
Lipiec nie przyniósł uspokojenia. Kolejne wydarzenia pokazały, iż dotychczasowe założenia o stabilności – zarówno w geopolityce, jak i w gospodarce – chwieją się szybciej, niż można było się tego spodziewać. Wojna, kontrola nad prywatnością, deglobalizacja i wewnętrzne pęknięcia na naszej scenie politycznej – wszystko to działo się jednocześnie, a to zaledwie część najciekawszych wątków.
Wojna USA z Iranem daleka od końca
Około 3 tygodnie trwało porozumienie w wojnie amerykańsko-irańskiej. Można powiedzieć, iż w końcu doszło do tego, czego spodziewał się niemal każdy – ]]>złamania warunków zawieszenia broni i wznowienia walk]]>. Całe wstępne porozumienie sprowadzało się do uspokojenia sytuacji, bez realnego dogadywania się w kwestiach spornych. Iran nigdy nie zamierzał oddać pełnej swobody żeglugi w Cieśninie Ormuz. Nie ustalono nic w sprawie programu nuklearnego, zapasów wzbogaconego uranu ani sytuacji w Libanie. Ponadto Izrael wielokrotnie dawał do zrozumienia, iż przerwanie walk nie jest w jego interesie – nie mógł przecież zaakceptować faktu, iż jego główny rywal może utrzymywać kontrolę nad kluczowym szlakiem morskim.
Ostatecznym pretekstem do wznowienia walk był atak Iranu na tankowce w cieśninie. Po 9 lipca liczba statków przepływających przez Cieśninę Ormuz spadła o 70% windując ceny ropy ponownie w okolice 100 USD za baryłkę. Tym razem konflikt zaczął rozlewać się na nowe kierunki. Przede wszystkim Huti ogłosili blokadę saudyjskich portów i zaczęli atakować tankowce w Cieśninie Bab al-Mandab (położenie obu cieśnin na grafice poniżej). Saudowie musieli tam skierować 80% swojego eksportu ropy, co dało Huti silny element nacisku. Co prawda nie posiadają oni umiejętności całkowitej blokady cieśniny, ale dają Iranowi kolejną kartę przetargową. Teraz Teheran może budować narrację o kontroli nad dwoma istotnymi szlakami morskimi. Co zrobią z tym Stany Zjednoczone?

Cieśniny Bab al-Mandab i Ormuz. Źródło: EIA
USA są w niełatwym położeniu, gdyż według analiz zużyto ponad połowę Patriotów i THAAD-ów. Z kolei pocisków Tomahawk wystrzelono już ponad 1000. O ile problemem nie pozostało to, co pozostało w magazynach, to zdolność do ich uzupełniania już jak najbardziej stanowi realne wyzwanie dla USA. Kluczowym czynnikiem jest tutaj czas. Odbudowa potencjału to kwestia lat, choćby przy zwiększonym finansowaniu. Tymczasem Stany nie mogą sobie pozwolić na tak poważne niedobory arsenału, jeżeli chcą stwarzać realne zagrożenie dla Chin. Pekin zdaje sobie z tego sprawę i kosztem uszczuplania własnych rezerw ropy w celu stabilizacji rodzimego rynku, akceptuje przeciągający się konflikt. Pojawiły się wręcz doniesienia o wsparciu, którego Chiny miałyby udzielić w postaci 400 ręcznych wyrzutni rakiet ziemia-powietrze o wartości 60-70 mln USD. Byłby to poważny krok eskalacyjny, który mógłby znacząco zwiększyć napięcie na linii Pekin-Waszyngton.
Do wojny pośrednio włączyła się również Ukraina, która przeprowadziła atak na statki przewożące komponenty do dronów i rakiet z Iranu do Rosji. Jeden z nich pływał pod banderą Teheranu, a na pokładzie zginął marynarz. Kijów w ten sposób wiąże ze sobą dwa wielkie konflikty, licząc na przychylność ze strony USA. Ukraina jej bardzo potrzebuje, aby odbudować swoje zasoby przed nadchodzącą zimą. Wydarzyło się to na kilka dni przed wizytą Zełeńskiego w Waszyngtonie. Atak na Morzu Kaspijskim pokazał, iż Ukraina posiada umiejętności ataków na dużą odległość i jest w stanie zaszkodzić wrogowi USA. W efekcie Trump ogłosił, iż rozważa udzielenie Kijowowi licencji na produkcję Patriotów.
Nie należy jednocześnie zapominać, iż listopadowy termin wyborów w USA zbliża się nieubłaganie. Choć Iran militarnie jest osłabiony, to prawdopodobnie nie zrezygnuje z szansy na skuteczne wywarcie nacisku na Donalda Trumpa. Dla niego bowiem utrzymanie władzy na kolejne dwa lata jest kluczowe, a zatem zadowoli go prawdopodobnie choćby symboliczny „sukces” w postaci odblokowania Cieśniny Ormuz, podczas gdy Iran mógłby wywalczyć dla siebie wielomiliardowe reparacje, możliwość wzbogacania ]]>uranu]]> i utrzymanie statusu liczącego się na Bliskim Wschodzie sojusznika Chin.
Czytaj dalej: ]]>Wojna wraca, prywatność zanika. Przegląd wydarzeń – lipiec 2026]]>
]]>Czym jest Free Cash Flow?]]>
Autor: ]]>Paweł Śmietana]]>










