
Minęło już ponad 200 dni od ataku USA i Izraela na Iran. Mimo, iż wielokrotnie Donald Trump twierdził publicznie, iż Ormuz jest już otwarty, transport ropy oraz paliw przez tę cieśninę pozostaje poważnie zakłócony. W międzyczasie Huti, czyli jemeńscy rebelianci, działający jako zbrojne ramie Iranu, coraz mocniej zagrażają handlowi ropą przez Bab al-Mandab. Do tego najważniejszy rurociąg w Arabii Saudyjskiej pozostaje zamknięty po atakach dronowych z 11 września, a naprawy mogą potrwać jeszcze choćby miesiąc. Istnieje natomiast spore prawdopodobieństwo kolejnych ataków na infrastrukturę do transportu ropy w tym kraju. Saudi Aramco już wstrzymała dostawy ropy do rafinerii europejskich i indyjskich. Problemy na światowym rynku paliw zaczynają się więc nawarstwiać. Sprawdźmy zatem, czy Europie grozi lockdown energetyczny.
Czym jest lockdown energetyczny?
Lockdown energetyczny to sytuacja, w której państwo – z powodu kryzysu paliwowego lub energetycznego – wprowadza ograniczenia przypominające lockdown covidowy. W praktyce oznacza to wcześniejsze zamykanie sklepów, ograniczenia pracy zakładów, cięcia w zużyciu paliwa czy zakaz podróży służbowych.
Analogii do lockdownu covidowego jest więcej. W obu przypadkach rząd centralnie steruje zachowaniem całych sektorów, narzuca godziny zamknięcia, ogranicza działalność biznesu i wprowadza zasady, które mają chronić system przed przeciążeniem. W pandemii chodziło o ochronę służby zdrowia, dziś o ochronę systemu energetycznego.
Od 28 lutego, czyli od ataku USA i Izraela na Iran, w wielu miejscach na świecie pojawiały się tego typu restrykcje. Miały one jednak na ogół małą skalę i w wielu przypadkach nie trwały długo. Przykłady zamieszczam poniżej.
Filipiny
9 marca Filipiny wprowadziły 4-dniowy tydzień pracy w urzędach. Niedługo potem, 24 marca kraj wprowadził stan wyjątkowy. Już w czerwcu sytuacja w dużej mierze się unormowała.
Bangladesz
6 marca władze Bangladeszu wprowadziły dzienne limity sprzedaży paliwa na stacjach. Dwa dni później ogłoszono zamknięcie wszystkich uniwersytetów publicznych i prywatnych. Niedobory gazu i prądu gwałtownie uderzyły w przemysł, zwłaszcza w sektor odzieżowy, który stanowi większość eksportu. Fabryki borykały się z wielogodzinnymi blackoutami i niskim ciśnieniem gazu. Część przestawiała się na drogie generatory diesla, inne traciły zamówienia. Sytuacja pogorszyła się latem. W lipcu pożar wyłączył jeden z dwóch pływających terminali LNG, a import gazu z Zatoki Perskiej mocno spadł. Rząd skracał godziny pracy sklepów i urzędów, ograniczał oświetlenie i kierował resztki gazu do elektrowni kosztem m.in. zakładów nawozowych.
Indie
Po 28 lutego rząd Indii ograniczył dostawy gazu butlowego dla sektora komercyjnego. Na początku dostawy dla hoteli, restauracji i przemysłu spadły choćby do ok. 20% poziomu sprzed kryzysu. Szpitale i szkoły dostawały pełne ilości. Gospodarstwa domowe miały priorytet. Część odbiorców objęto też interwałem 25 dni między zamówieniami butli, żeby ograniczyć spekulację i przekierowywanie taniego gazu do firm. W dużych miastach lokale skracały karty dań, zamykały kuchnie na część dnia albo przechodziły na prąd. Niektóre huty szkła i zakłady chemiczne dostawały w najgorszym momencie zaledwie ułamek normalnego przydziału.
Ograniczenia luzowano etapami. Do 21 marca alokacja komercyjna wróciła do ok. 50%, 27 marca do 70% – z priorytetem dla gastronomii, a potem dla przemysłu (stal, motoryzacja, tekstylia, chemia). Jednocześnie zwiększono produkcję krajową LPG w rafineriach i sprowadzano ładunki inną drogą. 25 czerwca zniesiono limity na gaz butlowy i przywrócono dostawy do poziomu sprzed wojny. Gaz luzem dla dużego przemysłu wrócił tylko do 50 %. Ceny surowca pozostały wysokie.
Mjanma
Mjanma, która importuje ok. 90% paliwa, 7 marca wprowadziła system „parzyste–nieparzyste” tablic rejestracyjnych. Samochody prywatne z parzystą tablicą mogły poruszać się po drogach tylko w dni parzyste, z nieparzystą – w nieparzyste. Zwolnione były auta elektryczne, taksówki, autobusy, karetki, ciężarówki i służby komunalne. Cel był prosty: obciąć zużycie benzyny w kraju.
Potem doszły limity tankowania. Od połowy marca stacje skanowały kody QR i ograniczały zakupy: najpierw raz dziennie, potem dwa razy w tygodniu, z limitem litrów zależnym od pojemności silnika. Urzędników skierowano na home office w środy.
System naprzemiennej jazdy zniesiono 9 września – uznano, iż dostawy się ustabilizowały, a utrudnienia w transporcie są zbyt duże. Limitów tankowania przez QR jednak nie zdjęto: wciąż obowiązują.
Powyższe przykłady to nie był jednak lockdown energetyczny z prawdziwego zdarzenia. Zupełnie inaczej jednak sytuacja wygląda w tej chwili w Pakistanie. Szczegóły poniżej.
Czytaj dalej: ]]>Czy Europie grozi lockdown energetyczny?]]>
]]>Psychologia giełdy: jak unikać myślenia stadnego i nadmiernej pewności siebie?]]>
Autor: ]]>Konrad Pietruszka]]>












