Марек Магеровский развенчивает миф о шпионах в посольствах. «Это было бы нелогично»

natemat.pl 8 часы назад
W najnowszym Wieczorze naTemat Marek Magierowski, były ambasador RP w USA i Izraelu, obala stereotypowy obraz "ambasadora-szpiega" rodem z powieści sensacyjnych. Opierając się na swoim doświadczeniu, wyjaśnia, jak naprawdę wyglądają relacje między światem dyplomacji a służbami wywiadowczymi.


W najnowszym podcaście Wieczór naTemat Paweł Orlikowski rozmawiał z byłym ambasadorem RP w USA i Izraelu Markiem Magierowskim m.in. o kulisach jego pracy, teoriach spiskowych czy współczesnym dziennikarstwie, które bywa nieobiektywne. Poruszono także wątek tego, czy Magierowski podczas swojej kariery spotkał kiedyś ambasadorów, którzy pełnili także rolę agentów wywiadu.

Szpieg na fotelu ambasadora? "To nielogiczne"


W popkulturze i literaturze szpiegowskiej często pojawia się motyw agenta, któremu "tworzy się historię", by mógł pełnić funkcję ambasadora, prowadząc jednocześnie tajne operacje. Marek Magierowski w rozmowie z Pawłem Orlikowskim rozwiewa te wizje, nazywając je po prostu "mitem". Według dyplomaty takie rozwiązanie z punktu widzenia profesjonalnych służb nie miałoby najmniejszego sensu.

– Objęcie funkcji ambasadora przez człowieka, który jest związany z wywiadem, czy jest po prostu na etacie tej czy innej agencji wywiadowczej, adekwatnie nie zdarza się nigdy – wyjaśnił Magierowski. Zwrócił uwagę na fakt, iż na tym poziomie dyplomacji nikt nie jest anonimowy dla obcych wywiadów. – Inne agencje wywiadowcze doskonale wiedzą, kim ta osoba jest, więc umiejscowienie kogoś takiego w roli dyplomaty, w roli ambasadora byłoby adekwatnie nielogiczne, dlatego iż wtedy natychmiast jest inny kontakt, inna relacja – dodał.

Wywiad w ambasadzie. Jak działają oficerowie łącznikowi?


Choć sam ambasador rzadko jest szpiegiem, nie oznacza to, iż w placówkach dyplomatycznych nie ma przedstawicieli służb. Wręcz przeciwnie – są oni stałym elementem funkcjonowania niemal każdej ambasady, zwłaszcza tej o kluczowym znaczeniu politycznym. Magierowski opisał, jak wygląda ta specyficzna koegzystencja dwóch różnych światów pod jednym dachem.

– W każdej, niemalże każdej polskiej ambasadzie, szczególnie w tych placówkach, które są ważne z punktu widzenia naszej polityki zagranicznej, jest tzw. oficer łącznikowy – tłumaczył były ambasador.

Podkreślił przy tym, iż kooperacja między ambasadorem a takim oficerem jest zwykle bardzo bliska, ale musi opierać się na zachowaniu pewnych granic. – To nigdy nie jest kooperacja oczywiście sformalizowana, ponieważ są pewne czerwone linie, pewne granice, których przekraczać się nie powinno. Każdy ma swoje kontakty, każdy prowadzi rozmowy ze swoimi partnerami – zaznaczył, wskazując na odrębność zadań dyplomaty i pracownika wywiadu.

Rosyjska "przypadłość" i dyplomatyczny instynkt


W świecie zachodniej dyplomacji standardy są jasne, jednak Magierowski wskazuje na wyjątki po stronie wschodniej. Rosja i Chiny mają bowiem zupełnie inne podejście do łączenia funkcji państwowych z pracą operacyjną. Były ambasador przywołał tu przykład rosyjskiej dyplomacji, która od lat nie kryje się ze swoimi powiązaniami ze służbami.

– Tak jest czasami w przypadku takich służb jak służby rosyjskie czy chińskie. Tego typu oporów nie mają i choćby ambasador Federacji Rosyjskiej, który za chwilę obejmie swoją funkcję w Warszawie, też jest związany z wywiadem – zauważył Magierowski. Według niego Rosjanie "mieli od lat taką przypadłość" i traktują to jako element swojej polityki, nie kryjąc się z tym.

Gość Wieczoru naTemat przyznał jednak, iż wieloletnia praca na placówkach wyostrza instynkt, który pozwala błyskawicznie rozpoznać, kto jest kim. – Miałem takie poczucie czasami, może w czterech, pięciu przypadkach, gdy się z kimś spotykałem, de facto po pięciu sekundach już wiedziałem, z kim mam do czynienia. Że to nigdy nie byli ambasadorzy, tutaj zaznaczmy to bardzo wyraźnie – doprecyzował.

– Wiedziałem, iż – mimo iż jest to człowiek zatrudniony w tej czy innej placówce – jest zatrudniony na trochę innych zasadach niż ja. Szczególnie tak było w Izraelu, ale w Stanach Zjednoczonych też – wspominał. Magierowski dodał również, iż choć niekiedy czuł, iż rozmówca może mieć "niecne cele", on sam na szczęście nigdy nie stał się obiektem próby werbunku.

Читать всю статью