Najpierw był zgiełk
Padły obraźliwe słowa
Nastało poruszenie
Zrobiło się tłoczno
Tak naprawdę
Nie wiadomo dlaczego
Wszczęto podziały
A ludzie do tej pory obojętni
Zostali wciągani w zgiełk
Na tą lub tamtą stronę
Podzielono nas
Nie nie
Nie na poglądy
Zostaliśmy sklasyfikowani
I zantagonizowani
Ze względu na stopień
Naszej uległości
Miotamy się teraz
W oparach zgiełku
Potrzebna nam chwila spokoju
Oderwania i ostygnięcia
Oczywiście zgiełk nie ustanie
Nie pozwolą na ciszę
Dlatego mamy odejść
Opłukać z brudów
W źródłach starej Wisły
I powrócić ocuceni
Spokojni i świadomi
Czyli silni












