Marynarka Wojenna USA pogrążona jest w kryzysie, a Pete Hegseth ma to gdzieś
13 sierpnia 2026 przez Larry C. Johnson sonar21/the-us-navy-is-in-crisis-and-pete-hegseth-does-not-give-damn

W środę „The Guardian” opublikował artykuł donoszący o próbach skoku za burtę wielu marynarzy na pokładzie lotniskowca USS Abraham Lincoln, którego misja trwa już dziewiąty miesiąc i obejmuje ponad 260 kolejnych dni na morzu . Według artykułu:
Rodziny wojskowych i członkowie Kongresu biją na alarm w związku z narastającym kryzysem zdrowia psychicznego na pokładzie okrętu USS Abraham Lincoln, w czasie gdy 5000 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej pełni rekordową służbę na morzu w związku z wojną z Iranem.
Dwie wiodące specjalistyczne gazety wojskowe,„Navy Times” i„Stars and Stripes”, donoszą o licznych próbach skoków za burtę podejmowanych przez marynarzy, ponieważ złe warunki i stres psychiczny na pokładzie Lincolna sięgają zenitu. Załoga jest na morzu już dziewiąty miesiąc i spędziła 250 dni bez lądowania – to rekord dla współczesnego lotniskowca.
Pete Hegseth, błazen pełniący funkcję Sekretarza Wojny, zbagatelizował skargi rodzin marynarzy, nazywając je „fake newsami”. Jedynym kłamcą w tej sprawie jest Hegseth.
Artykuł w „Guardianie” wywołał odpowiedź od dobrego przyjaciela, który niedawno przeszedł na emeryturę z wojska. Oto, co mi przysłał:
I wreszcie prawda. To krąży. jeżeli Lincoln ma na pokładzie 5000 ludzi i nie widział lądu od 38 tygodni… głodują, nie ma paczek, racjonują kawę, czekają na śmierć od cholernego irańskiego hipersonicznego pocisku. Mówią, iż było 6 prób. Prawie rok na morzu, bez lądu itd., rzeczywista liczba prób jest prawdopodobnie 5- lub 10-krotna.
Więcej prób samobójczych zdarza się podczas NORMALNEJ operacji lotniskowej. To po prostu normalne, czynnik statystyczny. A to PRZED wysłaniem na śmierć z czysto polityczną misją od kogoś, kto otwarcie nienawidzi żołnierzy i uważa ich za mięczaków, bo zostali ranni lub umarli.
Sześć prób brzmi jak dużo, ale ta liczba jest DUŻO DUŻO za mała. Jako oficer, tak jak oni, musiałem przeprowadzić szereg dochodzeń dowództwa Armii 15-6 w sprawie żołnierzy popełniających samobójstwo. Wszyscy oficerowie to robią, to normalna funkcja. Samobójstwa to bardzo realna i stabilna liczba. I to, gdy wciąż jesteś w więzieniu. Nie mają pojęcia, co ich czeka pierwszej nocy po powrocie do domu (lub gdziekolwiek) i mają czas, aby spędzić samotnie myśląc o tym SAMOTNIE BEZ NICZEGO, CO BY CIĘ ROZPROSZYŁO POZA TWOIMI JEDYNYMI PRZYJACIÓŁMI JIMEM I JACKIEM (tj. Jim Beam i whisky Jack Daniels). Czy wiesz, iż na wszystkich okrętach marynarki wojennej realizowane są patrole wędrowne zwane „fire-guard”? Ten termin stał się powszechnym określeniem dla wszystkich rodzajów służb. Oznacza to rotacyjny harmonogram monitorowania obwodu, aby upewnić się, iż nie ma „pożarów”. Błąd… straż ma zapobiegać próbom samobójstwa na miejscu. „Warta przeciwpożarowa” przez cały czas ma miejsce w wojsku, w podstawowym szkoleniu, w terenie, na ćwiczeniach czy misjach itd. Nie ma to nic wspólnego z ogniem. Samobójstwo jest częścią codziennego życia w wojsku.
[DUI (skrót od Driving Under the Influence) to w Stanach Zjednoczonych poważne przestępstwo polegające na prowadzeniu pojazdu pod wpływem alkoholu, narkotyków lub leków. [1, 2] md]
Oto kolejny przykład: w dużych jednostkach, takich jak 82. Dywizja Powietrznodesantowa, 101. Dywizja Powietrznodesantowa… jeżeli jednostka wytrzyma 82 lub 101 dni bez DUI, każdy dostaje 4-dniowy weekend. Cóż, nigdy regularnie nie wytrzymali dłużej niż 3 tygodnie bez DUI. Musieli więc zwiększyć mianownik do… samobójstw. Każdy dostaje długi weekend, jeżeli wytrzymamy 82 dni bez samobójstwa w NASZEJ WŁASNEJ JEDNOSTCE. Zgadnij, ile było dni wolnych? Żadnego. Musieliśmy znowu zmienić mianownik… szczerze. Myślę, iż nowym mianownikiem były tak naprawdę narkotyki. Mogliśmy wytrzymać 82 dni bez kogoś ZŁAPANEGO I OSKARŻONEGO o używanie narkotyków w koszarach lub gdziekolwiek. Nie udało nam się jednak wytrzymać 82 dni bez DUI lub samobójstwa.
Brałem udział w pierwszej inwazji na Irak 26 marca 2003 roku. Właśnie skończyłem 44 lata i ponad rok temu zakończyłem czynną służbę. 44-20=24.
44 lata minus 20 to 24 lata PTSD (od zabijania ludzi… Dziki Zachód w tamtych czasach), rozwodów, kilku nieudanych prób samobójczych, głównie surfowania na dużych falach na Hawajach, skąd tak naprawdę nie spodziewasz się powrotu. Co prawda byłem szeregowcem podczas inwazji na Irak, ale potem uczęszczałem do West Point i PO TYM rozpocząłem udaną karierę oficerską, wliczając w to kolejne misje bojowe.
Jak już wspomniałem, jestem przewodniczącym klasy West Point od 20 lat, a może i więcej, więc znam liczbę poległych od pierwszego dnia w West Point do teraz. Samobójstwa w West Point są bardzo częste. Preferowaną metodą, ponieważ wszyscy są w dobrej formie i dużo biegają, jest bieg do mostu Bear Mountain, a następnie skok. Myślę, iż co najmniej 5 osób popełniło samobójstwo, kiedy tam byłem. I pamiętajcie, iż mogli po prostu zrezygnować i wrócić do domu. Straciliśmy też kilku w walkach, szczególnie w latach 2009-2012, kiedy sytuacja znów się zaostrzyła po przełamaniu natarcia itd., ale straciliśmy o wiele więcej z powodu samobójstw, jako oficerowie. Z rodzinami.
Wiecie, jaka jest jedna z „fajniejszych” decyzji, jaką muszę podjąć jako przewodnicząca klasy? Gdzie ich nazwiska trafiają i jak są umieszczani na liście klasowej. Mamy trzy grupy demograficzne zmarłych kolegów z klasy: bojowych, samobójczych lub z obrażeniami niebojowymi (katastrofa helikoptera podczas ćwiczeń itp.).
Mogę słuchać i rozmawiać z każdym, kto z rodziny moich zmarłych kolegów z klasy spiera się o to, czy jego nazwisko powinno znaleźć się na liście „poległych w walce”, jeżeli większość z nich popełniła samobójstwo na polu walki, niedługo po powrocie z pola walki lub wiele lat później. Możecie sobie wyobrazić, jak emocjonalne są te rozmowy.
Tylko 6 prób samobójczych na 5000 na lotniskowcu, który jest iskrą zapalną wściekłości, frustracji i oczekiwania na śmierć? Pomnóż przez 5, minimum. W końcu po prostu powiedzą przełożonym, iż jeżeli twój marynarz lub żołnierz popełni samobójstwo, to TY jesteś za to odpowiedzialny.
Słyszałem też od matki marynarza, który służył na USS Tripoli. Napisała:
Chyba już wspominałem, iż martwię się o zdrowie psychiczne tych marynarzy i marines na okrętach marynarki wojennej w czasie wojny. Dlaczego? Ponieważ usunęli wszystkich kapelanów z okrętu mojego syna, USS TRIPOLI. Wyrzucili ich z Diego Garcia, tuż przed ich ostatnim etapem podróży do CENTCOM. To mnie wkurza. Obdzwoniłem tylu polityków i podniosłem alarm w sprawie ich usunięć. Zapytałem, ilu innych kapelanów zostało usuniętych z innych okrętów??? Znów nikt do mnie nie oddzwonił ani nie wysłał mi tych odpowiedzi e-mailem. A tu jesteśmy, marynarze próbują popełnić samobójstwo na wojnie.
Boże, Hegseth POWINIEN ZOSTAĆ ZWOLNIONY! Gwarantuję, iż wiele rodzin wojskowych nie wie, iż ich bliscy kapelani zostali usunięci przed pójściem na wojnę. To najważniejszy atut mieć kapelana w czasie wojny!!! Widzą tyle makabrycznych rzeczy (ofiary, dzieci i przyjaciół wysadzonych w powietrze), z którymi trudno sobie poradzić. To mnie wkurza!!! Kto, do cholery, może sprawić, by ta wiadomość rozeszła się po wszystkich mediach? Hegseth NIE miał żadnego prawa odwoływać tych kapelanów. Politycy powinni domagać się jego zwolnienia i natychmiast przywrócić kapelanów na każdy okręt marynarki wojennej, zwłaszcza w czasie wojny.
Ten kryzys jest prawdziwy, a Donald Trump i jego żałosny Sekretarz Wojny nie robią nic, aby rozwiązać problem.
Oto moja rozmowa z wtorku ze Stanislavem Krapivnikiem:

Pepe i ja omawiamy stan rzekomych negocjacji między USA a Iranem, w których Pakistan pełni rolę mediatora:

Rozmawiałem z Dannym Haiphongiem o samobójstwie załogi USS Lincoln:

Wyjaśniłem Nimie, dlaczego plan Trumpa mający na celu doprowadzenie Iranu do bankructwa nie zadziała:

Zakwestionowałem historię, jakoby Iran planował ostrzelać samolot Trumpa rakietą przeciwlotniczą:

Przegląd wiadomości dnia z Sulaimanem:

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie. Nie pobieram opłat abonamentowych ani nie akceptuję reklam. Chcę, aby treści były dostępne dla wszystkich zainteresowanych poruszanymi przeze mnie tematami. jeżeli jednak chcesz przekazać darowiznę, skorzystaj z tego linku .














