Отправит ли Европа войска, чтобы спасти Гренландию от Трампа?

thefad.pl 3 часы назад

Sobotni tekst „Telegrapha” rozpalił wyobraźnię: europejscy dowódcy mieli szkicować warianty misji NATO na Grenlandii, by „postawić buta na ziemi” zanim zrobią to Amerykanie. Londyn studzi emocje, mówiąc o rutynowym planowaniu na wypadek kryzysu, ale polityczna stawka jest realna. Arktyka staje się polem testowym: czy Europa potrafi działać, zanim zostanie zepchnięta do roli komentatora cudzych faktów dokonanych.

Fot. Google Earth

Co jest w planach, a co w nagłówkach

„Telegraph” informuje o rozmowach roboczych wokół operacji w Arktyce, z komponentem morskim i lotniczym oraz potencjalnym udziałem brytyjskich żołnierzy. To ważne, bo przesuwa środek ciężkości z ćwiczeń na stałe „ramy obecności”. Równolegle rząd w Londynie podkreśla, iż nie ma decyzji o wysłaniu sił na wyspę, mowa o wariantach leżących „na półce”, typowych dla NATO. Tę rozbieżność trzeba czytać trzeźwo: planowanie nie jest rozkazem marszu, ale samo jego tempo sygnalizuje, iż Arktyka awansowała do pierwszej ligi priorytetów.

Nowe fakty z ostatnich dni

W ciągu dwóch tygodni przyspieszył wątek amerykański. Donald Trump ogłosił wysłanie specjalnego wysłannika ds. Grenlandii, argumentując, iż wyspa jest „niezbędna dla bezpieczeństwa” USA. Wypowiedzi o „działaniu po swojemu” i wcześniejsze sugestie, iż nie wyklucza użycia siły, wywołały ostrą odpowiedź Kopenhagi. Premierka Mette Frederiksen nazwała ten moment „przełomowym” i ostrzegła, iż zbrojna akcja USA na terytorium Królestwa Danii podkopałaby sens sojuszu. Równocześnie pięć głównych partii Grenlandii wydało wspólne oświadczenie: chcemy decydować o sobie i nie będziemy „ani amerykańscy, ani duńscy”. Ten polityczny chór nie zamyka kanałów współpracy, ale jasno wyznacza granice.

„Arctic Sentry”: europejski pomysł na wyjście z narożnika

Na stole jest europejska odpowiedź, która nie eskaluje konfliktu, a jednocześnie ogranicza ryzyko amerykańskiej gry na fakt dokonany. Belgijski minister obrony publicznie wezwał do uruchomienia operacji NATO w Arktyce, roboczo porównywanej do stałych misji na wschodniej flance. Chodzi o połączenie rotacji lotniczych, nadzoru morskiego, dronów i ściślejszej wymiany danych.

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte rozmawiał w ostatnich dniach z Waszyngtonem o wzmocnieniu „High North”, co wpisuje się w trend instytucjonalizowania obecności, a nie w ad hoc „desant”. Europejski cel jest czytelny: pokazać sprawczość bez wchodzenia w kolizję z zasadą, iż o terytorium gospodarza decyduje gospodarz.

Narzędzia nacisku i granice fikcji

W przestrzeni medialnej wraca surowcowa opowieść o „wojnie o iPhone’y”: ziemie rzadkie, kobalty, lit. Warto uporządkować fakty. Grenlandia ma potencjał, ale projekty wydobywcze od lat grzęzną w realiach klimatu, logistyki i polityki lokalnej. Co więcej, sam Trump ostatnio akcentuje raczej argument bezpieczeństwa: obronę przed Rosją i Chinami, niż zysk z metali. Tu wchodzą Nordycy, którzy publicznie prostują: nie ma dowodów na „okrążenie” Grenlandii przez rosyjskie i chińskie jednostki. To nie znaczy, iż Arktyka jest wolna od ryzyka, ale iż strach nie może zastępować analizy. Narracje o rzekomych superprojektach obronnych, jak „złote kopuły” nad wyspą, zostawmy popkulturze nie potwierdzają ich żadne poważne źródła.

Co najbardziej realne „tu i teraz”

Najbliższe tygodnie to raczej architektura odstraszania niż lądowanie piechoty morskiej w Nuuk. Realny jest wzrost liczby lotów patrolowych, intensywniejszy nadzór GIUK, więcej ćwiczeń z Nordykami i formalizacja wymiany danych o ruchu morskim i podwodnym. Ta ścieżka spełnia trzy warunki: daje Europie inicjatywę, nie wywraca stołu z Kopenhagą i nie prowokuje oskarżeń o militaryzację wyspy. Fundament prawny pozostaje ten sam: obecność USA w Thule/Kangerlussuaq wynika z umowy z 1951 r., a każdy nowy krok na terytorium Grenlandii wymaga gry w jednej drużynie z Danią i samymi Grenlandczykami.

Dlaczego to jest test dla Europy

Spór o Grenlandię nie jest „o kawałek lodu”. To sprawdzian, czy Europa potrafi zsynchronizować politykę bezpieczeństwa z surowcami i klimatem oraz czy umie rozmawiać z Waszyngtonem językiem interesów, a nie emocji. jeżeli odpowiedź ograniczy się do reakcji na cudze ultimata, finał zobaczymy na cudzych warunkach. jeżeli uda się gwałtownie domknąć „arktyczny parasol” formalny, przewidywalny i uzgodniony z gospodarzami, będzie to pierwszy od dawna moment, kiedy Europa nie tylko komentuje scenariusz, ale go współtworzy.

DF, thefad.pl / Źródło: The Telegraph; Reuters; The Guardian; Financial Times

Читать всю статью