W czwartek (2 kwietnia) prezydent Karol Nawrocki podpisał siedem ustaw, w tym dokument o reformie Państwowej Inspekcji Pracy. Projekt zakłada zmianę uprawnień PIP, która ma otrzymać kompetencje pozwalające na przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Ma on najważniejsze znaczenie dla odblokowania środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).
Projekt zakłada, iż od decyzji inspektora będzie można odwołać się do okręgowego inspektora pracy, a później do powszechnego sądu pracy. Wspomniana decyzja inspektora będzie wstrzymana, dopóki nie zapadnie prawomocne orzeczenie (pierwotnie miała ona mieć rygor natychmiastowej wykonalności).
Nawrocki ustawę o reformie PIP podpisał, ale to nie koniec
Nawrocki wskazał, iż ta właśnie ustawa dotyka fundamentu relacji między państwem, pracownikiem a pracodawcą.
– To także istotne regulacje wobec niepokojącego ostatnio trendu wzrostu bezrobocia. Ta ustawa ma swoje zdefiniowane cele. Umożliwia uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Uderza w patologię rynku pracy. Praktyki, które wszyscy znamy – wymuszane umowy śmieciowe, fikcyjne samozatrudnienie, brak stabilności – mówił w swoim oświadczeniu.
Jednocześnie prezydent skierował dwie z siedmiu ustaw, w tym tę o PIP, do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Zasugerował, iż miał poważne wątpliwości, głównie ze względu na "brak adekwatnego dialogu społecznego na etapie prac rządowych".
– Po istotnych poprawkach wprowadzonych w trakcie prac parlamentarnych zdecydowałem się tę ustawę podpisać, ale jednocześnie kieruję ją do następczej oceny Trybunału Konstytucyjnego. Cały czas mam poważne wątpliwości co do części przepisów – zwłaszcza tych, które przyznają bardzo szerokie uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy wobec przedsiębiorców. Państwo musi być silne, ale nie może być nadmierne w swojej ingerencji – przekazywał.
Mentzen skrytykował decyzję Nawrockiego
Decyzja Karola Nawrockiego dotycząca podpisu pod ustawą o reformie PIP wyraźnie nie spodobała się Sławomirowi Mentzenowi. Lider Konfederacji ocenił ją we wpisie na X. choćby w Wielki Czwartek nie szczędził gorzkich słów.
"Wielka szkoda, iż ku uciesze Lewicy Prezydent podpisał ustawę o reformie PIP. To krok w bardzo złym kierunku, to kolejne utrudnienie prowadzenia biznesu, to kolejne zwiększenie niepewności i niestabilności. Miało być tym razem inaczej, a wyszło jak zawsze. Szkoda" – stwierdził.
Jeśli chodzi o podejście Mentzena do pracowników: w naTemat w listopadzie ubiegłego roku opisywaliśmy, ile płaci za pracę w swojej firmie, która zajmuje się doradztwem prawno-podatkowym. Dla przypomnienia, widełki wynagrodzenia w dostępnej publicznie ofercie wynosiły wówczas 5500-6000 zł brutto miesięcznie, czyli ok. 4100-4420 zł na rękę. Forma zatrudnienia? "Elastyczna", czyli umowa zlecenie.
Już w 2023 roku pisaliśmy, iż Związkowa Alternatywa skierowała do PIP pismo o możliwym łamaniu prawa pracy. Zaczęło się od tego, iż kancelaria podatkowa Mentzena poinformowała, iż szuka pracowników. Szkopuł w tym, iż oferty zaczynały się od 1500 zł brutto. Związkowcy dotarli wtedy m.in. do informacji, iż w firmie proponuje się stawki między 1800 a 2700 zł brutto za pracę na pół lub trzy czwarte etatu (w ramach umowy zlecenie) na stanowisku asystenta/ki ds. wsparcia IT. Kancelaria Mentzen tłumaczyła jednak "Super Expressowi", iż stawki są zgodne z prawem pracy i zależne od wymiaru godzinowego.





