Джон Мирсхаймер о политике Трампа: Почему Венесуэла — это не Панама, а Иран — это не Венесуэла

chiny24.com 3 часы назад

Świat według Trumpa: Powrót do imperializmu w starym stylu

John Mearsheimer, jeden z najbardziej wpływowych teoretyków stosunków międzynarodowych i twórca koncepcji realizmu ofensywnego, w swojej najnowszej analizie brutalnie obnaża logikę stojącą za polityką zagraniczną Donalda Trumpa.

W wywiadzie dla “South China Morning Post” Mearsheimer argumentuje, iż niedawna operacja wojskowa w Wenezueli, zakończona schwytaniem prezydenta Nicolása Maduro, nie jest elementem wielkiej strategii geopolitycznej, ale powrotem do XIX-wiecznego imperializmu. Według niego, działania Trumpa, od Wenezueli po Iran i Grenlandię, są motywowane nie tyle obroną amerykańskiej hegemonii, co chęcią bezpośredniego przejęcia zasobów i narzucenia swojej woli innym państwom. To perspektywa, która każe na nowo spojrzeć na chaos w globalnej polityce i zrozumieć, iż dla Trumpa prawo międzynarodowe i suwerenność państw mają drugorzędne znaczenie.

Wenezuela: Ropa naftowa jako prawdziwy cel interwencji

Zdaniem Mearsheimera, oficjalne uzasadnienia amerykańskiej interwencji w Wenezueli – walka z handlem narkotykami i zagrożeniem dla demokracji – są jedynie zasłoną dymną. Wenezuela nie jest ani głównym producentem, ani punktem tranzytowym dla narkotyków płynących do USA. Prawdziwym celem, jak twierdzi profesor, jest przejęcie kontroli nad ogromnymi wenezuelskimi rezerwami ropy naftowej. Trump, w swoim charakterystycznym stylu, miał otwarcie mówić o wenezuelskiej ropie jako o “naszej ropie”. To, co odróżnia tę operację od historycznej interwencji w Panamie w 1989 roku, to skala ambicji. W przypadku Panamy chodziło o usunięcie dyktatora Manuela Noriegi. W Wenezueli celem jest nie tylko zmiana reżimu, ale przejęcie i zarządzanie całym przemysłem naftowym, co wymaga długoterminowej kontroli nad krajem i zainstalowania w pełni uległego rządu.

Doktryna Monroe’a w nowej odsłonie: Czy Chiny są zagrożeniem?

Czy działania Trumpa w Wenezueli są podyktowane obawą przed rosnącymi wpływami Chin w Ameryce Łacińskiej? Mearsheimer jest sceptyczny. Zgodnie z historyczną Doktryną Monroe’a, Stany Zjednoczone nigdy nie tolerowały obecności militarnej innych mocarstw na swojej “półkuli zachodniej”. Jednak Chiny, mimo rozwijania relacji gospodarczych z krajami regionu, nie budują tam baz wojskowych ani nie zawierają sojuszy militarnych. Co więcej, przejęcie wenezuelskiej ropy przez USA i potencjalne obniżenie jej cen na światowych rynkach byłoby korzystne dla Chin, które są jednym z największych importerów tego surowca. Dlatego, zdaniem Mearsheimera, argument o powstrzymywaniu Chin w Wenezueli jest chybiony. To nie jest klasyczna rywalizacja mocarstw, ale brutalna gra o zasoby.

Iran i Grenlandia: Gdzie leżą granice amerykańskiej siły?

Mearsheimer wyraźnie rozróżnia sytuację w Wenezueli od potencjalnego konfliktu z Iranem. Iran jest krajem znacznie większym, silniejszym militarnie i posiadającym większą spójność wewnętrzną. O ile operacja w Wenezueli mogła być przeprowadzona jako szybkie, chirurgiczne uderzenie, o tyle próba zmiany reżimu w Teheranie byłaby operacją niezwykle kosztowną i ryzykowną, grożącą ugrzęźnięciem w długotrwałym konflikcie. Trump, świadomy tych zagrożeń, preferuje strategię “ukłuć szpilką” (pinprick operations) – krótkich, ograniczonych ataków, po których może ogłosić zwycięstwo i uniknąć “wojen bez końca”, które osłabiłyby zdolność USA do rywalizacji z Chinami na głównym teatrze działań, czyli w Azji Wschodniej.

Zupełnie innym, choć równie symptomatycznym, przypadkiem jest obsesja Trumpa na punkcie Grenlandii. Chęć “zakupu” tej autonomicznej części Danii jest postrzegana jako absurdalna, ale wpisuje się w logikę postrzegania świata jako areny transakcji i rywalizacji o zasoby. Grenlandia, ze względu na swoje strategiczne położenie w Arktyce i potencjalne bogactwa naturalne (w tym metale ziem rzadkich), staje się w oczach Trumpa cennym nabytkiem, który można po prostu przejąć, ignorując wolę jej mieszkańców i duńskiego sojusznika.

Nowy porządek świata czy powrót do chaosu?

Analiza Mearsheimera prowadzi do pesymistycznych wniosków. Polityka Donalda Trumpa, oparta na realizmie w jego najbardziej brutalnej, imperialnej formie, podważa fundamenty powojennego porządku międzynarodowego. Zasady suwerenności państw i prawa międzynarodowego są otwarcie ignorowane na rzecz egoistycznie pojmowanego interesu narodowego, który sprowadza się do siłowego przejmowania zasobów. Choć Stany Zjednoczone wciąż pozostają niekwestionowanym hegemonem na półkuli zachodniej, ich działania podważają ich wiarygodność jako lidera globalnego porządku.

W świecie według Trumpa i Mearsheimera nie ma miejsca na liberalne wartości i współpracę – jest tylko bezwzględna walka o władzę i dominację, w której silniejszy zawsze ma rację. To powrót do polityki siły w jej najczystszej postaci, której konsekwencje dla globalnej stabilności mogą być katastrofalne.

Źródło: SCMP

Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© www.chiny24.com

Читать всю статью