
Od pewnego czasu dostrzegam ścierające się ponownie grupy zwolenników i przeciwników dwóch polityków: Piłsudskiego i Dmowskiego. Znów wybucha stara jak świat dyskusja, upraszczając mocno: czy jajko czy kura? Dlaczego takie podejście z mojej strony? Ponieważ dyskutujący widzą jakby tylko fragmenty które najlepiej im odpowiadają, tylko o nich rozprawiają i nie chcą dostrzegać zupełnie innej argumentacji. Tym samym spłaszczają i ograniczają siłę swojej argumentacji zapętlając się w niej.
Ostatnio słyszałem taką tezę od jednego z dyskutujących iż Dmowski był „super” i „mistrzem” ponieważ doskonale rozeznał cechy narodowości ukraińskiej (dodam: negatywne). Z Drugiej strony rozmówca nie chciał przyjąć do wiadomości, iż w myśl idei Dmowskiego, inkorporacja narodowa zakładała zachłyśnięcie się polskością właśnie tych (między innymi) nacjonalistów ukraińskich. Efekt był widoczny w ciągu trwania dwudziestolecia: powstały grupy i organizacje terrorystyczne z OUN na czele, które ciągle próbowały zaakcentować własną niezależność narodową. W 1930 bez mała doprowadziła ta organizacja to zbrojnego powstanie przeciw IIRP, co było samo w sobie całkowitym nonsensem – ponieważ tylko w granicach IIRP mogli rozwijać swoją odrębność narodową (na pewno nie w Rosji Sowieckiej), budować ewentualnie jakieś elity i dojrzałość państwową zakładając, iż przyszły konflikt przyniesie rozwiązanie i budowę na wschodzie niepodległego państwa ukraińskiego. Niestety, sama ideologia OUN oparta na od podstaw złych założeniach – silnie nacjonalistycznych czerpiących z faszystowskich wzorców i nazistowskiej idei tworzącej się w Niemczech, opartej przede wszystkim na rasistowskich elementach, które prowadził do oczyszczenia nacji – z gruntu stawiała tą organizację w silnej opozycji do założeń Dmowskiego.
Tak, jak w przypadku idei federacyjnej dobrze pokierowanej (zakładam iż przy innym podpisaniu pokoju Ryskiego, można było utworzyć najpierw jakiś rodzaj województwa na wschód od Zbrucza, które stopniowo by oddawano w kontrolę i do dyspozycji Ukraińców w miarę wzrastania ich dojrzałości narodowej i administracyjnej do utworzenia niezależnego tworu państwowego, a następnie przekazania im władzy i utworzenia zalążka państwa), nie kłóciły się coraz silniejsze narodowe dążenia i tęsknoty grup narodowości wschodnich. Oczywiście byłoby to bardzo skomplikowaną inżynierią – jak by się dziś to nazwało – społeczną. Czy by się udała – nie wiemy. Jednak z punktu widzenia historii, która zaistniała, mogłoby to być o wiele bardziej uniwersalnym rozwiązaniem, godzącym chociaż częściowo dążenia do niepodległości narodowej Ukraińców, a w skutek też działań wspomagających te dążenia, czynionych przez państwo polskie jako swoistego rodzaju wzorzec, mogłoby też spowodować złagodzenie skrajnych idei nacjonalistycznych.
Pójście jednak w stronę inkorporacji, narodowej dla rodzącego się ducha narodowego Ukraińców, mocno niestety podbarwionego złymi ideologiami nazistowsko-faszystowskimi powodowało stan naturalnego zwarcia. Ze strony nacjonalistów widziano tylko opresyjność – której wcale nie było, państwa polskiego – bo przecież we własnych nacjonalistycznych założeniach ukraińscy ideolodzy zakładali bez mała całkowity totalitaryzm i kontrolę tylko jednej nacji (ukraińskiej) nad innymi. A więc można by rzec; krytykowali mechanizm podobny do swoich założeń o wiele bardziej restrykcyjnych. I walczyli z nim zamiast zrozumieć iż IIRP jest tak naprawdę jedynym gwarantem przetrwania i budowy elit ukraińskich, iż tylko kooperacja może uczynić z nich forpocztę do utworzenia państwa ukraińskiego. Istnienie idei Dmowskiego preferowanej przez grupę obozu narodowego utrudniało tylko porozumienie. Oczywiście, młode państwo polskie które z takim trudem w końcu odzyskało niepodległość musiała stawiać na silny akcent patriotyczny w narodzie. Aby on mógł budować swoją tożsamość i przetrwać. Tym samym w myśl idei autorstwa Dmowskiego stawiano na teoretyczne rozwiązanie, które już wtedy było nierealne: budowę narodu polskiego na przekonaniu innych iż nie ma szansy na ich rozwój i budowanie narodowości, i iż to jedyna opcja współistnienia.
Wyobraźmy sobie jakby nam coś takiego próbowało przekazać, np Niemcy, iż lepiej dla nas stać się Niemcami bo polska za słaba i i tak nie powstanie. TO pokazuje jak bardzo chyba był oderwany od rzeczywistości Dmowski. A szkoda, bo przecież to był inteligentny mądry człowiek, Polak patriota, który był niekwestionowanym jednym z ojców powstania IIRP. A tutaj wpuścił sam siebie w ślepą uliczkę mrzonek o wielkości, potędze i atrakcyjności ledwo co powstałej po tylu latach niebytu Rzeczpospolitej. To mogłoby się sprawdzić gdyby naprawdę posiadano argumenty i atuty siły i potęgi narodowej, gdyby Rzeczpospolita była potężna i poprzez to budziła szacunek, wśród innych narodów. Ale nie można było tego powiedzieć o dopiero tworzącym się Państwie budowanym na zgliszczach i gruzach terenów po trzech zaborcach (inna infrastruktura gospodarcza, odmienne kody kulturowe zaszczepione w ludności, problemy komunikacyjne z tym związane chociażby), po wojnie światowej gdzie linie frontów przebiegały przez tereny tworzonego państwa, po dodatkowej wojnie z wschodnim wrogiem, co prawda wygranej, ale jak wielkim wysiłkiem.
Nie mogę się nadziwić, iż tak inteligentny człowiek tego wszystkiego nie dostrzegał. I tutaj jego można by rzec – rywal, o wiele mniej zintelektualizowany mona by rzec, bardziej nieokrzesany, ale dysponujący wiedzą praktyczną i doświadczeniem (między innymi żywiołu wschodniego tak doskonale opisanego przez Konecznego później jako cywilizacji turańskiej – opartej na prymitywnej gloryfikacji siły), Piłsudski, niejako instynktownie dostrzegał jedyną szansę, drogę dla budowy potęgi polskiej, być może na początku tej drogi trzeba by było trochę ugiąć kolana, zbudować nić porozumienia, wyedukować narody na wschodzie dopiero tworzące się, budzące swoją tożsamość narodową, iż są faktycznie tym odrębnymi narodami i iż to my Polacy pomożemy im nimi być; ot była nikła szansa na budowę potęgi Rzeczpospolitej w oparciu o federacyjność.
Czy by się udała? Nie wiadomo. Nie dowiemy się. Idea federacyjna została zaprzepaszczona przez pokój ryski. Nie podjęto tej próby. Piłsudski był za słaby (nie miał wystarczającej grupy swoich ludzi), aby przeforsować budowę państw buforowych, co musiało zadziać się najpierw pozyskaniem większych terenów na wschód, rozepchnięciem się. Które, w przyszłości można by było oddawać stopniowo, najpierw jako autonomie, później jako niezależne państwa. Budować siłę państwa jako protektora słabszych. To na pewno by się nie podobało sowieckiej Rosji. Jednak wtedy była na tyle słaba iż nie mogłaby się przeciwstawić, a my moglibyśmy wykorzystać krzewienie idei międzymorza, która miałaby jakieś podstawy materiałowe w postaci większej części ziem na wschodzie. I miałoby to jakiś sens. Na pewno nie byłoby łatwe, ale byłoby dobrym punktem wyjścia. I widział to Piłsudzki, ten „nieokrzesany prostak” jak to niektórzy chcą go widzieć, nie umiejąc czytać między wierszami. Tak, jego pisma teksty były o wiele prostsze niż intelektualnie stojącego wyżej Dmowskiego. Ale cóż z tego? Dmowski nie umiał dostrzegać tego co Piłsudski, który był z cała tą swołoczą w jednym organizmie i jak sam potem powiedział (proszę wybaczyć przytaczam z pamięci): „Z pociągu socjalizm wysiadłem na przystanku niepodległość”. To była jego wielkość i tutaj każdy powinien się z tym zgodzić jego miłośnik wiadomo ale i jego oponent. Krótkowzroczność Dmowskiego w kontekście planów federacji i międzymorza jest aż nadto widoczna. Przepraszam koledzy, miłośnicy Dmowskiego. Takie są realia.
Do tego dochodzi jeszcze jeden istotny aspekt: ratunku naszych rodaków. I tutaj już Dmowskiemu nie można darować. W myśl założeń państw buforowych i pozyskania jak największej ilości ziemi (też taktycznie to jest uzasadnione- czysto wojskowo, zawsze wrób ma więcej do zdobycia, a nie mniej), powstania ich na terenach pozyskanych na wschodzie, można byłoby wtedy przesiedlić do Rzeczpospolitej z tamtych terenów setki tysięcy Polaków, którzy w większości zginęli podczas tzw „operacji polskiej NKWD 1937-1938”. Wtedy, kiedy Sowieci (komuniści rosyjscy) poczuli się na tyle silni aby dokonać ich eksterminacji. I to jest wielki zarzut bezduszności Dmowskiego w swoich kalkulacjach. Zresztą podnoszony raz po raz przez wielu historyków. CO to jest mało? CO to jest wiele? Dziś oglądamy państwo USA, które potrafi ratować pojedynczych swoich obywateli. Dmowski zostawił setki tysięcy bez ratunku swoją decyzją zwartości państwa narodowego i nierealną ideą inkorporacji narodowej (duchowej), na pastwę Sowietów.
„…koncept Rzeczypospolitej narodowej, którą Dmowski uważał za ideał, w okresie dwudziestolecia międzywojennego okazał się nieracjonalny. Pomysł, aby ludność polska spolonizowała wschodnie mniejszości narodowe, spalił na panewce, bowiem w dwudziestoleciu mieliśmy do czynienia z bardzo przyspieszonym dojrzewaniem narodowościowym tych grup. Okazuje się, iż atrakcyjność polskości i hasło polonizacji nie było chwytliwe…” – ten cytat z artykułu: „Prof. P. Waingertner: hasłem polskiej delegacji w Rydze w marcu 1921 r. stała się budowa państwa jednolitego narodowo”, pokazuje dobitnie, iż Dmowski popełnił kardynalne błędy w swoich założeniach ideowych i już na początku nimi się kierując doprowadził tak naprawdę do skazania na śmierć i Sybir setki tysięcy Polaków. W swojej pysze. BO jak inaczej można nazwać jego założenie, iż sama polskość będzie na tyle atrakcyjna, iż spolonizuje mniejszości narodowe w IIRP? A więc odrzuci ich korzenie, spowoduje wypranie umysłów i radosne stanie się Polakami wbrew ich woli? To jest bolesna prawda społeczna, socjologiczna, kulturowa (dodatkowo udowodniona przez Konecznego), iż tak stać się by nigdy nie mogło. Bo przecie naród który dostrzega swoją tożsamość, odrębność – dobrowolnie nigdy z niej nie zrezygnuje. Cenię Dmowskiego za wszystko co zrobił do 1918 dla niepodległości Polski, choćby do 1920, jednakże dostrzegam ile złego zrobiły jego idee, dla Polski. Jeszcze jeden cytat z już cytowanego artykułu wywiadu z Profesorem Przemysławem Waingertnerem: „koncept Rzeczypospolitej narodowej, którą Dmowski uważał za ideał, w okresie dwudziestolecia międzywojennego okazał się nieracjonalny„, stawia kropkę nad „i” o ile chodzi o ocenę działań idei Dmowskiego. Dr Kulińska w swojej książce pt. „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939” – pokazuje dobitnie czym skończył się pomysł na inkorporację tożsamości narodowej i zaniedbanie [nadrzędne] podczas podpisywania traktatu ryskiego, dobra naszych rodaków, naszej grupy narodowej, zostawionej na pastwę Sowietów.
Dziś tak wielu odwołuje się do idei międzymorza, której zalążkiem było budowanie państw buforowych, założeń tak obrzucanego błotem ostatnio przez wielu Marszałka Piłsudskiego. Dziś (nagle) co drugi patriota i radykał (!) z którym rozmawiam marzy o takiej federacji. I rozumie, iż tylko w taki sposób na bazie wzajemnej współpracy wielu narodów tej części Europy, można budować siłę i potęgę, która przeciwstawić się może obcym wpływom, czy też obcej agresji. Oczywiście nie tylko: trzeba też dbać o własny poziom świadomości, umiejętności obronnych i wyszkolenia – a z tym u nas bardzo słabo. Tego też wielu „obudzonych” takich pseudo „narodowców” nie dostrzega. Dużo mówią, mało robią. Bo nie są tak do końca patriotami. Pisałem na początku; wybierają atrakcyjne słowa zdania i ego się trzymają bez wiedzy głębszej. Krytykować zawsze łatwiej, niż wymyślić coś mądrego i próbować to wprowadzić w czyn.
Co do państw buforowych, idei międzymorza, ja bym dodał do strefy zainteresowań Finlandię. Ciągle wzrastają wydatki na obronność w tym kraju( 6,8 miliarda dolarów w 2025 r. do 11,5 miliarda dolarów w 2032 r). Doskonale rozwija się wsparcie dla obywateli, o ile chodzi o ideę obrony totalnej. Budowane są nowe strzelnice. Naród który liczy 5,5 mln potrafi w 72 h wystawić 700 tysięczną armię obywatelską do obrony kraju. Ale, to nie bierze się z niczego. Warto brać wzór? Warto wzbogacić ideę międzymorza o tak sprawny obronnie kraj?
W tym też rozumieniu i kontekście (dbałości o bezpieczeństwo szeroko rozumiane i umiejętność odnalezienia sojuszów obronnych) ostatni już cytat, który wspiera mój tok myślenia związany z powyższą analizą błędu kardynalnego idei Dmowskiego i też niestety konsekwencji jej wprowadzania – czyli Pokoju Ryskiego:
„Można jednak powiedzieć, iż daty 1 i 17 września 1939 r. pokazały dobitnie, iż Piłsudski miał jednak rację. Polska mała, narodowa, wbita między Rosję a Niemcy po prostu nie była w stanie oprzeć się żadnemu z tych dwóch państw, nie mówiąc już o sojuszu dwóch tradycyjnych przeciwników Warszawy„.
Źródło cytatów:
]]>https://niepodlegla.dzieje.pl/artykul/prof-p-waingertner-haslem-polskiej...]]>
Również polecane:
]]>https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/41365?t=Traktat-ryski-czyli-p...]]>
Książka dr Lucyny Kulińskiej „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939„: ]]>https://ruj.uj.edu.pl/server/api/core/bitstreams/e94348b3-e319-4ba3-b7ba...]]>
Dane dotyczące wydatków na obronność Finlandii zaczerpnięte z: ]]>https://defence24.pl/polityka-obronna/finlandia-3-pkb-na-obronnosc-i-wyc...]]>
FOTO: artykuł z tygodnika „Niedziela” nr z dnia 22.03.2026.
Źródło pierwotne, blog bezprzesady.com: ]]>https://bezprzesady.com/aktualnosci/dmowski-a-traktat-ryski-ile-bledow]]>











