КАТЫНЬСКАЯ ЛИ, 1940 ГОД, 70 ЛЕТ С МОМЕНТА СОЗДАНИЯ «НАУЧНОЙ» ВЕРСИИ КАТЫНЬСКОЙ ЛИИ 1940 ГОДА

niepoprawni.pl 3 часы назад

KŁAMSTWO KATYŃSKIE 1940 70 LAT OD POWSTANIA "NAUKOWEJ" WERSJI KŁAMSTWA KATYŃSKIEGO 1940

Polaków w Katyniu zamordowali Niemcy jesienią 1941 r. - ogłosiła w styczniu 1944 r. sowiecka komisja Nikołaja Burdenki. To "naukowy" początek kłamstwa katyńskiego, czyli fałszowania odpowiedzialności ZSRR za zbrodnię katyńską. Kłamstwo to przetrwało do dziś.

Ekshumacja rozstrzelanych w Katyniu, 1943

W tym roku mijają 72 lata od sformułowania w Moskwie komunikatu komisji pod przewodnictwem akademika ZSRR prof. Nikołaja Burdenki, zgodnie z którym zbrodni na Polakach w Katyniu dokonali Niemcy w 1941 r. Komunikat poprzedziły ekshumacje odpowiednio spreparowanych ciał polskich oficerów.

"Dokument z 24 stycznia 1944 r. stał się najważniejszym oficjalnym tekstem kłamstwa katyńskiego, prezentującym pełną sowiecką wersję wydarzeń związanych z wymordowaniem polskich jeńców wojennych w Katyniu. Wykorzystywany był do prezentowania kłamliwej wersji zbrodni przy okazji podejmowania sprawy Katynia od lat 40. aż do lat 80. XX w." - podkreślił w książce "Zbrodnia Katyńska. W kręgu prawdy i kłamstwa" znawca problematyki kłamstwa katyńskiego dr Witold Wasilewski z IPN.

Dzieje kłamstwa katyńskiego mają swój początek w reakcji sowieckich władz na informację o odkryciu masowych grobów w lesie katyńskim, którą Niemcy podawali w dniach 11-13 kwietnia 1943 r. W odpowiedzi, Sowieckie Biuro Informacyjne ogłosiło 15 kwietnia 1943 r., iż polscy jeńcy byli zatrudnieni na robotach budowlanych na zachód od Smoleńska i "wpadli w ręce niemieckich katów faszystowskich w lecie 1941 r., po wycofaniu się wojsk sowieckich z rejonu Smoleńska".

Komunikat stwierdzał: "Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, dzięki którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to teraz widać jasno, przez nich samych".

Zaledwie kilka miesięcy po niemieckich ekshumacjach w lesie katyńskim, we wrześniu 1943 r., Armia Czerwona zajęła Smoleńsk. Dla najwyższych władz sowieckiej Rosji, w tym dla NKWD, odpowiedzialnych za zamordowanie prawie 22 tys. polskich obywateli, sprawa odpowiedzialności za tę zbrodnię miała ogromne znaczenie. Już w październiku teren egzekucji został zabezpieczony, a specjalna grupa NKWD rozpoczęła zacieranie sowieckich śladów po zbrodni i przygotowywanie "dowodów" na winę Niemców.

Komisja Specjalna do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie Katyńskim ( w pobliżu Smoleńska)jeńców wojennych - oficerów polskich.

Tezę o tym, iż to nie Sowieci, ale Niemcy popełnili zbrodnię katyńską miał udowodniać jeden z jej głównych sprawców - Wsiewołod Mierkułow. To on jako komisarz ludowy bezpieczeństwa państwowego schował się za fasadą powołanej 12 stycznia 1944 r. komisją Burdenki. Już jej oficjalna nazwa z góry przesądzała o tym, kto jest odpowiedzialny za Katyń. Była to bowiem

Komisja Specjalna do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie Katyńskim ( w pobliżu Smoleńska dopisek AS.) jeńców wojennych - oficerów polskich.

"Sowieckie dochodzenie, prowadzone pod kierownictwem komisarza ludowego bezpieczeństwa państwowego Wsiewołoda Mierkułowa, tego samego, który w 1940 roku, jako zastępca Ławrentija Berii, wchodził w skład centralnej "trójki" podpisującej "wyroki" śmierci na polskich jeńcach i więźniach, a także nadzorował "operację" ich wymordowania, z góry przesądzało o jego rzetelności i bezstronności" - zaznaczył Andrzej Przewoźnik w monumentalnej pracy o zbrodni katyńskiej pt. "Katyń. Zbrodnia, prawda, pamięć".

Katyńskie mogiły zostały rozkopane, a do ubrań wydobywanych zwłok wkładano dokumenty opatrzone datami od 12 listopada 1940 r. do 20 czerwca 1941 r. NKWD przesłuchiwała także świadków i stosując przemoc odpowiednio przygotowywała ich zeznania. Dopiero po takich działaniach utworzona została i rozpoczęła pracę komisja Burdenki.

"Dokonywane w sposób pokazowy, pod okiem kamer kroniki filmowej i licznej grupy dziennikarzy prace miały li tylko legitymizować opinię o niezależności komisji, merytorycznej autentyczności jej prac. Burdenko i inne "osobistości" miały, powtarzając w zakresie podstawowych ustaleń opracowanie NKWD-NKGB, nadać mu odpowiednią rangę, autorytet "niezależnego gremium" - ocenił historyk PAN prof. Wojciech Materski w książce "Mord katyński. 70 lat drogi do prawdy".

Ostateczny komunikat z 24 stycznia 1944 r. zgodny był z wytycznymi Mierkułowa i głównego sprawcy zbrodni katyńskiej Józefa Stalina. "W Lesie Katyńskim na jesieni 1941 r. niemieckie władze okupacyjne dokonywały masowych rozstrzeliwań jeńców wojennych - Polaków z wyżej wymienionych obozów (...). Masowych rozstrzeliwań jeńców wojennych Polaków w Lesie Katyńskim dokonywał niemiecki urząd wojenny, ukrywający się pod umowną nazwą "Sztab 537 batalionu roboczego" (...) Rozstrzeliwując jeńców wojennych - Polaków w Lesie Katyńskim, niemieccy najeźdźcy faszystowscy konsekwentnie realizowali swoją politykę eksterminacji narodów słowiańskich" - czytamy w konkluzji komunikatu sowieckiej komisji.

Ostatecznie ZSRR przyznał się do mordu na polskich obywatelach po 50 latach od jego popełnienia - 13 kwietnia 1990 r. Pomimo tego kłamstwo katyńskie rozumiane w szerszym sensie jako ukrywanie prawdy o sowieckiej odpowiedzialności za Katyń jest obecne w Rosji po czasy współczesne. O ile prawdę o zbrodni katyńskiej uznali obecni prezydent i premier Rosji Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew, a także rosyjski parlament, o tyle rosyjski wymiar sprawiedliwości negował zbrodnię katyńską.

Negacja ta przejawiała się w stanowisku rosyjskiej prokuratury z ostatnich lat, ale również w postępowaniu Rosji przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Trybunał ten rozpatrywał tzw. skargę katyńską, w której krewni ofiar NKWD oskarżyli rosyjskie władze o nierzetelne śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej. Rząd Rosji broniąc się przed zarzutami polskich obywateli stwierdził, iż zamordowani w Katyniu oficerowie "zaginęli", a stanowisko to wyraził rosyjski wiceminister sprawiedliwości Georgij Matiuszkin.

W ocenie własnej historii mają trudności również rosyjskie media, które co jakiś czas negują odpowiedzialność Stalina i NKWD za mord katyński. W marcu 2013 roku rosyjski miesięcznik historyczny "Zagadki historii" przedstawił artykuł "Katyń - kłamstwo, które stało się >prawdą<". Za raportem sowieckiej komisji Nikołaja Burdenki czasopismo poinformowało, iż Polacy zostali rozstrzelani przez hitlerowców w sierpniu i wrześniu 1941 r.

"Zagadki historii" reklamowane jako "unikatowe czasopismo dla miłośników historii" podało też, iż wiosną 1943 r. Niemcy odkopali ich groby i usunęli z nich wszystkie dokumenty datowane później niż wiosną 1940 roku, a wykorzystanych do tych prac radzieckich jeńców wojennych - rozstrzelali.

Źródła:


http://nowahistoria.interia.pl/polska-walczaca/news-70-lat-od-powstania-naukowej-wersji-klamstwa-katynskiego,nId,1094335#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Oto pełny tekst komunikatu "Komisji Specjalnej" pomieszczony w krakowskim "Dzienniku Polskim" 5 marca 1953 roku. Komunikat ukazał się w moskiewskiej "Prawdzie" 26 stycznia 1944 roku.

Za "Dziennikiem Polskim" ów komunikat zamieściłem w książce mojego autorstwa "Fotografie polskie" w 2000 roku.

K O M U N I K A T

Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie Katyńskim ( w pobliżu Smoleńska dopisek AS.) jeńców wojennych - oficerów polskich.

MOSKWA (PAP). Dziennik "Prawda" zamieścił Komunikat Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie Katyńskim ( w pobliżu Smoleńska dopisek AS.) jeńców wojennych - oficerów polskich, który opublikowany był juz w prasie radzieckiej 26 stycznia 1944 r.

Komunikat ten stwierdza:

- Na mocy porozumienia Nadzwyczajnej Komisji Państwowej do ustalenia i zbadania zbrodni niemieckich najeźdźców faszystowskich i ich wspólników została powołana Komisja Specjalna do ustalenia zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie Katyńskim ( w pobliżu Smoleńska) jeńców wojennych - polskich oficerów.

Komisja Specjalna dysponowała obszernym materiałem , przedłożonym przez członka Nadzwyczajnej Komisji Państwowej, członka Akademii Nauk N. Burdenkę, jego współpracowników i biegłych sądowo-lekarskich , którzy przybyli do Smoleńska 26 września 1943 roku natychmiast po wyzwoleniu tego miasta i przeprowadzili wstępne śledztwo i badanie okoliczności wszystkich dokonanych przez Niemców zbrodni.

Komisja Specjalna sprawdziła i ustaliła na miejscu, iż na szosie witebskiej, w pobliżu lasu Katyńskiego, 15 km od Smoleńska, w miejscowości zwanej "Kozie Góry", w odległości 200 m od szosy, na południowy zachód w kierunku Dniepru, znajdują się groby, w których zakopani są jeńcy wojenni, Polacy - rozstrzelani przez okupantów niemieckich.

Z polecenia Komisji Specjalnej i w obecności wszystkich członków Komisji Specjalnej oraz biegłych sądowo-lekarskich groby zostały rozkopane. W grobach wykryto wielką ilość zwłok w polskich mundurach wojskowych. Ogólna liczba zwłok, wedle obliczeń biegłych sądowo-lekarskich sięga 11 tys.

Biegli sądowo-lekarscy dokonali szczegółowego zbadania wydobytych zwłok oraz dokumentów i dowodów rzeczowych, które znaleziono przy trupach i w grobach.

Jednocześnie z rozkopaniem grobów i zbadanie zwłok Komisja Specjalna przesłuchała wielu świadków spośród miejscowej ludności, których zeznania ustalają ściśle czas i okoliczności zbrodni, dokonanych przez okupantów niemieckich.

Z zeznań świadków wynika co następuje:

LAS KATYŃSKI

Z dawien dawna las Katyński był ulubionym miejscem, w którym ludność Smoleńska zwykła była szukać odpoczynku w dni świąteczne. Ludność okoliczna pasała bydło w Lesie Katyńskim i zbierała tam dla siebie opał. Żadnych zakazów ani ograniczeń wstępu do Lasu Katyńskiego nie było.

Taki stan rzeczy w Lesie Katyńskim trwał aż do wojny. Jeszcze latem 1941 r. w lesie tym znajdował się obóz pionierski Przemysłowej Kasy Ubezpieczeń Społecznych, który został zlikwidowany dopiero w lipcu 1941 r.

Po zajęciu Smoleńska przez okupantów niemieckich w lesie Katyńskim wprowadzono całkiem inny reżim. Lasu pilnowały wzmocnione posterunki, w wielu miejscach pojawiły się napisy, uprzedzające, ze osoby wchodzące do lasu bez specjalnej przepustki zostaną rozstrzelane na miejscu.

Szczególnie surowo pilnowano tej części lasu Katyńskiego, którą nazywano "Kozie Góry" oraz terytorium nad brzegiem Dniepru, gdzie w odległości 700 m od wykrytych mogił jeńców wojennych - Polaków, znajdowała się willa - dom wypoczynkowy smoleńskiego Urzędu Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych. Po przyjściu Niemców w willi tej rozmieścił się urząd niemiecki, który sie nazywał się "Sztab 537 Batalionu Roboczego".

JEŃCY WOJENNI - POLACY W OKOLICACH SMOLEŃSKA

Komisja Specjalna stwierdziła, iż przed zajęciem Smoleńska przez okupantów niemieckich, jeńcy wojenni - oficerowie polscy i żołnierze pracowali w zachodnich rejonach obwodu przy budowie i naprawie szos. Jeńcy wojenni - Polacy byli rozmieszczeni w trzech obozach specjalnych zwanych : obóz nr 1 - ON, nr 2 - ON, nr 3 - ON, w odległości od 24 - 45 km na zachód od Smoleńska.

Zeznania świadków i dokumenty stwierdzają, iż po rozpoczęciu działań wojennych, wskutek wytworzonej sytuacji nie można było we adekwatnym czasie ewakuować obozów i wszyscy jeńcy wojenni - Polacy, jak również część straży i pracowników obozów, dostali się do niewoli niemieckiej.

Zastępujący w lipcu 1941 r. naczelnika ruchu smoleńskiego odcinka zachodniej kolei żelaznej inż. S. Iwanow zeznał przed Komisją Specjalną:

"Zwróciła się do mnie, do wydziału ruchu, administracja obozów dla jeńców wojennych - Polaków, żeby otrzymać wagony dla transportu Polaków, ale wolnych wagonów nie mieliśmy. Oprócz tego nie mogliśmy wysyłać wagonów na odcinek Gusino, gdzie było najwięcej jeńców wojennych - Polaków, żeby otrzymać wagony do transportu Polaków, gdyż droga ta była juz ostrzeliwana. Nie mogliśmy dlatego wykonać prośby administracji obozów. Wobec tego jeńcy wojenni - Polacy zostali w obozie wojennym w Smoleńsku".

Obecność jeńców wojennych - Polaków w obozach obwodu smoleńskiego potwierdzają zeznania wielu świadków, którzy widzieli tych Polaków w pobliżu Smoleńska podczas pierwszych miesięcy okupacji do września 1941 r. włącznie.

Świadek Saszniewa Maria Aleksandrowna, nauczycielka szkoły początkowej ze wsi Zieńkowo opowiedziała Komisji Specjalnej, iż w sierpniu 1941 r. ukryła w swoim domu we wsi Zieńkowo jeńca wojennego - Polaka, który uciekł z obozu. Odchodząc nazajutrz, Polak wymienił swoje nazwisko. Saszniewa zanotowała je w książce. W książce przedstawionej Komisji Specjalnej przez Saszniewę - "Zajęcia praktyczne z przyrodoznawstawa" - Jagodowskiego - na ostatniej stronie znajduje się napis: Łojek Józef i Zofia. Zamość, ulica Ogrodowa nr 25.

W opublikowanych przez Niemców wykazach Łojek Józef, porucznik, figuruje pod numerem 3796, jako rozstrzelany w "Kozich Górach" w lesie Katyńskim, wiosną roku 1940.

Z informacji niemieckich wynika zatem, iż Łojek Józef został rozstrzelany na rok przedtem, nim widziała go świadek Saszniewa.

Świadek N. Danilenkow, chłop z kołchozu "Krasnaja Zaria" gminy katyńskiej zeznał:

"W 1941 roku, w sierpniu - wrześniu, kiedy przyszli Niemcy, spotkałem Polaków, pracujących na szosie grupami po 15 - 20 osób".

Takie zeznania złożyli świadkowie: Sołdatienkow - b. sołtys wsi Borok, A. Kołaczew - lekarz ze Smoleńska, A. Ogloblin - duchowny, T. Sergiejew - majster drogowy, P. Smiriagin i inżynier, A. Moskowska - mieszkanka m. Smoleńska, A. Aleksiejew - przewodniczący kołchozu we wsi Borok, I. Kucew - technik-hydraulik, W. Gorodecki - duchowny, A. Biazekina - buchalterka, I. Sawwatiejew - dyżurny stacji Gniezdowo i inni.

Obecność jeńców wojennych - Polaków jesienią 1941 r. w okolicy Smoleńska potwierdza również fakt przeprowadzenia przez Niemców licznych obław na jeńców wojennych, którzy uciekli z obozów, o czym zeznali świadkowie I. Kartoszkin, b. sołtys wsi Nowe Batieki - M. Zacharow, N. Danilenkow.

Świadek T. Fatkow, kołchoźnik, zeznał: "Obławy w poszukiwaniu jeńców - Polaków przeprowadzano kilkakrotnie. Było to w sierpniu - wrześniu 1941 r. Po wrześniu 1941 r. takie obławy ustały i nikt już nie widział jeńców wojennych - Polaków".

ROZSTRZELIWANIE JEŃCÓW - POLAKÓW

Wspomniany wyżej "Sztab 537 Batalionu Roboczego", który się mieścił w willi w "Kozich Górach" żadnych robót budowlanych nie prowadził. Działalność jego była ściśle zakamuflowana, co poświadczyły A. Aleksiejewa, Michajłowa i Z. Konachowska - mieszkanki wsi Borek, gminy katyńskiej.

Z rozporządzenia niemieckiego komendanta osady Katyń , starosta

wsi Borek W. Sołdiatienkow , skierował je do wspomnianej willi do pracy, która miała polegać na obsługiwaniu personelu "sztabu".

Gdy przybyły do "Kozich Gór", zakomunikowano im, za pośrednictwem tłumacza, o szeregu ograniczeniach, zabroniono im w ogóle opuszczać teren willi i chodzić do lasu , wchodzić do pokojów willi bez wezwania i bez asysty żołnierzy niemieckich, pozostawać na terenie w porze nocnej. Przychodzić do pracy i wracać do domu wolno im było tylko ściśle określoną drogą tylko w asyście żołnierzy.

Читать всю статью