla niemieckiego namiestnika niczym bratwurst z laugenbrötchen. Przecież b.członek PZPR Jacek Majchrowski aż pięciokrotnie wygrywał wybory, rządząc Krakowem ponad 20 lat! Gorzej się powiodło Miszalskiemu, choć ten z dumą nosił osiem gwiazdek na czole! „Misza” jednak padła po zaledwie dwóch latach i to z samego dachu ratusza, na który zdołała się wspiąć dzięki wsparciu Patologii Obywatelskiej. Jedyne, co udało się Miszalskiemu zrobić dla Krakowa, to złożyć pocałunek śmierci na czole Piątkowskiej na dzień przed ciszą wyborczą…
Klęska w Krakowie spadochroniarki Piątkowskiej z pobliskiego o 280 km Nadarzyna, została jednak przewidziana przez służby niemieckiego namiestnika jeszcze przed zakończeniem głosowania. Służby te wyśledziły bowiem zamach na premiera i wicepremiera, przygotowany przez 50-letniego „terrorystę”, który w mediach społecznościowych zaapelował do Polaków, by się uwolnili od władzy rudego, gdyż „Najwyższą władzą w Polsce jest naród”. A więc nie to ruda k...a, nie Kosiniak, nie Żurek i nie reszta tych skur…. Żydowskobanderowskich”.
Mam świadomość, iż zacytowanie słów „terrorysty” może się zakończyć tymczasowym aresztem wydobywczym na pół roku by się przyznać do współpracy, ale to przecież drobiazg w porównaniu z tym, co przygotował opanowany przez juntę Sejm, w związku z atakami nożowników w polskich szkołach. Powołanie „Ministerstwa Prawdy” – jak to ocenił b. premier Leszek Miller – to narzędzie do skutecznego wsadzenia do pierdla każdego, kto dokona podobnego zamachu, jakiego dokonali mieszkańcy Krakowa. A więc, gdy nie poprze się bandy rudego…
Mimo, iż debil i analfabeta – zrozumiał to nasz Legendarny Obalacz Komuny, który po wyborach w Krakowie napisał pean ku czci niemieckiego namiestnika: „Po wyborach w Krakowie. Pragnę zauważyć Kochni z Krakowa skutecznie utrudniacie rządzenie wspaniałemu Premiwrowi Tuskowi.Niezależnie od małych racji…” (pisownia oryginalna)
W poniedziałek obudził się też sam namiestnik, strasząc Polaków „zbrodnią stanu” i zapowiadając odpowiedzialność karną za sprawę zakupu Pegasusa, za pomocą którego potencjalni nożownicy byliby natychmiast wykryci. Tak więc bez żadnego sądu już wiemy, do kogo służby Tuska włamią się o szóstej rano – przykrywając klęskę junty 13 grudnia w Krakowie – a w zasadzie zamach stanu na juntę Donalda Tuska. Nie trzeba przypominać, iż spadochroniarkę z Nadarzyna osobiście wspierał nie tylko Tusk i Domański, ale i Kosiniak-Kamszysz, towarzysz Czarzasty a choćby mąż p. Applebaum!
Premier po nieprzespanej nocy doszedł zatem do wniosku, iż na Kraków powinien rzucić nie Piątkowską ale Srokę z nielegalnej komisji Pegasusa. Oczywiście wraz z ekipą wybitnych ekspertów, takich jak ośmiogwiazdkowy Zembaczyński, sufler Czarzastego Trela, Ćwik, Kluzik-Rostowska i Jaskulski . Wtedy wojna Tuska z Polską przeniosła by się na Kraków!
Dokonany w Krakowie „śmiertelny” zamach stanu na juntę trzeba więc przykryć „zbrodnią stanu”, zamachnięciem się na Tuska i Kosiniaka oraz pojawieniem się w ABW w poniedziałek powyborczy nieodżałowanego KO-Kołodziejczaka wraz z detektywem Rutkowskim.
Ciekawe czy ta poniedziałkowa apokalipsa nasłana na Polskę przez Tuska i Patologię Obywatelską sprawi, iż spektakularna klęska junty 13 grudnia w Krakowie zostanie zamieciona pod dywan?










